Harmoniki i praca z Czatem GPT
Pierścień 13-krotny Urana, Neptuna i Plutona wiosną 2025 r. Pierścień sekstylowy i wojny celne Trumpa. Harmoniki według Davida Hamblina. Wysokie harmoniki jako transgresja. 13-krotni poszukiwacze siebie: Hesse i Fassbinder. Harmoniki 11 i 13 Donalda Trumpa. Wysokie harmoniki jako nadmiar rozsadzający system astrologii. Orb, harmoniki i praca z Czatem GPT. Układy planet zabijające papieży lub w związku z papieżami. Surowa transkrypcja webinarium 2025-04-23.
Temat jest wypisany na górze, przynajmniej ja tak widzę. Nie wiem jak u was. Bieżące idee ogólne i szczegółowe harmoniki przejścia przez Ascendent.
Wypisałem sobie taki tytuł trochę na zapas, żeby możliwie wiele jakichś rozbieżnych treści w nim zamieścić. Chciałbym zdać sprawę, chciałbym opowiedzieć o tych rzeczach, nad którymi ostatnio najwięcej siedziałem. Miałem takie ambicje, żeby również zreferować tematy, które były proponowane przez was, czyli przez Chaos proponowane kosmogramy architektów i co sprawia, że człowiek staje się wybitnym architektem.
Przyznam się, że na razie do tej pory nie widzę prawidłowości. No i drugie pytanie było, co podobne wskaźniki u pisarzy, u jakichś wybitnych mistrzów słowa. Na ten temat są pewne ustalone poglądy, to może o tym będzie powiedzieć, ale to zostawimy sobie na przyszłość.
Pierścień 13-krotny Urana, Neptuna i Plutona wiosną 2025 r.
O czym dzisiaj? No właśnie te harmoniki najbardziej mnie zajmują i od tego zacznę. Tutaj może wrzućmy sobie od razu prezentację. Harmoniki.

Harmoniki mi się objawiły z nową siłą w tym dniu, który tutaj jest napisany. To był ostatni dzień marca i wtedy zauważyłem, że planety oprócz swoich zwykłych aspektów tworzą pierścień aspektów trzynastokrotnych. No i to tutaj jest narysowane i zauważyłem też, że to nie jest zwykły, już oddajmy od razu, to nie jest zwykły pierścień, tylko to jest pierścień trzech najdalszych planet, trzech planet ostatecznych, czyli Urana, Neptuna i Plutona. Trzy najdalsze planety.
Wiemy, jak ważne są ustawienia, aspekty, pierścienie, koniunkcje tych trzech najdalszych planet. To zwiastuje jakieś duże przemiany w świecie. Trzy przykłady, które trzeba mieć natychmiast w głowie pod ręką, to seria czy lawina wręcz geniuszy, którzy urodzili się pod koniec XIX wieku i którzy uformowali całą kulturę, czy cywilizację wieku XX.
I działo się to podczas koniunkcji Neptuna z Plutonem na początku bliźniąt, czy na przełomie byka bliźniąt, jeżeli szerzej brać. Richard Tarnas odkrył, że ta słynna epoka osiowa, jak to jest nazywane po angielsku i tłumaczone tak na polski, wtedy, kiedy rodzili się Budda, Konfucjusz, prawdopodobnie Zaratusztra, czyli Zoroaster, Pitagoras, bodajże Tales z Miletu, cała seria najsławniejszych proroków żydowskich. Więc tamte lata, pięćset ileś przed naszą erą, w tamtych latach miała miejsce koniunkcja po prostu.
Ostatnia odnotowana w historii koniunkcja Urana z Neptunem z Plutonem, która rzeczywiście nadała zupełnie nowy obraz światu. Ostatnie skojarzenie takie, że od stu, to jeszcze nie, ale od 80 lat wisi nad Ziemią ten wieczny sekstyl między Plutonem i Neptunem. Pluton wpadł w grawitacyjną pułapkę od Neptuna i Słońca, czyli do punktu libracyjnego i tak się wlecze teraz za Neptunem.
Neptun idzie przodem, a z tyłu ciągnie jak ogon za sobą Plutona, znacznie lżejszego i słabego grawitacyjnie. I to wygląda, że ponieważ one idą tworząc sekstyl, to wygląda, że wydaje się z punktu widzenia symboliki astrologicznej, że czynią pewną osłonę czy ochronę dla ludzkiego bytu na Ziemi. No i wynikiem jest po pierwsze wielki, liczebny wzrost populacji ludzkiej, a także wielki przyrost gospodarczy.
Cała epoka wielkiej nowoczesności przypada na te czasy, które powoli dobiegają do końca, w latach 40 się skończą. No ale 100 lat takiego wiecznego sekstylu, to jednak jest coś. Poprzedni wieczny sekstyl, mniej dokładny, przypadał mniej więcej na okres renesansu.
To jest czas ważny dla rozwoju ludzkości. Dobrze, więc tutaj się okazało, że na początku roku bieżącego i wcześniej pod koniec roku ubiegłego, te trzy planety, te trzy najdalsze planety, tak, ultymalne, tworzyły pierścień, trzynastej harmonicznej, pierścień trzykrotnych aspektów. I tutaj wynotowałem na kolejnych kosmogramach takie ciekawsze momenty, kiedy to się działo. To był moment, kiedy wtedy, 31 marca, w zasadzie nic się nie działo, oprócz tego, że ja zauważyłem ten pierścień.

