Geometria znaczeń, kilka słów o...
Geometria znaczeń, szczególnie w astrologii. Cztery ontologie Phillipe Descoli i czy można zasypać rów między ontologią naturalistyczną (naukową, oświeceniową) a ontologią analogistyczną (m.in. w astrologii)?
„Co co znaczy” chętnie przedstawiamy na wykresach. Np. to, że władza dzieli się na tę, którą sprawuje parlament, tę, którą wykonuje rząd i tę, którą realizują sądy. Już widzimy wykres, gdzie od napisu „władza” idą trzy strzałki do tamtych trzech rodzajów władzy. Albo w fizyce dowiadujemy się, że cząstki elementarne dzielą się na fermiony (w tym elektron i proton), które budują twardą materię oraz bozony, które tamte łączą poprzez swoje pola. Za czym idzie wykres, gdzie po lewej są solidne fermiony, a po prawej widmowe bozony. (Po prawdzie, powinno się mówić „bosony”, bo Satyendra Nath Bose nosił nazwisko w hindi wymawiane „bos”; albo nawet „boszony”, bo w swoim ojczystym bengalskim ów wielki fizyk był „boszu”.) Jesteśmy obyci z tym, że pewne pojęcia dzielą się na dwa, trzy lub więcej. Taki podział to nie wszystko. Jeśli „coś” dzieli się na dwoje, to każdy z elementów tej pary jest jakoś przeciwstawny drugiemu. Fermiony są zazdrosne o swojej miejsce. W jednym stanie kwantowym może być tylko jeden (z nich) – więc są z nich indywidualiści. Bozony przeciwnie, „idą kupą”, ich nieprzebrane masy mogą realizować ten sam stan czyli zachowywać się identycznie, i tak robią, np. fotony w laserze. Zatem różnica między indywidualizmem a kolektywnością występuję już ma poziomie elementarnych składników materii.
Geometria znaczeń byłaby namysłem nad tym, jak rozważane pojęcia ustawiają się względem siebie w pewnej przestrzeni.
Jaki ma to związek z astrologią? – taki, że astrologia jest pełna takich właśnie relacji między pojęciami. Znaków zodiaku jest 12, i wśród nich nieparzyste, jak Baran, Bliźnięta, Lew... są „męskie” lub mają naturę yang, podczas gdy parzyste (Byk, Rak, Panna...) są przeciwnie „żeńskie” lub yin, co należy rozumieć tak, że osoby, w których horoskopach odkryjemy przewagę znaków nieparzystych, są źródłami pomysłów czy inicjatyw, od nich wychodzi akcja, są tymi, które nakręcają swoje otoczenie; natomiast osoby z przewagą planet w znakach parzystych są reaktywne, czekają, aż coś się zadzieje i typowo wchodzą w role, w których „coś z nimi jest robione”. Kiedy znaki będziemy odliczać co piąty, zauważymy, że dwa kolejne co piąte są do siebie bratnio podobne i jeden płynnie przechodzi w drugi. Po niemalże wyzbytym z uczuć gruboskórnym Baranie przychodzi podobnie uczuciowo chłodna i intelektualna Panna, po niej równie intelektualny Wodnik, ale mający upodobanie do podobnych sobie oryginałów; po Wodniku Rak, który też stowarzysza się i stapia, ale już wśród rodziny, po genach nie po zainteresowaniach; po Raku Strzelec, który jak tamten lubi być w gromadzie, którą do tego musi rozruszać swoją energią; po nim Byk, podobny brat-łata lubiący płynąć z prądem, za nim Waga, podobny miłośnik przyjemności, za Wagą Ryby, podobnie chwiejne, wielowątkowe, pytające i błądzące; dalej Lew, jak Ryby pełen dziecięcego zachwytu, chociaż najbardziej nad samym sobą; po Lwie Koziorożec, tak samo chętnie stający w miejscu autorytetu i władzy; dalej Bliźnięta... z podobną determinacją przekopujące zasoby; krok dalej Skorpion, jak Bliźnięta postrzegający świat jako jedną wielką zagadkę, a po twardym zawodniku Skorpionie przychodzi podobnie wojowniczy Baran. Kto wie więcej o znaczeniach znaków zodiaku, od razu dopowie sobie dużo więcej podobieństw w wymienionych parach, tych co piątych.
