prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

2026-09-14. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-Aktualności
Liczba czytań od 2024 r.: 26

Enneagram: trzy zwierzęce potrzeby i trzy „schizy”

Tagi:

☚ Binastrie czyli pary planet, ich formy i znaczenia

Enneagram: trzy zwierzęce potrzeby i trzy „schizy”

Enneagram wyprowadzony z trzech podstawowych potrzeb (już istniejących u zwierząt) i trzech sposobów kierowania emocji (czyli trzech „schizów”). O rozmijaniu się psychologii z astrologią. Fragment wykładu z 9 września 2026.

Enneagram zaczyna się od tego, że zauważamy trzy podstawowe potrzeby ludzkiego bytu, ludzkiego Dasein. A kiedy one nie są spełnione, kiedy któraś z tych potrzeb nie jest spełniona, to budzi się negatywna emocja, która właśnie pochodzi z zanegowania tej podstawowej potrzeby. Tymi podstawowymi potrzebami są bezpieczeństwo, pożądany porządek (czyli: tak ma być, jak mi się podoba), oraz społeczne uznanie.

Bezpieczeństwo, pożądany porządek, uznanie. Zanegowanie bezpieczeństwa, czyli kiedy nie jest bezpiecznie, wyzwala emocję pod tytułem lęk. Zanegowanie pożądanego porządku, kiedy coś jest nie tak, kiedy coś lub zwłaszcza ktoś mi przeszkadza, wchodzi mi w paradę, ogranicza mnie, stoi mi na drodze, staje się przeszkodą. Ktoś albo czyjeś pomysły, czyjeś idee, czyjeś zarządzenia, czyjeś nakazy – oto wtedy pożądany porządek jest zanegowany i Dasein reaguje na to gniewem.

I po trzecie, zanegowanie uznania przejawia się jako wstyd, a właściwie niedowartościowanie. To jest szczególne rozumienie tego terminu wstyd, ponieważ w enneagramie, kiedy mówimy wstyd, to rozumiemy go jako poczucie mniejszej wartości, czyli jako niedowartościowanie. My nieuznani, nie dość uznani przez społeczne otoczenie, przez nasze plemię, przez naszą grupę czujemy się niedowartościowani i właśnie wstydzimy się tego.

Wstyd jest straszny, wobec tego przeważnie nie przyznajemy się do niego, dlatego nie używamy słowa wstyd, i z trudem przechodzi nam przyznać, że jesteśmy niedowartościowani i usiłujemy przemianować to na gniew, mówiąc, że coś nas wkurza albo ktoś nas wkurza, który nas nie dowartościował, ale tak naprawdę jesteśmy zawstydzeni. Ktoś nas zawstydził, bo jest lepszy lub lepsza, bardziej uznawany przez innych.

Jest jeszcze tak, że te trzy podstawowe potrzeby i ich negacje, czyli negatywne emocje łączą się z kierunkami przestrzeni, która jest też trójwymiarowa, ma liczbę trzy. Lęk i bezpieczeństwo łączy się z kierunkiem przód i tył, czyli kierunkiem ucieczki albo oglądania się, kto nas goni, czyli w tył, i w tym przejawia się instynkt samozachowawczy, który stanowi jedną całość, jeden kompleks z lękiem i troską o bezpieczeństwo.

Gniew i negacja pożądanego porządku łączy się z kierunkiem w prawo – w lewo. Kiełbaska-słoninka, tu ktoś wszedł, czy tu ktoś wszedł. To jest odruch przemiatania, ruch czy odruch przemiatania swojej przestrzeni, swojego terytorium. Oko stróża latające z lewa na prawo i to się wiąże z terytorializmem, czyli gniewając się reprezentujemy ten rodzaj naszego zwierzęcego dziedzictwa, który był terytorialny, który praktykował terytorializm. Znaczna część zwierząt i istot przedludzkich jest terytorialna, a jeśli nie jest, to nie są one naszymi przodkami.

Nasi przodkowie byli terytorialni, z tym, że byli terytorialni grupowo, a jako grupa mieli w swoich stadach hierarchię, byli wśród nich ci uznani, jakieś samce alfa i byli nieuznawani, odrzucani, spychani na margines, zwłaszcza młode samce, które szły na zatracenie, ale też tworzyły taką ochronną otoczkę naokoło stada, to znaczy podnosiły alarm, podnosiły raban. Pierwsze szły pod kły lamparta i pierwsi ginęli, kiedy nas, czyli jakichś Czejenów, najechali Apacze, albo Lakota najechali Crows, i wtedy ci młodzi pierwsi szli pod włócznie. I do tej pory to zostało: do obrony powołuje się obowiązkowo młodych mężczyzn, bo ich najmniej żal, bo są zastępowalni.