To jest moment na prezydenckie zaprzysiężenie, oczywiście w Ameryce, Donalda Trumpa. No i widzimy, że był w rozkwicie ten pierścień.
Co prawda ta gałąź między, aspekt między Uranem i Plutonem był trochę słabszy, ale za to był zduplikowany, ponieważ była koniunkcja Słońca z Plutonem. Czyli Donald Trump zaczął swoją prezydenturę podczas tego pierścienia. Również podczas wyborów ten pierścień już się zarysowywał, chociaż nie był zbyt ścisły.

To jest moment, który też zapamiętaliśmy jako przełomowy, mianowicie nazwałem to: Trump przerywa rozmowę z Zełeńskim. To było to słynne spotkanie, audiencja można powiedzieć, w gabinecie owalnym, w której Trump z swoimi przybocznymi zwymyślali i wyrzucili za drzwi, mówiąc brutalnie, Zełeńskiego prezydenta Ukrainy.
No i widzimy, że również działał ten pierścień, a także do niego podłączył się Mars, wydaje się, że był na ascendencie. Czyli dołączył się ze swoją agresją. No to było zjawisko niebywałe, wstrząsające, obrzydliwe.
Myślę, że u wielu ludzi spowodowało odwrócenie w drugą stronę, w przeciwieństwo... Wielu ludzi odwróciło swój stosunek do Ameryki. Przestali czuć się amerykańskimi patriotami, mieszkającymi w Polsce lub gdziekolwiek.
Pierścień sekstylowy i wojny celne Trumpa
No więc to był tamten dramatyczny moment z Zeleńskim. Po czym wydawało się, że te szaleństwa, znaczy, że swoje szaleństwa i swoje próby wywracania świata Trump będzie rozkręcał, że będzie eskalował, tymczasem okazało się, że wcale nie.
A astrologicznym odpowiednikiem tej zmiany było włączenie się innego pierścienia, innej harmoniki. Tu jest odpowiedni kosmogram. To był moment zaraz po tym, kiedy zauważyłem istnienie tego pierścienia, kilka dni później.

Tamten pierścień jeszcze istniał, ale już zaczął się rozłazić, zaczął się rozściślać i włączył się pierścień, złożony z sekstyli, a także z trygonu, który objął od razu, widać tutaj masę planet, Saturna, Wenus, Merkurego, Neptuna, Urana, Marsa. W tej chwili on też osłabł, ale tutaj się włączyła jakość wydarzeń w świecie niewątpliwie związana z liczbą 6, z szóstą harmoniczną, czyli z liczbą 6 i znaczeniem tego, co ma sześciokrotną symetrię. Mianowicie liczba ta, rozumiana nie jako liczba, jako jakiś duch, bo w duchy liczby nie bardzo wierzę, tylko jako pewne zbiorcze określenie procesów, które dzieją się w sześciokrotnym rytmie.
No więc te sześciokrotne rytmy tworzą jakby jeden blok, jeden zespół, kompleks czy archetyp z Księżycem. I tu widzimy, że Księżyc jest podkreślony przez to, że jest we wzmacniającej go koniunkcji z Jowiszem. Więc łączą się z Księżycem, łączą się z tym, co księżycowe, czyli w przypadku rozważania spraw politycznych to łączą się z gospodarką, a nie z wytyczaniem jakichś wizji rozwojowych.
To jest takie sprowadzenie do liczba sześć, a także księżyc sprowadzają rzeczy do konkretu, do tego, że trzeba się zarobić, trzeba się najeść, trzeba skonsumować, trzeba otoczyć się pewnym dobrobytem. Widzimy, że również Wenus jest tutaj zaangażowana, Wenus jest w koniunkcji z Saturnem, czyli nabiera też takiego charakteru cielesno-materialnego, a w głowie Donalda Trumpa i jego doradców to się skrystalizowało, czyli skrupiło w myślenie o cłach. Myślimy już nie o zaprowadzeniu pokoju, nie tylko o jakichś światowych reformach.
Wchodzimy w wojnę celną, polegającą na tym, że będziemy tak jak ten Jołop, czyli Bałdá dręczyć, tamten Jołop, czyli Bałdá po rosyjsku dręczył diabły postronkiem zamoczonym w morzu, a tutaj Trump i jego ekipa dręczy swoich przeciwników i swoich partnerów handlowych i politycznych nakładając na nich cła. I tak to poszło. Tamten reformatorski, rewolucyjny zapał trzynastokrotny Trumpa i jego ekipy przerodził się w zapał celny, czy też taryfowy mówiąc z angielska.
Harmoniki według Davida Hamblina
Jeżeli bierzemy pod uwagę, zaczynamy brać pod uwagę pierścienie i ogólnie harmoniki pozazodiakalne, to znaczy nietypowych, wysokiego rzędu, niezodiakalne, nie pięciokrotne, nie siedmiokrotne, to musimy się odwołać do jakichś, do znaczeń, które nasi poprzednicy już wypracowali i w zasadzie mamy jednego, znaczy ja znam jednego tylko nieżyjącego już poprzednika, którego omawiałem w zeszłym roku, którego ideę i którego książkę omawiałem w zeszłym roku, tylko nie wiem czy tutaj widać u was normalnie, czy odbite w lustrze. Normalne czy w lustrze? Poproszę o odpowiedź. Normalnie, to się cieszę, bo ja widzę akurat w lustrze, ale widocznie inteligentna kamera myśli za mnie.

