Co z horoskopem w razie cesarki?
Czy urodzeniowe kosmogramy są ważne, jeśli poród był wymuszony lub ogólniej, sztucznie przyspieszony?
Jest to nieustanny, odwieczny i nierozstrzygnięty spór w astrologii. W jego tle leży inna kontrowersja: czy układ planet w chwili urodzenia robi człowieka? Czy inaczej, nowy człowiek rodząc się jest już gotowy i tylko trafia na odpowiedni układ planet?
W wersji ROBI zachodzi przekaz, być może można powiedzieć, że przekaz informacji – od nieba, czyli od bieżącego układu planet, do rodzącej się ludzkiej istoty (chociaż pewnie dotyczy to też gatunków nie-ludzkich), który formuje tę istotę, nadając jej charakter, temperament, szczególne skłonności, np. dzielenia się swoimi przemyśleniami przy aspektach między Księżycem a Merkurym, i wyznaczając w przyszłości czasy szczególnych wydarzeń w życiu tej istoty, że np. kiedy Saturn dojdzie urodzeniowego Medium Coeli, to ta istota zostanie przewodniczącym Rady Europejskiej, co faktycznie przydarzyło się Donaldowi Tuskowi w roku 2014. Tu zauważmy, że urodzeniowe MC jest ścisłą funkcją czasu urodzenia: jest to położenie południka (lub: kierunku południowego) na niebie takim, jakie było w chwili urodzenia. Idąc za wariantem ROBI dostajemy przekonanie, że w chwili urodzenia jakoś spływa z planetarnego nieba formująca informacja, która nie tylko wyposaża rodzącego się w jego (lub jej) cechy charakteru, ale również w jego/jej przyszłość.
W wersji TRAFIA mający urodzić się człowiek jest już gotowy, przynajmniej potencjalnie, wszystko ma w genach lub w innych składowych swojego ciała, i czeka go zadanie utrafić z urodzeniem się w taki moment, w którym planety będą ułożone możliwie najbardziej zgodnie z jego genetycznym wyposażeniem. W wersji TRAFIA, niebiosa (jakoś to słówko mi się tu podoba) nie są czynne, niczego w całości embriona nie zmieniają, nie tworzą ani nie modyfikują, można powiedzieć: są bierne, za to działają jak sygnał lub obraz, który czekający na urodzenie organizm odczytuje i jeśli stan planet jest wystarczająco podobny do jego genetyki, to decyduje się urodzić się.
W wariancie TRAFIA ciężar zgodności między układem planet a urodzonym juniorem spoczywa na nim: to organizmowi embriona przypisujemy radykalną zdolność do odczytania stanu nieba, układu planet. W tym wariancie embrion wybiera najwłaściwszy dla siebie moment i odpowiedni układ planet na urodzenie.
Na gruncie aktualnej nauki – biologii, genetyki – pogląd ROBI odrzucamy, ponieważ wiadomo, że człowiek już przed urodzeniem jest gotowy, a to dzięki genom. Chociaż wciąż nie wiadomo, w jakiej części i pod jakim względem nasz genom określa nasze charaktery, to porównywanie bliźniąt jednojajowych, które wychowywały się oddzielnie, wskazuje jednoznacznie, że „w genach mamy” dużo więcej, niż zwyczajowo się myśli.
Tu uwaga: badania bliźniąt jednojajowych były czynione, by odróżnić, co w ludziach pochodzi z genów, a co z wychowania. Astrologii, kosmogramów i ewentualnych wpływów planet nie brano pod uwagę. Gdy dołączamy astrologię, dostajemy problem potrójny: co w nas jest z genów? Co z wychowania? I co z układu planet? Astrologia mówi na to, że układ planet nie jest czymś, co byłoby jakimś dodatkiem do genów i wychowania. Że nie jest tak, iż istnieją jakieś specyficznie planetarne cechy charakteru lub życiowej drogi – inaczej: każda cecha, którą astrolog czyta w horoskopie, np. zamiłowanie do „pokazywania się”, do stawania w centrum (widoczne np. u Romana Polańskiego jako Słońce w zasięgu punktu 24° Lwa, a u Mike Jaggera jako koniunkcja Słońca i Jowisza) przez zwolennika głównej roli wychowania zostanie objaśniona jako skutek wychowania lub dorastania w pewnych warunkach, lub kompensacji czegoś, co dziecko nie dostało; zwolennik zaś genetyki będzie szukać genów „od estrady”; nie wiem, czy takie dotąd wykryto.