Młode kobiety nie są, ale młodego mężczyznę przy zapładnianiu kobiet może ktokolwiek, każdy inny mężczyzna zastąpić. Stare samce wolą zakładać haremy niż pozwolić na równouprawnienie w dostępie do kobiet czy samic. Jest więc komponenta seksualna w tym wstydzie... No właśnie wstyd seksualny jest potężnym napędem, potężną emocją. Szczególnie u ludzi, którzy tak wyewoluowali, że mają swoje seksualne atrybuty z przodu, na wierzchu, na pokaz: penisy z przodu, piersi u kobiet z przodu, więc musieli to zakrywać, żeby nie powodować bałaganu w stadzie, nie naruszać porządku, i tak to poszło.

Hierarchia w stadzie jest związana z kierunkiem góra-dół. Ci, którzy są na górze, są bardziej uznani, a także uznani dążą do zajęcia wyższej pozycji i kiedy mówimy wyższy, to tych samych słów „wyższy, niższy” używamy zarówno dosłownie na określenie położenia w przestrzeni, jak i przenośnie w sensie usytuowania w obrębie hierarchii stadnej, i często nie wiemy dobrze, co mamy na myśli. Wiadomo, że małpy ważne zajmowały wyższe gałęzie, a te mniej ważne mieszkały przy ziemi, szły pod zęby lampartów i tak dalej, a także te mniej ważne, gdy się pięły do góry, to były zrzucane na podłogę, no i tak to nam zostało, tyle że już bardziej metaforycznie niż dosłownie. Obalony, zrzucony z tronu, obalony tron, upadły – tymi metaforami nasz język jest przesycony, kiedy mówimy o społeczeństwie i o hierarchii, o tym, kto jest lepszy, wyższy, niższy, gorszy, wyzyskiwany, wyzyskujący i tak dalej, i tak dalej.

Taki oto jest podstawowy podział, z którego wynikają typy enneagramu. Na razie są trzy kategorie, będzie ich więcej. Ennea to jest dziewięć, pamiętamy.

Na tym tle w polach lęku, gniewu, wstydu pojawiają się – a raczej enneagramiści skonstruowali byli – po trzy typy, które pozwoliłem sobie (to jest mój wynalazek) sklasyfikować przy pomocy trzech „schizów”. Co one znaczą? W dawnych czasach przednaukowych, lub średnio-naukowych, pół-naukowych jeszcze, tak oto klasyfikowano schizofreników, że wydzielano u nich hebefrenię, czyli pójście w głupią wesołkowatość i wyrzucanie emocji na zewnątrz; i jeszcze dwa inne typy-świry, które za chwilę się okażą. Tutaj wyróżniamy po jednym typie hebefrenicznym dla lęku, dla gniewu i dla wstydu, więc hebefrenicznym lękowcem jest tak zwana Siódemka-Epikurejczyk, czyli ludzie, którzy żyją bawiąc się, jednak lęk przeżywają w głębokich warstwach, ale do niego się nie przyznają. Na lęk reagują pójściem w ucieczkę, ale nie mówią, że uciekają, nawet przed sobą się do tego nie przyznają, za to twierdzą, że właśnie wędrówka ich pociąga i żyją w ciągłej zmianie, przemianie, wędrówce. I jeszcze przenoszą akcenty z tego, co ich boli i dokucza, przed czym chcą uciec – i uciekają ku temu, co ich pociąga i kieruje ich ucieczką, czyli zwracają uwagę i przekładają akcent na to, co im się podoba, co ich pociąga, co przyciąga ich uwagę, otwiera przed nimi drzwi i przestrzenie i właśnie tacy są epikurejczycy. (Teraz ja się rozpromieniłem, jak zwykle to robią te Siódemki Epikurejczycy!) Jednak w głębokiej warstwie uciekają, żyją ciągłą ucieczką.