To jest ta książka (rok temu mniej więcej omawiałem ją szczegółowo) Davida Hamblina i z książki Hamblina wypisałem sobie takie tutaj określenia tych znaczeń harmonik i znaczeń aspektów ich układów, ich pierścieni. Hamblin się z dużą zręcznością posługuje pierścieniami, chociaż nie używa tego słowa, ani jego ekwiwalentu.
Nie stosuje jakiejś specjalnej nazwy, znaczy mówi układ aspektów. No więc ta trzynastka, znaczy on jeszcze tutaj układa, porządkuje znaczenia liczb i harmonik według liczb i bierze pod uwagę tylko liczby pierwsze i zakłada, że znaczenia harmonik nie pierwszych dają się poprzez jakieś tam łączenie, kombinowanie wyprowadzić ze znaczeń liczb pierwszych, co jest ideą bardzo, według mnie, trafną i wspólną całej szkole Johna Addeya, znaczy Hamblin, czerpiąc z Addeya, podobnie jak ja czerpałem w swoim czasie. Więc mamy kolejne liczby pierwsze, 11, 13, 17, 17, 19, 23, 29, 31.

Zanim przejdziemy do tej liczby, która nas najbardziej interesuje, czyli do trzynastki, zauważmy, że to zostało przeczytane. Widzimy, że 13, Hamblin określa jako poszukiwanie siebie samego, jako nieustanne zapytywanie, zadawanie sobie pytania w różnej formie twórczości, ale też w formie jakichś życiowych decyzji, zadawanie sobie pytania kim naprawdę jestem, co też związane jest z przywdziewaniem masek. On też o tym pisze.
Ludzie, którzy nie wiedzą kim są, zakładają maski. Mnie osobiście to interesuje, dlatego że z tej listy trzynastkę mam najsilniejszą w swoim horoskopie urodzeniowym. Widzimy też, że do tego klucza 13 nie należy Donald Trump, natomiast Donald Trump ma potężną, za chwilę sobie zobaczymy, i też Hamblin to już zauważył, harmonikę 11, która się wyraża po angielsku jako słówko defiance, czyli przekora opór, nieposłuszeństwo, krnąbrność, stawanie okoniem, posiadanie nieustannego votum separatum, czyli a ja myślę, że jest całkiem inaczej, nie tylko myślę, ale też wam to zaraz nakażę, zajmę was tym, ale również jest to obie te liczby, jedenastka, która skłania do defiance, czyli to słowo defiance, sprawdzałem, pochodzi poprzez starofrancuski z łaciny i pochodzi od łacińskich słów dis i fides, czyli w zasadzie niewierność albo wiarołomność po polsku, ale to długą drogą przeszło zmian znaczeń, więc nie należy się tym przejmować, a to znaczy właśnie opór, niepokora, nieposłuszeństwo i krnąbrność.
No i rzeczywiście widać, że u Donalda Trumpa w ciągu tych trzech czy czterech jego miesięcy rządów ta cecha, potencjalna krnąbrność i wywracanie wszystkiego na nice zaświeciła. Napisałem tutaj dwa zastrzeżenia, znaczy mam dwa, a może więcej zastrzeżeń do w ogóle całej koncepcji Hamblinowskiej. Na czym one polegają? Tutaj próbowałem, znaczy poprzez ten pasek czerwony i pasek zielony podzieliłem te znaczenia, te liczby, ich harmoniki, ich znaczenia na dwie grupy, które odpowiadają trochę właśnie tym kolorom, odpowiadają też trochę czerwonym Republikanom i niebieskim Demokratom, czyli cztery spośród tych liczb są drażniące, są oporne, są na noże i to jest 11, 13, 17 i 31, również to 31, czyli to bycie anteną, mentalną anteną dla swoich podświadomych pożądań, dla swoich chuci, co w horoskopach mieli Freud, Jung i de Sade.
To jest również, zajrzymy do tych ostrych, do tych dręczących znaczeń. Natomiast 19, empatia, pójście za przepływem, wybaczanie, odpuszczanie, intymny kontakt z naturą, to już jest, to jak tamto było, Jan, to to jest in. Wynalazczość, inventiveness, czyli właśnie takie otwarcie na nowości, które przypisał Hamblin, to nie mu, to nie mu, Blairowi, no to tu można, ale to też raczej jest pozytywne niż drażniące.
Duma z własnej unikalności, którą reprezentowali Byron i Ginsberg, chyba tak się czyta. Duma z własnej unikalności, tu się wahałem, przypisałem to do tych łagodnych znaczeń, ale jak to, co wiem o Byronie i Ginsbergu, to nie byli o nic szczególnie mili w kontakcie. Znaczy nie wiem, czy Ginsberg miałby być lepszy od markiza de Sade i od, no tak, Byron też był niezły gagatek, ale kiedy się patrzy na to wszystko i kiedy ja patrzyłem na cały ten zestaw znaczeń, to zacząłem się zastanawiać, czy czasem nie jest tak, że tutaj nie ma różnicy.
Wysokie harmoniki jako transgresja
Ponieważ Hamblin był bardzo przywiązany do idei, że liczby mają znaczenie, że co liczba to inne znaczenie, to on tych znaczeń na siłę się, może nie na siłę, ale celowo ich się doszukiwał. Jak znajdował jakiegoś oryginała, który wykazywał nie całkiem to, co było widać w jego horoskopach zwyczajnych, a było widać którąś harmoniczną, to przypisywał te cechy tej harmonicznej. I tu też nie ma co się czepiać Hamblina, bo to wszyscy robimy.
Tak jest tworzona astrologia, to jest jakby metoda astrologii, tylko że ta metoda astrologii może nas zwodzić, mianowicie w ten sposób, że za dużo widzimy, za bardzo rozczepiamy te astrowłosy na czworo. I moja nieśmiała teza jest taka, że znaczenia tych wszystkich liczb pod 11 w górę są w zasadzie tym samym i można je wszystkie zebrać hasłem transgresja. Transgresja, czyli to hasło, które było przypisane do dolnej lewej ćwiartki horoskopu, czyli do tego miejsca, które jest pod ziemią i na wschodzie, gdzie planety szykują się do wzejścia, ale jeszcze nie wzeszły.
Transgresja, czyli wyjście poza to, co zwyczajowe, normalne, utarte, przyjęte, zgodne z obyczajem i tak dalej. I w tym sensie zarówno ta przekora, opór i krnąbrność Trumpa i Churchilla byłyby w zasadzie tym samym, różniłyby się w szczegółach, ale być może te szczegóły dotyczyłyby tego podstawowego kosmogramu, cech podstawowego kosmogramu, na przykład tego, że inna planeta dominowała, a nie dominującej harmoniki wysokiego rzędu. Więc ta przekora byłaby w ten sam sposób poszukiwanie samego i w tym celu szukanie jakichś masek i w tym celu uciekanie w samotność, co Hamblin przypisuje obu tym harmonikom.
Znaczy, że zarówno 11 defiance, jak i 13 poszukanie samego siebie dają częsty skutek jako w postaci ucieczki w samotność. Więc raczej taka dyrektywa, że kiedy widzimy wysokie harmoniczne w horoskopach, to raczej one by ogólnie świadczyły o pewnej dziwności czy dziwactwie, natomiast szukanie takiego, że to wyostrza nam znaczenia, że to coś bardzo konkretnego mówi o danym człowieku, danej osobie, no to już byłoby trochę za dużo.
13-krotni poszukiwacze siebie: Hesse i Fassbinder
Z tej serii wielkich trzynastkowców, tutaj za Hamblinem przypomnę trzynastokrotny w sensie aspektów, znaczy zwykły, ale z trzynastokrotnymi aspektami kosmogram Hermana Hessego.

