Co jest pomiędzy osiami?
Transkrypt z wykładu 2024-11-13. Redakcja do omawiania Wałęsy, dalej tymczasowo tekst surowy.
Dzisiaj opowiemy sobie o tym, co jest pomiędzy osiami, czyli jak należy w kosmogramie interpretować planety, które nie leżą na osiach oraz co wynika z tego, jeżeli u kogoś przypadkiem znajdzie się wiele planet pomiędzy osiami, a więc nie na osiach, bo jeśli nie na osiach, to pomiędzy osiami. Innych miejsc w kosmogramie nie ma, żeby planety tam się zmieściły.
Mogą być bądź na osiach, bądź pomiędzy osiami. No i właśnie, co to znaczy, jeżeli ktoś się urodził mając wiele planet, a szczególnie Słońce i Księżyc pomiędzy osiami. Tym się zajmiemy i temu służyć będzie pierwsza nasza plansza.

To jest obrazek, który przedstawia schematyczną strukturę kosmogramu, typowego kosmogramu. Widzimy linię horyzontu. To jest jeden z podstawowych czynników, które wyznaczają strukturę kosmogramu. Następnie mamy linię południka, która idzie pionowo, jak pamiętamy. Kosmogram to jest płaszczyzna ekliptyki, która jest przycięta zarówno przez horyzont na dwie połowy, jak i południk na dwie połowy. Ale to nie oznacza, że te trzy ćwiartki są równe, ponieważ te kąty mogą być inne niż 90 stopni. Na razie nie tłumaczę, skąd się bierze ta nierówność. Razem jest to schematyczny obraz przestrzeni lokalnej, czyli tej przestrzeni, którą astrolog poprzez kosmogram widzi wokół siebie lub wokół miejsca, w którym się coś wydarzyło.
Zielonymi strzałkami oznaczone jest, co planety robią w poszczególnych miejscach tego schematycznego kosmogramu.Na ascendencie oczywiście planety wschodzą. Dalej planety wznoszą się, w miarę jak mija czas: 15 minut, pół godziny, godzina od wschodu planety. Planeta wznosi się nad horyzont, idzie coraz wyżej, a jednocześnie przesuwa się w kierunku południowym. (A na półkuli południowej w kierunku północnym.)
Planety przesuwają się w prawo – to jest lokalny kierunek ruchu. Najpierw się wznoszą, następnie dana planeta dochodzi po jakimś czasie do lokalnego południka, gdzie góruje i jest najwyżej na niebie, potem już będzie się obniżać.
W następnej ćwiartce kosmogramu planety opadają, czyli schodzą do horyzontu na zachodzie, gdzie zachodzą (na descendencie) i dalej ten ruch opadający kontynuują, czyli schodzą pod horyzont. Dana planeta zagłębia się coraz dalej w podziemie, czyli w hypogeon, co zostało przetłumaczone na łacinę z greckiego jako Imum Coeli, i dochodzi do najniższego punktu swojej dziennej drogi, głęboko pod horyzontem, głęboko pod ziemią, do punktu Imum Coeli, gdzie dołuje, jest najniżej, po czym szykuje się do wzejścia. Planeta szykuje się do wzejścia, idąc przez kolejną ćwiartkę. W ćwiartce od ascendentu do Medium Coeli planety wznoszą się, od Medium Coeli do descendentu opadają, od descendentu do Imum Coeli opadają, ale są już niewidoczne pod horyzontem i od Imum Coeli do ascendentu nadal są niewidoczne, ale coś się z nimi dzieje pozytywnego, mianowicie szykują się do wzejścia. I to jest lokalny kierunek ruchu, to jest to, co obserwujemy w ciągu doby, albo obserwujemy tylko swoim umysłem, bo planet przeważnie nie widzimy. Gdyby nie nasza aparatura pomiarowa i obliczenia, to byśmy je widzieli zaledwie w wyjątkowych okazjach.
To jest jeden ruch: w prawo, zgodnie ze wskazówkami zegara, ruch dobowy. A drugi ruch jest po Ekliptyce, czyli po Zodiaku. I to jest ruch, w którym planety biorą udział w ciągu roku. W ciągu roku Słońce okrąża cały Zodiak, a Ziemia widziana ze Słońca robi to samo, ale będąc w opozycyjnym punkcie w Zodiaku (na Ekliptyce). I inne planety też się przesuwają w tym kierunku zodiakalnym, chociaż czasami wchodzą w ruch wsteczny i się cofają.

