Cykle planet i ich zastosowanie w astroprognozach
Transkrypcja wykładu-webinarium 2025-04-16. Redakcja: Paszulka.
Dobry wieczór. Dzisiejszy temat to cykle planet i ich zastosowanie w astroprognozach. Chodzi mi o pewną moją specjalność kuchni, o cykle przede wszystkim Saturna i Jowisza liczone względem urodzeniowych osi. To jest coś, przez co pewnie większość z Was przeszła, na pewno czytając, śledząc bieżące dyskusje, nawet jeżeli ktoś niedługo jest w Astro- Akademii. Wobec tego potraktujemy to jako takie błyskawiczne, szybkie przypomnienie całego tematu. Na koniec przygotowałem próbki w postaci Waszych kosmogramów, w której fazie kto teraz jest. To sobie przejrzymy.

Zaczniemy od rzeczy najbardziej elementarnej. Kiedy mówimy o przechodzeniu planet przez osie, to rozumiemy, że pracujemy z przestrzenią lokalną. To jest ważne pojęcie, bo trzeba odróżnić, że są planety na ekliptyce, są planety w przestrzeni kosmicznej i Ziemia jest obywatelem czy obywatelką tej przestrzeni na równi z innymi planetami. To jeden obraz.
Tu jest drugi obraz, na którym Ziemia została sprowadzona do horyzontu i do lokalnego południka. To jest widok przestrzeni lokalnej, czyli to, co widać oraz przestrzeń lokalna, w której rodzi się nowa istota, czyli przestrzeń, w której urodził się każdy/-a z Was. Horyzont i lokalny południk dzielą tą przestrzeń. Horyzont dzieli niebo. Te dwie płaszczyzny dzielą niebo na dwie połówki, jedna dzieli drugą, wobec tego mamy podział na ćwiartki, w dalsze podziały nie wchodzimy. Trzymamy się układu czterech osi, czyli podziału na ćwiartki horoskopowe, ale na razie stoimy na Ziemi i widzimy horyzont. Horyzont, czyli pozioma linia, prostopadła do kierunku grawitacji w miejscu stania dzieli niebo na część górną, czyli widoczną, którą widać na rysunku i część dolną, której nie widać. Podglądamy ją przy pomocy astrologicznych czy astronomicznych programów i wyobrażamy sobie, że wszystko widzimy, że cały świat jest przezroczysty, również Ziemia jest przezroczysta, czyli pod horyzontem mamy takie niebo wirtualne, a nad horyzontem mamy niebo realne, na którym też z reguły przeważnie mało widzimy, bo są chmury albo świeci Słońce w dzień, więc z całego zestawu planet widzimy tylko Słońce. Horyzont nam podzielił niebo na górę i dół, na górę widoczną i dół niewidoczny, a południk dzieli na wschód i zachód, przy czym tylko pół tej wschodniej części jest widoczna, bo jest nad horyzontem, a pół jest pod horyzontem. Podobnie z półkulą zachodnią, teraz patrzę na zachód, z półkulą zachodnią, znaczy również pół jest widoczna, pół jest niewidoczna. To jest podstawowy podział, o którym mówiliśmy jeszcze na początku całego kursu, więc stale do niego wracamy, jest to coś, co mamy nieustannie w głowie, w pamięci. Tu od razu naniosłem numerację tych ćwiartek, czyli te numery 1, 2, 3, 4. To jest zupełna konwencja, że przyjęliśmy numerację w tej kolejności, ponieważ równie dobrze można by je ponumerować odwrotnie. O tych szczegółach też będę jeszcze mówił. Można by je ponumerować odwrotnie i ten, którego śladem idę tutaj, mój prekursor, czyli Patrice Guinard, stosował numerację odwrotną, czyli ćwiartka południowo-wschodnia miała numer 1, ascendent miał nr 1, on numerował od 1 do 8. Różnie można numerować, numery nie są tak naprawdę ważne. Ważne jest to, żeby wiedzieć, do czego one się odnoszą, a odnoszą się do ćwiartek przestrzeni lokalnej. Przeważnie będę używał nazwy ćwiartka horoskopu. Horoskop to jest linia ekliptyki widoczna na niebie i podzielona tak jak się dzieli przestrzeń lokalną. Jestem przekonany, że wszystko, co mówię, jest znakomicie zrozumiałe dla Was, ale jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości, że coś może jest inaczej albo nie wie do końca, to proszę od razu pytać. Czyli mamy przestrzeń lokalną. Już tutaj zacząłem przestrzeń lokalną wiązać z kierunkami przestrzeni geograficznej, które widać w każdym miejscu, gdzie stoimy na Ziemi.