Po sąsiedzku w sektorze gniewu jest hebefreniczny gniewny, gniewosz, hebefreniczny człowiek gniewu, czyli zły, wściekły, który nie przepuści żadnej okazji, żeby swój gniew uzewnętrznić i robi to nawet bez specjalnej emocji, bo ten gniew jest w niego wbudowany, więc on swoją gniewność pokazuje, marszcząc czoło marsowo, albo głośno mówiąc (lub tupiąc): co mi tu, kto mi tutaj podskoczy; idąc na nas, prowokując – prowokacja jest znaną bronią Ósemek i ich typowym zachowaniem. ...Prowokują: „co mi tutaj wchodzisz i nie pukasz!”. Patrzą na innych z góry, oni znają tę sztukę, nawet kiedy są niscy, wtedy jakoś tak robią, że patrzysz na niego gdzieś w dole, a on wielki, on cię piorunuje wzrokiem! Takie są Ósemki-Szefy.

Po w sektorze wstydu typem hebefrenicznym jest Trójka-Performer, który właśnie tak, jak to performer, coś wykonuje, coś realizuje, realizuje pewne zadania... jakie zadania? Realizuje zadania, które przynoszą mu uznanie, które popłacają, które wywołują oklaski, które powodują, że napływają pieniądze, nagrody, wysokie miejsca w konkursie i na podium. Dlatego typ Trójek-Performerów jest notoryczny wśród sportowców, także w wojsku, gdzie się dostaje jakieś kolejne stopnie i medale za zasługę. Również niektórzy scholars, czyli uczeni, lubują się w zdobywaniu kolejnych stopni i sprawności – habilitacji, profesur. Harcerze się lubują w sprawnościach, więc też należą do tego typu. Performerzy Trójki oni są obróceni na zewnątrz i robią to, co będzie miało poklask, są ludzie żyjący dla poklasku. Tym, co wykonują, wymuszają uznanie dla siebie i rywalizują o to uznanie.

Hebefrenicy na stres, na wyzwanie, na challenge – odpowiadają wyjściem na zewnątrz, ale jest w tym coś sztucznego, zagranego. Również ci oryginalni psychiatryczni hebefrenicy są sztuczni, jako że oni grają role i tą rolą starają się uchronić swoją wrażliwą psychikę. Wśród omówionych trzech typów szczególnie Trójki wychodzą grać role: to są „rolowcy”, można powiedzieć, aktorzy grający role.

U wszystkich hebefreników domyślamy się silnego udziału Jowisza. U Epikurejczyka widzimy domieszkę Wenus. U Szefa widzimy domieszkę Marsa; typ Osiem-Szef jest chyba najbardziej marsowym typem wśród wszystkich (także plutonicznym). U Performera widzimy interesowność, ale – zapytamy – która planeta lub inny horoskopowy czynnik wnosi interesowność? Czy to jest astrologiczne pojęcie?

To był schiz pod tytułem „hebe” – hebefrenia. Następny schiz to katatonia. Co robią, co robili katatonicy, tak jak ich dawniej rozpoznawali psychiatrzy, kiedy jeszcze nie było odpowiednich psychotropów tonizujących emocje? Zastygali, sztywnieli, siedzieli w kącie albo leżeli z napiętymi mięśniami, tak że można było ich nosić jak deski. (Ja sam należąc do tytułu katatonicznego, spontanicznie w szkole podstawowej wynalazłem zabawę pod tytułem noszenie mnie jak deskę. Wyprostowywałem się i kazałem się nosić, tak żeby koledzy trzymali mnie za głowę i za pięty. To działało, a innym się nie udawało, żeby tak zesztywnieć. Ja sztywniałem pięknie.)

Jak omówieni hebefrenicy na stres i na challenge odpowiadali wyjściem na zewnątrz i wyrzuceniem emocji na zewnątrz, tak katatonicy, typy katatoniczne, na zadania i stres reagują wycofem, zamrożeniem, zmrożeniem emocji, usztywnieniem.

