prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

Badanie naszych horoskopów .334


Jedynie prawda jest ciekawa   2024-02-13 00:13:26   334.17975  
Progresywny Księżyc
Wiem, że P. Wojciech nie jest fanem progresji, ale zapytam o Wasze doświadczenia:
- mój progresywny Księzyc przejdzie mi za ok. pół roku z Bliźnąt do Raka, a następnie za nieco ponad rok  - przez ASC
- pamiętam oczywiście poprzednie przejście, w jakimś sensie wyznaczało początek dorosłości, wiele takich elementów w sobie zawierało. 
Jak u Was się manifestował (jeśli się manifestował) Księzyc progresywny idący przez ASC?
  • Acrux #23531 : Progresywny Księżyc jest ciekawym tematem i szczególnie jeśli jego przejścia sie łączą czasowo z ważnymi tranzytami, to mam wrażenie, że wzmacnia jakoś ogólny klimat tranzytu. Ogólnie jest takim jakby dodatkowym "boostem" do tego co się już dzieje tranzytowo.
     
    U mnie ostatnio przechodził przez Descendent i przy okazji miał koniunkcję z bieżącym Jowiszem w tamtej okolicy. Temat związków jest u mnie na tapecie jakby jeszcze mocniej niż zwykle. Podobną sytuację miałam kiedy przechodził kilkanaście lat temu przez urodzeniowe MC jednocześnie z tranzytującym Jowiszem - czas największych sukcesów sportowych.

    Jeśli chodzi o Ascendent akurat nie widzę jakichś większych wydarzeń, chociaż tak jak u Ciebie @Jedynie prawdo, wiązało się to z wejściem w dorosłość (miałam 20 lat, byłam na studiach, kilka miesięcy wcześniej poznałam długoletniego partnera).


  • Lola #23546 :
    @ Jedynie prawdo  - analizowałam już dawniej mój progresywny Księżyc. Mam narazie jedno doświadczenie związane z przejściem przez ASC , i było podobne do Twojego, otóż w pewnym sensie wyznaczało początek dorosłości :) wyprowadziłam się z rodzinnego miasta, domu i zamieszkałam z pierwszym chłopakiem, zaczęłam zarabiać pieniądze etc. W moim horoskopie progresywny Księżyc manifestuje się często, i potrafię go odróżnić od innych tranzytów. 

  • Jedynie prawda jest ciekawa #23566 : ACrux, Lola - dziękuję! 
    @Acrux - a jaka dyscyplina?
    Ja ondegdaj grałem w piłkę nożną w juniorach repr. Polski ;-) 

  • Wojciech Jóźwiak #23567 : @JedyniePJC: Mars na asc. w ognistym punkcie 7-krotnym, Słońce i Wenus w Baranie: brawo za dobre odczytanie swojego horoskopu życiem.
    To powinien być termin: "odczytanie horoskopu życiem".
  • Wojciech Jóźwiak #23568 : Progresje (te "sekundarne", czyli 1 dzień/rok) łatwo przeglądać przy pomocy Kosmogram Canvas: trzeba tylko jako kosmogramy wewnętrzny i zewnętrzny ustawić własny (lub czyjś) kosmogram urodzeniowy i skakać co 1 dzień. Pomógłby wskaźnik dni, tzn. gdyby program wyświetlał liczbę dziennych-rocznych kroków, a jeszcze lepiej gdyby od razu przeliczał datę dzienną na roczną. To jest oczywiście do zrobienia, podobnie jak około 256 innych poprawek i rozbudów w oprogramowaniu AA, które czekają swojej kolei.
    Na razie mój komputer stoi w naprawie. Wczoraj przyjął na siebie uderzenie Marsa kwadraturą do mojego Marsa.
  • Fabrycy #23569 : Zderzak tranzytowy. Rzeczywiście jest coś takiego.
    Czasem jest tak, że nasze tranzyty wyładowują się (manifestują się) jakby w naszym najbliższym otoczeniu. A nie w nas samych bezpośrednio. W nas wywołuje to rezonans. 
  • Jedynie prawda jest ciekawa #37302 : Ktoś z Was ma jeszcze doświadczenia przejścia progresywnego Księżyca przez ASC?
    Chcielibyściepodzielić się wrażeniami/wspomnieniami/oceną?
  • Paszulka #37308 : Tak, chętnie się podzielę, poproszę o cierpliwość, niedługo będę miała więcej spokoju, przez to też czasu na aktywność na forum. U mnie to nie tak odległa historia, progresywny Księżyc, przeszedł przez mój asc. na początku 2024 roku (luty), rok wcześniej (kwiecień 2023) wszedł do znaku Skorpiona, by kilka miesięcy później przywitać się z moim natalnym Księżycem (lipiec′23) zmierzając w stronę ascendentu. Dużo się wtedy wydarzyło i chciałabym opisać cały ten obszar obecności progresywnego Księżyca w znaku Skorpiona. Niedługo ponownie zmieni znak (czerwiec′25/Strzelec). Księżyc jest ważny w moim horoskopie, jest moją dominantą, poza tym władcą bieżącego roku i w dodatku powrócił do cyklu mojej urodzeniowej fazy 3 kwadry. Co to dla mnie oznacza jeszcze nie wiem, wkrótce opiszę to, co już się wydarzyło i nadal jest silne. Dziękuję za poruszenie tego tematu. 
  • Kita #37364 : U mnie przejście progresywnego Księżyca przez osie wiązało się zwykle z jakimiś sprawami zawodowymi - np przy pierwszym przejściu progresywnego Księżyca przez IC podjęłam decyzję jaki wybiorę zawód. 
    Jedynym wyjątkiem było pierwsze przejście Księżyca przez Desc - to wtedy zakochałam się i wyszłam za mąż.
Egna   2024-03-06 21:03:09   334.18132  
Tranzyt Neptun przez ASC
Czy tranzyt Neptuna przez ASC może sugerować problemy ze zdrowiem? Takie uciążliwe, przewlekłe,  ale niegroźne dla życia. 
  • Lola #24275 : @Egno, Neptun tranzytował mój Asc. w roku 1997, miałam wtedy 13 lat, poza tym co pewnie większość ludzi określa "złym towarzystwem" (za które jestem dziś bardzo wdzięczna) nie spotkała mnie żadna choroba. Mój Asc leży w kwadraturze do uro. Księżyca. W roku 1997 Neptun, tranzytował także kwadraturą mój Księżyc i nie wydarzyło się nic co jakiekolwiek zaszkodziłoby mojemu zdrowiu.
  • Kita #37310 : Ogólnie tranzyt Neptuna osłabia
Marula   2024-03-07 23:36:29   334.18138  
Solariusze
czy ktoś z Szanownych używa  Solariuszy?
wiele lat temu przyjaciółka Majka Jędrys (zmarła kilka lat temu) bardzo zachwalała rzeczone. była znakomitym astrologiem. zacząłem jakiś czas temu je używać. i mam efekty.
policzyłem swoje na 23/24/25/26/27/28 i mogę zaryzykować twierdzenie, iż pokazują czy przepowiadają mniej więcej to samo co tranzyty.

  • Acrux #24281 : Sprawdzam solariusze :) wydaje mi się, że mają taką funkcję "wzmacniającą" w prognozowaniu, trochę jak progresje. 
    Przykładowo, w solariuszu na ten rok miałam mocno podkreślony 7 dom/3 ćwiartkę, dodatkowo progresywny Księżyc przez descendent i Jowisz przez descendent. Zatem można założyć, że sprawy descendentalne będą tym bardziej obecne niż gdyby przy samym tylko tranzycie Jowisza np. Ale to wszystko do zbadania oczywiście.
  • Wojciech Jóźwiak #24282 : Poproszę o przykłady. Tzn. wklejone lub inaczej zamieszczone kosmogramy solariuszy z komentarzami/opisami, żeby móc się zorientować w ich działaniu.
  • Lewre #24283 : Hm, Marulo ciekawe spostrzeżenie, porównałam solar (2023) z tranzytami. Już w najbliższym czasie 26.03 mam tranzyt Saturna w opozycji do natal Marsa, a w Solar 28.03 mam tranzyt Marsa w koniunkcji z Saturnem. Interesujące:)
Marula   2024-03-11 19:32:23   334.18159  
Solariusze cd
byłem u rodziny na wiosce. porządny katolicki bekgraund. a tu przegadałem prawie całą noc opowiadając o astrologii i licząc radixy. dla stryjecznej bratanicy i jej dorosłej córki solariusze chodziły jak w zegarku. naopowiadałem takich cudów, że jak się sprawdzi to nie omieszkam się podzielić. za rok będę wiedział.
kiepski jestem w wklejaniu i zamieszczaniu kosmogramów.
z racji tego co napisałem w notce na 411 wątku mogę być królikiem. mój Palec Boży uspokoi sie dopiero po 2026. może ktoś z Szanownych wklei moje solariusze i pobawimy się hipotezami co mnie czeka.
  • Fabrycy #24372 : "Badałem" solariusze. Problem w tym, że czasem przebieg życia (główne wątki życiowe) przez kilka kolejnych lat jest całkiem jednolity (nieznaczące zmiany), a kolejne solariusze z tych lat są kompletnie różne. Trudno znaleźć dla czegoś takiego sensowne uzasadnienie.
  • Fabrycy #24373 : Mam koleżankę. Co roku inny solariusz - co roku ta sama rutyna. Nic się nie dzieje. To jest duże obciążenie psychiczne - zwłaszcza, że świat sugeruje ciągłą zmianę.
Jedynie prawda jest ciekawa   2024-05-26 19:31:59   334.18542  
Sekstyl Słońc w synastrii
CZy uważacie, że sekstyl słońc w synastrii ma jakieś znaczenie? 
Mam Słońce w Baranie vs Słońce w Wodniku u innej osoby; orb ok. 0,15 stopnia (15 minut) czyli bardzo ścisły.

  • Kita #26974 : Oczywiście, że jest ważny. 
  • Fabrycy #26975 : Każdy ścisły aspekt w synastrii ma jakieś znaczenie.
  • Jedynie prawda jest ciekawa #27062 : DZięki!
    A macie jakieś doświadczenia z tym związane?

    A Mars mężczyzny na ASC Kobiety
    A Księzyc kobiety na ASC mężczyzny?
  • Timothy #37312 :
    Mogę się nieco mylić (!), ale z tego co czytałem lub słyszałem, to:
    a) w natalu, Księżyc mężczyzny na DSC opisuje kobietę "idealną" dla Niego.
    b) w synastrii, Księżyc kobiety na DSC mężczyzny może sugerować że to ta "właściwa".
    I jeszcze jest chyba moment, jakiś konkretny tranzyt kiedy dwie bratnie dusze się spotykają, ale musiałbym to odświeżyć.
    Wiem, że pytanie jest o ASC i przy osiach uwzględniamy tylko koniunkcje, ale może mimo wszystko cokolwiek podpowiedziałem.
Lola   2024-07-11 11:34:50   334.18749  
Transits & Progressions

Mili Astro Akademicy, 

mam do was ważne pytanie, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Dotyczy ono metody predykcyjnej jaką jest nałożenie na siebie aktualnych tranzytów i progresji. Proszę czy macie z tym doświadczenia?

Zbadałam swój horoskop pod tym kątem, szukając dowodów, że wspomniana metoda działa. Znalazłam jeden ale spektakularny. W roku 2012 gdy mój progresywny Księżyc nałożył się na Zero Byka, gdzie był w tamtym czasie tranzytujacy Jowisz a dodatkowo przechodził przez ten punkt tranzytu Księżyc - zakochałam się :). Oczywiście to jest przykład bardzo pięknego tranzytu. Powiedziałbym, że także był to super ważny tranzyt bo efekty odczuwam do dziś ;).

Natomiast ostatnio u bliskiego mi człowieka zbadałam coś bardzo niepokojonego otóż w horoskopie tej osoby nastąpi bardzo dziwna synchronizacja progresywnego Księżyca z tranzytujacym Saturnem. Owa synchronizacja będzie trwać od teraz do 2043.  Wyglada to przerażajaco. Zabadałam to przy użyciu astro-seek.com. Badam też inne aspekty ale poza "Firdarią", która na te najbliższe lata wyznacza okres Saturna nic innego nie znalazłam.

Co o tym sądzicie? Macie doświadczenia w nakładaniu na siebie aktualnych tranzytów i progresji? Z góry dziękuję za dyskusję i wasze doświadczenia.

  • Dziwna #29527 : Aż popatrzyłam :) Moje ostanie solidne zakochanie się nastąpiło na wiosnę zeszłego roku, proszę - tranzytujący Uran ścisła koniunkcja do progresywnej Wenus :)
  • Fabrycy #29528 : Tak. To "działa" i dobrze jest na to patrzeć (na relacje między progresjami i tranzytami).
  • Dziwna #29529 : Popatrzyłam też na poprzednie zakochanie - 1998 r. Tranz. Saturn na progresywnej Wenus :) Co może o tyle pasować, że tamten mój wybranek był o 37 lat starszy. Była to poważna i wieloletnia rzecz. 
  • Lola #29530 : @Dziwna, jak wyglada zakochanie na Uranie? :))
  • Dziwna #29531 : No ten jest ode mnie młodszy :)) Duże będą zmiany w życiu, czuję (chociaż poprzednim razem też były zmiany, ale wtedy byłam młoda i to było wpisane w etap rozwojowy, niejako). To jest coś zupełnie innego, niż przytrafiło mi się kiedykolwiek. 
    Ale też miałam ostatnio przejście progresywnego Słońca w Barana, progresywnego Merkurego w retro i w ogóle mam wrażenie, że się zamieniam w innego człowieka.
  • Lola #29532 : Piękne!
  • Wojciech Jóźwiak #29533 : @Lola: Lolu, z którego programu/aplikacji korzystasz dla progresji? Jaki rodzaj progresji to jest? [EDIT, sorry, już widzę: astro-seek.com]
  • Lola #29534 : Wojtku, w astro-seek.com jest tam taka opcja "Transits & Progressions", tego używam.
  • Elisza #29535 : Lolu, świetny temat, dzięki.
    Obrazek na dzień mojego zakochania( to było coś wielkiego); Uran na Dsc...