Musimy koniecznie odróżniać ruch dobowy, czyli ruch Ziemi wokół osi, i ruch roczny, czyli ekliptyczny, czyli ruch polegający na tym, że Ziemia obraca się wokół Słońca. Ten pierwszy ruch – obrót Ziemi – generuje ruch planet od ascendentu przez Medium Coeli do descendentu i tak dalej, czyli ten dobowy ruch, którym się dzisiaj zajmujemy. Zajmujemy się dobowym ruchem i jego fazami. Ruch roczny zaś, czyli obieg Ziemi wokół Słońca, dotyczy przesuwania się planet wzdłuż ekliptyki, czyli wzdłuż Zodiaku.
I oba te ruchy zachodzą w różnych kierunkach. Podkreślam to dlatego, ponieważ z te ćwiartki są ponumerowane w kierunku zodiakalnym, czyli pod ascendentem jest pierwsza ćwiartka, potem jest druga, trzecia i czwarta. I te numery ćwiartek są takie, jaka jest kolejność przechodzenia planet w cyklach długookresowych.
Na przykład w cyklu Saturna (około siedmiu lat) planeta tzn. Saturn przechodzi przez pierwszą ćwiartkę, potem przez następne około siedem przez drugą ćwiartkę, potem przez następne siedmiolecie mniej więcej, przez trzecią i tak dalej. I te ćwiartki są ponumerowane dla wygody obserwowania długookresowych cykli planet, które są ogromnie ważne dla pracy nad przeszłością i przyszłością, czyli dla prognozowania. Dla naszych obecnych potrzeb, czyli dla badania znaczeń planet w poszczególnych ćwiartkach, byłoby lepiej, gdyby byłt ponumerowane w kierunku dziennym. Ale podwójna numeracja byłaby czymś szalonym, więc nie. W dalszym ciągu częściej będę mówił „obszar międzyosiowy” niż „ćwiartka”, co powinno ułatwić rozumienie.
Na rysunku są przypomniane podstawowe znaczenia osi horoskopu. Na ascendencie jest przyłożone znaczenie „ja”. Do descendentu jest przyłożone znaczenie „ty”. Ta druga osoba, ten drugi, to drugie. W Imum Coeli przyłożone jest znaczenie: „to, co podstawowe”, inaczej zwane korzeniami, z których wyrastamy, a w Medium Coeli przyłożone jest „to, co wysokie”, czyli (mniej więcej) kariera, stolica, abstrakcje, rzeczy sformatowane, które poddane są pewnym procedurom.
To jest też linia pomiędzy dzieciństwem, a formalną dorosłością. Czasami dorosłym też zdarza się być dziecinnym, mieć jakieś infantylne skłonności – wtedy tych infantylnych skłonności szukamy w planetach na Imum Coeli, a nie na Medium Coeli (takie szczegóły...) Czyli mamy już tę strukturę.
Kolejny rysunek jest podobny do poprzedniego. Zmieniło się to, że skupiliśmy uwagę na ćwiartce numer dwa, czyli na sektorze międzyosiowym, który jest od descendentu do Imum Coeli. To jest ten obszar, gdzie planety zaszły i są niewidoczne i się pogrążają coraz dalej.

Reguła jest taka, że ten sektor nieba jest przedłużeniem ascendentu. Przedłużeniem ascendentu! Jest jakby dalszym planem, dalszym rozwinięciem ascendentu.
Podczas gdy ascendent mówił „ja, ja, moje, ja i moje”, prawda? – to obszar międzyosiowy pod descendentem, przed Imum Coeli, czyli druga ćwiartka, mówi o rzeczach, które są bardziej niż ja. A co jest bardziej niż ja? Bardziej niż ja, ale nadal w obrębie ja, jest trwały dorobek. Jest to to, co dana osoba, co dany człowiek zrobił, co wykonał i co jest trwałe.
Przedłużeniem naszego ja jest to, że możemy dać z siebie coś, co pozostanie, coś trwałego. Nasze dzieło. I dlatego temu obszarowi, do tego obszaru, temu obszarowi odpowiada hasło dzieło.
Będziemy się starali opatrywać te obszary międzyosiowe takimi hasłami, które możliwie dobrze niosą ich treść i znaczenie. To jest obszar międzyosiowy pod tytułem, czy pod hasłem Dzieło. Osoby, które mają tutaj wiele planet, znaczy mają kosmogram skupiony w tym obszarze, realizują się właśnie w ten sposób, że pracują nad swoim trwałym dziełem.
Zachowują się tak, jakby przez całe życie chcieli coś po sobie zostawić. Pracują, myślą, pracują nad swoim dziełem. Przy okazji od razu zilustruję, w czyich horoskopach to się przejawia.
Napisałem nazwiska Dylan i Gates. Obaj ci sławni Amerykanie mają coś ważnego w obszarze pod descendentem, ale przed Imum Coeli