Po stronie Gniewu, odpowiednim typem jest Dziewięć-Mediator, który stoi po środku in medium res, w środku rzeczy, stoi mentalnie po środku pewnego problemu, albo społecznie stoi po środku grupy – i zastanawia się, co robić, co dalej, a może przeczekać? A może ten złodziej, co wszedł, sobie pójdzie?, może ta choroba, która spotkała mnie lub mojego bliskiego, sama zniknie?, może wystarczy poczekać, a wszyscy będą zdrowi? Może wystarczy przeczekać, a ten agresor, który już zaczyna wojnę, pójdzie po rozum do głowy albo nagle osłabnie, albo nagle upadnie i cała sprawa przestanie być aktualna? Państwa europejskie, Unia Europejska jako całość reagują jak Dziewiątka Mediator. Zresztą to jest zapisane w strukturze Unii Europejskiej, która składa się z całej piramidy instytucji mediujących, aż w końcu nie wiadomo, kto za co odpowiada. Te zasady stoją w kontraście z tymi państwami, które są zorganizowane na zasadzie szefostwa, czy wodzostwa, na zasadzie Führungsprinzip. Tak to by się nazywało po niemiecku, od Führer czyli wódz. Więc w tych państwach, gdzie same państwa oraz ich przywódcy mają naturę Osiem-Szef, brzydzą się Unią. Tamten system wywołuje ich wstręt. Widać to na przykładzie Trumpa, który jest kombinacją szefa i performera.

Dziewiątka mediator się waha, ale też wyraża ducha grupy. Myśli, przeżywa i wypowiada się za innych i przychodzi mu to łatwiej niż innym. Łatwiej mu przychodzi uświadamiać sobie czyjeś uczucia i poglądy, zwłaszcza te ogólne, niż własne. Ale też przez to podejrzewany jest o posiadanie słabego ego. Astrologicznie to się kojarzy ze znakiem Wagi, a także z planetą Wenus. Z czym jeszcze? No właśnie, powinno być więcej takich wskaźników.

Kolejny typ jest po angielsku nazywany tragic romantic. Po polsku można ten „tragic” rozumieć jako rzeczownik i wtedy jest „tragik-romantyk” – albo jako przymiotnik i wtedy jest „tragiczny romantyk”. Tutaj angielski jest nie dość określony, albo polski jest prze-określony, hiper-określony. Czwórka Tragiczny Romantyk wycofuje się w swój prywatny mały świat wypełniony i wypchany swoimi mitami, swoimi przeżyciami, marzeniami, swoją bujną wewnętrzną „florą” i bujnym wewnętrznym życiem. On się chowa w tym wewnętrznym świecie, gdy przychodzi do zadań, do wyzwań. To jest Tragiczny Romantyk.

Dalej jest Piątka-Obserwator, który również idzie w katatonię, ale tak, że odsuwa się od przedmiotu, trzyma się na dystans. Włącza umysł, a nie przeżywa, nie czuje emocji, bada sprawę gołym umysłem, gołym systemem, gołą matematyką. Jak powiedziała Maria Curie... (Curie, nie Skłodowska, bo ona nie była Skłodowska, lecz z domu Skłodowska, i kiedy wyszła za mąż od tamtej pory była Marią Curie.) Maria Curie kiedyś wyznała, że uczyła się, studiowała i poznawała świat po to, żeby przestać się bać. Bardzo wyraźnie wypowiedziała osiowe hasło Piątki-Obserwatora, że wiedza jest lekarstwem na lęk. Jeśli masz wiedzę, to się nie boisz. Lęk transformujesz w wiedzę. To nastawienie może zrozumieć tylko Piątka-Obserwator. Inne typy tego w ogóle nie czują.

Więc „piątkowa” jest obrona przed lękiem przez wiedzę, i podobnie można powiedzieć, że „czwórkowa” jest obrona przed wstydem przez kultywowania poczucia własnej wyjątkowości, wyjątkowości swojego małego świata czy swojego małego systemu. Tu z daleka widzimy, że cechy tragika-romantyka mieli zarówno Artur Schopenhauer, jak i Friedrich Nietzsche. Nietzsche miał też wyraźny udział Ósemki-Szefa. Wśród sławnych ludzi, szczególnie twórców, gęsto jest od Tragików-Romantyków. Również wśród działających poza formalnym romantyzmem.

I mamy wreszcie typ paranoiczny, który przed swoją negatywną emocją ucieka w myślenie, w „kombinowanie”. Tłumi tę emocję lub myśleniem zastępuje swoją negatywną emocję albo negatywna emocja napędza u niego pewien mechanizm główkowania i reinterpretacji świata, pod hasłem, że jest inaczej niż się ogólnie mówi. To robią typy paranoiczne.