  • Lola #29536 : @Elisha ale w powyższym horoskopie to się dzieje i to bardzo dużo! Pluton na IC. Progresywne Słońce na Asc. w opozycji do wspomnianego Urana na Dsc. Jowisz w MC! Wow!
  • Elisza #29538 : Tak! I w życiu się działo. Ten rok (2014) rozpoczął się fatalnie, w marcu ledwo "uszłam" z życiem, a w kwietniu zwrot o 180 st. Na bogato:)
  • Lola #29539 : A to "uszłam z życiem" to może ten tranzyt Saturna przez uro. Księżyc.
  • Elisza #29540 :
    @ Lolu, pewnie masz racje.
    Czy Twoje zakochanie/ miłość, o którym wspomniałaś trwa?  

  • Wrona #29568 : miłość jest przereklamowana... jak po chemicznym zauroczeniu nie zamieni się w przyjaźń to będzie klapa....
Wrona   2024-07-29 19:50:03   334.18867  
tranzyty
myślę, że często definiują nas tranzyty...np. moje poczynania w jakimś momencie odbiera ktoś z sympatią, myśli o mnie ot człowiek wielkiego ducha ...niekoniecznie...  mam tranzyt Neptuna w trygonie do Księżyca aktualnie,  a tak naprawdę to mój Neptun w natalu jest w kwadraturze do Księżyca....
  • Elisza #30430 : Moim zdaniem tranzyty charakteryzują(definiują?) jakość czasu, której doświadczamy i wydobywają takie czy inne potencjały (uaktywniają, pobudzają, łagodzą, neutralizują pozytywne/negatywne warunki/cechy/skłonności) zapisane w kosmogramach urodzeniowych. Nie powiedziałabym, że nas definiują, bo wtedy musiałabym uznać, że zupełnie nie mam wpływu na swoje życie, zachowanie, itp a jestem zależna wyłącznie od akt układu planet, że nasz/mój los jest zdeterminowany. Wyrażam niezgodę na coś takiego.
    Przynajmniej jakieś zachowawcze  minimum możemy wdrożyć - mając świadomość...np. jakości tranzytów, przewidując co dany tranzyt może (ale przecież nie musi!) wywołać...
  • TygrysMaj #30502 : dla mnie tranzyty nie definiują niczego, ale stanowią raczej "kosmiczny mechanizm" wyzwalania zdarzeń, których istota wywodzi się z wewnętrznego rozwoju świadomości, symbolizowanego i odzwierciedlanego przez stan kosmogramu narodzin.
  • Wrona #30504 : trzeba zjeść z kimś beczkę soli aby go dobrze poznać...w kontaktach codziennych jesteśmy różnie odbierani w różnych miejscach, w różnych sytuacjach też przez poznanych nam ludzi w zależności od tranzytów jakie nas dopadają. ..a potem.po czasie często się mówi "jak on/ona mnie rozczarował" albo "miałam go za innego człowieka"...
  • DiavolissimaNelCielo #30505 : Z mojego skromnego doswiadczenia duzo rowniez zalezy od osobistego poziomu rozwoju i miejsca, w ktorym jestesmy w zyciu. Nie kazdy tranzyt ma na nas wplyw. Pomijam fakt czy jest to tranzyt krotko- czy dlugoterminowy. Ciekawa kwestia jest rowniez moment, w ktorym tranzyt zaczyna oddzialywac. Juz przed nim samym, w punkcie kulminacyjnym czy po jakims czasie. U mnie samej ogromny wplyw ma stan zdrowia/samopoczucie. Jezeli sie nie wyspie, to i pozytywny tranzyt Wenus czy Jowisza nie pomoga;)
  • TygrysMaj #30524 : haha dobre... a mnie, jak się dobrze wyśpię, to i sam Mars w kwadraturze może skoczyć... A tak na serio, to już nie raz nie dwa się okazało, że te tak zwane trudne tranzyty przynoszą całkiem pozytywną energię, żeby zmienić coś na co nie było dotąd siły. Na ten przykład, mój ostatni długotrwały tranzyt Neptuna przez uro. Księżyc zmienił mi totalnie życiowy life-scape - stało się coś, o czym Gombrowicz pisał w swoim Dzienniku:„W sześćdziesiątym pierwszym roku życia osiągnąłem to, co normalnie człowiek zdobywa około trzydziestki: życie rodzinne, mieszkanie, pieska, kotka, wygody… ” (tylko wiek inny haha).
    Fragmenty z książki
    Dziennik 1953-1969
    Witold Gombrowicz
  • DiavolissimaNelCielo #30525 : @TygrysMaj -O- #30524  przy prognozach poslugujemy sie tranzytami, ale inaczej negatywny tranzyt sie przejawia kiedy jestesmy na wakacjach na Sardynii i np. irytowac nas moze zle rozkladajacy sie lezak a inaczej odbierzemy go bedac pracownikiem np. zakladow miesnych stojacym na tasmie 10ta godzine... Trudniej bedzie mi prognozowac komus, kogo zupelnie nie znam. Ich sytuacji bytowej, materialnej, etapu kariery zawodowej. Poruszalabym sie na poziomie ogolnikow
  • DiavolissimaNelCielo #30526 : @TygrysMaj -O- #30524 Gombrowicz to w ogole fascynujaca postac. Jego zycie w Argentynie na pewno nie bylo uslane rozami kiedy lat mial 30 kilka. A jezeli juz jestesmy przy pisarzach, to kiedys moja ulubiona zabawa byla proba przypisania znakow fikcyjnym postaciom i bohaterom literackim. Kim byla Izabela Lecka? Waga? A hrabia Monte Christo? Skorpionem?
  • TygrysMaj #30532 : Cała zabawa jest w tym, że się nie zna do końca osoby, której się prognozuje albo nawet wcale bo tranzyt zawsze przejawia się zgodnie z naturą bieżącej planety i wrażliwego miejsca w kosmogramie narodzin, którego dotyczy. O końcowym efekcie decyduje aspekt a siłę wyznacza orb i tyle. Po krótce tranzyt to zaledwie ułamek, większość stanowią nasze pragnienia i czyny. 
  • DiavolissimaNelCielo #30533 : the entire life is all about what we make out of it...
  • DiavolissimaNelCielo #30535 : jezeli tranzyt zawsze przejawia się zgodnie z naturą bieżącej planety a O końcowym efekcie decyduje aspekt a siłę wyznacza orb, to po co nam w ogole astrologowie? Wystarczy jakas "apka" czy "programik"...

  • TygrysMaj #30557 : Astro-apki i inne astro-portale to bardzo pożyteczne narzędzia pracy astrologa. Właściwie to dzięki nim pojawiło się moje zainteresowanie astrologią kilka lat temu i trwa pogłębione do dziś, ale astrologa z krwi i kości oczywiście nic nie zastąpi, chyba że AI w bliskiej lub dalszej przyszłości. Rola astrologa jak dotąd jest nieoceniona, gdyż to on właśnie wypełnia treścią algorytmy, które pracują w back-endzie: pracą swojej wyobraźni, intuicji lub angażując inne zdolności. Na ten przykład: w 2022 r. Jowisz tranzytował moją uro. koniunkcje Słońce/Pluton opozycją. Wiadomo, że tranzyty Jowisza do Słońca są pomyślne i nadmiarowe, ale aspekt opozycyjny nadaje temu tranzytowi kłam. Możesz mieć wrażenie, że jesteś u progu sukcesu, ale zawsze czegoś brakuje. Energia i dynamizm wynikają z wpływu Jowisza i Słońca. Poczucie braku, niedoboru - z jakości aspektu tranzytowego, który tutaj jest opozycją. I tego nie zwróci ci żaden skrypt, to wie astrolog z obserwacji tranzytu.
  • KrzyżPołudnia #30575 : @TygrysMaj akurat to (tzn. charakter aspektu) można w miarę łatwo oskryptować albo zAIować. Astrolog patrzy na lifescape, na kontekst, ale o to dobrze zrobiony chat AI by mógłby dopytać. Co może mieć astrolog z krwi i kości to może mieć intuicje wykraczające poza patrzenie w kosmogram i tu już wchodzimy w tematy, które pan Wojciech porusza w blogu poniedziałkowym. 
    Patrzę na tranzyty jak na kosmiczną pogodę. Może być przyjemna, może być trudniejsza, ale dużo zależy od tego, na kogo trafia. Mam przyjaciela, który mówi, że wręcz lubi jak jest trudno. Czy jest przyjemnie? Pewnie nie. Ale spokojne morze nie stworzy dobrego żeglarza. 
  • DiavolissimaNelCielo #30577 : Tranzyty  prognozą pogody. Ten, kogo one dotykaja nie jest bez znaczenia. To zywy organizm. Horoskop urodzeniowy to jak ustawienia fabryczne. Te ostatnie mozna -o ile sie da- ulepszac, niwelujac malefiki, wykorzystywac benefiki w swoisty sposob nabywajac ....wyposazanie dodatkowe. Od czegoz mamy zodiacal releasing (moze ktos podpowie czy jest polskojezyczny termin? ubolewam, ale kiepsko u mnie z polska terminologia astrologiczna) Liczy sie tez srodowisko, moment zyciowy. Naturalnie trudno, zeby KIA stala sie Lamborghini a restauracja Sfinks .... paryska Epicure w 8mej dzielnicy. Ale mozna pracowac z tym, co masz jezeli chcesz i potrafisz. Jajka moga byc na twardo, ale mozesz z nich rowniez zrobic fantastyczny suflet.  Kiedy zaczynalam sie uczyc astrologii, moja nauczycielka nauczyla mnie rowniez, ze nie kazdy tranzyt bedzie mial jakas dramatyczna manifestacje. Nawet ten najbardziej wybuchowy i majacy naprawde krotki lont. Tamta moja grupa zajmowala sie glownie tzw. mundane astrology. Moze zamieszcze tutaj kilka przykladow. Dane urodzeniowe owego polityka byly klasy A, a wydarzenie dokladny czas i miejsce. Napieta sytuacja polityczno - spoleczna, u owego polityka fatalne tranzyty Ksiezyca, Plutona i Marsa. Chyba w XI dom (na chwile prosze zapomnij, ze WJ nie stosuje domow i stworzyl wlasny system, ktory dziala) i coz sie wtedy wydarzylo? BIG NOTHING. Null, nada, nichts, zero. Zdarza sie. Gdyby wszystko mozna bylo wyliczyc, astrologia bylaby jak chemia organiczna. Nie jest nia. W zyciu wazne jest rowniez jak jestesmy do zyciowych testow nastawieni. Saturn nas np. sprawdza i czesto bolesnie testuje, ale moze dzieki temu dojrzewamy i stajemy sie lepsi? Zalezy jaka masz zyciowa filozofie. Ja uwazam, ze wszystko, co sie dzieje nie dzieje sie przeciwko mnieale dla mnie i ku mnie. I na koniec sluzy mojemu najwyzszemu dobru. Tak dobrze mi, ze dobrze mi tak;)
  • Kita #30580 : DiavolissimaNelCielo, Twój przykład mnie nie przekonuje. Nie wszystko co dzieje się w człowieku musi być widoczne na zewnątrz.  Ktoś mógł mieć na intensywnych tranzytach koszmary nocne, mógł dokonać jakiś przemyśleń, podjąć jakąś decyzję, zakochać się lub zerwać związek. Co z tego może być widoczne dla obcej osoby? 

    W drugą stronę, to owszem - może dziać się w czyimś życiu coś ważnego, ale w horoskopie tego nie widać. Może to oznaczać, że brakuje nam pełnej wiedzy, bo mogą być jeszcze jakieś ciała niebieskie, które na nas oddziałują, a ich w horoskopie nie uwzględniamy. A zdarza się również, że traumatyczne/bolesne wydarzenia w naszym życiu są widoczne w horoskopie bliskiej osoby, a nie w naszym horoskopie.
    .
    P.S. Co nick DiavolissimaNelCielo oznacza po włosku? Tłumacz Google przetłumaczył  "bardzo diabeł na niebie". Czy ten nick jest skrótem wyrażenia "dużo diabłów jest w niebie"?
  • KrzyżPołudnia #30581 : @Kita zgadzam się z Tobą. A co do tego, że może się dziać coś ważnego, a nie widać tego w tranzytach, to może grunt pod to był zrobiony przy jakimś wcześniejszym tranzycie. 
  • DiavolissimaNelCielo #30582 : @Kita nie bylo moim zamiarem Ciebie ani nikogo innego przekonywac;) Dzielimy sie tutaj chyba wszyscy wlasnymi przemysleniami i doswiadczeniami. Tak rozmawiaja dorosli ludzie w cywilizowanym swiecie, to jedynie politycy  i media spolecznosciowe sprawily w ostatnich latach, ze ludzie uwazaja, ze moje ma byc mojsze. Z nami albo przeciwko nam. etc.
    W tym, co piszesz jest bardzo, bardzo wiele racji. Nigdy nie wiemy co dzieje sie we wnetrzu czlowieka oraz jaki bagaz przezyc i doswiadczen moze w sobie nosic. Albo co wlasnie go dotyka.
    Diavolissima to przymiotnik odrzeczownikowy rodzaju zenskiego: bardzo diabelska. Diabel czy diablica nie maja az tak pejoratywnych konotacji w jezyku wloskim. Diavola to np. nazwa pikantnej pizzy. Nel cielo oznacza zarowno w niebie (in heaven) jak i na niebie (in the sky) 
  • Kita #30584 : Tak, dzielimy się tu przemyśleniami i doświadczeniem. Moja odpowiedź "te argumenty mnie nie przekonują" nie były zachętą do kłótni, tylko właśnie dzieleniem się moimi przemyśleniami.
    Twój nick próbuję zrozumieć, bo jest dla mnie trudny do zapamiętania. Czy dobrze zrozumiałam, że oznacza "bardzo diabelska na niebie"?
  • Kita #30586 : KrzyżuPołudnia, też tak myślę,  zdarzenia mogą być wynikiem wcześniejszych tranzytów, a nie aktualnych. To szczególnie jest widoczne np po przejściu Saturna przez osie - to co się wtedy zadzieje czasami uwidacznia się, a raczej "urealnia"  po jakimś czasie.
  • Elisza #30587 : @Kito, nick koleżanki oznacza dosłownie " Diablica z nieba" ( lub na niebie).
    @DVLSSM A.d. pejoratywności:
    Nazwa pizzy Diavola sugeruje moc jej smaku: ostra, pikantna, piekielna; ogień pali w gębę. Pochodzi jednak od synonimów, skojarzeń z diabłem i klimatem jego siedliska; nie- znikąd. Kwestia wrażliwości (i zawartości) odbiorcy + kwestia smaku.
    Z szacunkiem dla Twojej osoby lecz we mnie Twój nick nie wzbudza sympatii, dlatego oń dopytywałam. Jeśli jednak spojrzę na niego z perspektywy bardziej neutralnej, to między innymi może on nieść sugestię o  piekielnej inteligencji (danej z nieba);). Może też być zwykłym, pustym pseudonimem ale  ciekawym jest fakt, że taki, że właśnie ten sobie wybrałaś.