Następny rysunek pokazuje związki z porami dnia. Wyobraźmy sobie Słońce w różnych miejscach widocznej ekliptyki, czyli najpierw wzeszło, potem górowało, potem schodziło ku zachodowi, zaszło i tak dalej. Był wieczór, była północ, była pora przed świtem. Jeżeli to sobie wyobrazimy, to skojarzymy sobie też te ćwiartki horoskopowe (czy ćwiartki przestrzeni lokalnej) z porami doby. Południowy wschód, odcinek między ascendentem a medium coeli, tam gdzie planety wschodzą z nad horyzontu. Kiedy za planetę podstawimy Słońce, odpowiada to porankowi, godzinom porannym. Przejście Słońca przez medium coeli, to jest południe. Południe w sensie pory dnia a nie kierunku. Niektóre języki uprościły sobie robotę i używają jednakowej terminologii dla kierunków i pór dnia, co może prowadzić do pomyłek. Tak właśnie jest po polsku. Ale po angielsku inaczej: pora doby to jest midnight (północ), a kierunek to jest south (południe). Po rosyjsku jest połdień, a kierunek jest jug. Osobne historie. Ćwiartka od descendentu do imum coeli, czyli północno-zachodnia, odpowiada wieczorowi, a gdy planetą jest Słońce, odpowiada północy godzinowej, a przedświt odpowiada kierunkowi północno-wschodniemu, który jest jakoś najbardziej mistyczny. Tę mistykę oddaje jeden z symboli sabiańskich w obrazie-wizji: bardzo stary mężczyzna patrzący w kierunku północno-wschodnim, czy patrzący w ciemność w kierunku północno- wschodnim. Zapamiętujemy, że to jest ten kierunek patrzących w ciemność. Tu jeszcze dopisałem ważną rzecz, która jest oczywista, ale taka oczywistość dla pamięci. Trzeba odróżniać ruch dobowy od ruchu zodiakalnego, ponieważ mamy tę samą ekliptykę w obu przypadkach i na tym rysunku mamy tę samą ekliptykę. Przyzwyczajeni jesteśmy do ruchu zodiakalnego, który się odbywa przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, czyli w kierunku zodiakalnym przeciwnie do zegara. To jest dziwnym trafem kierunek, który matematycy od czasów nie wiem czy już od Kartezjusza uznali za kierunek dodatni. Czyli jak matematyk albo fizyk mówi, że coś się obraca w kierunku dodatnim, to znaczy, że się obraca w kierunku zodiakalnym. Nie wiem, czy oni nie czerpali z tradycji astrologicznej. Natomiast kiedy widok ekliptyki z Ziemi obraca się razem z Ziemią i Słońce, a także inne planety schodzą, idą w górę, górują, idą w dół, zachodzą i tak dalej, to mamy do czynienia z ruchem dobowym, który się odbywa względem horyzontu i względem południka i ten ruch jest zgodny z kierunkiem zegara. Te dwa ruchy należy odróżniać i kiedy obserwujemy niebo, to widzimy jawnie przesuwanie się nieba, czyli ruch dobowy, ale kiedy już się urodziliśmy albo kiedy coś się wydarzyło i astrolog zrobił zdjęcie w postaci kosmogramu na ten moment, zdjął sytuację na niebie, to cały ten obraz zamroził i na tle tego zamrożonego kosmogramu planety dalej poruszają mu się już tylko ruchem zodiakalnym. Czyli kiedy obserwujemy przesuwanie się bieżących planet na tle naszych natalów (horoskopów urodzeniowych) albo horoskopów wydarzeń historycznych, to mamy do czynienia z ruchem zodiakalnym. To tyle oczywistości. I teraz już obserwujemy niebo na tle naszego natalu.

Ascendent, descendent oraz odpowiednie punkty osiowe na południku odnoszą się do horoskopu urodzeniowego. Te ćwiartki rozróżnia to dokąd Ty idziesz. Jest pewien moment czasu w Twoim życiu i patrzysz dokąd idzie Twoja planeta. Idziesz tam, gdzie kieruje Ciebie Twoja planeta. W swoim cyklu Saturna albo w swoim cyklu Jowisza idziesz przez ćwiartkę na przykład trzecią do śródniebia, do medium coeli.
Ten rysunek jest sprzed wielu lat i ja wtedy próbowałem wylansować ten termin czysto polski i słowiański śródniebie i zamiast imum coeli pisałem dół nieba, ale potem to zarzuciłem. Gdy planeta, którą badamy (Saturn lub Jowisz) znajduje się w horoskopie między descendentem i medium coeli (ćwiartka nr 3), czyli idzie do śródniebia, to wtedy mamy okres pracy nad medium coeli. Pracy nad śródniebiem, czyli nad medium coeli. I to, co się wtedy z nami dzieje, w dużym stopniu jest wyjaśnione na takim głębokim, symbolicznym poziomie. Jest dążeniem do realizacji wartości medium coeli w naszym życiu. Medium coeli to jest nie tylko sukces, ale także pewne oderwanie od spraw zastanych, konkretnych, tych, z którymi nam jest wygodnie. To jest oderwanie od strefy komfortu, takiej zwykłej, ale dającej nam poczucie ciepła i oparcia. O medium coeli często się zapomina, że ten punkt symbolizuje nie tylko karierę, moc, wyzwolenie, wolność, ale także reprezentuje właśnie zerwanie z tym, co bliskie. Oderwanie od tego, do czego się przyzwyczailiśmy, co daje nam bezpieczeństwo i ciepło. Tutaj jest jeszcze jedna brakująca idea. To jest także punkt rywalizacji. Obrazem medium coeli są właśnie jakieś dwory władców, na których panowała straszliwa rywalizacja. Zanim ktoś został ministrem albo ulubioną nałożnicą, to ileś tam trupów musiał zostawić za sobą. Obrazem medium coeli jest podium na stadionie. No i tam stoi tych troje wygranych, liderów, ale oprócz tego są tysiące albo miliony tych, którzy tam się nie dostali, ponieważ kolejne eliminacje je odsiały. Dali się odsiać, padli we wszystkich eliminacjach. Więc medium coeli w tym sensie jest usiane trupami. Oczywiście tymi metaforycznymi. To jest świat, do którego aspirujemy w tym czasie, do którego idziemy razem z naszym Saturnem albo razem z naszym Jowiszem. Możemy też iść z pozostałymi planetami transaturnowymi, czyli z Uranem, Neptunem, Plutonem. Pół cyklu Urana to są 42 lata. Ćwiartka Urana to jest 21 lat. W ciągu tego czasu mamy wielkie szanse zapomnieć o tym, czego chce od nas Uran. Bo zwykle pracujemy w krótszych okresach czasu i biologia może to zakłócić. Tak jak krótsze cykle Saturna, a przede wszystkim Jowisza, również cykl Urana jest rujnujący, może nie rujnuje, tylko zaciera szmatą albo gumką. Nie mamy okazji się w to wstrzelić, skonfrontować się z wymaganiami Urana i konfrontujemy się z nimi tylko w krótszych odcinkach czasu, które i tak trwają kilka lat, kiedy Uran albo Neptun albo Pluton przechodzi przez punkt osiowy, czyli zmienia ćwiartkę. Wtedy wymagania z jego strony odbieramy. Wystawiamy się na nie, jesteśmy na nie wystawieni.