Idealny i wzorcowy pod tym względem jest typ lękowy, czyli Szóstka Adwokat Diabła, który bez przerwy zapytuje, co mi zagraża, co mi grozi. Stara się uprzedzić niebezpieczeństwo, a jeśli to zagrożenie jest ludzkie i jest inteligentne, to stara się myśleć jak swój prześladowca. Dlatego wchodzi w rolę adwokata diabła.

To jest szóstka. Szóstki są straszne. Przez to, że wietrzą zagrożenie, że posądzają innych i podejrzewają cały świat, mają wielką antenę podejrzliwości. Sami cali są taką anteną. Ich myślenie i postawa polegają na tym, że starają się postawić siebie w roli tego, kto ich atakuje, kto im w ich mniemaniu zagraża. Myśleć jak ich prześladowcy po to, by przewidzieć ruchy tamtych. Tak jak Rosja, w osobie jej pseudo-prezydenta i jego przybocznych ubrdała sobie, że oto NATO wraz z Unią Europejską im zagrażają, wobec czego trzeba się najeżyć przeciwko nim.

Perfekcjonista, gniewny paranoik, przekuwa swój gniew w system, czyli w pilnowanie granic. Ustanawia lub znajduje reguły, które rządzą granicami, że dotąd wolno, dalej nie wolno, że tak trzeba, inaczej nie można, i będzie jeszcze zawężać te kryteria, te granice, że tak trzeba, trzeba się tu zmieścić, w tym diapazonie... O jeden herc źle zagrany, inaczej zagrany dźwięk, to już jest zgrzyt, to jest dysonans i poszedł do konta ćwiczyć przez 7 dni wprawki skrzypcowe, lub palcówki: gdy na pianinie. Właśnie muzycy są w swej większości perfekcjonistami, zawód muzyka jest obstawiony perfekcjonistami. Także nauczyciele są perfekcjonistami. Urzędnicy są perfekcjonistami.

Perfekcjonista się gniewa, jest pełen gniewu, ale jego gniew nie jest osobisty jak u Szefa, tylko jest uzasadniony, to jest słuszny gniew, to jest sprawiedliwy gniew. U ósemki szefa gniew owszem jest sprawiedliwy i słuszny, ponieważ Ósemka czuje i mówi, że to jest mój gniew, ja tak uważam, że tak ma być. Natomiast Jedynka-Perfekcjonista powie, że istnieją nienegowalne, niemożliwe do zanegowania prawa i zasady i należy ich przestrzegać i ja Jedynka to robię i dlatego jeżeli podejrzewasz mnie o gniew, to powiem, że Perfekcjonista nie czuje gniewu, za to czuje się obrońcą sprawiedliwości, obrońcą porządku, stoi na granicy tego pożądanego porządku. Ósemka-Szef sam wyznacza, co jest porządkiem, pożądanym przezeń, a Perfekcjonista abstrahuje, oddziela swoje „ja” od tego pożądanego porządku i ustawia się w roli strażnika granic tego obiektywnie danego porządku.

Jeszcze jest Dwójka-Dawca, który uprawia paranoję we dwoje, czyli znajduje sobie wspólnika, czy partnera lub ulubieńca, którego implementuje, czy impregnuje swoimi paranojami. „Będziesz wygrywać mecze w tenisa, córko ty moja.” Albo mówi, idź na medycynę, będziesz bogaty, do syna. Albo mówi... Mnóstwo rzeczy mogą Dawcy mówić, gdyż Dwójki-Dawcy są ekstrawertyczni i potrzebują przedłużeń: inni ludzie są ich przedłużeniami, ich psyche.

Tu jest całość enneagramu, dziewięć typów.

Dziewiątka-Mediator, jak mówiłem, typ katatoniczny gniewny. Jednak w astrologii kojarzy się z Wagą i Wenus, może z domieszką Saturna, jak wszyscy katatonicy, ale przydałyby się lepsze w horoskopie wskaźniki, żeby kogoś podejrzewać o rolę Dziewiątki-Mediatora.

Perfekcjonista musi mieć też silnego Saturna, ale także silnego Marsa, poza tym się kojarzy z pewnymi właściwościami Jowisza i Strzelca, który bywa uważany za takiego prawnika zodiakalnego, więc astro-wskaźniki tego typu nie są dobrze określone.