Widzimy, że Hesse miał aspekt n razy 13, nie wiem, która to była, która to była jedna trzynasta, to bym musiał tutaj zajrzeć do książki. Miał trzynastokrotny aspekt między Jowiszem i Słońcem, widzimy, a oprócz tego i Saturnem, czyli Saturn, Jowisz, Słońce w pierścieniu. Przy jakim orbie to rysowane? Pyta Uranika, przy zwykłym, typowym orbie 10 stopni dla koniunkcji.
Więc on jest trochę zawężony, jest zawężony, ale to jest ten standard, którego używamy. Oprócz tego widzimy, czyli pierścień był Jowisz, Słońce i Saturn. Jowisz, Słońce i Saturn i do tego pierścienia, do tego trójkąta był dołączony Uran poprzez aspekty rzędu dwa razy większego, czyli 26.
Czyli gdyby narysować horoskop harmoniczny w sensie takim, że ściśnięte, że jedna trzynasta ściśnięta do pełnego okręgu, to Uran byłby w opozycji do wspólnej koniunkcji Jowisza, Słońca i Saturna. Hesse, który według Hamblina przynajmniej nieustająco całe życie szukał tego, kim naprawdę jest. Ja jakoś mówię, sympatyzuję z tą ideą, dlatego że kiedyś ktoś, bardzo dawno temu, ja jeszcze żadną astrologią się nie zajmowałem, byłem 20 parę lat, na pewnym iwencie, który miał charakter właśnie takiego samopoznania poprzez pewną grę, w której brałem udział, prowadzący rzucił do mnie takie hasło, a ty to nie wiesz, kim jesteś. No i chyba trafnie. Wtedy bardzo nie wiedziałem. Teraz też nie wiem. Znaczy mam takie poczucie.
Ale tutaj, dzisiaj dołączyłem do galerii kosmogramów. Kosmogram, tu będzie nazwisko tego pana, nieżyjącego już, Rainer Werner Fassbinder.