Tu jest horoskop Dylana. Zdjęcie przedstawia go jako 21-letniego młodzieńca. Karierę zaczął bardzo wcześnie. Na zdjęciu ma czapkę z daszkiem, którą z upodobaniem wtedy nosił. Bardzo piękny młodzieniec. Mam tę satysfakcję, że raz w życiu, też w bardzo dawnych czasach, byłem na jego koncercie na żywo i nie zapomnę. On wtedy już nie był młodzieńcem. Ja też nie byłem młodzieńcem. Było to dawno.
Widzimy, co się dzieje u Boba Dylana w horoskopie. Oba jego światła i Słońce, i Księżyc... – Przy badaniu obszarów międzyosiowych szczególną uwagę zwracamy na światła. Nie tyle na planety, chociaż jeżeli cały zgęstek planet, tak jak widać tutaj u Boba Dylana, leży w danym obszarze międzyosiowym, to również nam to uszy stawia do góry. Ale szczególnie nam uszy stawiają do góry światła. Jeżeli ktoś ma oba światła w danym obszarze, to musi mieć cechy tego sektora międzyosiowego. I widzimy, że u Boba Dylana zarówno Słońce na początku Bliźniąt, jak i Księżyc pod koniec Byka znajdują się w drugiej ćwiartce, czyli pod ascendentem a przed Imum Coeli. I rzeczywiście o Bobie Dylanie możemy powiedzieć, że on przez całą swoją długą twórczość tworzył dzieło, które było przedłużeniem jego osobowości.
Nie zawsze tak jest. Niektóre dzieła są robione nie z wewnętrznej potrzeby. Nie idą z Ascendentu. Nie idą z tego ascendentalnego serca. Mogą iść z jakichś zewnętrznych inspiracji. Mogą iść gdzieś z góry, z boku i tak dalej. Ktoś może się realizować w inny sposób. To jest jednak szczególny sposób samorealizacji.
Ale do Boba Dylana rzeczywiście to pasuje. Jeszcze zauważmy przy okazji jego Merkurego w Bliźniętach na descendencie. On jest przede wszystkim Merkurykiem i też w jego wizerunku estradowo-twórczym ten czynnik Merkurego był. On pozował na takiego wędrowca, takiego wiecznego wędrowca, którym naprawdę był, chociaż zarazem był (a teraz szczególnie pewnie nim jest) domatorem i dba o rodzinę, wnuków prawnuków. Jednak ta figura wędrowca, takiego włóczykija, człowieka znikąd, to jest ten Merkury w Bliźniętach na Ascendencie.