Zauważamy, że nie tylko astrologia, ale i inne nurty wiedzy tzw. tajemnej, pełne są wykresów i alegorycznych rycin, gdzie pojęcia lub ich metafory są ustawione w mandale, kwadraty, trójkąty i przeciwstawności. Te nazwy: wiedza tajemna, okultyzm („to, co schowane”) lub ezoteryka („to, co adresowane dla będących wewnątrz”) są mylące: bo czym byłaby ta tajemnica? Faktycznie nie jest to nic „tajemniczego”, tylko są to treści należące do innego dyskursu i widzenia świata niż ten przyjęty jako obowiązujący. Wyjaśnił to Philippe Descola pokazując, że „my”, tzn. z grubsza Europejczycy od mniej więcej połowy XVIII wieku, widzimy świat przez filtr ontologii naturalistycznej, która ostro oddziela to, co psychiczne od tego co fizyczne, co „masz w głowie” od tego, co na zewnątrz, to, co masz z genów od tego, co wziąłeś z wychowania; troskliwie rozdziela kulturę od natury. To jest nasz myk lub świr. Ludzie żyjący w innych miejscach i czasach wcale naszej ontologii nie podzielali. Sama Europa do epoki Renesansu włącznie wyznawała ontologię innego rodzaju: o. analogistyczną. Tak miała nie tylko dawniejsza Europa, ale także Chiny, Indie i ich sąsiedzi oraz cywilizacje dawnej Ameryki w dzisiejszym Meksyku lub Perú. O ile w ontologii naturalistycznej najważniejsze są i najusilniej szukane związki przyczynowe realizowane fizycznie, gdzie coś na coś oddziałuje i wymusza w tym zmianę, to w ontologii analogistycznej najważniejsze i porządkujące świat są analogie. Analogie, czyli relacje między oglądami kawałków świata. To czy te analogie byłyby uznane przez naturalistów za przynależne do natury czy do kultury, analogistów gucio obchodzi. Mars, planeta żywiołu Ognia, przebywający w ognistym punkcie Zero Barana, kojarzy im się zarówno z pożarami, jak i z ludzką agresją lub wolą walki, czy sportowej czy wojennej, to już mniejsza. Zauważmy, że w ludzkim świecie trudno odróżnić, co należy do porządku materii, a co do psyche. Fizyczne pożary przeważnie biorą się z ludzkiej agresji skierowanej ku właścicielom podpalanych rafinerii lub samochodów. Ta zaś nasila się podczas aktywności Marsa lub (jak w roku 2025) aktywności Zera Barana.
Temat prosi się o dokładniejszą inspekcję, ale żeby czymś dopiąć i zakończyć, zapytam, czy nie dałoby się jako pogodzić tamtych dwóch ontologii? Tak, żeby myślenie naturalistyczne nie wykluczało analogistyczego?
Jeszcze dodam, że Descola zauważył dwie dalsze ontologie lub raczej ich gatunki: animistyczną, w której świat pełen jest dusz lub duchów, pozostających w ciągłym dialogu, do którego włączają się szamani, i totemistyczną, gdzie ja i mój totem są jednym – też atrakcyjną dla szamanów.
I jeszcze dodam, że te cztery ontologie są klasycznym przypadkiem formuły z geometrii pojęć, o czym już kiedyś i pewnie nie raz, pisałem.
Wojciech Jóźwiak
2025-10-28
☚ Złota proporcja w astrologii | Grokipedia, Pluton, Wodnik... ☛