Czyli kiedy Saturn wędruje przez ćwiartkę numer 3, od descendentu do medium coeli, to wtedy w cyklu Saturna pracujesz na medium coeli. Wypracowujesz w sobie i w swoim życiowym krajobrazie wartości medium coeli, czyli sukces, kariera, wybicie się, ale także oderwanie się od tego, co do tej pory było bliskie. W tym czasie, trenujesz wystawienie się na rywalizację, na ten odsiew konieczny. Można zostać odsianym, więc niekoniecznie przejście planety, czyli w jakimś tam sensie Ciebie przez medium coeli musi być sukcesem. Często jest to zajęcie miejsca dobrze sformatowanego, czyli na przykład podjęcie się pewnej dobrze określonej pracy na dobrze określonym etacie. Takie przełomowe zmiany dzieją się wtedy, kiedy ta cykliczna planeta, czyli Saturn albo Jowisz przechodzi przez punkt osiowy.
Kiedy Saturn albo Jowisz (w ciągu siedmiu lat Saturn, w ciągu trzech lat mniej więcej Jowisz) i z pewnymi zastrzeżeniami pozostałe planety przesuwają się od medium coeli do ascendentu, wtedy pracujesz na ascendent. Ta planeta pracuje na wartości ascendentu i Ty te wartości ascendentu wypracowujesz razem ze swoją planetą. Wartości ascendentu to jestem „ja” jako „ja”. Moje zainteresowania, moja oryginalność, to co lubię, to czym chciałbym być, to co tygrysy lubią najbardziej. Jak powiedział tygrysek z Kubusia Puchatka, który był nie tylko Baranem, ale i Ascendentykiem najwyraźniej. Więc wypracowujemy jakby swój własny autorski obraz. To jest praca nad własnym autorskim kształtem. To jest epoka ruchu, pracy na wartości związane z ascendentem.
Dalej mamy kolejny odcinek, kolejną ćwiartkę, nr 1. Ten nr 1 ma pewien sens, ponieważ jest to okres w danym cyklu Saturna bądź Jowisza w pewnym sensie podstawowy. To jest zaczynanie nowego życia względnie od podstaw. Więc na przykład z kimś, kogo się poznało, z kimś, kogo się poślubiło albo w zawodzie, który jeszcze jest nieopanowany, albo w nowym miejscu, które jakoś trzeba oswoić i siebie oswoić w tym miejscu, zasiedlić to miejsce sobą. Tu dużo takich osiedleńczych skojarzeń przychodzi do głowy, ponieważ jest to ćwiartka cyklu przeznaczona na wartości imum coeli. Ćwiartka pracy na imum coeli. To jest okres wypracowania wartości imum coeli, czyli wypracowania wartości rodzinno-domowych i wypracowywania własnego zakorzenienia. To również może być realizowane na przykład przez szkołę, studia, osiedlenie się w jakimś nowym miejscu. Różnie. To jest ważna wskazówka, dość oczywista. Faktyczne wydarzenia, które wtedy się dzieją, oceniając je zwykłym życiowym okiem, które nie jest uzbrojone w pojęcie astrologii. Tu się mogą dziać u różnych ludzi w różnych fazach życiowych cykli (czyli przy różnych obrotach Jowisza czy Saturna) rzeczy różniące się tematem. Dzieją się opowieści na różne tematy. Natomiast ten nasz filtr astrologicznych pojęć pozwala z tego wydobyć to, co jest wspólne.
Po przejściu przez imum coeli następuje ćwiartka nr 2, cyklu pracy na descendent, czyli pracy na wartość descendentu, nad byciem z ludźmi, byciem z kimś. Dość często się zdarza, że kiedy Saturn, bądź Jowisz przechodzi przez descendent, to wtedy czujemy wielką potrzebę, żeby zamknąć ten proces, na przykład formalizując związek. To jest tak typowe, że nie dziwi, że wtedy właśnie ludzie się żenią, wychodzą za mąż, decydują o mieszkaniu z kimś itd. Inne typowe wydarzenie, które dzieje się podczas przejścia Saturna lub Jowisza przez descendent, to jest emigracja i konieczność zaklimatyzowania się i wybicia się, czy przebicia się w obcym środowisku. Znaczy niekoniecznie od razu w Irlandii czy Islandii, ale na przykład w innym mieście, we Wrocławiu, a nie w Białymstoku albo w innym zawodzie lub pod presją nowych warunków związanych z jakimiś wynalazkami. To jest mój wariant. Kiedy Saturn ostatnio przyszedł przez mój descendent wtedy na dużą skalę zająłem się programowaniem, programistycznym wejściem w astrologię. Tego wcześniej w zasadzie nie robiłem lub robiłem na małą skalę. Wystartowałem do takich ograniczonych, drobnych, prywatnych wyścigów z ludźmi, z innymi informatykami, z rynkiem czy środowiskiem informatyków, gdzie wyobrażałem sobie, że równolegle działają ludzie, którzy są znacznie młodsi ode mnie, mają świeższe, bardziej otwarte umysły i uczyli się tego w szkole, a ja się uczyłem czegoś innego. To była rywalizacja mentalna z autorami programów, żeby na ich tle wypaść nieźle.