Drugi przykładowy wielki Amerykanin to Bill Gates. Tutaj co prawda nie ma 21 lat, ale bardziej 41, a może 51, nie wiem. W każdym razie jest to zdjęcie ze szczytu jego kariery, kiedy pchnął naprzód wielką machinę pod tytułem powszechna komputeryzacja ludzi na całym świecie. Co dokonało się w dużym stopniu dzięki niemu osobiście. Widzimy, że u niego jest podobnie. Wprawdzie Księżyc on ma w Medium Coeli, jest również mediocelikiem, jest tym, który obsadza światową karierę, co mu się znakomicie udało. Jego Księżyc w Baranie w okolicy Medium Coeli daje wyczucie tego, co ludzie chcą w skali powszechnej: jakie jest masowe ssanie, jaka jest masowa potrzeba, masowy popyt. I on to znakomicie wyczuł, tworząc swój system operacyjny dla komputerów osobistych. Po drugie, widzimy obsadzony znak Skorpiona, Słońce w ognistym punkcie pięciokrotnym Skorpiona – to mówię do tych, którzy znają się już na punktach harmonicznych, ale dla nas najważniejsze jest, że on również jest uranikiem, również jest ascendentykiem (którym nie był Dylan).
Jest ascendentykiem. Również jest marsowcem. Dużo ma cech, ale oprócz tego ma to skupienie planet z jednym ze świateł, czyli Słońcem, w drugiej ćwiartce, czyli w sektorze między descendentem, a Imum Coeli. I faktycznie, wyprodukował dzieło, które przetrwa go z pewnością.
Koniecznie dodać trzeba, że z tym posiadaniem ważnych wskaźników osobowości w tym sektorze (w sektorze drugim pod tytułem Dzieło), związane są cechy osobowości takie, które pomagają w wyprodukowaniu dzieła. Pracowitość, skupienie na zadaniach, umiejętność odłożenia spraw różnych, żeby oddać się tej najważniejszej, dbanie o swoje produkty również.
(W dyskusji:) – Ludzie, którzy mają tutaj coś ważnego, mają niepohamowaną potrzebę twórczą. Kiedyś istniało, lecz wyszło z użycia, pojęcie grafomanii, prawda? No więc można sobie wyobrazić, że grafomani, to byli ci, którzy pisali swoje dzieła, pod wpływem planet w odpowiednim obszarze kosmogramu, niezależnie od tego, czy te dzieła były coś wartego. Jakby wcielali się, przelewali się, całą swoją duszę przelewali w to dzieło. Przelanie duszy w dzieło, to jest też dobra fraza na określenie osobowości poddescendentalnej i przedimocelicznej.

Bierzemy na warsztat następną ćwiartkę. Ta ćwiartka pochodzi od descendentu, ale ona wypada nad ascendentem, między ascendentem a Medium Coeli, czyli dla planet, które już wzeszły, ale jeszcze nie dojrzały, nie osiągnęły fazy Medium Coeli, fazy przejścia przez meridian, przez południk. Te planety realizują się poprzez otwarcie na świat. Tak jak druga ćwiartka była „bardziej niż ja”, tak ćwiartka czwarta ma znaczenie „bardziej niż ty”.
Osoby, które mają ważne wskaźniki osobowości na descendencie, realizują się poprzez kontakty z kimś drugim. Natomiast osoby, które mają wskaźniki osobowości w ćwiarce czwartej, tej będącej przedłużeniem descendentu, osoby te realizują się poprzez szerokie otwarcie na świat, poprzez wejście w jakieś sieci kontaktów – i ważne, takie, w których są równi, w których działa równość i swoboda. Nie ma jakichś narzuconych form zewnętrznych albo są one niewidoczne, czy nieopresyjne.
Przykładem jest Jerzy Owsiak, sztandarowa postać wśród polskich celebrytów, która to ma: szerokie otwarcie na świat, wejście w rozległą sieć kontaktów, również tworzenie tych kontaktów, budowanie tej przestrzeni. Leszek Weres, „ojciec-założyciel” polskiej astrologii odrodzonej po nocy wojenno-komunistycznej. Salwador Dalí... Oraz nasz obecny gwiazdor, czyli Donald Trump. Na określenie tej ćwiartki było lansowane przez Patrice’a Guinarda hasło „Przyjaźń”, ale ja wolę posługiwać się terminem „Otwarcie” – szerokie otwarcie na świat i ludzi.

Zajrzyjmy do przykładów. Tu jest horoskop Jerzego Owsiaka. Jego zdjęcie jest również z czasów, kiedy dopiero swoje przedsięwzięcie pod tytułem Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zaczynał, inicjował. Czyli tu jest jako młodzieniec, 30-40-letni. Słońce ma na ascendencie razem z Neptunem. W zasadzie cała ta grupa planet – Słońce, Neptun, Saturn, Merkury – jest skupiona wokół ascendentu. Dalej ma Księżyc, Wenus, Marsa i Plutona. I te cztery planety są położone wyraźnie w tym obszarze międzyosiowym „Otwracie”. Wśród nich jest jedno ze świateł, czyli Księżyc. Właśnie te planety aktywują ten obszar międzyosiowy i spowodowały, że Jerzy Owsiak zajął się, z wielkim rozmachem, szeroko zakrojoną działalnością publiczną.
Od razu mówię, że niekoniecznie trzeba być showmanem telewizyjno-wiecowym, gdy się ma te planety w tym obszarze.Niekoniecznie trzeba się realizować jako showman i mówca wiecowy, chociaż niewątpliwie showmanom i mówcom wiecowym planety w tym obszarze pomagają, wspierają ich. I tak jak obserwowałem u ludzi w ich horoskopach, to równie dobrze można ten potencjał realizować, wykonując zawód, który jest związany z nieustannym kontaktowaniem się z jakąś masą ludzi, którzy przychodzą, odchodzą, że ty stoisz gdzieś tam, siedzisz w kiosku, udzielasz informacji, tutaj masz mikrofon, tu masz coś, jakąś kamerkę i ludzie wędrują, przemieszczają się, zmieniają, a ty musisz być cały czas otwarty, otwarta na nich, serce mieć dla nich, pozytywne wibracje wyzwalać, a więc tak to działa. Jest to otwartość na innych bez przebierania w tych innych.