Dwójka-Dawca jest typem wenusowym, ale też bywa plutoniczny i lokuje się na przejściu od Wagi do Skorpiona lub na połączeniu obu tych znaków. Znam osoby mające Słońce w Wadze i Księżyc w Skorpionie, albo na odwrót, którzy wyewoluowali do typu Dwójek-Dawców i specjalizują się w tym, że lepiej od innych wiedzą, co tamci powinni robić, w co się ubrać, jakich kosmetyków używać, jaki makijaż. Dwójki-Dawcy w ogóle siedzą w gabinetach kosmetycznych, fryzjerniach, barberiach. Jeśli ktoś jest fryzjer albo barber, to musi być Dwójka-Dawca, bo po prostu nikt inny by tego nie zniósł, by uciekł. „A tutaj to trzeba przygolić, wyrównać, przychlapać.” Dla mnie typ całkiem obcy.

Potem idzie Trójka-Performer i ten typ też jest trudny astrologicznie, trudny do rozpoznania przez horoskop. Kojarzy się i z Jowiszem, i z Merkurym, i ze znakiem Strzelca, a tak naprawdę nie ma jednoznacznego odpowiednika horoskopowego.

Tragik-Romantyk, to jest Skorpion, najwięcej ten typ ma ze znaku Skorpiona i (chyba) w tym typie najwięcej jest Skorpionów. Ale coś musi być w horoskopie, co wytłumia agresję Skorpionów i kieruje marsowość Skorpionów do środka, bo Czwórka jest typem autoagresywnym. Nie tyle kąsa na zewnątrz, co wiecznie gryzie siebie, gryzie się, prawda? Sich fressen, czyli popadać we frasunek, tutaj idę za słowami fressen i frasunek. Fressen to „gryźć” po niemiecku, i z tego wziął się polski frasunek, więc oni są zafrasowani, zatem w stanie nieustającej autoagresji, Czwórki Tragiczni Romantycy.

Piątki-Obserwatorzy, katatonicy lękowi, to jest najbardziej Merkury, ale też Saturn przy nim też musi być. Dla zaostrzenia bystrości powinien wygrać Uran. Jeśli Bliźnięta (w tym momencie przedstawiamy sobie znak Bliźniat jako astrologiczny model 6-Obserwatora) to powinny być w wysokim stopniu saturniczne, jak np. czwarty stopień Bliźniąt. Może takim model być znak Panny, jak na przykład u Stanisława Lema, którego „enenagramowym okiem” postrzegamy jako Piątkę-Obserwatora, i u którego znak Panny i jego ekwiwalencje były potężne.

Sześć-Adwokat Diabła najbardziej kojarzy się znów ze Skorpionem, ale coś musi być w tym Skorpionie, co go przekierowuje w kierunku lęku, a nie wstydu, i nie autoagresji. (Coś za dużo tego Skorpiona jest, za często go kojarzymy z typami Enneagramu.)

Siedem-Epikurejczyk zodiakalnie wygląda na połączenie Lwa i Wagi, lub znaków powietrznych innych niż Waga. Ale też Merkury, ten wieczny wędrowiec, kompleks Odysa, ale też silny Strzelec z jego namiętnością do wędrowania.

Nie ma więc dobrej mapy między kosmogramem a eneagramem. Chciałem pokazać, że nam astrologom przydałyby się mocne podstawy w postaci typologii i wymiarów osobowości w psychologii. Potrzebujemy typów i miar psychologicznych, natomiast wyszło nam co innego: że astrologowie są osieroceni, są osamotnieni przez psychologów, których twórczość poszła w inną stronę, znaczy ich wyobraźnia i twórczość naukowa poszła jakaś obok astrologii, tak, że my mamy swoje systemy i koncepcje wyceniania człowieka na podstawie kosmogramu, interpretowania kosmogramu tak, żeby otrzymać osobowość człowieka..., ale to wszystko dzieje się poprzez pojęcia, które są niewyraźne (nie dość określone) na gruncie tamtych psychologicznych, a także te psychologiczne są niewyraźne na gruncie astrologicznych i z tym trzeba coś zrobić. Może by się dało zaprząc sztuczną inteligencję do tego zadania, ale to jest raczej pieśń przyszłości i na razie science fiction, chociaż były pewne próby, ale już nie chcę za wiele mówić na raz.

Wojciech Jóźwiak
2026-09-14

☚ Binastrie czyli pary planet, ich formy i znaczenia

Komentowanie wymaga zalogowania i/lub ważnego abonamentu.