    Znów odjechałyśmy od tematu głównego, eh.
    @Panie Wojtku proszę o interwencję!:)
  • Fabrycy #30589 : "W panu jest tyle demona, ile trucizny w zapałce". ("Lalka", B. Prus) 
  • Elisza #30591 : @Fabrycy:)
  • Kita #30612 : Dziękuję, Elisho. 
Wojciech Jóźwiak   2024-07-31 09:38:02   334.18876  
Końcówka (1) dyskusji przy art. "Astrologia i przybywanie świadomości"
Przenoszę z: "Mięta: tranzyty"
  • Wrona #30431 : no to super że jesteś taka zrównoważona:) i pewnie znałaś już astrologię w tamtym trudnym momencie więc starałaś się tłumaczyć ten stan. Wojtek już kiedyś zauważył że gdy uaktywnia się w jakiś sposób np; Mars to na forum wrze...a jak dominuje Skorpion to już olaboga....:)
  • Wrona #30432 : mnie sie wydaje że zostałaś zdefiniowana przez Saturna bo on nie uznaje słabości....
  • Elisza #30433 : Mięto Kochana♥️  robię wrażenie zrównoważonej a z astrologią wtedy zaczynałam.
    Co z tym Skorpionem??:)
    Saturna pierwszy raz obserwowałam, nie będę się kłócić. Ołowiany drań, jednak potrzebny. Z tym, że lubię być sama, zwłaszcza gdy nie jest kolorowo niezależnie od tranzytów...
  • Wrona #30434 : w Skorpionie podobno rozmowy są mięsiste :) 
  • Elisza #30437 : Mięsiste- dobre określenie, nędzy nie ma. Ostatnio długo rozmawiałam z nowo poznaną kobietą z Księżycem w Skorpionie, zacne spotkanie. Umówiłyśmy się na powtórkę z rozrywki, bo czasu nam zabrakło.
  • Wrona #30442 : mój szwagier ma Księzyc w Skorpionie ale niestety w koniunkcji z Neptunem ...gadka się nie klei...:(
  • Elisza #30460 : Neptun... Pewien Ktoś -rasowy Neptunik -zmęczyć potrafił niemiłosiernie; niczego nie można było ustalić, wszystko mgliste, niepewne, niejasne, niedopowiedziane. Wychodził po chleb przynosił kiełbasę; wychodził i znikała mgła. Nauczyłam się czytać w jego myślach; najpierw zgadywałam o co chodzi, co chciał wyrazić, powiedzieć. Aż wreszcie zupełnie przestaliśmy rozmawiać, bo i na cóż "strzepić język po próżnicy" :D Mam nadzieję, że to nie jest standardem u totalnych  Neptuników?  Dobrze poznałam tylko jednego.
  • Wrona #30462 : ach  mglisto ...siostra w kuchni na laptopie oświecona namaszczona ...szwagier na kanapie z kochanką (czytaj pilotem) , ach samo życie...
  • Elisza #30467 : Z tego wynikałoby, że mnóstwo neptuników żyje na świecie;)
  • Wrona #30470 : to chyba jakaś ucieczka ....
  • KrzyżPołudnia #30592 : @Elisha Twój opis idealnie pasuje do kogoś, kogo znałam. Nie znam godziny urodzenia i raczej nie poznam, ale nie zdziwię się, gdyby Neptun był gdzieś na osi... To przy okazji ciekawe ćwiczenie, bo moja przyjaciółka się urodziła 2 dni później i jej godzinę urodzenia już znam. Są diametralnie różni od siebie fizycznie i osobowościowo, jedyne co ich łączy, to profesjonalizm relacji formalnych, pewne rozmycie w relacjach nieformalnych oraz duża skrytość. To już są pewne wskazówki do rektyfikacji godziny. 
  • Elisza #30597 : @Krzyżu Południa i tutaj pasuje duża skrytość równoległa do braku kontaktu z własnym wnętrzem. Klinowanie emocji fikcją medialną - non stop czegoś musiał słuchać, coś oglądać byle tylko nie zostac sam na sam ze sobą. W relacjach z rodziną - to samo; zapraszał gości i włączał im muzykę lub tv , żeby nie było zbyt osobiście. W relacjach służbowych - słodki, przyjacielski, żartowniś, kabotyn, nieszczery i także niekonkretny . Ktoś pytał o cenę usługi - kosztorys zrobił przepiękny i czytelny ale żeby o nim rozmawiać? "Jakoś się dogadamy" to była puenta a potem żalił się że ktoś jest .ujem i krętaczem. Wrażliwy, autystyczny człowiek i oddany przyjaciel ale trudny na codzien w relacjach bliskich.
    Ma Neptuna na Dsc- w koniunkcji z Jowiszem. Ze wszystkich żartuje, także złośliwie i chamsko ale żeby z niego zażartować - nie ma opcji; obraza majestatu i agresja słowna. Ma przy tym charyzmę . Tajemniczy, magnetyczny, emocjonalny zbój. Niereformowalny. W dzieciństwie chorował na ostre zapalenie opon mózgowych... Księżyc w Koziorożcu, Wenus w opozycji z Plutonem. Sam Neptun to jednak za mało by w pełni opisać człowieka ale "robi on robotę".
Wojciech Jóźwiak   2024-07-31 09:39:41   334.18877  
Końcówka (2) dyskusji przy art. "Astrologia i przybywanie świadomości"
Przenoszę z "DiavolissimaNelCielo: czytanie z gwiazd"
  • Wrona #30436 :  a ja nie.... to co mamy tu robić gdy nie będziemy oceniać kogoś lub coś, cokolwiek dzieje się na naszym padole ...mam patrzeć z namaszczeniem na gwiazdy i wzdychać.....? domów nie znam bo nie latam po internecie....
  • DiavolissimaNelCielo #30438 : @Mięta. Nie, wystarczy w innych zobaczyć ...człowieka. A namaszczenie to raczej w ramach ostatniego sakramentu dla tych praktykujacych w kk, o ile sie do niego nalezy;)  
  • Wrona #30439 : no tak, człowiek to brzmi dumnie a ja często widzę orła, węża albo zająca albo hiene cmentarną albo kogoś tam jeszcze....:)
  • DiavolissimaNelCielo #30440 : ja bardzo cenię różne żmije: np. Mars w Byku lub Wadze. Naturalnie moje porównania mają charakter ściśle opisowy a nie ocenny;) poczucie humoru jest walorem niezbędnym;)
  • Wrona #30441 : a to super ciekawe Mars w Wadze i w Byku -żmija a co z Marsem w Strzelcu? co byś powiedziała...:)
  • DiavolissimaNelCielo #30443 : w Strzelcu? Dla mnie osa, ale taka, która  żądli tylko wtedy, kiedy naprawde ją wku...rzysz. A mowiac ciut poważniej, to osę i widac i slychac. Efektow i pozytkow dzialania troche mniej, ale przeciez bez nich figi by ponoc nie owocowaly. Wiec maja swoich fanow i amatorow. Te pierwsze i te ostatnie;)
  • Elisza #30447 : @Mięto, myślę, że każde stworzenie jakąś osobowość ma. Jakiś swój kod(np. genetyczny) znak fabryczny, instrukcję obsługi, potencjał... i braki; kosmogram?;)
    Niektórzy widzą w poczwarce Motyla, w pisklaku Orła, w jaju dostojnego Węża. Inni widzą zupełnie odwrotnie. Jeszcze inni na przemian. Sprawdza się w tym miejscu powiedzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia;)
  • Lola #30449 : @DiavolissimaNelCielo, a Ty masz Marsa bardziej w Wadze czy w 0° Skorpiona?
  • DiavolissimaNelCielo #30452 : @Lola w Wagusi:-)
  • Wrona #30453 : a gucio prawda , masz Marsa już w Skorpionie....
  • DiavolissimaNelCielo #30455 : @Mięta whatever makes you happier or righter;)
  • DiavolissimaNelCielo #30456 : cytujac Elishe punkt widzenia zależy od punktu siedzenia;)
  • Fabrycy #30457 : Fuzja Wagi i Skorpiona ;)
  • Wrona #30459 : prawie punkt 3 krotny wodny Skorpiona...Są nastawieni na wyjątki i same uważają się za wyjatkowe :)
  • DiavolissimaNelCielo #30463 : czyli jednak  osa;)))) a 0° 52′ to jaki to punkt? pardon my utter ignorance
  • Wojciech Jóźwiak #30464 : @Diavolissima: Mars = Waga 28°51′. Z tego wynika, że Mars leży w odległości 1°09′ stopnia od Zera Skorpiona, więc w zasięgu tego punktu (wodnego trzykrotnego), czyli niesie cechy Skorpiona, bo 0°Skorpiona to jest (jakby) esencja tego znaku.
    Z drugiej strony Twojego Marsa znajduje się 7-krotny ognisty punkt 25°43′ Wagi i niewykluczone, że jego wpływ jest jeszcze żywy. O tym punkcie polecam nagranie: 7krot. ognisty 25°43′ Wagi (lub ). Zobacz pliz, czy coś się zgadza :)
  • Wrona #30465 : No nie wiem, ale na pewno Wojtek wie...:)
  • DiavolissimaNelCielo #30471 : skrzyzowanie Wagi ze Skorpionem i Mars na tymze skrzyzowaniu jawi mi sie jako Beata Mazurek. To naturalnie meNta-fora;), nie znam horoskopu tej pani... i nie wiem czy powinnam;)
  • Elisza #30472 : Kolejny ciekawy kosmogram @Diavolissimy.
    Interesuje mnie Księżyc w 12st Barana (+w aspektach do Saturna, Plutona, Urana i Neptuna)- jak się przejawia?
  • Wrona #30473 : no to jak Ci się jawi to znaczy jak?
  • DiavolissimaNelCielo #30474 : dla mnie zawsze najciekawszy byl Ksiezyc w opozycji do Plutona... Wszystko, co kiedys czytalam mialo sie nijak do mnie (Tarnas, Julia Parker, Liz Greene, you name it) dopoki nie spojrzalam na Plutona jako na wyzsza oktawe Marsa, wowczas to ujrzalam w innym swietle: podrasowana recepcja z Wagusia, bo tenze upgradowany Mars znalazl sie w Baranie;) wtedy wszystko nabralo sensu i ani Pluton ani Ksiezyc nie byl juz kulawy. Znalazly sie na wlasciwym miejscu
    opcja#2 podmienili mnie na porodowce. Szlag trafil godzine urodzeniowa i nie wiem kim jestem;)
  • Wrona #30475 : @Elisho ale wszystkie są nieścisłe ...ja jestem ciekawa sekstylu Merkurego do Urana i kwadratury Merkurego do Neptuna...
  • DiavolissimaNelCielo #30476 :  sekstyl Merkurego do Urana? Chyba szybko i we wlasny sposob sie ucze, choc czesto na skroty. Czasami brak mi wytrwalosci... chyba, ze znajde jakis naprawde fascynujacy obszar: moze to byc Chiron, nauka wegierskiego albo programowanie w Pythonie. Potrafie barwnie opisywac. Wymyslam wlasne slowa lub powiedzenia. Nie szanuje dogmatow i prawd objawionych (bo te objawily sie innym a ...nie mnie samej). Akceptuje z nauki to, co ze mna rezonuje i nie mam z tego powodu wyrzutow sumienia, ze cos do mnie nie trafia. Doceniam to, czego uszczknelam. Lepsza lyzeczka kawioru niz wiadro kaszy jaglanej...
  • Fabrycy #30477 : @Diavoli...: masz strefę zero w horo - dlaczego?
  • Elisza #30480 : (i)Dlaczego, skąd taki pseudonim? 
  • Wojciech Jóźwiak #30481 : Muszę uporządkować tę dyskusję, tym bardziej, że jest widoczna z ulicy więc służy za wizytówkę AA.
  • Wojciech Jóźwiak #30482 : Horoskop Diavo. poprawiłem na faktyczną strefę 2:00 i z neptuniczki stała się uraniczką.
  • Elisza #30483 : Tak...
  • Wojciech Jóźwiak #30485 : @Diavolissima: Nie ma znaku zodiaku "Wagusia". Nie pisz tak proszę. Z wielu powodów, naprawdę poważnych.
  • KrzyżPołudnia #30489 : @WJ myślę, że to ważny temat, te powody. Może warto go poruszyć w blogu poniedziałkowym? Tym bardziej, że w różnych zakątkach internetu w astrologii w wersji pop widziałam zdrobnienia i skróty.
  • Elisza #30492 :  "Wagusia" brzmi karykaturalnie. Są zapewne (po)ważniejsze powody by tak nie pisać ale  mnie ten- choćby był jedynym -wystarczy.
  • Wrona #30493 : mój znajomy zwraca się do swojej mamy -matka ...wszyscy wokół są zbulwersowani a on uważa ,że brzmi to majestatycznie .
  • Elisza #30494 : Matka- może brzmieć majestatycznie i z szacunkiem albo oschle, z dystansem; mamusia- z czułością i pieszczotą albo z ironią. Zależy od kontekstu. Jeśli ktoś ma ksywę Waga, to Wagusia nie wadzi ale uchybia Wadze jako znakowi zodiaku (znaczenie, symbolika, pochodzenie, n.w.). Polska też jest jedna.
  • Wrona #30495 : kasuje bo się chyba zagalopowałam....:)
  • Elisza #30496 : Buhahahaaa, pojechałaś @Mięto, aż mnie brzuch rozbolał ze śmiechu :D
  • DiavolissimaNelCielo #30498 : @Elisha -O- #30480 a dlaczego nie? Skad? Z nieba
  • Elisza #30499 : DVLSS rozumiem znaczenie. Spodziewałam się mniej banalnej odpowiedzi (tj, że nazwa ma dla Ciebie jakiś głębszy sens) bowiem założyłam, że ten Księżyc w 12 Barana dzisiaj  nie zaszkodzi;) Byłam ciekawa Twojej osoby.
  • DiavolissimaNelCielo #30500 : @Elisha -O- #30499 no to najwyrazniej Cie rozczarowalam. Nie wszystko musi byc przejawem wnetrza ktorejs z kategorii ludzkiej jazni...
  • Elisza #30501 : DVLSS-O- :)Jeszcze nie wiem. Fakt.
Jedynie prawda jest ciekawa   2024-09-03 10:19:45   334.19067  
Horoskop elekcyjny _prośba o pomoc
DZień dobry. 