To są cztery okresy różnych prac. Jeszcze raz mamy na tym rysunku i na następnym przypomnienie, co znaczą ćwiartki horoskopów przy podejściu urodzeniowym. Co znaczą ćwiartki horoskopu interpretowane jako horoskop urodzeniowy. To nas będzie prowadziło do porównania ćwiartek urodzeniowych z ćwiartkami cyklicznymi, ponieważ one się różnią. Zaczniemy od strony prawej z czerwonymi napisami. Na rysunku jest mniej więcej napisane to, co mówiłem przed chwilą o poszczególnych ćwiartkach.

Zaczniemy od przejścia planet (Saturna i Jowisza) przez ascendent, czyli od ćwiartki nr 1. Więc ten okres, ćwiartka nr 1, czyli budowanie, czyli praca na imum coeli. Wypisałem tutaj, że podstawowym tematem jest budowanie podstaw materialnych, rodzinnych i innych. Ogólnie zwrot ku podstawom życia, sprawom podstawowym w życiu. Czyli to jest praca nad podstawami.
Ćwiartka nr 2, to jest równanie do sąsiadów. Bardzo lubię to porównanie. W tym się mieści również korzystanie z dobrych okazji i robienie tego, na co jest popyt. Tak jakby się otwierała pewna droga, na którą wskoczyliśmy i znaleźliśmy dobrą podwózkę. Tutaj się włącza nam termin metafora pod tytułem couch, couching. Dlatego, że słowo couch po angielsku, zanim zaczęło znaczyć doradca, znaczyło powóz konny. To jest właśnie tak, jakby się w naszym osobistym czasie otwierały się okazje, otwierała się jakaś nowa droga i jeszcze na tej drodze stała kareta, powóz. Wystarczy wskoczyć i nas podwiozą. Załapaliśmy się. Korzystasz z okazji, nadarzają się okazje, załapujesz się i robisz trochę to, co lubisz, ale także to, co ci sprzyjający los zsyła. Jednocześnie masz w tym czasie zawyżone potrzeby i możliwości kontaktowania się z innymi, budowania więzi, budowania relacji, osiedlania się w pewnym konkretnym środowisku społecznym, bycia jednym z wielu. To jest ten czas.
Po przejściu przez descendent, w ćwiartce nr 3, kiedy Saturn lub Jowisz przechodzi przez descendent, wchodzimy w tryb ryzykowania. Mamy okres wyjścia naprzeciw nieznanemu, wystawiania się na ryzyko, wejścia w obce otoczenie, czy też zdobywanie tego obcego otoczenia i wyścig po sukces. Widniejące, majaczące w oddali światełko w tunelu, czyli medium coeli i jego wartości, ale wyścig trwa i niekoniecznie musimy wygrać albo zająć miejsce na podium i złoty medal dostać.
Kiedy planeta mija medium coeli, wchodzimy w ćwiartkę nr 4, która jest pracą na ascendent, czyli budowaniem własnej autorskiej oryginalności. Nazwałem to hasłem samorealizacja, autorskie projekty oraz nastawienie wiele z siebie dam, pewna skłonność do wysokiego mierzenia, którego negatywną stroną jest nadużywanie własnych sił i możliwości. Każda z tych ćwiartek ma swoją ciemną stronę i jeśli nie zapomnę, to o tym powiem. Tak to wygląda dla cyklicznych obiegów Saturna lub Jowisza.
Porównajmy sobie te same znaczenia w horoskopie urodzeniowym. Timothy pyta, czy dany cykl przez ćwiartkę będzie się realizował w przejściu dowolnej planety, niekoniecznie Saturna i Jowisza. Czy przejście planet przez ćwiartki oparte jest o ich cechy (beneficzne - Jowisz, maleficzne - Saturn). Te wytyczne, które ja podaję dotyczą Saturna lub Jowisza. Cykl ćwiartka realizuje się wtedy, kiedy planeta idzie od jednej osi do drugiej, czyli kiedy przechodzi przez daną ćwiartkę. Natomiast kiedy przechodzi przez oś, to dzieją się pewne przełomowe rzeczy związane ze zmianami naszego nastawienia do świata. Na przykładzie to zaraz przedstawię.
