prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

2024-06-10. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Blog poniedziałkowy
Liczba czytań od 2024 r.: 22

Czy świat może być magiczny?

☚ Czy astrolog może zmieniać klienta? | Astrologia a magia ☛

Czy świat może być magiczny?

O magicznych życzeniach, klątwach, walkach magów, przekazie z kanału świata i synchroniczności.

Mamy – tak mi się wydaje – wyobrażenie takie, że świat jest trochę magiczny i trochę niemagiczny. Pozostaje w takim stanie zmieszanym lub splątanym. Jak Kot Schrödingera, która jednocześnie pozostaje żywy i martwy. Nauka i technika mają zaś taką właściwość, że pozbawiają go (czyli świat) jego wymiaru magicznego. Dowiadujemy się, że tęczy nie zawieszają na niebie aniołowie ani nie jest ona emanacją bodhisattwów. (Buddyści tybetańscy uwielbiają tęcze!) Piorunami nie ciska Zeus ni Perun, tylko w chmurze, a właściwiej w komórce konwekcyjnej rozwija się różnica potencjałów, której skutkiem jest elektryczne wyładowanie. To, że w ten sposób uporządkowujemy sobie obraz świata, to jeszcze nie bieda. Bieda zaczyna się, gdy okazuje się – bo taki jest wniosek z naukowego ujęcia spraw – że naszych modlitw nikt nie słucha, ani tym bardziej ich nie wykonuje, że nasze zaklęcia i dobre lub złe życzenia trafiają w próżnię; wieszanie świętych obrazów lub amuletów czy innych znaków na szyi też nie ma żadnego sensu, co najwyżej trochę poprawia ci nastrój, podobnie jakby się zjadło pizzę lub posłuchało Pink Floyd'ów. To jest bieda: bo (okazuje się, że) różne rzeczy można robić tak lub siak, i nic z tego nie wynika, o ile nie gwałci medycyny, nie psuje higieny, ani nie wkurza innych. Rozstrzygająca okazuje się nauka lub opinia publiczna. Wraz z magią świat utracił... co? Pewnie jakąś swoją esencję.

Oto zauważmy jednak, że ta bieda nie jest aż tak wielka, bo co by było, gdyby świat jednak był magiczny i na przykład nasze życzenia się spełniały? Może nie wszystkie, ale gdyby je poprzeć odpowiednim rytuałem, działaniem magicznym, to tak? Co by było? Ano, dochodziłoby do magicznych konfliktów. Do magicznych agresji, choćby rzucania klątw, które by realnie-materialnie skutkowały. Magicznego naruszania czyjejś woli, czyjegoś dobrostanu, zdrowia, życia, czyjegoś „tak oto powinno być”. Naruszani musieliby się bronić. Niekoniecznie też magią, bo przypomnijmy sobie, że dawni Germanie (i pewnie więcej innych ludów) magię uważali za broń słabych, głównie kobiet. Mężczyznom godziło się walczyć fizycznie: pięścią lub mieczem. Jeśli wojownik imał się czarów, przestawał być uważany za męża, skiepszczał się. (Polecam etymologię tamtego słowa: widać z niej, że u Słowian nie było inaczej.) Naruszani magią też spokojnie mogliby bronić się prawem. Pozywaniem magów i maginie przed sąd. Wzywaniem przeciw nim policji. Gdy to sobie wyobrazisz, widzisz, że wcale nie jest tak źle, że oficjalnie nie wierzymy w magię, odmawiamy jej realności i świat widzimy jako czysto niemagiczny. Gdyby to się zmieniło, byłoby źle: wróciłyby polowania na czarownice/ków i ktoś na nowo wziąłby poważnie zalecenia Biblii, by czary karać śmiercią.

Przecież magia nie polega tylko na tym, że życzenia się spełniają, a słowa skutkują i np. deszcz faktycznie zaczyna lać od modłów. Inny ważny jej wymiar jest taki, że w świecie prócz materialnych i żyjących ludzi jest coś innego, co pozostaje z nami w informacyjnym rezonansie: odpowiada na nasze wołania, pamięta nasze dobre czyny i grzechy, doradza i podpowiada w potrzebie. Więcej: potrafi nas nauczać. Otwierać nam umysły na wiedzę. Bywa to wyobrażane tak, że są szczególne poza-realnie-ludzkie istoty (w pewnej książce, którą kiedyś czytałem, nazwano je, po angielsku, nader delikatnie: agencies), które w ten dialog z nami wchodzą. Ale też może być wyobrażane tak, że to sam świat nam odpowiada, wysyła wiadomości, informuje. Tak uczą nie tylko zwolennicy magii sensu stricto, ale i niektórzy ekscentryczni psychologowie: tak każe Arnold Mindell i inni jungiści być może też. Nazywają to „przekazem z kanału świata”.

Kiedy ów przekaz z kanału świata jest uderzający, kiedy bije po oczach, wołamy: oto (wydarza się) synchroniczność! Zaratustra, bohater Nietzschego, zawołał trochę innymi słowy: „das Zeichen kommt!”, co na polski przetłumaczono: „znak się jawi” lub „objawia się znak”. Jungowi zaś objawiła się synchroniczność jako żuk stukający w szybę, gdy ów psychoanalityk tłumaczył pacjentce jej sen o skarabeuszu.

Magia (lub magiczność świata) ma więcej wymiarów. O nich w następnych odcinkach.

Wojciech Jóźwiak
2024-06-10

☚ Czy astrolog może zmieniać klienta? | Astrologia a magia ☛