Tu jest jego horoskop zwykły. Widzimy Słońce w bliźniętach, zbliżające się do koniunkcji z Uranem, co od razu nam przypomina odpowiedni punkt u Donalda Trumpa. Ale u Donalda Trumpa to jest trochę dalej. O tyle się przesunął Uran. I Fassbinder był rok starszy od Trumpa. W przeciwieństwie do Trumpa żył krótko i w wieku 37 lat popełnił samobójstwo.
I być może to szaleńcze napięcie trzynastokrotnych aspektów było tym, co go zgubiło. Podejrzana jest też rzeczywiście jest ten tredecyl, czyli trzynastokrotność od Plutona do Księżyca, ten atakowany Księżyc przez Urana, Neptuna i Plutona. Przy okazji też widzimy, że pierścień złożony z trzech ultymatywnych planet istniał również wtedy.
Pierścień trzynastokrotny, podobny do obecnego, tylko w innej kolejności. Uran był wtedy z tyłu, a teraz jest z przodu. Oczywiście wszystko się dzieje w innych znakach.
Reiner Werner Fassbinder był reżyserem i znany jest głównie jako reżyser filmowy z jakichś strasznych awangardowych filmów mówiących o udręczeniach ludzkiego umysłu i ciała i duszy. Ja się o jego istnieniu dowiedziałem dopiero z książki Hamblina. Ale tak jak o nim czytałem, to to co on zdziaływał, to mi trochę przypomina twórczość innego szaleńca, którego niestety, innego szalonego reżysera, którego niestety kosmogramu nie znamy, bo nie znamy godziny. Duńczyk, który posługuje się niemieckim pseudonimem... Lars von Trier, jasne.
Właśnie on przypomina jego filmy, tak jak z szybkiego opisu przeczytałem, trochę im przypominają twórczość Larsa von Triera i bardzo możliwe, że von Trier zżynał od starszego mistrza owego. Werner Reiner Fassbinder był homo, a właściwie biseksualistą, ale biseksualista to jest w gruncie rzeczy homoseksualista i popełnił samobójstwo po tym, gdy jego homoseksualny kochanek popełnił samobójstwo. Więc tak to było.
To wszystko jest opisane w sieci, więc polecam. Czyli jakieś klątwy się przypinają. Znaczy nie odpukać, bo ja sam mam silną trzęsą harmoniczną, więc nie chcę takich rzeczy mówić.
Harmoniki 11 i 13 Donalda Trumpa
W każdym razie mamy z Donaldem Trumpem pewien problem, mianowicie w jego działalności, znaczy jego działalność wyszła w świat, została deployed, znaczy on spuścił swoje łodzie bojowe na ocean czy na wody fiordu, tak jak wikingowie we wczesnym średniowieczu. Więc jego idee zostały deployed, wyszły w świat w czasie, kiedy działał ultymatywny pierścień w trzynastej harmonicznej. Natomiast on sam trzynastą harmoniczną ma, powiedziałbym, skromną.

I czy to ona tutaj jest? Jest, widzimy. Donald Trump trzynastą harmoniczną ma skromną, ale jeden z tradycyjni, znaczy najsilniejszy z tradycyjni, ale nie jedyny, ale inne są słabsze i być może przy innej technologii. A o technologii rysowania aspektów, do technologii rysowania aspektów ja wrócę, ponieważ mam pewne przemyślenia wynikające z pogawędek z czatem GPT, ale jesteśmy przy Trumpie i widzimy, że Trump ma sprzężone trzynastokrotnie, ma w trzynastokrotnym sprzężeniu Neptuna z Plutonem.
I wobec tego miał prawo się podpiąć pod tamten pierścień. Trzeba by jeszcze zbadać jego tranzyty ówczesne, prawda? Czy istniały trzynastokrotne tranzyty, tego nie zdążyłem zrobić jeszcze. To był Trump...

Ale Hamblin zauważył, że Trump, Donald Trump, którego kosmogram rysuje w swojej książce, widzimy tutaj Donald Trump, elevenness aspects, elevenness to jest oczywiście jedenastościowość, niech taki będzie polski neologizm astrologów harmonicznych.
Tu są narysowane aspekty jedenastokrotne i dwudziestodwukrotne. No i widzimy, że tworzą one takie dwie wiązki do jednej z nich, a może przejdźmy na nasz wykres, który jest jaśniejszy, znaczy bardziej przejrzysty, on wygląda tak:

I tutaj, co widzimy? Po pierwsze widzimy, że jedenastokrotne aspekty i dwudziestodwukrotne u Trumpa angażują prawie wszystkie planety z wyjątkiem Neptuna i Urana. To od razu widać. Widzimy też, że one się dzielą na dwie wiązki, na dwa takie superpierścienie i do jednego z nich należy Słońce, do drugiego należy Księżyc. A jak to narysować?