Może wezmę ten cykl, ale nie Saturna, tylko Jowisza, o którym mówiłem parę razy. Kiedy Jowisz przechodził przez moje medium coeli wtedy rzuciłem palenie. Więc wyjście ku nieznanemu, wyścig po sukces. Kiedy przechodził przez mój descendent, to były czasy Solidarności. Ja wtedy narobiłem mnóstwo głupstw, mianowicie zwolniłem się z pracy na studiach. Wymyśliłem sobie, że będę dziennikarzem, bo obserwowałem wtedy wokół siebie właśnie zapotrzebowanie na informacje, na świeże wiadomości. Wydawało mi się, że będę się sprawdzał w tym fachu. I zatrudniłem się, owszem, jako dziennikarz w agencji prasowej Solidarności (ówczesny Związek Zawodowy Solidarność) w Warszawie. Tam się zatrudniłem na etacie. Rzuciłem to, co było wcześniej, ruszyłem ku nieznanemu, podjąłem ryzyko. Wydawało mi się, że to będzie sukces. Sukces trwał kilka miesięcy, po czym rozwiązano mi firmę w wyniku stanu wojennego. Zostałem rozgoniony razem z całym aparatem Solidarności. Znalazłem się w totalnie obcym otoczeniu, jak na bezludnej wyspie albo jak w obcym kraju. Usiłując zorientować się, co się dzieje, natrafiłem na pewnego Pana, który mówił o astrologii. To był Leon Zawadzki, od którego
połknąłem bakcyla, dałem się zainfekować astrologią. Podjąłem następne ryzyko wyjścia ku nieznanemu od drugiej przywódczej osobowości. Od doktora, później profesora Jaczewskiego, od którego połknąłem innego bakcyla: życia w Bieszczadach. W posiadłości jego drużyny harcerskiej. Wjechałem w Beskid Niski, gdzie spędziłem prawie dwa lata. To było podczas tego cyklu. Tutaj jeszcze napędzał mnie oprócz Jowisza Neptun, dlatego taki odlot nastąpił w Bieszczady. Kiedy Jowisz przeszedł przez medium coeli wróciłem do Warszawy i zająłem się pracą na dobrze sformatowanym, ale banalnym etacie, mianowicie nauczyciela w szkole średniej. Co potem jakoś tam zmieniałem, poprawiałem i tak dalej. Zwoliłem się z tego jak minęła ćwiartka cyklu Jowisza.
Ktoś dawał inne przykłady, bo widzę, że jest tutaj ich więcej. Ja na przykład, mówi Uranika, wtedy złożyłam wniosek grantowy i dostałam grant, który realizowałam przez kilka lat. Miałam dużo pracy i rozliczeń finansowych, ból w ręce od nadmiaru roboty. Po raz pierwszy złożyłam wniosek grantowy i od razu dostałam dofinansowanie w ćwiartce nr 3, w trakcie przejścia Saturna od descendentu do medium coeli.
Soyotik mówi: przejście Saturna przez ćwiartkę nr 2, zbliżającego się do descendentu, w trakcie pobytu Jowisza na medium coeli poskutkowało docenieniem w pracy i wysoką nagrodą. Czyli tutaj działało takie ssanie w kierunku docenienia i nagrody, ponieważ Jowisz był w punkcie sukcesu, czyli MC, ale jeszcze Saturn był w tej ćwiartce nr 2, korzystania z okazji i dobrej aklimatyzacji w swoim środowisku.
Uranika mówi: ja też wtedy połknęłam bakcyla astro przez odkrycie strony niejakiego Wojciecha Jóźwiaka. Bakcyla się łapie przy przejściach Saturna przez osie. Teraz porównujemy te dwa schematy i widzimy, że to jest trochę co innego.
Urodzeniowa nr 1 = cykliczna nr 3.
W ćwiartce nr 1, rozumianej jako interpretacja urodzeniowa, jeżeli ktoś tutaj ma ważne wskaźniki, to jego ważnym życiowym nastawieniem jest skłonność do wychodzenia ku nieznanemu i nastawienie pioniera. To jest
ta ćwiartka wyjście poza. Wyjście poza to, co znane. Szukanie tego, co nieznane. W schematach cyklicznych, czasowych odpowiada temu bardziej nie ćwiartka numer jeden, tylko ćwiartka nr 3, która właśnie mówi o tym wyjściu ku nieznanemu, ku ryzyku. Może z wyjątkiem wyścigu po sukces, ale ruch w kierunku nieznanego ryzyka i obcości jest tutaj w tej części czerwonej, który odpowiada ćwiartce numer jeden w niebieskim obszarze urodzeniowym.
Urodzeniowa nr 3 = cykliczna nr 1
Na odwrót zauważmy, że w ćwiartce urodzeniowej trzeciej, jeżeli ktoś ma tam ważne wskaźniki np. Słońce lub Księżyc, ewentualnie inne dominujące planety w tej ćwiartce o nazwie Wspólnota (3), to jest nastawiony na bycie w klanie, w takiej współczesnej realizacji plemienia, kręgu ludzi, którzy wzajemnie się napędzają, ale też od siebie zależą, a także mają swoje tajemnice, a często uważają się za lepszych od innych, należą do pewnej wspólnoty, ale także elity. W schemacie cyklicznym to są właściwości bliższe nie ćwiartce trzeciej, ale ćwiartce pierwszej, gdzie chodzi o zwrot ku wartościom materialnym, rodzinnym, więc również zacieśnianie się w takim raczym (od znaku Raka), czy księżycowym schronieniu, w takiej skorupie, w takiej zamkniętości wspólnotowej. Sens tego, co się dzieje w pierwszej ćwiartce w cyklu bardziej odpowiada ćwiartce trzeciej przy horoskopie urodzeniowym.
Urodzeniowa nr 4 = cykliczna nr 2
Popatrzymy na drugą parę ćwiartek. Jeżeli ktoś ma urodzeniowe planety w ćwiartce nr 4 nazwanej Otwarcie, czyli między ascendentem a medium coeli, tam, gdzie planety wschodziły i był taki planetarny poranek. Ten ktoś odbiera świat jako przyjazny. Wchodzi w relacje typu luźnej demokracji. Odbiera siebie jako tego, który żyje w wolności pomiędzy równymi.
W schemacie cyklicznym, to jest obszar, ćwiartki nr 2, kiedy się korzysta z okazji, kiedy się równa do sąsiadów, kiedy panuje wolność i równość, a także jest się w dobrym rezonansie z innymi, ponieważ robi się to, na co jest popyt. Ćwiartka urodzeniowa (4) interpretowana była w duchu demokracji, wejścia w świat, a tu jest ćwiartka (2) interpretowana w pojęciach rynku, robienia tego, na co jest rynkowe zapotrzebowanie, więc jakby dopełniające się sfery.