Zakładam nową działalność, polegającą na tzw. M&A (mergers&acquisistions), czyli zakupie różnych spółek, ich łączeniu, budowaniu wartości poprzez synergię, ujednolicenie zarządzania. 
Wymaga to staranności w doborze, ale też dość agresywnej strategii.

PRawdopodobnie spółkę założymy (z 2 kolegami) 13.09 lu 17.09.2024 rano.
Byłbym wdzięczny za Wasze komentarze i pomoc. 

W obu datach Mars jest blisko mojego ASC, ale 17.09 jest nieco blizej (już za ASC) i łapie kontakt z ur. Marsem
17.09 za to rano mamy koninkcję Saturna z Księzycem,hm...
13.09 bieżące Słońce w koniunkcji z ur. KSięzycem, ale za to bieżący Księzyć w kwadraturze do ur. Plutona.
17.09 Wenus bieżąca wyraźnie w opozycji do ur. Słońca

ps. widzę, że duża część z Was ma wątki zatytułowane "włąsny" - jak taki sobie stworzyć (a może gdzieś istnieje mój?)

  • Fabrycy #31441 : @JPJC - rozejrzyj się trochę po stronie głównej AA - tam znajdziesz wejście do swojego wątku "własnego".
  • Kita #31444 : Czy to trzeba wejść przez Mój profil: to co chcesz innym powiedziec o sobie i założyć wtedy swój wątek? Jeżeli tak, to tylko przez stare AA20, bo na AA24 nie działa.
  • Wrona #31446 : po prostu trzeba wejść w hasło Prywatne i tam jest własny wątek forum....
  • Kita #31447 : Dzięki, Mięto, znalazłam :)
  • Wojciech Jóźwiak #31477 : Zrobiłem przycisk generujący własny wątek. Jest na stronie "Moje konto" na dole.
    Możesz Jedynie Prawdo sprawdzić, czy zadziała, czy nie ma jakichś ukrytych błędów.
  • Wojciech Jóźwiak #31478 : Oraz: Jedynie Prawdo, podziwiam cię za taki zawód lub biznes. To jedno z tych (wielu) zajęć, które leżą daleko poza tym, czym ja mógłbym się zajmować :) a nawet wyobrazić sobie, że się zajmuję.
  • Okapi #31493 : @JPJC Gratuluję pomysłu i życzę sukcesów. Ciekawy bardzo temat i może Wojciech podpowie jak to ugryźć. 

    Coś tam wiem o czym piszesz z biznesowego punktu widzenia i dlatego niezmiernie mnie ciekawi jak to analizować.
    A ja podchodząc do tematu po swojemu (oczywiście mówię o astrologii) to najpierw brałabym pod uwagę m.in. w jakiej branży ta spółka "matka" będzie działać, jak ma być duża, zasięg terytorialny itd. itd - czyli kim/czym docelowo ma być, jak to wygląda w Twojej/Waszej wizji. 

     I wtedy patrząc na tę spółkę jak na "człowieka" ustawiałabym najpierw moment założenia jak dla idealnego z punktu widzenia "wizerunku i osobowości spółki" momentu narodzin dziecka. 

    Potem pomyślałabym o tym jaka jest Twoja/wspólników strategia inwestycyjna (kupić, połączyć (różnie to jest)  i sprzedać z maksymalnym zyskiem? czy może coś innego -czego oczekujecie?)  a potem  jaką rolę masz Ty do spełnienia w tej spółce.
    Wstępnie jest Was 3 Wspólników. Masz być tym najważniejszym?

     I wtedy analizowałabym horoskop partnerski Twój i Spółki (wstępnie ustawiony na moment narodzin jak powyżej) i możliwe że konieczna byłaby korekta tego "urodzeniowego"  ;-) tak żeby się nie męczyć zbytnio z tym cudownym dzieckiem.
    Oczywiście na pewno porównałabym horoskopy wspólników każdy z każdym żeby wiedzieć czego się spodziewać i czy role są dobrze podzielone, ale nie mam danych.

    Wykonując taką "zabawę" jak powyżej skoro mamy tylko dwie daty do wyboru to proponuję 13.09.2024 (ta koniunkcja Saturn Księżyc z 17.09.2024 jest dla mnie decydująca jako niepożądana) i godzinę 14.30 :-) 
    Silny Jowisz-na DSC w dobrym moim zdaniem znaku dla spółek-Bliźnięta (trzeba "czarować" partnerów, żeby nie mówić o manipulacji, ASC w Strzelcu, Ładna Wenus w trygonie do tegoż Jowisza :-) Słońce w harmonijnym trygonie do Księżyca. I energetyzujący trygon Urana do Słońca (szalone intuicyjne decyzje!) 
    Jowisz daje też eskpansję i nieograniczone horyzonty- nie wiem jak bardzo śmiałe macie wizje.
    Przez opozycję do Słońca mocny też Saturn i też w kwadraturze do Jowisza-ja "lubię" Saturna, potrzeba takiego hamulca i na dodatek taka działalność wymaga determinacji i twardej skóry.

    W horoskopie partnerskim koniunkcja Słońca i Księżyca, tak jak pisałeś koniunkcja Marsa i ASC. Nie widzę nic więcej. Niestety żadne osie się nie pokrywają, a jak próbuję przesuwać godziny to inne aspekty przestają mi się podobać :-) Nie umniejszając Twojej roli- może nie będziesz grać pierwszych skrzypiec w Spółce. Wtedy wydaje mi się nie musi tu się zbyt wiele dziać.

    A przyszłościowo: tranzyty w następnych latach dla Spółki wyglądają dobrze, Jowisz będzie przechodził przez 4 ćwiartkę, a następnie Saturn przesz 3 i 4. Czyli najważniejsze planety idą w górę.  I tu pytanie o horyzont czasowy inwestycji. Czy te dobre tranzyty są wystarczające czy za późno lub za wcześnie?

    To taka moja zabawa z przymrużeniem oka oczywiście, bo temat ciekawy.
    A jak Wojtek dorzuci coś od siebie to będę wdzięczna.

  • Jedynie prawda jest ciekawa #31520 : DZiękuję Okapi! Człowiek, gdy analizuje swoje sprawy jest jakoś mało obiektywny. Bardzo Ci jestem wdzięczny za te komenarze!
    Mam być tzw. CEO, choć w zasadzie jesteśmy "na równi". Każdy z nas coś wnosi innego. 
    No i bliższa ciału koszula ;-) 
  • Jedynie prawda jest ciekawa #31678 : @Okapi - a co myślisz o 17.09 (hm.. historycznie to słaba data) ok. 12.30?
    Słońce na MC, ASC w zerze Strzelca, Wenus nadal w trygonie do Jowisza, Uran na DSC(?), na IC ta koniunkcja Saturna z Księżycem + NEptun.. jakoś "ciężko" w dole horoskopu

    Albo może 13.09 o 9.15-9.30 - Wenus na ASC, choć Pluton na IC ;-)

    Dla mnie osobiście ten 17.09 chyba lepszy nawet, bo znika kwadratura Marsa do mojej Wenus, za to bieżące Słońce wchodzi w sekstyl z SAturnem no i hm.. bieżąca Wenus w opozycję ze Słońcem
  • Okapi #31688 :
    @JPJC   Hmm... Jesteś przesądny?
     17.09.2024 o 12.30 wciąż jest ta nieszczęsna koniunkcja Saturn Księżyc i jeszcze wzmocniona osią IC. Księżyc z Saturnem bardzo "dołuje", za wolno działa, za dużo analizuje i widzi same przeszkody, ciągle jest niepewny, ciągle gorszy, ostrożny. Obawiałabym się, że to jest czynnik bardzo hamujący.  IC wskazuje, że to wszystko wewnątrz, u podstaw spółki będzie miało miejsce. Mało optymistyczne. Rdzeń powinien być silny.
    Neptun też nabiera znaczenia a to podatność na oszustwo, niepewność, pomyłki, jak to pisał Wojtek takie rozmycie. Całość tworzy  pełen lęku i niepokoju  "byt" . Uran "iskrzy" na descendencie. Kolejne emocje-frustracja, niecierpliwość?.  Ale jest też trygon Pluton Słońce Uran, a Słońce w MC. I cały czas Wenus w trygonie do Jowisza.

    13.09.2024 to wciąż dla mnie lepsza data. Nawet ta poranna godzina. Pluton w IC może wskazywać na trudne i lekko traumatyczne początki, ale i tak mnie nie przeraża. Pluton jest potężny w swojej zdolności do odrodzenia.
    Kwadratura Marsa do Twojej Wenus (w porównawczym) -wydaje mi się, że nawet nieharmonijne aspekty pomiędzy tymi dwiema planetami są lepsze niż w ogóle brak aspektu. Dla mnie bardzo energetyzujący, żeby nie powiedzieć ekscytujący czynnik pomiędzy "Spółka a Tobą".  Zwłaszcza, że Ty masz Wenus w Baranie, czyli nieprzyjazne miejsce jak na Wenus a z kolei Marsa masz w Raku- też obce środowisko dla Marsa. Kwadratura Marsa do Wenus Ci nie może bardziej namieszać:-). Kolejny wskaźnik, żeby zakładać spółkę trzynastego.
    Wenus w Wadze na ASC w trygonie z Jowiszem- naprawdę ładnie wygląda. Nie wiem czy nawet nie za atrakcyjnie :-)

    Proszę nie traktuj zbyt poważnie moich rozważań. Nic nie wiem o Tobie i Twoich planach, więc jest rodzaj bardzo przyjemnej, ale jednak zabawy z mojej strony.
    A Ty istotne zawodowe decyzje podejmujesz.

    Oczywiście niezmiennie trzymam kciuki i życzę powodzenia. A jak zechcesz w przyszłości ujawnić moment sfinalizowania umowy to będzie mi miło.


  • Jedynie prawda jest ciekawa #31689 :
    Okapi! Bardzo bardzo dziękuję za komentarze!
    Bardzo pomocne. CZłek na siebie patrzy przez inne okulary i nie jest obiektywny często.
    dziękuję!


    PRzesądny, że piątek 13? :-)))
    Zważywszy, że od6 lat uczę się astrologii, stosuję ją, jakieś 25 lat temu byłem u Heleny Wildy Kowalskiej na kursie numerologii,  kiedyś mocno działałem z 4 Filarami przeznaczenia (mam takie różne flirty z "chińskimi" ezoterycznymi obszary ...) itd.. 
    to czy piątek 13 mógłby być staszny?
    Helena WKowalska mawiała, że 13 jest całkiem dobra, w "40" dzień własny bym spółki nie zakładał.

    Ale ad rem: 
    Piątek 13.09, g. 9.00 jestesmy umówieni. W Poznaniu. 

    Na niebie:
    Wenus w Wadze na ASC, Pluton (i Księżyc?, zalezy od miinut) na IC
    Słońce w luźnym trygonie do Księżyca i Urana oraz kwadraturze do Jowisza.
    Księżyc w kwadraturze do Wenus i ścisłym sekstylu do Saturna.
    Wenus w trygonie do Jowisza
    Pięć planet w znakach ziemskich.

    Moje tranzyty
    Słońce ściśle na moim KSiężycu (pamiętam, że L. Weres wskazywał te daty ok. 13.09 dla mnie jako korzystne)
    Mars na ASC 
    Jowisz kwadratura Księzyc
    Mars kwadratura Wenus
    MArs ścisły sekstyl Jowisz i Merkury i ścisły trygon Uran.

    Ogólnie Mars mocno zaznaczony. Zważywszy, że mam i tak Marsa na ASC w natalu + dużo ognia (Słońce w Baranie, poniższe ostre kwadratury), to jakoś "harmonizuje".. chyba..
    Spółka ma (bo musi mieć, takie jest założenie) agresywną strategię, więc ten Mars u mnie powinien "grać".

    Co do komentowanejgo przez Ciebie Marsa kwadratura Wenus... Ja mam w natalu Mars kwadratura Wenus i Mars kwadratura Pluton (+ logicznie opozycję Wenus Pluton), więc akurat te napięcia znam, że tak powiem "genetycznie". W relacjach są trudne - w pracy, biznesie - dają raczej rodzaj zwierzęcej wytrzymałości i dzikiego instyktu (może w związkach też ;-))))))


    ps. ta Wenus na ASC w trygonie do Jowisza 
    powinna dać storytellig... zmiękczenie
    Strategia jest agresywna, ale bardzo dużo zalezy od "story". To będą realne "assety", ale proces zakupowy wymaga trochę małpiej zręczności w stworzeniu historii, opowieści, wizji przyszłości.

    psps
    aby osie się pokrywały : 7.45.. trudno znaleźć notariusza o tej porze:-)
    11.45 - ale Ryby na IC... raczej klasztorów nie bedziemy kupować :-)) Merkury na MC.. ok, ale wolę Wenus na ASC
    18.35 w piątek.. znów.. trudno o taką godzinę na "standardową" czynność..