W harmonicznym kosmogramie, nie tylko w harmonicznych aspektach, widzimy, że te dwie superstruktury stają się opozycjami opozycjami koniunkcji. Stają się opozycjami koniunkcji, czyli w koniunkcjach są narysowane te planety, które tworzą aspekty jedenastokrotne, a opozycje łączą te, które są w aspektach dwudziestodwukrotnych. To jest ta zabawna struktura. I wobec tego widzimy, że tę cechę pod tytułem defiance musi mieć Donald Trump niezmiernie rozbuchaną.
Teraz problem, pytanie, jak silny jest ten dodatek do jego horoskopu podstawowego, łącznie z jego pięciokrotnymi aspektami i ośmiokrotnymi aspektami, która do tej pory nam wystarczająco wyjaśniała jego dziwactwa, osobliwości, szaleństwa, wpływanie na ludzi, umiejętność ciągnięcia ich za sobą, robienia wrażenia, fascynowania itd. Pytanie jest, w jakim stopniu ta struktura jest silna, a w jakim stopniu wystarczająco silna jest jego struktura w horoskopie normalnym podstawowym. To zostawiamy do dyskusji.
Mówiłem jeszcze o drugim zastrzeżeniu. Gdzieś o to zapisałem. Mówiłem o pierwszym zastrzeżeniu, że być może wszystkie te dodatkowe znaczenia wysokich harmonii opartych o kolejne liczby pierwsze dadzą się sprowadzić do jednego hasła znaczeniowego transgresja, czyli wyjście poza normę ludzką, społeczną, cywilizacyjną, kulturową.
Wysokie harmoniki jako nadmiar rozsadzający system astrologii
Drugie zastrzeżenie jest takie, że stosowanie harmonik i ich pierścieni, wysokich aspektów ich pierścieni i badanie wysokich harmonik w tym celu i na poziomie urodzeniowym, czyli do określania cech człowieka i na poziomie tranzytowym, czyli historycznym do badania tranzytów i badania wydarzeń historycznych, że jedno i drugie zastosowanie, że wysokie harmoniki w jednym i drugim zastosowaniu należą do grupy, którą w astrologii chętnie można nazwać diabłem z pudełka, czyli deus ex machina, czyli coś nam się nie zgadza, czegoś o czymś wiemy za mało, czegoś nie potrafimy zinterpretować, no to babach, wyciągamy, wyskakuje nam diabeł z pudełka, znaczy najpierw nam wyskakuje w głowie, potem nam wyskakuje z horoskopu badanego i patrzymy, a gdzie są węzły księżycowe, których do tej pory nie braliśmy pod uwagę, albo aha, a gdzie jest Lilit, a gdzie jest Chiron, zresztą Chirona regularnie bierze pod uwagę Hamblin, gdzie jest Chiron, gdzie jest Eris, gdzie jest setki, tysiące obecnie można wymyślać, gdzie są gwiazdy stałe, gdzie jest oko byka, czyli Aldebaran i tysiące innych gwiazd. Więc w tym stosowaniu dodatkowych, pozatypowych elementów kosmogramu i ich znaczeń jest jakaś powiedziałbym metodologiczna bezradność. Bezradni jesteśmy wobec takiego zjawiska jak Donald Trump i jego Trump i jego reformy, szaleńcze, idiotyczne, zgubne dla Stanów, ja nie widzę tam nic pozytywnego w nich.
Czy jest to szaleństwo? Znaczy może coś, ale i tak wykonanie jest fatalne. Więc stajemy bezradni wobec takiego zjawiska i znajdujemy rozwiązanie, jedenasta harmoniczna, defiance, tym bardziej, że Hamblin przewidział, mimo że umarł przed powołaniem, drugim powołaniem, żył i pisał tę książkę jeszcze podczas pierwszej kadencji Trumpa. Więc no właśnie, mam pewne, mam również takie podstawowe zastrzeżenie do stosowania tej metody.
Ale może jakoś to opanujemy, oswoimy tę krnąbrną siłę pod tytułem wysokie harmoniczne? Skoro tak, to biegniemy dalej.
Orb, harmoniki i praca z Czatem GPT
Pytała Uranika o orb i pewne rzeczy związane z orbami wyjaśniają się tutaj. Zaczęły mi się w pewnym, pod pewnym kątem, w pewnym widoku, w pewnym punkcie, w pewnej perspektywie, użyję takiego wyrażenia, w pewnym podejściu.
Zaczęły się wyjaśniać i tu spróbuję jakoś to przełożyć całą tą abstrakcję na ludzkie pojęcia. Jest to drugi przyczynek do wyjaśnienia się orbów. Pierwszy przyczynek jest nieprawdopodobnie zawiły.
Ja kilka, ale to dobrze, ale powiem, chociaż zaczynam tak, żeby nic nie powiedzieć. Wrócę do tego drugiego przypadku, kiedy wytłumaczę ten przypadek.