Drugim przykładem i bardzo charakterystycznym pod tym względem jest Donald Trump. Na zdjęciu widzimy, że jest w swoim żywiole: jest to zdjęcie z jego ulubionego zajęcia, mianowicie przemawia do tłumu, zapewne na jakimś wiecu przedwyborczym. On jest ascendentykiem, ma Marsa na ascendencie, ale prócz tego w sektorze „Otwarcie” ma Plutona, Wenus, Saturna, Merkurego, Słońce i Urana, czyli sześć planet, czyli więcej niż połowę planet, sześć na dziesięć ma w tym sektorze. Ma inne wyraziste wskaźniki osobowościowe w horoskopie, które go czynią takim, jakim on jest, natomiast ten zestaw planet w IV sektorze czyni go takim właśnie wziętym, skutecznym, zapalonym mówcą wiecowym, wiecowym agitatorem, czującym się jak ryba w wodzie w tej roli. Najwyraźniej była mu potrzebna w życiu od dawna, ponieważ gdyby poprzestał na swoim głównym zawodzie handlarza wielkimi i drogimi nieruchomościami, to nie miałby się gdzie popisywać, nie miałby gdzie użyć tej swojej mana, swojej mocy czy umiejętności przemawiania do tłumów, agitowania i ekscytowania tych tłumów, a to jest właśnie w czystej postaci przejaw tej ćwiartki.
Bardzo pomaga w tym Merkury, Uran w tym miejscu. Ta ćwiartka jest powietrzna, w pewnym sensie, tak jak powietrzny jest descendent. Ta ćwiartka jest powietrzna i obecność tych dwóch powietrznych planet, oraz Słońca w powietrznym znaku Bliźniąt, aktywności podwójnie powietrznego punktu w Bliźniętach, to wszystko bardzo pomaga w rozwinięciu cech tej ćwiartki.
(Dyskusja) Pisze Wanka: „u mnie rządzi sektor dzieło i posiadanie społeczności jest moją duchową tęsknotą.” – Właściwości poszczególnych sektorów, podobnie jak właściwości osi, możemy również rozpoznać, to a propos tego, co pisze Wanka, właśnie przez tęsknotę, przez poczucie niepełności, że czegoś nam brakuje. Inni to mają, a nam tego brakuje. Osoby z nieobsadzonymi pewnymi obszarami horoskopu mają prawo takie niedobory odczuwać.

To jest trzeci obszar, który jest pochodną, czy przedłużeniem Imum Coeli. Przedłużeniem Imum Coeli, czyli jest czymś więcej, czymś dalej niż Imum Coeli.
Imum Coeli to są korzenie, to jest nasze zakorzenienie w przeszłości, w biologii, w domu, w rodzinie, w jej tradycjach, w nawykach wyniesionych z domu. To jest też nasza dziecinność, dziecinada, infantylizm. Natomiast to, co jest bardziej niż te korzenie, to są próby odtworzenia, zbudowania czegoś podobnego, ale na poziomie wysokim i dorosłym.
Ta skłonność przejawia się jako wybitna potrzeba przynależności. Przejawia się jako dołączanie już potem w dorosłym życiu, znaczy po wyjściu z domu, do pewnych zwartych grup mających charakter klanu, czy kolektywu, czy plemienia. Ktoś idzie w świat i znajduje swoje plemię w postaci jakiejś loży masońskiej albo towarzystwa zbierającego się na wspólnych warsztatach, albo sekty – zjawisko sekt tu się mieści.
Tym, do czego ta osoba tęskni, to jest właśnie kolektyw i kolektywizm. Kolektyw i kolektywizm motywowany podobnie jak rodzina, czyli motywowany pewną wspólnotą na poziomie takim bio-infantylo. I w obrębie tego kolektywu ci ludzie mają napęd, mają dyspozycję do przejawiania solidarności, do wchodzenia w relacje polegające na solidarności z towarzyszami.
Słowo towarzysz, tak zdeprawowane przez komunistów, no właśnie jest z ducha tej ćwiartki. Osoby mające silne wskaźniki osobowości w tej ćwiartki, to są towarzysze. Przykładem jest Pio Forgione, święty cudotwórca, a faktycznie taki trochę szaman, trochę oszust. W jego przypadku jest to dość oczywiste, bo spędził życie w zakonie, w klasztorze, a klasztor to jest właśnie taki klan, sekta, zwarta grupa, do której przynależność jest taka, że jak już tam ktoś wejdzie, to nie wyjdzie. Działa to jak klan, jak kolektyw. Wszyscy muszą być solidarni i nie wyśpiewywać jakichś tajemnic na zewnątrz itd.
Wiktor Orban, który cały swój naród węgierski zaczął urabiać na rodzaj sekty, na taki kolektyw, który się kończy na granicach, lub bardziej na języku węgierskim, którego nikt prócz Węgrów nie rozumie.