    Czy moja rola musi być kluczowa. Chcę, by była, ale po okresie intensywnej pracy mogę odcinać kupony i nie mieć roli kluczowej ;-)))))
  • Jedynie prawda jest ciekawa #31826 : Okapi - dziękuję za pomoc!
    Spółka założona w Poznaniu 13.09.2024 g. 10.29 (moment składania podpisów). 
    (chyba nie działa funkcja robienia kosmogramów, więc nie wstawię)

    Właściwie wyszło ciekawie... Co prawda Wenus nie jest na ASC, ale też dzięki temu Pluton nie ciąży na IC.  Na osiach nic nie ma, ale ASC w 2 st. Skorpiona.. hm... MC w Lwie - ok

    Natomiast kosmogram mocno jest spleciony ze mną (tak to widzę)
    Poza tym, co było wiadomo, czyli
    - bieżący (Spółki) Mars na moim ASC
    - bieżąc (Spółki) Słońce ściśle na moim Księżycu (0,4 st.)
    - bieżący (Spółki) Merkury na moim IC

    doszło
    - mój Uran na ASC Spółki
    - moje klejnoty Merkury/Jowisz na DSC Spółki

    Chyba horoskop wyszedł "bezpieczniejszy", niż ta Wenus na ASC(bardzo "świecąca"/modelkowa, by wyszła) i przede wszystkim ciężki Pluton na IC  - gdyby było 9.00-9.15
  • Kita #31827 : Obeszłam problem z chwilowo nieczynnym "Nowym Kosmogramem" wpisując w Canvasie  horoskop spółki wewnątrz, a na zewnątrz  horoskop JedyniePrawdy z aspektami wzajemnymi dla zmniejszonego orbu 6°.
  • Kita #31832 : Gdy spojrzeć na te dwa horoskopy jak na horoskopy porównawcze, to wygląda to bardzo stymulująco. Jowisz z Merkurym JPJC na Desc spółki - wkład pomysłów, intelektu, rozmachu do spółki. Uran na Asc - "iskrząca" stymulacja - wkład nietypowych pomysłów. Koniunkcja Księżyca ze Słońcem - idealny aspekt w horoskopach porównawczych ludzi, to tu też - pełne zrozumienie i zgodność. Koniunkcja Marsów na Asc JPJC - wzajemne wspomaganie energetyczne.
    Ładnie to wygląda :)
  • Wrona #31834 : u mnie nie widać tych horoskopów, jest pusta plama..
  • Kita #31835 : Ooo, być może  tylko ja widzę, bo je wpisałam....
  • Wrona #31837 : ach wszystko się wali...powódź , możliwa bomba atomowa....jak tu żyć ...
  • Jedynie prawda jest ciekawa #31840 : Dziękuję Kito za horoskop (u mnie też nie widac:((
    I komentarze!
    Też myślę, że całkiem ładny:-))
  • Timothy #37316 :
    Moje doświadczenie: uczestniczyłem w czymś takim jak "zakładanie działalności" lub "start nowej pracy" kilka razy. DZIAŁA.
    Jest tego więcej do wyjaśnienia, bo pojawiają się pytania: jaki to dokładnie moment musi być (urząd, pierwsza faktura, pierwsze zlecenie, itd.) i co to za branża, itp.
    Mieliśmy kiedyś krótką dyskusję na ten temat i o ile pamiętam to pojawiały się tu głosy raczej negatywne, ale ja znam rzeczywiste przypadki (uczestniczyłem w "zamieszaniu") gdzie wyliczono datę i godzinę i wszystko się sprawdza co do joty.
  • Fabrycy #37317 : @Timothy: a w jaki sposób stwierdzono, że "działa"? (może i działa, ale ciężko to stwierdzić)
  • Timothy #37443 :
    Cześć. Mogę opowiedzieć to nieco bardziej szczegółowo, ale nie jestem pewny Fabrycy, czy to nie Ty podważałeś już tą kwestię w poprzednich dyskusjach :) Jeśli się mylę to Cię przepraszam, bo ogólnie lubię (bardzo) czytać Twoje wypowiedzi, ale jak chcesz storpedować to, że wyliczony astrologicznie "biznes wypali" to szkoda, abym wyjawiał te informacje. Mam wrażenie, że jesteś nastawiony negatywnie do tej kwestii, być może dlatego, że miałeś z tym jakieś doświadczenie. Ja mam inne, ale wiem, że po opisie i tak każdy może powiedzieć, że "to mogło zdarzyć się bez udziału planet". Ale jeszcze raz..., te przypadki, które znam potwierdzają w 100%, że to działa.
Jedynie prawda jest ciekawa   2024-09-11 21:39:19   334.19130  
@Panie Wojciechu Rozumiem, zę...
@Panie Wojciechu
Rozumiem, zę teksty Sagitariego "przepadły"?
Próbuję odcyfrować z okruchów dyskusji ten Latawiec mój i Moreny
ale jakoś nie mogę dostrzec
https://24.astroakademia.pl/chart/6840
  • Jedynie prawda jest ciekawa #31763 : Tu były jakieś wypowiedzi Sagitariego, ale znikły
  • Wojciech Jóźwiak #31764 : @JPJC, teksty Sagitariego nie to, że przepadły, tylko Sagitari je wycofał. Ja na kosmogramie powyżej widzę raczej pierścień oktyli i opozycji: Ksi, Sło, Wen, Mars.
  • Wojciech Jóźwiak #31765 : Faktycznie, Jowisz, Saturn i Uran pośrodku tworzą pierścień kwadratura+oktyl+oktyl, a Twój Saturn leży w opozycji do Urana na osi tamtego układu – czyli jest coś, co można nazwać latawiec :)
Wojciech Jóźwiak   2024-10-20 16:06:37   334.19371  
Akcja Mój Pluton
Rozpocząłem akcję Mój Pluton. Dzisiaj i w bliskich dniach do niektórych z Was napiszę/wyślę (lub już wysłałem) pytania o to, co działo w niedawnych latach kiedy Pluton tranzytował u Ciebie coś ważnego.
Więc możliwe, że i Ty dostaniesz pytanie ode mnie. Więc nie zdziw się.
Robię to dlatego, że odczuwam nieustający niedobór danych o tym, co z nami Pluton robi.
  • Lola #32999 : @Wojtku, na pewno napisze takie podsumowanie! Poczekam jeszcze na to jak oficjalnie Pluton przejdzie do Wodnika, a Mars przesunie się do Lwa :)). 
  • Jedynie prawda jest ciekawa #33000 : ;-) Dostałem. Odpowiedziałem.
    Jestem ciekaw wniosków - czekam z niecierpliwością na webinar w tym temacie (zakładam, że będzie). 
  • Wojciech Jóźwiak #33001 : @Lola: Słusznie. Astro-procesy są w toku.
    @Jedynie Prawda: Będzie webinar :)
  • Komodorak #33002 : Również chętnie napisałbym coś na temat tranzytu Plutona przez Księżyc. Strasznie dużo się wtedy dzieje...
  • Jedynie prawda jest ciekawa #33005 : Komodraku - jestem ciekaw bardzo. Ja miałem 4 lata temu mocną kwadraturę do Słońca, wiec jestem ciekaw jak reaguje drugie światło.
    Opozycję do Księżyca zaliczę 2059/2060, więc jest czas się pouczyć ;-)
  • Lola #33006 : @Komodoraku? a tranzyt Plutona przez Ascendent, jeszcze pamiętasz?
  • Wojciech Jóźwiak #33007 : Będę badać przez uro. Księżyc też. :)
  • KrzyżPołudnia #33010 : Ja miałam długą opozycję Plutona do uro. Słońca i jednocześnie koniunkcję z uro. Marsem. Co się wtedy działo... :) 
  • Chaos #33012 : Ja tranzyt przez descendent już miałam, oraz kwadraturą do Księżyca, a za parę lat kwadratura do Słońca - po tej księżycowej już się boję na myśl o słonecznej :-/
Paszulka   2024-10-24 09:22:56   334.19413  
Akcja mój Pluton/część 1
O Plutonie i Księżycu na Neptunie w Skorpionie
Chcę opisać jedno zdarzenie z mojego życia, nie wyczerpuje ono tematu, ale może naświetli charakter tego połączenia jak ono się objawiło u mnie. Na forum niedawno padło Pana zapytanie dotyczące tranzytu Plutona przez urodzeniowe planety. W tej historii opisanej poniżej tranzytujący Pluton z Księżycem był w znaku Skorpiona, w trakcie trwającej pełni Księżyca. Ta kumulacja zadziałała koniunkcją na mojego urodzeniowego Neptuna. Nie znam dokładnej daty (1995), ale wiem, że była połowa kwietnia, nocą puste ulice zasypywał śnieg (!) pomimo wiosny. Księżyc był w trakcie pełni, a nieopodal po drugiej stronie drogi stał zaprzęg z dwoma białymi końmi, więc sama chwila dodatkowo miała w sobie aurę tajemniczości.  
Księżyc potrzebuje schronu, gdzie poczuje się bezpiecznie, stworzy swoją własną krainę, do której przyciągnie czy zaprosi tych o podobnej wrażliwości. Takie konstrukcje wspótworzyłam na planie miasta, w którym się urodziłam. Byłam dyrygentem światów usnutych z moich wyobrażeń i wizji. W tamtych czasach to było jak przedzieranie się maczugą przez skostniałą formę podobnych do siebie w aranżacji kawiarni czy barów z czasów PRL. Funkcjonowały stare przepisy, dotyczące przyznawania koncesji na tego typu działalność, które znacznie utrudniały wprowadzenie takiego zamiaru w czyn. Klubów na wzór "berliński", w Polsce jeszcze nie było, a jak były, to nieliczne i poukrywane (początek lat 90′). Kierowałyśmy się chęcią stworzenia domowego, rodzinnego klimatu dla biesiad w gronie znajomych, w połączeniu ze sztuką (wystawy, koncerty, wieczory literackie itp.). Obowiązywało wejście na karty klubowe dla większego bezpieczeństwa gości i utrzymania elitarnego charakteru salonu artystycznego, czy klubo-galerii (to było w nazwie). Nie dostałyśmy koncesji na sprzedaż alkoholu (przepis "100 m do budynków użyteczności publicznej") skutecznie to blokował i goście przychodzili z własnym prowiantem. Wcześniej zajmowałam się wieloma innymi rzeczami (zaczęłam pracę w wieku 17 lat, ale to długa historia na inny może raz), w tym organizacją kameralnych pokazów mody na scenach wynajętych przeze mnie teatrów. Na jednym z nich poznałam moją przyszłą wspólniczkę, z którą połączył mnie ten sam koncept zrobienia czegoś razem. Na zewnątrz nie było reklamy, nie zamieszczałyśmy kierunkowskazów, szyldów. Nowi goście trafiali tutaj z polecenia, czy przyprowadzani przez stałych klubowiczów. Trochę jak w czasach prohibicji;), wejście na hasło, lub szyfr dzwonka domofonu, drzwiami od strony podwórka. Wtedy nie było telefonów (nie tylko komórkowych, ale też rzadkością był stacjonarny w domu). Informacja przechodziła z ust do ust, "pocztą pantoflową". Były to miejsca nie tylko o charakterze kulturalnym, ale i rozrywkowym, z muzyką jako podkład do rozmów (klasyka, jazz itp.) czy do tańca (lata 80/90′). W tym pierwszym miejscu (otwarcie 06.11.1992, 18:00) upodobnionym w aranżacji do mieszkania (meble z historią) bar zastępowała tradycyjna kuchnia jak w domu. Okres naszej bytności tutaj nie był długi, ale bardzo intensywny. Z czasem wielkość miejsca zaczęła nas ograniczać. Nadszedł moment, kiedy trzeba było się przenieść. Za tą "tajną" działalność posypały się nagrody za wydarzenia, które organizowałyśmy. Miejsce przyciągało coraz więcej osób, działalność wypłynęła na "szerokie wody", a my razem z nurtem dopłynęliśmy w samo serce miasta zajmując większą rezydencję już z profesjonalnym barem. I tu wyłonił się Pluton, coraz bardziej nasilał się kontrast naszych potrzeb, wzajemnych oczekiwań, zasad współpracy, zaszły duże zmiany w naszych relacjach, we wzajemnym zrozumieniu i w "naszym" miejscu. Nie zabezpieczyłam się "na czarną godzinę". Odeszłam w jednej chwili, unosząc się honorem, w noc kwietniowej pełni (Księżyc + Pluton, połączone z urodzeniowym Neptunem w Skorpionie, podejrzewam 17.04.1995, h. 22:40). Nie zabrałam z sobą nic, zamknęły się bezpowrotnie "wrota", bez planu co dalej. Nie chcę obwiniać Plutona, wrzód się "zbierał" od jakiegoś czasu i tej nocy pękł. Widocznie tak miało być. Nie wiem czy gdybym nie była wtedy zakochana, uniosłabym to w samotności.  Pluton dał mi siłę do walki o moich bliskich (Księżyc). Nastąpiła transformacja, byłam już inną osobą, terapia wstrząsowa zadziałała. Każdego następnego dnia, wcześnie rano wychodziłam na poszukiwania, na łowy, na polowanie (poszukiwanie celu), nie miałam wystarczających oszczędności, czekałam na rozwiązanie sporu, ale nie mogłam siedzieć bezczynnie. Znalazłam swoje miejsce, na uboczu, w ukryciu, w podziemiu pałacyku, w głębi zamykanego pełnego drzew podwórka, ale w trudnym położeniu "gorszej" robotniczej dzielnicy. Kontynuowałam to, co przerwałam. Tego samego roku, w swoje urodziny (16.12.1995) otworzyłam nowe miejsce, w którym spędziłam następne 13 lat, bez oznakowania na zewnątrz  (tabliczka na wzór funkcjonujących w dawnych czasach, na których były grawerowane nazwy ulic otrzymała nazwę mojego miejsca i to był sygnał przy bramie, że to tu). Wejście było zabezpieczone, ja jako strażnik-bramkarz, wstęp na karty, czy zaproszenia listowne, dla wtajemniczonych. Z tą sama ideą jak pierwsze, po kilku latach jeszcze otworzyłam jeszcze jedno, inne, tym razem z jedzeniem, gdzie karmiłam (restauracja wegetariańska, pierwsza w mieście) nazwane "Kuchnią dobrego samopoczucia" (Księżyc). To, z którego odeszłam w czas pełni, przetrwało niecały rok po moim odejściu. Z byłą wspólniczką nie chciałam mieć kontaktu (nie wybaczyłam - Skorpion, mimo, że stanęłam na nogi). Przez ulicę, gdzie miałyśmy wspólne miejsce nie mogłam przechodzić latami przez tkwiący cierń w sercu. W 2008 postanowiłam zmienić swoje życie, pomogły mi w tym okoliczności, sprzedaż pałacyku przez właściciela, gdzie miałam siedzibę i znajomy kupiec na moją restaurację. Nie miałam wahań, mimo, że gości namawiali mnie na kontynuację. Stwierdziłam, że 17 lat to długo, a życie jest jedno, więc chcę się rozwijać w innych przestrzeniach. Pierwszą z nich była decyzja o studiach na wydz. filoz.-hist. UŁ, normalne dzienne studia z fajnymi dzieciakami, w trakcie doszedł jeszcze jeden kierunek. Nie pracowałam i nie szukałam pracy, historia mnie pochłonęła, realizowałam jedno z młodzieńczych marzeń, żyłam z oszczędności. Druga część dotyczy emigracji i zamieszkania w zamku na południu Francji na 10 lat. Zostawię ją na kolejną opowieść jakie cechy Księżyca (wyróżnionej planety) mam w sobie. Teraz mieszkam w Saintes Maires de la Mer, o którym pięknie śpiewała Mireille Mathieu, a białe konie widzę codziennie, bo rasa koni Camargue wywodzi się stąd. 