Urodzeniowa nr 2 = cykliczna 4
Odwrotnie. Jeżeli ktoś ma ważne planety, ważne wskaźniki urodzeniowe w ćwiartce nr 2, pod tytułem Dzieło, to działa w myśl dyrektywy coś muszę po sobie pozostawić. Pracuje ze skupieniem i tworzy dzieła, ponieważ czuje potrzebę pozostawienia czegoś po sobie, dania z siebie (czyli z ascendentu) czegoś trwałego. Tu jest związek tej ćwiartki z ascendentem. W cyklach to jest ćwiartka nr 4, która ma podobne określenia. Związana jest z pracą na ascendent, kiedy dzieje się właśnie samorealizacja, kiedy wykonuje się swoje autorskie projekty i kiedy działa się w myśl dyrektywy wiele z siebie dam. To jest właśnie ta hard work, którą wtedy ludzie podejmują.
To zestawienie pokazuje, że nie można mechanicznie przenosić wniosków z jednego schematu na drugi, ponieważ te podobieństwa nie są dokładne. Ktoś mając Słońce, Księżyc i jeszcze pięć planet w ćwiartce trzeciej jest rzeczywiście obywatelem wspólnoty i swój świat konstruuje tak, żeby żyć w pewnym plemieniu albo pewnej elicie, ale kiedy Saturn przechodzi przez ten obszar, to tak jak inni odczuwa pokusę ryzyka uczestnictwa w wyścigu po sukces, wyjścia ku nieznanemu. Natomiast te swoje preferencje będzie realizować w ćwiartce nr 1.
Soyotik mówi, że ma trochę znajomych, którzy mają sporo planet w ćwiartce Otwarcie i zazdrości im tego spokojnego świata. No może nie tyle spokojnego. Ci ludzie mają takie zaufanie do otwartych przestrzeni, również przestrzeni międzyludzkiej. Zaufanie do tego, że ktoś przychodzi, odwiedza ich, idzie dalej. Ta osoba też może iść dalej, nie ma specjalnych obaw, żalów, że kogoś zostawiła, bo zawsze może wrócić. Ta ćwiartka Otwarcie ma coś z ducha innego systemu, to znaczy zupełnie nieprzetłumaczalnego na ani jeden, ani drugi schemat, ale mimo to mającego pewne punkty wspólne. Mam na myśli Enneagram i ta ćwiartka (4) i ewentualnie odpowiadający jej etap cyklu od imum coeli do descendentu, czyli ćwiartka nr 2, mają coś z ducha typu numer 7, czyli to jest Siódemka Epikurejczyk w Enneagramie, czyli luzacy albo lekkoduchy. Soyotik potwierdza, że zaufanie tak.

Dobrze, byliśmy przy porównaniu i jeszcze raz tutaj jest podobny schemat i podobne hasła, które kiedyś przyszły mi na myśl. Kiedy pracujemy na ascendent, czyli planeta idzie do ascendentu, wtedy wdrażamy w ćwiartce nr 4 program „Realizacji swoich potencjałów”. Potem jest ćwiartka numer 1., kiedy planeta od ascendentu idzie do imum coeli wtedy realizujemy program pod tytułem „Zakorzenienie”. W następnych ćwiartkach realizujemy program „Uspołecznienie” i „Odpępnienie”. Można tak na to patrzeć. To wyjście w świat, który odpowiada pierwszej ćwiartce w schemacie urodzeniowym, czyli wyjście poza dotychczasowe uwarunkowanie, wyjście na wolność, którego dobrym modelem jest odpępnienie się, czyli przecięcie metaforycznych pępowin łączących nas z rodziną, szkołą, systemem opieki społecznej, państwem opiekuńczym, policją na każde wezwanie. Niektórzy realizowali w dawnych czasach, kiedy to jeszcze było możliwe i sensowne, ten program poprzez wyjechanie w Bieszczady. Teraz już Bieszczady są ucywilizowane, pomniki Janów Pawłów stoją na każdym szczycie, na który prowadzą schody i po prostu trzeba już gdzieś dalej jechać.


Jeszcze mam dwie najważniejsze części naszego programu, mianowicie mam porównanie obu tych schematów z czymś, co zalega złogiem w astrologii, mianowicie systemem domów. I tutaj polecam mój tekst, jeden z pierwszych w ogóle na tematy astrologiczne umieszczonych w Internecie pod tytułem Domy inne niż dotąd i zalecam ten artykuł znaleźć i przeczytać. Tam jest ta łacińska wyliczanka. Już w starożytności ktoś wpadł na pomysł, żeby zrównać przestrzeń lokalną, czyli przestrzeń w miejscu stania, przestrzeń widzianą z miejsca stania, usystematyzowaną przez ascendent i medium coeli. Na początku jeszcze nie wiedzieli, gdzie ten ascendent i gdzie medium coeli ma się mieścić i minęło około półtora tysiąca lat, zanim trafili we właściwe miejsce. To wszystko nieważne, to są takie dygresje. Ktoś wpadł ze starożytnych astrologów na pomysł, żeby tę przestrzeń lokalną podzielić podobnie jak Zodiak i interpretować ją jak Zodiak. Czyli przyjęto, że tam, gdzie zaczyna się Zodiak od Zera Barana, tam jest początek Zodiaku, to taki naziemny Zodiak również mieści się na tym samym horoskopie i planety jednocześnie są w tym wielkim Zodiaku, gdzie są w odpowiednich klatkach po 30 stopni i są w tym mniejszym Zodiaku, który jest na Ziemi, tutaj na gruncie, na horyzoncie, między horyzontem a lokalnym południkiem. To próbowano dzielić na różne sposoby. Wymyślono podobno kilka tysięcy tych różnych podziałów.
