Tranzyty i lewiatany
O narzędziach dostępnych w AstroAkademii: tych projektowanych i (już) realizowanych, również o tych niedokończonych. Kolekcja tranzytów, czyli jeden kosmogram nie wystarczy, potrzebne trzy. Lewiatany i ich uporczywe długotrwałe „pływanie” na i pod powierzchnią faktycznych układów planet.
Małe podsum niedawnych prac w
AstroAkademii.
Również tych, które pozostają
niedokończone. Bez dalszych wstępów, oto:
Kolekcja tranzytów:
– Czyli kosmogramów tranzytowych wraz z notkami o wydarzeniach. Bo słowo „tranzyt” jest dwuznaczne: raz rozumiemy przez nie układ planet, który jest podobny do urodzeniowego układu planet pewnej osoby – tranzytariusza? – przez to, że tworzy pewne znaczące aspekty do tamtego urodzeniowego. A raz wydarzenie lub wydarzenia, które wtedy się odbywają.
Taka kolekcja (umieszczona w bazie danych) zawierałaby rekordy obejmujące: datę-czas-miesjce wydarzenia, datę-czas-miejsce urodzenia i opis wydarzenia. Z dat-czasów-miejsc byłyby na żądanie generowane kosmogramy. Przy tym konieczny byłby mechanizm synopsji: czyli tak, żeby jednym rzutem oka widzieć trzy kosmogramy: urodzeniowy, tranzytowy i właściwy kosmogram złożony, czyli nałożenie obu wraz z wzajemnymi aspektami. A przynajmniej ich miniatury. Poszczególne części tej funkcjonalności istnieją, chociaż wymagają dopieszczeń. Trudniejsze okazało się co innego:
Przy wydarzeniach osób znanych i historycznych, których życiorysy są publiczne, nie ma problemu; tzn. jest wyłącznie roboczy: trzeba po prostu ileś tysięcy rekordów wpisać do bazy. To jest do zrobienia, więcej; to robimy w ramach AA, tylko na zbyt małą skalę. Trudniejsza jest formuła dla osób prywatnych, tzn. uczestników AA, ich rodzin i znajomych. Które kosmogramy komu udostępniać? Na tym problemie kilka razy już zatrzymywałem się. Ale widzę, że muszę temu moralno-prawnemu zadaniu podołać.
Badanie lewiatanów i ich chelatów
Co lewiatan, co chelat, pisałem niedawno, ale ponieważ tekst jest zastrzeżony dla uczestników AA, to dalej wklejam jego obszerne streszczenie:
Lewiatany: są powolne, długotrwałe, wracające układy planet, żyjące jak meandrująca rzeka, niesztywne, nietrwałe w sposób sztywny, tylko właśnie pływające. Stąd nazwa lewiatan, która jest słowem hebrajskim i oznaczała węża morskiego albo innego morskiego potwora, w którego istnienie starożytni Żydzi wierzyli. To słowo pochodzi jakoby od rdzenia LV, bo języki semickie mają rdzenie spółgłoskowe i to LV również występuje w słowie levi, znanym po polsku jako lewita, czyli potomek kapłanów, z czego wyszła kiedyś hipoteza, że przed kultem Jahwego istniał kult węży, którym oni służyli.
Lewiatany to długotrwałe, formujące całe wieloletnie epoki układy planet. Aspekty między tworzącymi je planetami okresowo się wyostrzają, potem mogą zanikać; wtedy lewiatan słabnie. Ale również moc lewiatanów rośnie ich przez to, że dołączają do nich inne planety jako tak właśnie zwane chelaty. Chelaty to jest termin z chemii: są to związki chemiczne, w których centralny jon metalu obrasta dołączanymi związkami organicznymi. Podobnie lewiatan obrasta dodatkowymi planetami jako „chelatami”.
W latach 2010+ dominował lewiatan, którego rdzeniem była kwadratura Urana do Plutona. Na przełomie lat 2016 i 2017 dołączył do niego (jako chelat) Jowisz i podczas powstałego wówczas półkrzyża, 25 grudnia 2016, samolot, który wiózł rosyjski reprezentacyjny Chór Aleksandrowa, runął do morza.

Projektowany program lokalizowałby, wyodrębniał i określał lewiatany.
Lewiatan ma swój ideał. Realne rozkłady planet są w jakimś stopniu przypadkowe i zaledwie przypominają idealnego lewiatana. Ideał polegałby na tym, że liczymy odpowiednią harmonikę rozkładu planet, w tym przypadku czwartą. W czwartej harmonicznej znajdujemy średnią, czyli midpunkt tych trzech planet tworzących lewiatana. Ten midpunkt rzutujemy na normalny zodiak i otrzymujemy punkty około 18 stopni Koziorożca, Barana, Wagi i Raka. Te punkty idealne są realizacją badanego lewiatana.
Realne lewiatany, to znaczy ich realizacje są mniej lub bardziej ścisłe, mniej lub bardziej odchodzą od tego ideału. I tu jest ciekawostka, gdyż to jest coś, co przewidział Lem! Przewidział dla astrologii. W opowiadaniu-grotesce pod tytułem „Smoki prawdopodobieństwa”, Lem pisze, że smoki znikają, kiedy przechodzą z przestrzeni realnej do przestrzeni konfiguracyjnej. I tu właśnie to się dzieje. Lewiatany „żyją” w przestrzeni konfiguracyjnej, czyli w przestrzeni swoich możliwych kątowych położeń. A ich realizacje, czyli układy planet, które w jakimś stopniu pasują do tego idealnego lewiatana, już dzieją się w przestrzeni realnej. Kiedy się cała ta struktura rozluźnia, to lewiatan znika z powierzchni swojego astro-oceanu, zanurza się w przestrzeni konfiguracyjnej. Znika, a potem się (niekiedy) znowu wynurza.

Podczas maksimum mocy lewiatana „Uran w kwadraturze do Plutona”, 24 kwietnia 2014 Marco Gusmini, 23-letni niepełnosprawny na wózku, został zabity nagle spadającym krzyżem papieskim w miejscowości Cevo w górach nad Mediolanem. Trzy dni później kanonizowano Jana Pawła II. Można spekulować, co ta seria wydarzeń znaczyła.
Program (funkcjonalność) badania lewiatanów – niby „widzenia” ich przez ten „program-teleskop” nie jest trudny, ale wymaga, prócz zwykłej programistycznej dłubaniny, wyczyszczenia i „naprostowania” składowych funkcji, które już istnieją, ale przeszkadza w nich zbyt wysoki poziom nieporządku.
Więcej o planach AstroAkademii: w następnych odcinkach.
Wojciech Jóźwiak
2026-05-20
Podaj swój adres email:
Na ten adres wyślemy potwierdzenie.
— —