  • Wojciech Jóźwiak #33207 : No niesamowite.
  • Wojciech Jóźwiak #33208 : Paszulko: "w samo serce miasta" – którego miasta? Tzn. gdzie to się działo i gdzie lokować kosmogramy?
  • Paszulka #33213 : w sercu miasta ŁÓDŹ
  • Kita #33215 : Historia pełna życia i plutonowo-skorpionasta. 
  • Wrona #33217 : Wspaniała historia taka niecodzienna, unikatowa ...jest w niej też nuta jowiszowo-uraniczna , potrzeba bycia wyjątkową.
  • Paszulka #33218 : dane adresowe moich punktów:
    pierwszy club Moda DaDA galeria, ul. Narutowicza 59, Łódź (otwarcie 06.11.1992, godz.17/18 zamknięcie 07/08.1994), pałac Jazajasza Kestenberga, cały parter, obecnie Bank
    przeprowadzka Moda DadA galeria: ul. Moniuszki 5, Łódź (10.1994 - 04/05.1996, moje odejście 17.04.1995, noc), dawniej willa Ludwika Meyera (fotograf), po likwidacji DaDa budynek stał pusty przez prawie 30 lat, w ubiegłym roku po modernizacji przekazany został w użytkowanie MeMo, wielkiej multimedialnej Bibliotece.
    drugi club galeria La StraDA, ul. Żeromskiego 52, dawniej willa Karola Prusse, Łódź (16.12.1995, h: 18 (?) - 09/2008), obecnie pensjonat/hotel - własność prywatna
    Kuchnia Dobrego Samopoczucia tibidibi, ul.Piotrkowska 107, Łódź, wolnostojący dom z ogrodem, cały budynek, dawniej willa należała do producenta skrzypiec Jana Golttieba Joba (17.10.2003, h:19 - 09/2008), obecnie bardzo dobra piekarnia-cukiernia "Montag".
    Fundację Inicjatyw Międzykulturowych, zarejestrowana 06.03.2012, powstała jeszcze w trakcie moich studiów, w październiku lub listopadzie 2013 przeprowadziłam się do zamku Chateau de Montfrn, 30460 Montfrn/FR (10/11 2013 - 03. 2023), od kwietnia 2023 mieszkam w Saintes Maires de la Mer, stolica Camargue/FR
  • Dziwna #33229 : Zawsze się zastanawiałam, jaka "idea" towarzyszy ludziom otwierającym lokale "dla wybranych". Że tylko z polecenia można przyjść, albo za zaproszeniem... Dlaczego? Czemu się to robi? (w Warszawie, gdzie mieszkam pełno było swego czasu takich miejsc, pewnie są nadal i wkurzało mnie to niepomiernie). Kuchnia Dobrego Samopoczucia... ale tylko dla tych co spełniają kryteria :)) (i dlatego pewnie dobre samopoczucie mają). 
  • Wrona #33230 : Chciałabym parę skrzydeł mieć
    Jak Anioły w moim śnie
    Tak jak one wolnym być
    Z motylami rosę pić...
  • Paszulka #33265 : Dziwna, odpowiadam na zarzuty dlaczego dla "wybranych". Może dlatego, że tak czuję i wolę kluby, w których bezpieczeństwo gości jest priorytetem. Nie każdemu może to odpowiadać, w tamtych czasach się to sprawdziło. Nie chcę żeby, to źle zabrzmiało, ale może jestem "dziwna";) Nie tylko ja czułam się wyjątkowo w tych moich miejscach, ale moi goście również. Charakter też wymuszała ówczesna rzeczywistość. W pierwszym miejscu (1992), mimo, że spełniłyśmy wszystkie normy sanitarne, Sanepid zwlekał długo z przyznaniem zgody na działalność gastronomiczną, powód: lokal przypominał bardziej mieszkanie niż knajpę. Wydz. handlu i usług nie przyznał koncesji na alkohol, powód: 80 m. od nas był Sąd Rejonowy, a zaraz obok jeden z wydziałów UŁ. Obie w/w instytucje nie działały po godzinach, ale przepis "100 m. do" obowiązywał jeszcze długo. Były paranoje, pisanie do prezesa Sądu i rektora Uniwersytetu prośby o zgodę na "wyszynk". Od połowy lat 90′ zaczęły wyrastać jak "grzyby po deszczu" w centrum Łodzi knajpki, dyskoteki, restauracje, miasto przodowało w ilości lokali gastronomicznych na mapie Polski. Pojawiła się mafia "dresiarzy", bramkarzy dyskotek pracujących w policji, wymuszająca haracze za "spokój", zaczęło się robić niebezpiecznie. Ja wtedy otworzyłam lokal na uboczu, ukryty, ale i tak mnie namierzyli, a może przez to oddalenie stali się jeszcze bardziej odważni. "Dresiarze" przyjeżdzali chmarą, wpadali i rozwalali lokal, w godzinach największego "ścisku". Normalnie wojna, trzeba było się barykadować, strzały w szybach z broni palnej oglądał ówczesny prezydent miasta (Czekalski). Miało być wsparcie, a była jeszcze większa zemsta. Miałam kilka razy pistolet przymierzony do skroni. Nie poddałam się, nie cofnęłam o krok, mogłam stracić życie, ale się nie ugięłam. To Pluton we mnie wstąpił;), albo coś innego. Taką twardzielka nie byłam, ale nie dałam po sobie tego poznać, na pisk opon pod domem jeszcze długo reagowałam biegunką. Żałowałam, ze nie jestem Bruce Lee i nie znam się na sztukach walki. Wzięłam siekierę i wyszłam na przeciw nim, po kilku miesiącach odpuścili. Takie to były czasy i to by było na tyle. Goście wrócili i przez następnych 13 lat ze mną zostali. Jeżeli chodzi o klientelę, to była bardzo różnorodna, zarówno wiekiem, jak i profesją, nikt nie sprawdzał kto czym się zajmuje. Selekcja dotyczyła agresywnych, na odległość ich wyczuwam. Naturalną też tworzyła muzyka, to oprócz ludzi, punkt nr 2, klimat muzyczny przyciąga lub odstrasza. 
  • Dziwna #33266 : Paszulka - rozumiem.
Egna   2024-10-29 14:09:56   334.19443  
world transits w wymiarze prywatnym
Chciałabym zapoczątkować dyskusję nt. tego jak world transists, czyli te wielkie koniunkcje powolnych planet (Saturn-Pluton, Sat-Uran, Sat-Nep) przejawiają się na płaszczyźnie prywatnej, czyli co dzieje się w życiu człowieka, jak taka koniunkcja trafia mu w czuły punkt horoskopu. Myślę, że Sat-Plu można by już ocenić, bo trochę czasu minęło, a co do reszty to można prognozować :) 
Impulsem dla mnie był blog poniedziałkowy Wojkta i info o koniunkcji Saturn-Uran 31-32 to już w ogóle będzie na moim Ksieżycu. 
Kogo i jak dotknęła kon. Saturn Pluton z 2020? 
  • Dziwna #33538 : U mnie wypadła na Merkurym. Nic specjalnego się nie zadziało (poza tym, co z grubsza u wszystkich wtedy w życiu). "Poczułam" dopiero, jak się rozeszło a Pluton został na Merkurym sam.
  • Jedynie prawda jest ciekawa #33540 : Styczeń 2020- u mnie Saturn i Pluton w kwadraturze do uro. Słońca. Dodatkowo w dniu ścisłości koniunkcji Saturn-Pluton 12.01 przypominam, że doszło bieżące Słońce i Merkury. 
    Ja wtedy zaszyłem się na 5 dni w Tyńcu w klasztorze i praktycznie nie wychylałem nosa poza mury. 
    Nieco ponad tydzień później mój brat popełnił samobójstwo. 
    Poza tragedią osobistą- miało to poważne konsekwencje finansowe różnorakie dla mnie osobiście. 
    W planie rodzinnym - doprowadziło do nawrotu choroby nowotworowej u mojej Mamy, która zmarła na początku listopada (tydzień po ostatnim, piątym przejściu Plutona kwadraturą do mojego Słońca).
    Jej śmierć w zasadzie "dobiła" pewien rodzinny projekt finansowy... w który bardzo mocno się zaangażowałem.
  • Wojciech Jóźwiak #33548 : U mnie koniunkcja Saturn-Pluton w Koz 22°, początek stycznia 2020, nie tworzyła zauważalnych tranzytów. Nie było znaczących wydarzeń. 1 lutego byłem na szałasie potu, później uznałem te imprezy za zbyt ryzykowne. W marcu chcieliśmy jechać do Barcelony, ale z powodu narastającej epidemii i paniki zrezygnowaliśmy. Oczywiście był wpływ covidowego "świata", ale to nie była astrologia, nie był bezpośredni wpływ planet.
  • Paszulka #33550 : Styczeń 2020, Saturn/Pluton w kwadraturze do uro. Marsa. Kilka tygodni wcześniej ostatni raz widziałam się z moim tatą. W święta BN będąc w Polsce dostałam od brata telefon z kodem PIN o numerze 1601, tego dnia (16.01.2020) zmarł nasz tata.
  • Kita #33552 : Na mnie koniunkcja Saturn-Pluton również nie zadziałała w sposób , który bym zapamiętała. Natomiast bardzo odczuwałam dochodzenie Urana do mojego MC, bo w pracy przechodziliśmy na zajęcia on-line, przechodziliśmy szkolenia itp, a ja osobiście byłam przepracowana przygotowywaniem materiałów do prezentacji on-linowych i zmianą sposobu pracy.
    Natomiast ciężko  psychicznie i boleśnie odczułam wcześniejszy okres od późnej wiosny do jesieni 2018 roku, kiedy Saturn dochodząc do Plutona, ale jeszcze daleko -  robił kwadratury do mojego Księżyca z Jowiszem i do mojego Saturna, a jednocześnie Pluton robił kwadratury do mojego stellum słonecznego. Takie mocne uderzenie...(i na tyle bolesne, że nie chcę o tym dokładniej napisać).
  • Kita #33553 : Paszulko, ale to niesamowita zbieżność z kodem PIN i datą śmierci taty!
  • Jutrzenka #33555 : Paszulko poruszylas bolesny dla mnie temat smierci taty. Nie wiem jaki byl uklad  kiedy zmsrl 29 listopada 15 roku ale pamietam jego sny. Jakas chwyle wczesniej snilo mu sie,ze juz mozna zamawiac 2 msze mama zmarla 21 listopada 10 roku. Jeszcze chwilw wczesniej snil mu sie zegar, ktory dobiegal do 12. a tuż przed smiercia snilam mu sie ja latająca na dronie najpierw nad morze a potem daleko daleko. I wcale nie wiem czy chodzilo o mnie czy poprostu o niego. On poszybowal daleko daleko.
KrzyżPołudnia   2025-02-07 16:38:47   334.20023  
Tematy tabu
Jak wspomniałam w tym komentarzu, zakładam wątek z tematami tabu, a astrologią, bo jeśli się o czymś nie mówi, to ciężko to badać. 

Mnie tematy tabu specjalnie nie rażą, mam dużą pojemność i zainteresowanie wszystkim co tajemne, przemilczane, też po prostu prawdziwe. Zapewne u mnie odpowiada za to Asc w Skorpionie z Plutonem w jego zasięgu. Wykład z binastrii Pluton-Wenus też uderzył w znajome struny, dokładniej Bronisław Malinowski i jego badania terenowe. Poza tym mam binastrię Wenus-Księżyc oraz Marsa wskazanego przez Słońce opozycją (w punktach harmonicznych) i to wszystko wg mnie wpływa na moje naturalne zainteresowanie tym co zakryte oraz relacjami. Jeśli chodzi o to jak jestem odbierana z zewnątrz to wydaje mi się, że niektórych to przyciąga, bo można ze mną porozmawiać o wszystkim, a dzięki tej dużej pojemności dużo dźwignę i ludzie chętnie mi się zwierzają, a ja te zwierzenia trzymam w całkowitej tajemnicy (taką cechę ma też moja mama i jej mama), co czasami mnie stawia w dziwnych sytuacjach, ale w sumie lubię dziwne sytuacje. Innych ludzi to zraża, bo czują się odczytani, ich prywatność niezamierzenie odkryta. Wielokrotnie słyszałam, że wiem coś, czego nie mam jak wiedzieć, a mi to po prostu intuicja mówiła, i jeśli ktoś był czujny to przez resztę spotkania patrzył na mnie badawczo i z rezerwą. Co do wyglądu to wiele lat miałam jakieś kompleksy, z których wyrosłam, też dzięki pytaniu wprost partnerów co im się we mnie podoba i tu wyszło, że mam charyzmę i urodę, których nie byłam świadoma, mimo iż wiedziałam, że moja czułość (Wenus) jest nietuzinkowa. Tyle z wrażeń

Jeśli chodzi o relacje romantyczne i romantyczno-przyjacielskie, to miałam ich wiele i albo były z jakąś rezerwą (Wenus i Księżyc w Pannie) albo całkowicie bez hamulców, z pasją (Skorpion), ale też z lekkością i humorem (?). Ważna tu była seria tranzytów:
- Saturn przez uro. Plutona (2013)
- Neptun opozycją przez uro. Księżyc (2015-16) 
- Pluton przez urodzeniowego Marsa w opozycji do urodzeniowego Słońca - 2016-2018 - nawet jak piszę o tym tranzycie to czuję coś ciepłego mimo olbrzymiej intensywności i wielu trudnych wydarzeń, ale rzeczywiście Pluton przetransformował mnie i moje relacje. 2016 był rokiem, w którym wybrzmiały 3 relacje, które uznaję za karmiczne. Wiele z ważnych rzeczy zintegrowałam w sobie właśnie w tym czasie. 