W praktyce najbardziej używany jest system domów Placidusa. Przyjęto, że taki podział istnieje i że planety go znają, chociaż astrologowie mogą nie znać. Ten pierwszy sektor, jedna trzecia mniej więcej pierwszej ćwiartki odpowiada Baranowi. Druga jedna trzecia pierwszej ćwiartki odpowiada Bykowi, a trzecia odpowiada znakowi Bliźniąt. To nie jest dosłownie dany typ, że Byk to ten, który lubi zjeść i nosić kolie z brylantami czy z bursztynami. Astrologowie sprowadzili to do metafory i do konkretu. Baran jest metaforą klienta jako takiego i jego życia, po łacinie vita. Byk jest metaforą jego dobrobytu, dostatku, majątku, po łacinie lucrum. Bliźnięta są metaforą fratres, czyli braci, a ogólnie osób z bliskiego otoczenia. Tak to przeinterpretowano już w nowożytności, kiedy okazało się, że nie każdy ma braci albo siostry itd. Była taka modernizacja tego starego schematu. Potem czwarty odcinek, czyli dom uznano, że on odpowiada znakowi Raka, piąty znakowi Lwa, a szósty Pannie. Odpowiednie hasła brzmiały genitor, nati, valetudo. Rak to pochodzenie, a metaforą jest tutaj ojciec, czyli genitor, rodzic. Lew, to przez jakieś dziwne skojarzenia nati, czyli potomstwo, potomkowie. Valetudo, czyli zdrowie. Dalej 7, 8, 9 to są domy odpowiadające znakom Waga, Skorpion, Strzelec. Hasła do nich, obrazujące ich metaforyczne znaczenia to uxor, mors, iter, czyli żona, śmierć, podróż. Ciekawe zestawienie, żona, śmierć, podróż. Trzy ostatnie hasła: regnum - dom dziesiąty, czyli królestwo, czyli władza, benefacta, czyli dobroczynności - dom jedenasty i karker lub karcer, po polsku czytane, czyli więzienie. To jest najdziwaczniejsza rzecz. Sektor przestrzeni lokalnej, w którym Słońce wschodzi. Jak mawiają Niemcy morgenstunde hat gold im Munde, czyli poranne godziny niosą złoto w ustach. Złotouste poranne godziny. Wiemy, że one są w całkiem fajnym nastroju. Ta metafora wstawania to jest nowa energia, nowe życie itd. Tymczasem miłośnicy podziału na domy uznali, że nie dość, że to jest jakaś mętna aura znaku Ryb, to jest to sytuacja uwięzienia. Warte jest to tylko pośmiewiska, że ten system jest kulawy od początku. Astrologowie „domowi” szukają, że jak ktoś ma coś ważnego w tak zwanym dwunastym domu, to jest kulawy, czy cierpi na chodzenie, lub nie chodzenie, ale od zamknięcia. Odrzucamy, kasujemy. Najlepiej byłoby o tym zapomnieć, ale skoro każdy z Was zajmuje się astrologią, to musi natrafić na ten system i dziwi się, dlaczego ja go nie używam. Nie używam, bo A – nie wierzę, B – jest nielogiczny, C – nie sprawdza się. Jak się sprawdza, to przypadkiem, tak jak wiele rzeczy w astrologii sprawdza się przypadkiem, co też jest problemem, ale to nie o tym mówimy.
Niektórych z Was, w sensie uczestniczek/-ów kursu nie ma na tych wykresach, ale mam nadzieję, że są wszyscy, którzy biorą udział w moich zajęciach aktualnie. Zobaczę, kto jest na liście. Wszyscy są. Ustawiłem Was w porządku ruchu Saturna na tle urodzeniowego kosmogramu, zaczynając od Wydry, która jest w przełomowym momencie. Saturn w koniunkcji z Neptunem dotyczy wszystkich, ponieważ obecnie ta koniunkcja trwa. Wobec tego nie tylko Saturn u każdego, ale również Neptun coś robi, został obudzony przez Saturna oraz towarzyszące mu planety. W tej chwili towarzyszą mu Wenus i Merkury, a niedawno towarzyszyło mu Słońce, wobec tego Neptun jest bardzo pobudzony ostatnio. Oprócz zjawisk saturnowych, wynikających z cyklicznego ruchu Saturna, również obserwujemy zjawiska neptunowe. U Wydry to przejście Saturna przez MC powinno się teraz rozgrywać w całej pełni, z całą okazałością i od niej zacząłem. Jednocześnie tutaj Jowisza zaznaczyłem. Jowisz jest w ćwiartce samorealizacji, więc moment jest niewątpliwie ciekawy.
Vanka i Sosna mają Saturna w ćwiartce samorealizacji, a Jowisza na ascendencie. Jowisz w ramach tej ogólnej samorealizacji ciągnie je ku sprawom, przedsięwzięciom ściśle prywatnym, domowym, związanym z bliskimi osobami i również z pieniędzmi. Być może obie szukają w tej chwili jakiś nowych sposobów na skuteczne zarabianie. Toltek już jest po tym przejściu. Wydra Vanka, Sosna, Toltek, Thibault, Marion mają dość podobnie, ale ich nie ma, więc przechodzimy dalej.