Pozostaje wersja TRAFIA, jako bardziej zgodna z obecną twardą wiedzą. (O ile nie chcemy astrologii odrzucić całkiem, co wielu czyni.) Wersja TRAFIA zawiera jednak pewną słabość: oto czekającemu na urodzenie się we właściwym planetarnie momencie łatwo jest przeszkodzić, a to przez sprawienie, że urodzi się w innym czasie, przeważnie wcześniej: brutalnie, wykonując cięcie cesarskie, lub łagodniej, podając matce chemię stymulującą poród, np. oksytocynę.
Czy moment takiego indukowanego porodu jest ważny astrologicznie? Czy horoskop narysowany na ten moment ujawnia osobowość urodzonego tak, jak czyni to kosmogram przy porodzie naturalnym?
Problem ten rozważał Michel Gauquelin, zadając pytanie, czym właściwie różni się „naturalne” od „sztucznego” (indukowanego)? Czy jeśli w dawnych czasach mającą urodzić wieziono do lekarza, do położnej lub innego miejsca porodu konnym wozem po bruku i wstrząsy przyspieszyły poród, to czy takie wydarzenie można uznać za równie sztuczną ingerencję w proces porodowy (i w decyzję embriona!), co nowoczesne metody farmakologicznej stymulacji? (Gauquelin w swoich statystykach nie brał urodzeń po roku 1950, czyli odkąd upowszechniła się farmacyjna stymulacja; uważał je za niewiarygodne.)
Stan na dziś jest taki, że obecnie i od dawna wszystkie lub prawie wszystkie urodzenia są/były indukowane, a jednak astrologia „trzyma się mocno”, tzn. astrologowie nie zrezygnowali z jej praktykowania, pomimo sztuczności czasu porodów; i wciąż informacje wyciągane z kosmogramów rysowanych dla tych sztucznych czasów urodzenia w dużym stopniu zgadzają się z doświadczeniem – z realem. Oczywiście pozostaje pytaniem, w jak dużym stopniu się zgadzają, i w jakim stopniu dotyczy to poszczególnych metod astrologii (bo jedne wydaja się lepsze od innych, które powinny zostać odrzucone). Te pytania wymagają osobnego rozwinięcia.
Co w takim razie robić? Jeśli ktoś urodził się nie w porę, tzn. przez cesarkę, po podaniu matce oksytocyny lub innego środka, lub jako wcześniak? Proponują ostrożność – zresztą ostrożność taką samą, jak i przy innych i właściwie przy wszystkich porodach. Czas urodzenia powinien zostać zrektyfikowany, tzn. przetestowany ze względu na wydarzenia z życia tej osoby. Dotyczy to nie tylko urodzeń podejrzanych z powodu sztuczności, ale też podejrzanych o wadę rekordu – tzn. o to, że czas urodzenia został źle zapamiętany, błędnie zapisany, błędnie odtworzony z pamięci (np. gdy matka miał więcej dzieci i mylą się jej czasy porodu kolejnych) lub zbyt grubo zaokrąglony, tzn. do całej godziny bez minut.
Ale też gdy włączymy rektyfikację, pewne zagadki pozostaną. O nich może innym razem.