Kolejnym etapem związanym z tabu jest trauma i jak to śpiewał Jim Morrison I′ve been down so Goddamn long that it looks like up to me. Niespodziewanie traumatyczny poród, który skończył się nieplanowanym cesarskim cięciem mnie położył, ale wszystko co mnie kładzie stawia mnie od razu do pionu, bo jestem elastyczna (również dosłownie, nie wiem co w natalu może za to odpowiadać) i wykorzystałam ten napęd do głębszego spojrzenia w siebie i w swoją daleką przeszłość i sprawy rodowe. I wyszło, że mam znormalizowane mnóstwo przeżyć, które de facto były traumatyczne. I to jest bagaż, który niosę i mam do tego dużo siły (Mars), ale można by go już zostawić, a tę siłę spożytkować inaczej. Miałam kilka lat jak Pluton przeszedł pod mój Asc i wtedy rzeczywiście zaczął się większy trud w życiu, który był za duży jak na moją wrażliwość (Słońce w Raku). Mój Mars jest potężny, a poznając historie rodowe i dopiero teraz je rzeczywiście przyjmując widzę, że on się taki znikąd nie wziął. 

Z ciekawostek tylko 3 planety (Księżyc, Jowisz i Neptun) nie są u mnie w zasięgu punktów harmonicznych, pozostałe są i to z dość niskim orbem. Nikt w najbliższej rodzinie i wśród przyjaciół nie ma tak gęsto. Urodziłam się naturalnie, ale prawie 2 tygodnie po terminie.

Jak macie jakieś pytania to śmiało :) 
  • Kita #38166 : Dzięki, KrzyżuPołudnia, że podzieliłaś się tym z nami :).
  • Paszulka #38171 : Dziękuję z ten wątek. Tematy "tabu" w publicznym forum, to duża odwaga. Mnie to się kojarzy też z odsłanianiem swoich słabszych stron, nieraz ran, nie wiadomo, kto się o nich dowie, czy jest to bezpieczne? czy nie zrażę do siebie innych. Ktoś bliżej mnie nie znając pomyśli o mnie źle, wyrobi sobie negatywną opinię. Z drugiej strony korci, w kontekście poznawczym astrologii, poszukiwanie źródła pewnych cech, zachowań, tego co sami generujemy i co ma  wpływ na nasze życie. U mnie tych tematów jest sporo, nie wiem czy jestem gotowa mówić o nich otwarcie. Bardzo mnie interesuje metamorfoza, którą przechodzimy za życia, mnie było dane mieć tych żyć kilka. Odradzałam się w nich jako inna osoba i nie ma to większego związku z wyglądem, ale jakiś na pewno ma. Jak z tym kolorem czarnym, przed którym ciężko mi uciec. Moje życie dotychczasowe pełne było wertepów, wpadałam w nie, grzęzłam jak w bagnie, wciągało mnie i jakaś siła nie wiem czy z wewnątrz mnie, czy z zewnątrz (anioły?) pozwalała mi się wydostać. Jako dziecko nie miałam przyjaciół, nie potrzebowałam ich, miałam swojego "pomarańczowego ludzika", z którym spędzałam czas. Nic dobrego od dzieci mnie nie spotykało, siostra nie była mi bliska, brat urodził się późno. Nie potrafiłam się bronić, łatwo było mi sprawić przykrość. Zamykałam się przed byciem w realu, tworzyłam swój świat. Bardzo wcześnie, w wieku zaledwie kilku lat nauczyłam się czytać. Książki pochłaniałam, i to niekoniecznie takie dla dzieci, szczególnie takich małych. Jack London, Tołstoj, Wiktor Hugo zostawiły we mnie ślad. Chodziłam swoimi ścieżkami, uciekałam z lekcji, trudno mi było skończyć szkołę. Ta ucieczka z dzieciństwa we mnie została, jak coś jest dla mnie nieciekawe zostawiam to, porzucam, idę dalej w świat, na łowy nieznanego, co mnie inspiruje. Nie czułam się dobrze w rodzinnym domu, uciekłam z niego w wieku 17 lat, nikt mnie szukał, nie było alarmu, rodzice skupili się na pozostałej dwójce dzieci żeby je "dobrze" wyedukować. Porzuciłam szkołę, albo raczej to ona mnie porzuciła. Wybrałam Technikum Geodezyjne, bo w szkole podstawowej nauczycielka od rosyjskiego skrytykowała publicznie mój wybór "Ty i liceum, nigdy się nie dostaniesz". Uwierzyłam, wstyd mi było, że mam takie aspiracje, chciałam humanistyczny kierunek, a wybrałam przeciwny, z którego nie byłam zbyt dobra. Bardziej ciągnęło mnie do tego, że średnia szkoła była w lesie, niedaleko stawy, niż, ze będę się uczyć o szynach kolejowych (byłam w klasie drogi i mosty kolejowe). Po dwóch latach męki ze ścisłymi przedmiotami zrezygnowałam, odeszłam, uciekłam. Poszłam do pracy, wynajęłam pierwsze mieszkanie, tez pod kątem tego, że było w tajemniczej okolicy, na peryferiach, gdzie bagna i mgła. Po jakimś czasie, gdy zgromadziłam w nim mój nieduży majątek okradziono mnie, okazało się, że całą okolicę zamieszkują recydywiści:)), "miasto" ich przepędziło w odległe od centrum tereny i ja tam trafiłam znajdując jakieś ogłoszenie na słupie, że ktoś chce podnająć pokój. Nic złego mi się nie stało, ale wzięłam nogi za pas. Nie miałam jeszcze 18 lat i wtedy pojawiły się "anioły" w ludzkiej postaci, ale o tym innym razem. Bardziej mnie interesuje, czy coś z tego skrawka mojej opowieści widać w moim horoskopie. Jestem teraz innym człowiekiem, wiadomo bagaż doświadczeń i te wertepy. Czy można uściślić, które planety wzięły udział w tej mojej ucieczce? Pewnie przydałby się horoskop, jak się rozstawiły w tym okresie czasu, ale na AA nie umiem tego generować, w ogóle nie umiem wstawiać tu żadnych obrazków. Więc może jakie cechy wynikające z mojego uro. wykresu, mogą mówić o ciągłych zmianach losu i odważnych życiowych decyzjach. Sama jeszcze tego nie badałam. Jeżeli ta szczątkowa moja historia wzbudziła Waszą ciekawość, to mogę odsłaniać kolejne jej skrawki, część już ich znacie, więc nie będę się powtarzać, ale mam dużo swoich innych historyjek;)) Jako tabu w tej uważam "bycie na gigancie". Moich rodziców nie widziałam przez kolejną dekadę, nie czułam potrzeby powrotu, to też jakaś we mnie zakorzeniona cecha. Zatrzaskiwanie drzwi, wyrzucanie kluczy, nie oglądaj się za siebie. Naprzód! 
  • Paszulka #38172 : KrzyżuPołudnia, przepraszam jak weszłam, z jakimś swoim wątkiem, Twój mnie bardzo zaintrygował i jak tylko się obudziłam, nie zastanawiając się za długo (inaczej bym się zawahała i nic by ze mnie nie wyszło) dopisałam swoją opowieść. To twój temat, więc myślę, że może "to nie na miejscu":)) Często tak mam, że jakiś impuls i .. muszę wykasować po przemyśleniu. Przemyślę też to, co napisałaś i jak będę miała pytanie, to zadam. Świetnie analizujesz swoje połączenia planetarne, ja jeszcze tego nie potrafię.
  • Kita #38177 : Dobrze weszłaś, Paszulko, bo KrzyżPołudnia założyła ten wątek "Tematy tabu" dla wszystkich. W każdym razie ja tak zrozumiałam. Ale może warto byłoby aby Wojtek zrobił taki oddzielny wątek "tematy tabu"? Każdy wtedy mógłby tam zakładać swoje "podwątki".

    Bardzo interesujące jest to co napisałaś. Aż się chce od razu usiąść przy horoskopie i zobaczyć jak to o czym piszesz jest widoczne w aspektach... 
  • Paszulka #38180 : Kito, patrz się proszę, może coś wypatrzysz, czego ja nie wiem, ja też się patrzę i też trochę widzę, ale jestem na wstępnym etapie a Wy macie doświadczenie. Mój horoskop jest też dla Was. Zapraszam i też można mnie pytać.
  • Wojciech Jóźwiak #38181 : @Kita: Nie ma znaczenia, kto zakłada wątek. Działają tak samo.
  • Lola #38182 : @KrzyżPołudnia, skoro można pytać to pytam. Piszesz miałam kilka lat jak Pluton przeszedł pod mój Asc i wtedy rzeczywiście zaczął się większy trud w życiu, który był za duży jak na moją wrażliwość (Słońce w Raku) - co to znaczy, że zaczął się większy trud w Twoim życiu?
  • Kita #38185 : Paszulko, bardzo chcę popatrzeć - przeszłam na komputer z dwoma monitorami, bo mi tak wygodniej. Nie wiem ile zdążę zobaczyć przed przyjściem gości, ale jak nie zdążę, to na pewno wrócę do Twojego horoskopu wieczorem. .
  • Kita #38186 : Wojtku, myślałam o tym, ze można zrobić taki wątek "tematy tabu", do którego link można by zobaczyć z głównej strony. Ale to taka luźna propozycja.
  • KrzyżPołudnia #38188 : @Paszulka dziękuję za Twoją opowieść! Tak, to jest wątek dla wszystkich :) Na canvasie można przeglądać tranzyty, zobaczę co znajdę. 
    @Lola wieloletnia rozłąka z tatą, który zmienił pracę na wyjazdową i te dojazdy nie były zbyt bezpieczne. Bardzo wpłynęło to na mnie i na całą naszą rodzinę, bo moja mama była dla nas przez lata obydwoma rodzicami. 
  • KrzyżPołudnia #38190 : @WJ Kicie chyba chodzi o to, że jak temat tabu by był jako osobny wątek, który jest podlinkowany na forum (tak jak Badanie naszych horoskopów) to każdy, kto by chciał poruszyć ten temat, by mógł napisać w nim swoją notkę i pod nim by były komentarze. Gdyby więcej osób chciało coś napisać to łatwiej będzie wspólnie się pochylić nad analizą czy tranzytami jednej osoby. 
  • Kita #38192 : Tak, właśnie o tym myślałam.
  • Kita #38193 :

    Paszulko, Twoją dominantą jest Pluton, który jest wskazywany kwadraturą (1°a) przez Słońce, do tego jest władcą Asc i Księżyca (są w znaku Skorpiona). Dominanta Pluton i znak Skorpiona z Asc wzajemnie się wzmacniają.

    Drugą Twoją dominantą jest Ceres (22°16’ Strzelca), bo w koniunkcji ze Słońcem.

    Zarówno to, że jako dziecko nie potrzebowałaś przyjaciół jak i to, że przechodziłaś metamorfozy – to silny wpływ Plutona. Szczególnie to drugie można traktować jako „cel silnego Plutona” w życiu. „Wertepy życiowe” wynikają, być może, z trudnych aspektów dominującego Plutona. Silny Pluton daje dużą moc, ale też i przynosi  przeszkody do pokonania. Pluton jest w kwadraturze ze Słońcem i z drugą dominantą – Ceres. Możesz być odbierana jako osoba despotyczna i trudna. Samotność znosisz bez problemu.

    Ale wewnętrznie jesteś delikatna – to wpływ Neptuna w 1-m domu. Neptun daje również umiejętność tworzenia sobie własnego świata. Daje również poczucie bycia pod opieką istot niewidocznych. Ja osobiście wierzę, że każdy ma swoich przewodników duchowych, ale nie każdy to czuje.  Neptun otwiera człowieka na subtelne energie. Ale też w jakiś sposób osłabia. Utkwiło Ci w głowie powiedzenie nauczycielki, że nie dasz sobie rady w ogólniaku… Jak się jest otwartym na subtelne energie, to te niesubtelne uderzają mocno…

    Wybór technikum, który dla Ciebie – humanistki (Ceres) był wyzwaniem – tu widzę wpływ nieharmonijnych aspektów Plutona. Idę tam , gdzie najtrudniej.

    Pochłanianie książek – myślę, ze to wpływ Ceres. Czytanie literatury poważniejszej na swój wiek, to znowu – dominujący Pluton. I do tego w aspektach z Merkurym, co daje potrzebę analizy, zrozumienia, badawczy umysł. U Ciebie w kwadraturze, więc daje również pewną buntowniczość, niezgodę, może dawać również nietolerancję.

    Paszulko, dokończę wieczorem.

  • Paszulka #38194 : Kito, dziękuję za poświęcony czas, zastanowię się i odpiszę, też mam dzisiaj gości:)) Wiele się zgadza z Twoich analiz, zauważyłam, że często patrzysz na Ceres i chyba tylko Ty w AA. Za mało wiem o jej znaczeniu, trochę słuchałam Demetry George na The Astrology Podcast, ale nie czytałam jej książek. Jestem otwarta na cały obszar astrologicznej wiedzy, chcę ją rozszerzać i zgłębiać:) Czekam na dalszy ciąg i bardzo Ci dziękuję.
  • KrzyżPołudnia #38196 : @Kita "Jak się jest otwartym na subtelne energie, to te niesubtelne uderzają mocno…" bardzo trafne zdanie!
  • Wrona #38198 : @KrzyzuPołudnia , gdy Pluton schodził u Ciebie pod Asc miałaś roczek, dwa ! 
  • Wrona #38199 : @Lola, spróbuj zmienić fryzjera to może pomóc "zobaczyć".....
  • Elisza #38200 :
    @KrzyżuPołudnia, co oznacza nietuzinkowa czułość?  Jak się przejawia?
    Tak edytowałam swój wpis, że usunęłam całość, sorry...!  
  • KrzyżPołudnia #38202 : @Mięta tak, jak zaczęłam badać tranzyty to trochę mi szczęka opadła. A że byłam bardzo mała - nie muszę czegoś pamiętać, by to na mnie wpływało, podobnie jak życie prenatalne. Dziecko chłonie emocje matki i otoczenia, a na mnie to wyjątkowo silnie wpłynęło i widzę w tym zarówno wpływ mojego uro. Słońca w Raku, jak i synastriach między mną, a moją rodziną. 