Następny rysunek to są osoby, które są obecne, u których Saturn poszedł dalej. I na początku mamy Uranikę, której Saturn powoli kończy już bieg przez ćwiartkę, ale jeszcze został mu rok, a może nawet dwa lata do przejścia przez ascendent. Uraniko Twoja ćwiartka samorealizacji jest w rozkwicie.
Swoją ćwiartkę samorealizacji aż za wyraźnie pamiętam, kiedy zająłem się dwoma takimi cyklami odkryć, ich zapisaniem, ugruntowaniem, czyli punktami harmonicznymi i binastriami. Praca nad nimi wypełniła mi w zasadzie całą ćwiartkę, całe to siedmiolecie. I teraz jestem w momencie przełomowym i gwałtownie kombinuję, czym by się teraz zająć. Zdaje się, że mam pewne pomysły, ale nie wiadomo, co na to niebo i czy będzie przychylne.
J-11 też nie ma, ale on już jest trochę dalej, ma Jowisza w imum coeli. Zuza 1984 ma Saturna w środku ćwiartki pracy nad podstawami i myślę, że te podstawy ma już w tym momencie mocno ugruntowane. Tym bardziej, że Jowisz przeszedł Tobie Zuzo już przez imum coeli, czyli wszedł na tą ćwiartkę coachingu. Jesteś świeżo po złapaniu okazji, po wskoczeniu na podwózkę, na taśmę, która wiezie w pożądanym kierunku. Patrzymy też na Słońce na Saturnie. Następną fazą jest patrzenie, które planety tworzą tranzyty z urodzeniowymi planetami. Warto patrzeć na to m.in., co robi i w czym może namieszać Uran. Zuzie 1984 Uran może wejść nie za długo w opozycję. Teraz mija opozycję do Marsa, niedługo wejdzie na opozycję do Księżyca. To są takie uraniczne przygody związane z aklimatyzacją w świecie wypełnionym pewnymi nowinkami, tak można to rozumieć. WA-77 nie obserwuje nas dzisiaj, Blanka również nieobecna.
Przechodzimy do następnego obrazka. Na nim są Olotka, której też nie ma. Za to jest Timothy, któremu Saturn niedawno (w trakcie minionego roku i ostatnich miesięcy) minął imum coeli, a Jowisz minął descendent. Timothy jest po zmianie dwóch ćwiartek w obu cyklach, czyli początek jakiegoś nowego życia w świetle poprzednich osiągnięć. Timothy stoi właśnie wobec perspektywy wykorzystania osiągnięć z poprzednich ćwiartek, to jest ta sytuacja. Paszulka podobnie, tylko te momenty przejść ma już długo za sobą, a Jowisz już się mocno zbliża do medium coeli. Myślę, że z położenia Saturna w połowie drugiej ćwiartki, która zwykle daje taką moc na poziomie konkretu, wynika wzięcie spraw w swoje ręce i sprawnego nimi pokierowania. Więc myślę, że z tej pozycji Saturna Paszulko, czerpiesz swój wielki optymizm, który mieliśmy okazję obserwować w twoich wypowiedziach na forum. Krzyż Południa, nieobecna, jest w podobnej sytuacji. Niv obecna, też jest w podobnej sytuacji. To też druga ćwiartka, czyli praca na materialny i środowiskowy sukces, która jest mocno ugruntowana.
Pamiętam jak w odpowiednim momencie tego cyklu Saturna taśmowo urządzałem bardzo spektakularne warsztaty. Też byłem pełen optymizmu, że nic tu się nie może zmienić. To jest też nasze złudzenie, że wszystko idzie dobrze i będzie lepiej, coraz lepiej i stąd się bierze nasze poczucie nadmiaru sił, z którym przystępujemy do zmian, kiedy Saturn przechodzi przez następną oś descendentu. Wtedy Saturn nas zmusza do jakiejś ciężkiej pracy u podstaw, ale to u Niv jeszcze chwilę zajmie. Wcześniej Jowisz przejdzie jej przez medium coeli.
Mali jest blisko, w zasadzie jest w punkcie krytycznym, kiedy Saturn przechodzi przez descendent, a Jowisz zbliża się do medium coeli i do jej urodzeniowego Słońca, co będzie amortyzować to przejście na początku lata. Saturn będzie tutaj chodził jeszcze przez najbliższy rok, czyli jest dobry moment na to, żeby przeorientować się z tej fazy życiowego powodzenia na fazę robienia czegoś więcej i w tym pomoże Jowisz, który przejdzie przez Słońce i przez medium coeli. Ilustracją będzie tutaj Jacek Bartosiak, który ma tak samo zorientowany horoskop urodzeniowy i Saturn mu w tej chwili wszedł na descendent i on zyskał sławę na tym, że przewidywał wojnę, czy wręcz wojny w świecie i kazał wszystkim się szykować na te wojny. Jest ten moment, a te wojny jakoś nie chcą wybuchnąć i on jest w trudnym położeniu po prostu, ale myślę, że da sobie radę, że jakoś oswoi tę sytuację, że to niekoniecznie musi być wojna, czego wszystkim życzę.
Musimy kończyć, życzę Wszystkim Wesołych Świąt i wesołej wiosny, w ogóle samych przyjemności. I chyba wkrótce po świętach znowu się spotykamy i nadrabiamy jakieś braki z przeszłości.
Wojciech Jóźwiak
2025-07-21
☚ Harmoniki: dalszy plan | Czy ascendent aktywuje punkty harmoniczne? ☛
Komentarze, dyskusja
- Wojciech Jóźwiak Cykle planet i ich zastosowanie -- gotowe 2025-07-21 13:09:34