To jest wykres funkcji, to jest wykres funkcji, którą mi narysował czat GPT podczas naszej dyskusji o badaniu tego, co tutaj napisałem na dole, nakładania się dwóch planet jako fal.
Napisałem jako harmonik, ale to jest mylące, jako fal. Wspominałem wielokrotnie o tym, że w astrologii harmonicznej nie unikniemy, musimy z założenia brać pod uwagę jakieś falowe przebiegi na niebie, na ekliptyce, na kole wielkim, na jednym z kół wielkich sfery niebieskiej. Ogólnie i na sferze niebieskiej musimy brać pod uwagę jakieś falowe przebiegi na sferze niebieskiej.
Najprościej jest je ograniczyć do jednej płaszczyzny, czyli do ekliptyki, ponieważ jak wychodzimy poza ekliptykę, to matematyka służąca do tego jest straszna. Ja coś o tym wiem jako fizyk kiedyś. Otarłem się o to, więc na razie to zostawmy.
I z czatem GPT badaliśmy, wzięliśmy, ja opowiedziałem czatowi, najprostszy model, w którym jako falę przedstawiamy nie coś hipotetycznego na niebie, tylko samą planetę. Znaczy jako falę, a właściwie jako liczbę zespoloną. Ale liczba zespolona już sama ma właściwości falowe.
Znaczy fala jest zbiorem liczb zespolonych. I liczbę zespoloną można narysować jako wektor, znaczy można obrazowo-zmysłowo przedstawić jako wektor. No a ostatecznie jak mamy kosmogram, to czym innym nie są planety, jak właśnie wektorami.
To są wektory narysowane od środka naszego układu, od punktu stania do punktu na niebie, w kierunku, w którym te planety widać. To są wektory. No i teraz każdą planetę możemy przetłumaczyć na liczbę zespoloną.
I teraz co się dzieje? Tutaj szukaliśmy z kolegą Czatem miary podobieństwa. To znaczy podobieństwo, czyli co się dzieje, kiedy dwie planety zbliżają się do siebie i tworzą koniunkcję, żeby utworzyć koniunkcję. Tak można powiedzieć.
I wykres tego podobieństwa wyszedł koledze Czatowi, taki jak tu na rysunku, że Czat go narysował od ręki i podziwiałem go za to, ponieważ od ręki zrobił coś, co by mi zajęło dobę przynajmniej. No może by mi też zajęło ułamek sekundy, gdybym miał odpowiednie narzędzie, ale innego narzędzia niż sam Czat. Zostawmy też te techniczne szczegóły.
Narysował bardzo ładny wykres, ale teraz ten wykres możemy od razu przetłumaczyć na polski, czyli na astrologii, mianowicie co jest tutaj, czym jest ta delta. Delta to jest odległość między dwiema planetami, od planety A do planety B. I widzimy, że gdzieś ten wykres gwałtownie rosnącego podobieństwa między tymi dwoma punktami, czyli ten wykres ścisłości ich koniunkcji, tutaj przy bardzo małym odstępie delta gwałtownie rośnie do nieskończoności. Osobny punkt będzie, żeby ucywilizować ten wykres, ale wiemy już z kolegą Czatem, jak to zrobić, tylko mi jest potrzeba trochę czasu.
Czat ma ten czas w nieskończonych ilościach najwyraźniej. Wyobrażam sobie sposób na zamknięcie jakimś takim ładnym łukiem, takim szczytem tego wykresu w pewnym miejscu. Na razie tego nie ma, ale widzimy, że ten wykres gwałtownie rośnie gdzieś mniej więcej w obszarze między minus pół a pół, minus 0,5 plus 0,5.
I te liczby, w których wypisana jest wartość delta, to są odległości między punktami, czyli kąt między dwiema planetami, ale liczony w jednostkach pi, czyli w radianach. A pół, jeden radian to jest około 57 stopni, a pół radiana to jest około 28 stopni, czyli mniej więcej szerokość jednego znaku. Czyli widzimy, że według tej metodologii, która jest tak ścisła i podstawowa, że trudno bardziej, koniunkcja się będzie rozciągać od mniej więcej minus znak do mniej więcej plus znak.
Sama koniunkcja jest ważna aż w tak dużym przedziale. Wcale mnie to nie dziwi, dlatego że to, co jest naszą koniunkcją ogólnie przyjętą w astrologii, to nie jest koniunkcja w pierwszej harmonice, tylko to jest koniunkcja w iluś kolejnych harmonikach, do której będę liczył. To jest do wyliczenia i jak wyliczę razem z kolegą czatem, to o tym opowiem.
W każdym razie widzimy, że ta metodologia przedstawienia planet jako liczb zespolonych od razu prowadzi do uchwycenia tego, jak duży powinien być orb dla aspektów. Prawdopodobnie, takie mam przypuszczenia, że astrologowie oszacowali na 10, zresztą policzmy to, tutaj jest około 30 stopni orbu, a astrologowie od wieków i tradycyjnie orb wyliczyli, taki słaby orb, tzn. taki naciągany orb, czyli dobry odpowiednik tej szerokości maksimum, wyliczyli na 10 stopni, czyli trzy razy mniejszy, czyli nasz tradycyjnie przyjęty orb dla koniunkcji odpowiadałby nie koniunkcji, tylko trzeciej harmonicznej.
I być może tu się kryje pewna ogólna zasada, ale to, mówię, będzie wymagało dalszego badania tych funkcji, które przedstawiają planet jako falę. Do tego myślę dojdę w bliskim czasie razem z czatem. Co tu jeszcze przygotowałem? Pominę, pominę, pominę, bo nie opowiem tego, co się działo z czatem.

Chciałem opowiedzieć też o przejściu, o moich wnioskach na temat z bieżących obserwacji na temat przejścia Saturna przez urodzeniowy ascendent i to się odnosiło do tego, ale to za długa historia, nie opowiem. Zrobię osobny wykład o tym, czy osobną pogawędkę.
Układy planet zabijające papieży lub w związku z papieżami
Tu mamy też coś, to jest ostatni smaczek na koniec, mianowicie w rozmowie, w dialogu na forum prawdopodobnie z Lolą, jeśli dobrze pamiętam, na temat śmierci papieża Franciszka rzuciłem taką uwagę, że agencje, które zabijają papieży najwyraźniej dochodzą do wprawy.

Ponieważ moment śmierci papieża Franciszka wygląda jak właśnie dokonany już przez zaawansowanego strzelca. Nie strzelca w sensie znaku zodiaku, tylko strzelca w sensie ciągu astrologicznych uwarunkowań, które owocuje śmiercią w danym momencie. Właśnie w danym momencie, kiedy istnieje półkrzyż w składzie dwa główne malefiki, czyli Pluton w opozycji do Marsa, odwrotnie Mars w opozycji do Plutona i do tego pierścienia dosiadły się jak te kruki do uczty, oba światła.
Słońce w kwadraturze do obydwu biegunów, do obydwu malefików i Księżyc w koniunkcji z Plutonem. Tu jeszcze dosiadł się Jowisz, żeby było ciekawiej. No i ta maleficzna oś pokrywa się z osią lokalną, z południkiem.
Po prostu cudo, cudo, cudo jak na horoskop mówiący o śmierci. Użyłem słowa "agencje" i to słowo w tym sensie znam z komentarzy do Księgi Przemian pisanych przez Richarda Wilhelma. Przez tego najsłynniejszego tłumacza Księgi Przemian na niemiecki, który Carry Baynes, tłumaczka dzieł Junga z niemieckiego na angielski, również przetłumaczyła na angielski.
I akurat pamiętam, że ten fragment, w którym była mowa o tych agencjach, czytałem po angielsku. To znaczy, że tradycja konfucjańska mówił Richard Wilhelm... Richard Wilhelm był autorem tych komentarzy do Księgi Przemian na niemiecki. On przekazywał konfucjańską tradycję, którą reprezentował jego chiński mistrz Lao Naixuan, tak się nazywał. No właśnie tak Richard Wilhelm pisał, że dlaczego działa wróżenie przy pomocy patyków z krwawnika. Ponieważ istnieją pewne duchowe agencje, czyli właśnie agencje, które tymi patykami poruszają. To są takie spiritual agencies, które obsługują księgę przemian, które księga przemian ma na usługi. Bardzo mi się to słowo agencies podobało. No ale tutaj mamy agency, która para się nie wróżeniem z krwawnika, tylko para się zabijaniem papieży, znaczy zsyłaniem śmierci.
Czyli to byłby jakiś anioł śmierci.