    @Elisza ten wątek ma żółte kółko czyli dostęp dla zalogowanych w AA. Mi to wystarczy. Piszę tu o tym o czym opowiedziałabym losowej osobie w pracy. Nie piszę o wielu bardzo ciekawych rzeczach i szczegółach, bo właściwie nic nie wniosłyby do tej opowieści :) Co do otwartości innych - każdy ma swoje granice, dlatego może rzeczywiście warto zrobić z tego osobny wątek i ograniczyć dostęp. 
  • KrzyżPołudnia #38203 : @Elisza "Co oznacza nietuzinkowa czułość? " - właśnie to jest coś, czego bym już nie opowiedziała losowej osobie w pracy :D Użyję więc zaskakująco dobrej analogii: potrafię głaskać koty w taki sposób, że nie chcą ode mnie odejść. Skądś wiem, czuję, co zrobić, łącznie z tym kiedy zakończyć interakcję. Nie mam złych intencji, nie szukam władzy. I z mężczyznami jest podobnie. I to jest jeden z najczęściej słyszanych komplementów, nawet po wielu, wielu latach.
  • KrzyżPołudnia #38204 : @Elisza "Ale zakochana byłam mnóstwo razy, kiedyś byłam bardzo kochliwa, najczęściej platonicznie" - przeczytałam plutonicznie! :D Ciekawe czym by było zakochanie plutoniczne? Mi się to od razu łączy z tymi, jak ja to mówię, relacjami karmicznymi, które wiedziałam, że są czasowe, bez sensu, ale że mają się wydarzyć, by zaszła pewna transformacja. Co ciekawe, każdy z tych mężczyzn uważał tak samo. 
  • Elisza #38205 : @Krzyżu, jeśli Tobie to wystarczy to ok. Ja się w ogóle w pracy nie wylewam. Zwykle przyjmuję rolę cysterny na Wodę.
  • Elisza #38206 : Plutonicznie też mi się zdarzyło, karmicznie było. Rozumiem, ach te koty:)

    @Kito, czytałam o Ceres jakąś pracę zbiorczą i uznałam to za straszne głupoty, bo u mnie nie zgadza się w 90%... Czy moglabyś polecić jakieś źródła, na których bazujesz? .
    "Jak się jest otwartym na subtelne energie, to te niesubtelne uderzają mocno"- Esencja wrażliwości.
    @KrzyżuP,  sprawy rodowe i potężny Mars w ich kontekście - czy możesz to jakoś rozwinąć?
    Szukałam odpowiedzi na Twoją elastyczność - Może Wenus/Mars +Wenus/Jowisz oraz Wenus i Pluton bez aspektu ale dominujace? (chociaż Twój Pluton jest wysoko nad horyzontem... za to Asc w Skorpionie i Mars silny w aspekcie do Plutona) 
  • Kita #38233 :

    Paszulko, kontynuuję.

    Swoje pierwsze wynajęte mieszkanie wybrałaś w bardzo plutonicznym miejscu – właśnie takie mroczne okolice, peryferia, bagna, mgły, miejsca wzbudzające niepokój – kojarzą się z Plutonem. To też podkreśla siłę i znaczenie Plutona w Twoim horoskopie.

    Intrygująca jest u Ciebie koniunkcja Jowisza, Urana i Płd Węzła Księżycowego (tzw Ogona Smoka). Płd Węzeł Księżycowy kojarzony jest z przeszłością karmiczną. O koniunkcji Jowisz-Uran zacytuję fragmenty z Frances Sakoian, Louis Acker: - „niezwykłe możliwości rozwoju; zyskują dzięki wprowadzeniu nowych metod, a także dzięki niespodziewanemu poparciu, w wielu przypadkach ze strony przyjaciół. Mogą podejmować nagłe podróże. Mogą mieć sukcesy i zyski w działalności gospodarczej. Interesują się często nowymi, postępowymi lub okultystycznymi formami wiary np. „siłą pozytywnego myślenia”, jogą, astrologią. Oryginalność, pomysłowość. Wspaniałomyślność w stosunku do przyjaciół. Potrafią zachęcać innych do prowadzenia pozytywnej działalności.” Chyba trochę to psuje koniunkcja z Węzłem Płd, która przynosi przeszkody i trudności. Np. przeszkody w uzyskaniu odpowiedniego wykształcenia. Jakieś wymuszone przez zewnętrzne okoliczności niechciane zmiany.

    Uran jest władcą Twojego 4-go domu. (Na AA staram się nie pisać o domach, ale tym razem zrobię wyjątek.) Podejrzewam, ale nie wiem, że właśnie koniunkcja Twojego władcy 4-go domu - Urana z płd Węzłem Księżycowym jest „odpowiedzialna” za Twoje nagłe i wczesne opuszczenie domu rodzinnego.

    Ciekawe byłoby jakie miałaś tranzyty w przełomowych chwilach swojego życia…

  • Kita #38235 : Eliszo, o Ceres pisał Krzysztof Porzeżyński w Trygonie 12/2009. To tylko 2,5 strony małego formatu. Krzysztof Porzeżyński zauważył, że Ceres jest silna w horoskopach pisarzy, czy nawet tylko bajkopisarzy. A ja po prostu obserwuję Ceres. Zauważyłam, że jest silna w horoskopach twórców UE i w horoskopach traktatów. I tak ogólnie kojarzy mi się zarówno ze słowem pisanym jak i z umowami - z wpływem na większą grupę społeczną. Wpływ na grupę społeczną pasuje do symboliki Ceres jako planety karłowej w pasie planetoid.

    Zobaczę, czy uda mi się umieścić na AA skan artykułu Krzysztofa Porzeżyńskiego. Ale to najwcześniej jutro wieczorem.
  • Elisza #38236 : @Kito, właśnie ta Ceres pasowała jedynie w odniesieniu do Merkurego (u mnie w trygonie)-co ma związek z pisaniem, ze słowem. I to by było na tyle. Jest w Baranie +-w 19 stopniu...na DSC. Hm... 
  • Wrona #38237 : z pisaniem i słowem to bardziej Twój Merkury z Jowiszem....
  • Kita #38238 : Merkury z Jowiszem - jak najbardziej, ale ta koniunkcja jest wzmacniana  (u Eliszy)  trygonem przez Ceres. Wzajemnie się wzmacniają. Nawet to oddziaływanie na szerszą grupę ludzi - to również "działka" Jowisza.
  • Wrona #38239 : Ceres jest symbolem urodzaju i rolnictwa, wegetacji ...jej odpowiednikiem jest Demeter- symbol płodnosci, wzrostu, troski o dziecko, rozumienie swiata przyrody....
  • Elisza #38240 : @Mięto, dlatego nie wierzę w Ceres:) Chociaż o urodzaju i wegetacji co nieco wiem... Poczytam sobie jeszcze; Kita na niej polega.
  • Kita #38241 : Mięto, tak jest tłumaczone działanie Ceres na podstawie nazwy "Ceres". Nazwa może być synchroniczna z działaniem, ale czy musi?
  • Wrona #38242 : moim zdaniem Kito doprowadzasz człowieka do szału ....to na pewno Twój Pluton z Merkurym:)
  • Elisza #38243 : @Mięto:) Mnie Kita jeszcze nie wkurza:)
  • Wrona #38244 : czemu mnie to nie dziwi :)
  • Elisza #38245 : Haha:))
  • Wrona #38246 : a spijajcie sobie z dziubków na zdrowie... :)
  • Elisza #38247 : @Mięta, Mięta:)
    Moja Mama ma koniunkcję Plutona z Merkurym we Wściekłej Pannie... To sobie wyobraź. Walczyłaś kiedyś z duchami? Cóż mówić o zwykłej codzienności;)
  • Elisza #38248 : @KrzyżuP,  sprawy rodowe i potężny Mars w ich kontekście - czy możesz to jakoś rozwinąć?
  • Mali #38249 : Bardzo ciekawy wątek, dlatego również pozwolę sobie się udzielić.  Co do tematu tabu/seksualności/zauważyłam u siebie mocne blokady w tych sferach i to nie jest tylko u mnie - to jest coś pokoleniowego, co noszę ja, moja mama, babcia, brat itd. Widzę, że każde z nas nie zaakceptował swojej seksualności, swych potrzeb tego, że przyjemność jest czymś wspaniałym a nie wstydliwym, o czym warto rozmawiać. Do głowy zostało mi wbite, że seks, oraz nasze potrzeby w tej sferze nie są ważne, że osoby cieszące się życiem seksualnym ( i nie wstydzące się tego) są "proste, prymitywne i brudne" ( Co ciekawe nie pochodzę wcale z katolickiej/ chrześcijańskiej rodziny ) Mam świadomość tych dysfunkcji i blokad, dlatego zwracam się do Was czy w moim kosmogramie widzicie jakiś potencjał do jakiegoś przełamu/rewolucji seksualnej, przezwyciężenia tych " rodowych wzorców" ? ;) Szczerze mówiąc marzy mi się takie wyswobodzenie z tych ograniczeń, zrozumienie, że jestem istotą seksualną. Chciałabym być w relacji, gdzie otwarcie mówi się o seksie i naszych potrzebach, gdzie nie ma tematów tabu, gdzie uprawianie seksu nie jest czymś mechanicznym czy " obowiązkiem", ale czymś więcej, połączeniem ciał i dusz ( tak jestem trochę romantyczką ;) ) 
  • Kita #38250 : Tak na szybko - w horoskopie masz dobre aspekty na relacje damsko-męskie, czyli masz duży potencjał na szczęście w związku. Masz ładną koniunkcję Wenus-Mars-Słońce. Przełamiesz rodzinny schemat już niedługo - najpóźniej w maju 2025, bo wtedy Neptun będzie Ci przechodził przez Desc i rozpuści blokady. Ten aspekt (koniunkcja Neptuna z Desc) właściwie  już u Ciebie działa.  
  • Elisza #38251 : IC w Koziorożcu, Saturn w Byku. Bieżący Uran jest w kwadraturze do Księżyca (sprzeciw wobec autorytetów, wzorców, rodziny) a poza tym "wchodzi" w koniunkcję z ur.Saturnem. Daj znać Mali jeśli coś się niedługo zmieni - wg prognoz Kity. 
  • Mali #38252 : Oczywiście dam znać ! Zobaczymy jak to będzie, mimo wszystko jestem  typem " nie nakręconym" na wchodzenie w związki, bardziej mnie ta koncepcja odrzuca niż pociąga. Wynika to z tego, że w rodzinie nie miałam wzorca w miarę szczęśliwego związku - znam raczej schemat gdzie związek to więzienie, brak porozumienia, gdzie kobieta daje z siebie wiele a nic nie otrzymuje w zamian - tylko kontrolę i przemoc psychiczną ( dlatego stąd wynika moja niechęć i jeszcze większa blokada ).  Co nie znaczy, że nie chciałabym związku, ależ owszem chciałabym- takiego opartego na prawdziwej miłości, przyjaźni, więzi, zaufaniu i namiętności !  Jednak kiedy mam takie dosyć traumatyczne wspomnienia to niechęć i lęk wygrywa ;) Mimo to jestem za łamaniem rodzinnych schematów !
  • Elisza #38253 : Rozumiem to, Mali. Uda Ci się!:)
    "Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
    Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
    Stawię mu czoło.
    Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
    A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
    Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
    Jestem tylko ja." (Diuna)
  • Kita #38259 : Spróbuję tu dołączyć skan dwóch stron z książki Roberta Schwartza "Miłość Duszy". Robert Schwarz piszę książki w których zapisuje  przekazy chanelingowe od Przewodników Duchowych. Na stronie 185 od 3-go akapitu jest podany przekaz - jak medytować, aby otworzyć się na głębokie (również intymne) relacje z innymi ludźmi. 
    Zobaczę czy będę potrafiła wkleić skan pdf. Nie. Pdf nie daje się wkleić. To w takim razie zrobię zdjęcie strony, ale to dopiero jak wrócę po południu do domu.
  • Jutrzenka #38261 : Ja ostatnio stosuję Om Mani Pedme Hum. Dobrze mi to robi.
  • Kita #38262 : To mocna mantra.
  • Jutrzenka #38263 : Jakies dziwne rzeczy mi się snily. Np. obserwowalam jak jak jakas kobieta w dlugiej czarnej sukni i czarnym kapeluszu wypadla przez okno.
  • Jutrzenka #38264 : Ta mantre przywiozlam sobie z Tybetu ale ostatnio nie stosowalam. Trzeba wrocic do starego dobrego.
  • Kita #38265 : Jutrzenko, Twój sen z wypadnięciem kobiety przez okno kojarzy mi się z tym, że pozbyłaś się czegoś, uwolniłaś od jakiś czarnych myśli. 
  • Kita #38281 : Akurat jak Mali pisała o swoich blokadach we wchodzeniu w głębokie relacje, to ja - co za synchroniczność - czytając dzisiaj książkę "Miłość Duszy" Roberta Schwartza - natrafiłam na propozycję medytacji, która ma przełamać takie blokady. Propozycja pochodzi z chanelingu od przewodnika duchowego Aarona. 
    Nie wypróbowałam tej medytacji. Normalnie nie pisałabym o czymś, czego sama nie wypróbowałam. Ale temat wpasował się w czasie. Przesyłam zdjęcia z książki.
Notki forum (15) na tej stronie: [X]
Komentowanie wymaga zalogowania i/lub ważnego abonamentu.