Astrologia a magia
O tym, że astrologia rozpoznaje świat według magicznego (właściwiej: analogistycznego) klucza, ale nie stosuje magicznych działań.
Czy astrologia jest (jakoś) magiczna? Czy astrologia należy do magii? Niektórym to skojarzenie robi się automatycznie: jak astrologia, to i magia. Nawet bywają łączone w jedno słowo: astromagia. Ale czy coś takiego jest? W jakim związku są astrologia i magia? Tu by trzeba większej precyzji. Pod tytułem magia są przynajmniej dwie rzeczy. Pierwsza, to magiczny światopogląd, czyli dostrzeganie i doszukiwanie się w świecie magicznych ekwiwalencji. Magicznych kluczy, które porządkują poznawaną rzeczywistość. Magiczny światopogląd bywa też nazywany ontologią analogistyczną. Dlaczego? Ponieważ polega na znajdowaniu analogii pomiędzy różnymi bytami. Te analogie pozostały w sztuce lub w rytuałach i ten ich rodzaj postrzegamy jako „wysokie”. Np. król jest analogiczny ze Słońcem, a Słońce ze złotem, i dlatego królowi przysługują złote ozdoby, nakrycia głowy i zastawa stołu. Inne analogie przetrwały w przesądach i te odbieramy jako niskie. Związane węzły i supły są analogią do „nierozwiązanego” porodu i dlatego w pobliżu rodzącej kobiety powinny być rozwiązane, by ułatwić jej poród. Albo nasienie orzecha wygląda jak mózg, więc wierzymy, że jedzenie orzechów ma dobroczynny efekt „na głowę”. Najwięcej analogii znajdziemy w naszym języku i to w jego całkiem jawnej warstwie (łatwej do dostrzeżenia) – jako metafory, którymi język aż kipi.
Analogie, te z których utkane są ontologie analogistyczne, zostały z hukiem wyrzucone z obowiązującego i naukowego światopolądu w ramach i w okresie rewolucji Oświecenia. Czyli w siedemnastym i osiemnastym wieku. Wtedy właściwie dopiero zaczęto myśleć naukowo, czyli przestawiono się na ontologię naturalistyczną. Analogie zaś uznano za nieskuteczne, powierzchowne, mylące – i za coś, co od progu można uznać za fałszywy trop.
Przy okazji, w tym samym procesie historyczno-mentalnym zbanowano astrologię. Ten punkt może być znaczący.
Drugą rzeczą, które składają się na magię, są magiczne działania. Bo magia nie poprzestaje na kontemplowaniu świata ujętego w analogie. Używając ich, wykorzystuje je w praktyce. Magia jest (według jej miłośników) sztuką osiągania celów. Całkiem podobnie jak technika, jak technologia. Po czym poznać, kiedy działanie jest magiczne, kiedy techniczne? Najłatwiej po tym, że działania magiczne są jakoś zdalne. Większość działań magicznych (nie wiem, czy wszystkie) da się przetłumaczyć na taką sytuację, w której zlecasz komuś pewną sprawę do wykonania, lub pewien skutek do zaistnienia, i nie interesuje cię, jak ów ktoś to zrobi ani zwyczajnie tego nie wiesz. Za to spodziewasz się, że „to” zadziała. Magia jest wtedy, kiedy ów pośrednik ani realnie nie istnieje, ani nawet nie jest przez ciebie jakkolwiek wyobrażany. Kiedy mówisz (w myślach) „skuś baba na dziada”, nie masz wyobrażenia żadnej istoty ani mechanizmu, która/który by to twoje zlecenia (żeby przeciw-gracz się pomylił), niesłyszalnie wyrażone, jakoś przeniósł od ciebie do koleżanki. Ważna za to jest ta zdalność lub pośredniość przenoszenia magicznego zlecenia. Rzecz zauważył Albert Einstein, kiedy tworzono koncepcję kwantowego splątania: określił je (po niemiecku) mianem spukhafte Fernwirkung czyli „widmowym oddziaływaniem na odległość”. Czujny nos wybitnego użytkownika światopoglądu naturalistycznego natychmiast wyczuł, że coś w tym jest nie tak. Że przez to działanie na odległość do gmachu nauki usiłuje wniknąć starsza ontologia: ta analogistyczna. Więc i magiczna. A skoro magiczna, to tak jak działają widma i upiory.
Jak w tym środowisku mieści się astrologia? Niewątpliwie jest analogistyczna. Ciągi, wiązki, szeregi i matryce podobieństw i ekwiwalencji między planetami i innymi elementami horoskopu, a zjawiskami na Ziemi stanowią wręcz ciało astrologii. Ale, hola! Trzeba pamiętać, że analogistycznych ontologii jest wiele i przeważnie do siebie nie pasują, co widząc, ich zwolennicy się nie lubią wzajem. Dlatego mały ma sens przenoszenie pojęć do astrologii naszej, zachodniej, z astrologii indyjskiej lub z chińskiego feng shui.
Z drugiej strony, w astrologii nie ma magicznych działań. Nie jest tak, że konieczną częścią astrologii jest wywoływanie jakichś zmian w świecie ani powodowanie skutków, ani osiąganie celów. Astrologia poprzestaje na obserwacjach, chociaż – i to jest jej atut – te obserwacje przedłuża w przyszłość. Prognozuje. Znów, jeśli ktoś pracuje nad pewnymi celami, np. chce przeprogramować własny lub czyjś umysł, lub sporządzić coś społecznego, to owszem, może w astrologii znaleźć pewne inspiracje.
Dla prostoty jednak, możemy przyjąć formułę: że astrologia magicznie poznaje (tzn. ma wpisana w siebie magiczną w istocie ontologię analogistyczną), ale magicznie nie działa.(Tzn. magiczne działania do niej nie należą.)'
Pozostaje jeszcze (co najmniej) jedno pytanie: czy w magicznym świecie (lub: gdyby świat, w którym żyjemy, był magiczny, lub „bardziej magiczny”) – to czy w takim świecie astrologia byłaby w ogóle potrzebna i czy ktokolwiek by wpadł na to, żeby ją obmyślić? – O tym w następnych odcinkach.
Wojciech Jóźwiak
2024-06-16
☚ Czy świat może być magiczny? | Gdyby świat był magiczny, astrologia nie byłaby potrzebna ☛