I teraz to jest kosmogram, na którym ów anioł śmierci trenował. Był to kwiecień roku 2014. Istniał wtedy taki oto straszliwy kwadrat na niebie. Podczas tego kwadratu Rosjanie zajęli Krym. Oni to zrobili w marcu, a wkrótce potem, w kwietniu stało się to, co jest opisane. Marco Gusmini zabity krzyżem papieskim w Cevo. A trzy dni później była nie koronacja, tylko jak to się nazywa? Uczynienie świętym. Kanonizacja. Kanonizacja Joanna Pawła II.
I tu jest, kiedyś wypisałem, żeby nie przypadło relacji, już nie pamiętam, czy ona była po polsku, czy ja ją tłumaczyłem z jakiegoś języka. Raczej to drugie, bo po polsku to jakoś w Polsce w ogóle o tym nie było mowy. Cud kanonizacyjny w północnych Włoszech.

Marco Gusmini, 21-letni mieszkaniec Lovere w prowincji Bergamo, zginął na
miejscu w Cevo, przytłoczony krzyżem rzeźbą
Chrystusa Odkupiciela, stworzoną przez Enrico Job, dla upamiętnienia wizyty w Bresci papieża Jana
Pawła II we wrześniu 1998 roku.
Dramat miał miejsce wkrótce po godzinie 14, pod 30-metrowym krzyżem
podtrzymującym ogromny posąg Chrystusa. Znajdowała się duża
grupa dzieci z oratorium w Lovere w Bergamo. Większość młodych
ludzi była na placu przed krzyżem wraz z proboszczem i niektórymi
rodzicami, a Marco był tuż pod krzyżem razem z pewnym 31-latkiem,
kiedy nagle pękły spoiny rzeźby i ciężka kłoda drewniana wraz z
figurą Chrystusa zwaliła się na Marco. Młody mężczyzna, który cierpiał na lekką niesprawność fizyczną, a że
on był na wózku, nie był w stanie uciec tak jak jego przyjaciele.
Ambulans wreszcie przybył na miejsce na próżno. 21-latek zginął
na miejscu.
Czyli ta agencja odczepiła, spowodowała, że wyczepił się Chrystus z krzyża i spadając zabił owego młodego inwalidę. Tuż przed nie koronacją, tylko kanonizacją Jana Pawła II w miejscu przez niego uświęconym kiedyś mszą. Ta miejscowość Cevo (można znaleźć ją na mapach) jest w północnych Włoszech, w Alpach, bardzo ładne krajobrazy są naokoło. Płynie rzeka wąwozem, a tak wygląda ten krzyż. To nie jest krzyż w momencie, kiedy się wygiął i wystrzelił z procy Jezusem.

To on tak i jest. To jest drugie zdjęcie. Więc to nie jest zwykły krucyfiks.

To nie jest krucyfiks, tylko to jest dokładnie katapulta. Katapulta strzelająca ukrzyżowanym Jezusem. No i najwyraźniej wtedy to są zdjęcia.
To zdjęcie wykonane jest już po tej katastrofie. Jest z 2019 roku. Prawdopodobnie wtedy w kwietniu 14 roku cała ta metalowa konstrukcja trochę przypominająca dzieła Hasiora na Podhalu, wpadła w drgania.
Powiedzieli, że jest przymocowana. Może ją usztywnili tutaj dodatkowymi linami potem, ale wpadła w drgania i tutaj nity puściły i Jezus ugodził tego młodego wiernego. No i teraz co o tym myśleć? Myślę, że jesteśmy za... Za mało mamy fantazji, żeby o tym myśleć w sposób konstruktywny.
Ale odnotowywać takie wypadki należy. W każdym razie mi te dwa horoskopy wydały się od razu podobne. To znaczy tutaj śmierć papieża Franciszka, a tutaj śmierć Marka Gusminiego.
To jest taka śmierć in effigio, to znaczy w zastępstwie Jana Pawła, który już nie tak można się interpretować. To znaczy w ogóle sobie można interpretować na mnóstwo sposobów i nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś mający dość fantazji opisał, znaczy powieść napisał o tym, rozwinął to w powieści albo w dramat dziejący się na kilku planach. Ziemskim, kościelnym, rodzinnym, małomiasteczkowym, diabelskim, astralnym itd.
Wojciech Jóźwiak
2025-05-13
☚ Cykl Saturna u kilku osób historycznych