Guevara i Castaneda, czyli początki i zaniki alternatyw
Lewicowa Rewolucja versus New Age i postaci stojące na ich przełomach.
Ernesto „Che” Guevara zmarł – został zabity – 09 października 1967r. Czas śmierci dziwnie zgadza się z cyklem Saturna, gdyż Saturn był wtedy w 8°29′ Barana (i retro, co mniej ważne), więc mijał urodzeniowy ascendent rewolucjonisty równy Baran 6°16′ (z przesadną dokładnością). Był to środek epoki „szalonych lat sześćdziesiątych”: rok wcześniej Mao Zedong przepłynął Jangcy na czele wiernych hunwejbinów; w tym samym zaś roku 1967 w Kalifornii ukonstytuowali się hippies. Zbliżał się rok 1968, wraz z nim Praska Wiosna, noc barykad w Paryżu czyli szczyt ówczesnej rewolucji uniwersytetów, a chwilę wcześniej nasz Marzec 1968. Epoka rocka sięgała dojrzałości: animowani The Beatles wystąpili w filmie „Yellow Submarine”, a Cream wydali „Wheels of Fire” z kulminacją ducha rocka w „Sitting on Top of the World”. Srożyła się wojna wietnamska. Wtedy na niebie przez kilka lat dominowała koniunkcja Urana i Plutona.
Jednak to właśnie śmierć Guevary uważam za symboliczny koniec pewnej epoki. Jakiej? – Epoki żywości idei wyzwolenia ludu przez rewolucję. Zarazem był to właściwie koniec lewicy jako formacji odwołującej się do staroperskiej jeszcze, zaratusztriańskiej idei apokatastazy przez przetopienie świata na nowo w ogniu niby w hutniczym piecu (co być może tłumaczy namiętność komunistów do „wielkich pieców”) – bo taką rolę miała wypełnić deifikowana Rewolucja.
Idea Rewolucji (koniecznie wielką literą) gasła już od dawna, sztucznie podtrzymywana, a jak? – nie chcę uszczegóławiać, by nie ewokować machających nią łajdaków. W pochodzie Rewolucji Ernesto Guevara okazał się być ostatnim; bóstwo owo zdradziło go, lud Boliwii za nim nie poszedł. Przeciwnie, jako groźnego terrorystę wydał policji.
W roku 1968 urodziło się przecież inne bóstwo (jeśli iść teologicznymi metaforami): oto 1 czerwca owego roku pojawiała się na rynku książka „The Teachings of Don Juan: A Yaqui Way of Knowledge” – pierwsza z serii książek Carlosa Castanedy. Jak Guevarę mamy za ostatniego rewolucjonistę, tak Castanedę spokojnie możemy uznać za ojca-założyciela nowego ideowego ruchu, po jakimś czasie nazwanego New Age.
Na razie o New Age nie chce się rozpisywać. Zależało mi w tym miejscu na zestawieniu lewicowej Rewolucji (lub rewolucyjnej Lewicy) z New Age´em. Ale nie dla szczegółowych porównań, które może kiedyś zbiorę, ale po to tylko, by mieć obie formacje uchwycone jako dwa jakoś podobne do siebie ideowe byty.
Ich podobieństwo jest „w naszych czasach” tym bardziej uderzające, że New Age też już zanikło podobnie jak około 1967-8 zanikała Rewolucja. Kiedy to się stało? Wraz z którym wydarzeniem? Kto był ostatnim chorążym, sztandaru-dzierżycielem, jak Che był nim dla Rewolucji?
Rewolucja i New Age są egzemplarzami ogólniejszej klasy Alternatyw. W naszych czasach, tych od koniunkcji Saturna i Plutona w 2020 roku (pandemia Covid, pamiętasz?) żadnej żywej alternatywy nie widzę. Być może żadnej nie było już wcześniej.
Wojciech Jóźwiak
2026-09-27
☚ Cykl Jowisza przez MC u Putina