Wojciech Jóźwiak
2024-04-14
☚ Jowisz i Uran: ich koniunkcja w kwietniu 2024 | Urodzenie, planety i przyczynowość ☛
Komentarze, dyskusja
W odpowiedzi na pytanie chciałabym podzielić się moim prywatnym i zawodowym doświadczeniem. Jestem mamą trójki dzieci urodzonych różnymi metodami. Abstrahując od tego, że każde z nich było zapowiedziane (o tym napiszę innym razem) rodziłam je według takiego klucza:
Pierwsze - jak najbardziej naturalny poród – niestety w szpitalu, więc w ostatniej fazie przecięcie krocza, godzina z książeczki dziecka poprawna. (najłatwiejszy)
Drugie - ze względu na przekroczenie terminu porodu, poród wymuszany, od 9:00 podawana oksytocyna, narodziny o 18:52:15 z zegarkiem w ręku – monitorował obecny przy porodzie tato. (bardzo trudny)
Trzecie - ze względów zdrowotnych konieczna cesarka, ale bez narkozy, narodziny o 10:46, w momencie pierwszego krzyku lekarze podali mi informację o godzinie z zegara, który wisiał na sali z zastrzeżeniem, że zegar może się spóźniać lub spieszyć o 2 minuty, horoskop zrektyfikowany. (najtrudniejszy)
Od ponad 35 lat obserwuję wydarzenia z życia moich i nie tylko moich dzieci i widzę, że mimo różnych okoliczności narodzin odbierają tranzyty planet dokładnie tak jakby przyszły na ten świat w naturalny sposób. Co do minuty mogę potwierdzić rodzaj doświadczenia związany z przejściem ważnych planet przez główne linie ich horoskopów. Widzę też, że to jak reagują na dane zdarzenie, jest różne u każdego z nich. Oczywiście nie bez znaczenia może być moja ingerencja związana z tym, że potrafię przygotowywać "dzieci" do trudnych aspektów, ale i zdarzają się też takie przypadki, że wydarzenie sprawdzam dopiero po fakcie. Wprawdzie zauważyłam też, że wyeksplorowanie się tranzytów nie zawsze odbywa się na planie fizycznym, czasem pewne zmiany następują na poziomie emocjonalnym czy umysłowym.
Może moja mała grupa badawcza nie jest argumentem na skalę światową, ale ja tak czy inaczej, uważam, że urodzeniowe horoskopy nie zależnie od sposobu, w jaki ludzie przychodzą na ten świat, są ważne. Natomiast różnice związane z ich pojawieniem się nazwałaby jednie ich osobistym losem lub jak kto woli karmą, która w taki sposób się wypala.
p. s. Mam jeszcze zamiar poruszyć temat dzieci rodzonych przez in vitro i temat horoskopów poczęcia – ale to już innym razem.
- Kita #25617 : Sabo Tanare, dzięki za podzielenie się swoimi, jakże istotnymi, spostrzeżeniami.
- Lola #25619 : @Saba Tanare, musi być trudne być matką i astrolożką jednocześnie. Do naturalnego lęku o dzieci dochodzi świadomość trudnych tranzytów. Ja nie mam dzieci ale u pozostałej rodziny śledzę tranzyty z niepokojem. Piszesz, że potrafisz dzieci przygotować do trudnych tranzytów, jak to robisz? Mogłabyś proszę się z nami tym podzielić? dziękuję.
- Wojciech Jóźwiak
#25631 : Sabo Tanare, (A) dzięki za treściwy i ważny wpis; (B) to co zauważyłaś, jest argumentem za poglądem ROBI, który uznałem w tekście za "stanowczo do odrzucenia" ze względu na genetykę. Tzn. zwolennik poglądu ROBI uznałby, że to co piszesz, go popiera. Musimy dalej-głębiej zgłębiać temat. :)
- KrzyżPołudnia
#25632 : @WJ chyba, ze dziala jakis determinizm, i ze nam sie tylko wydaje, ze nasze dzialania maja jakis wplyw na cokolwiek, a tak naprawde dziecko i tak przyszloby na swiat w dokladnie tym miejscu i czasie (i byc moze nawet sposobie), w ktorym przyszlo.
(Przy okazji, o wolnej woli albo i jej braku rozpisuje sie neurobiolog Robert Sapolsky w swojej najnowszej ksiazce.)
- Wojciech Jóźwiak
#25637 : @Krzyż Południa: Z tym determinizmem to jest tak, że leniwi, słabi i zależni (uzależniający się) od innych chętnie myślą, że wszystko jest zdeterminowane. Aktywni, lub ludzie czynu wolą wierzyć, że ich decyzje i prace mają wpływ na to, co się wydarza.
- KrzyżPołudnia
#25644 : @WJ zgadzam się i uwazam, ze jak ktos sam sie pozbawia sprawczosci to dziala przeciwko sobie. W kontekscie porodu zreszta swietnie to widac.
- Saba Tanare Czy urodzeniowe kosmogramy są ważne, jeśli poród był wymuszony lub ogólniej, sztucznie przyspieszony? 2024-04-15 21:31:06
- Gąsiu Przypadek 2024-04-17 11:09:46
Podaj swój adres email:
Na ten adres wyślemy potwierdzenie.
— —