Weźmy na warsztat Olafa Scholza. Olaf Scholz, znowu mamy ten przypadek, kiedy oba światła są w tym sektorze. Oba światła u tego niemieckiego polityka, Słońce i Księżyc, niby z gruntu odmienne znaczeniowo, bo Księżyc w Byku, Słońce w Bliźniętach, ale jednak wspólnie i zgodnie znajdują się w jednym sektorze... Właśnie, jak ten sektor nazwać? Tutaj użyłem nazwy Solidarność. Dalej będę używał nazwy Razem, albo „Trzymanie się razem”. „Trzymanie się razem” chyba najlepiej oddaje charakter tego sektora. To jest tytuł jednego z heksagramów Księgi Przemian i to jest najlepsza nazwa dla tego sektora. Trzymanie się razem. Olaf Scholz, jak widzimy, ma w tym „Trzymaniu się razem” oba światła i jeszcze dwie inne planety, Merkurego i Wenus.
I co ciekawe, że pani, po której przejął berło kanclerza... nie Rzeszy, tylko, jak teraz Niemcy się nazywają, Republiki Federalnej, również miała dominującą tę ćwiartkę. Tzn. ma nadal, bo żyje, tylko nie jest już kanclerką. Angela Merkel Księżyc miała gdzie indziej, ale Słońce tak, Słońce miała tam, w III sektorze.
W ogóle ten model, który realizują niemieccy politycy, znaczy polityki gabinetowej, że właśnie rząd działa jak gabinet ze zamkniętymi drzwiami, szczelnie filtruje to, co zewnętrze ma wiedzieć o nim. Nie wdaje się w jakieś wiecowe działania. Jest tajemniczy, działa trochę jak sekta. Ten styl kierowania polityką wydaje mi się bardzo niemiecki. Oboje kanclerze, Merkel i Scholz, dobrze utrafili ze swoimi układami planet w horoskopie w ten niemiecki styl uprawiania polityki. Ów styl już miał półtora wieku temu albo więcej na myśli Otto von Bismarck, kiedy mówił, że polityka jest jak robienie kiełbas i nie należy o niej zbyt wiele mówić. I lepiej, żeby inni o tym za dużo nie wiedzieli. Jak nie należy opowiadać o powstawaniu kiełbasy, tak nie należy opowiadać o decyzjach podejmowanych w gabinetach. To był Olaf Szolc, który realizuje właśnie ten gabinetowy styl politycznego życia.

Grzegorz Lindenberg: nie wiem, na ile on jest znany. Mnie jest znany, bo go znam osobiście. Był jednym z twórców Gazety Wyborczej i firmy Agora. Potem stamtąd odszedł, założył własną firmę Super Express. Potem odszedł z Super Expressu i kiedy drugi raz Saturna pojawił się w okolicach jego Medium Coeli, zaczął wydawać książki o przyszłości. Z futurologii polityki, z futurologii wielkich tendencji w życiu cywilizacji. Wydał dwie lub trzy takie książki. Podałem łatwy do zapamiętania adres jego strony, więc kogo interesuje, to proszę sobie przeczytać. Jego zawód, czy misję, o lepiej odpowiedzieć misję.
Lindenberg, prócz tego przeładowania trzeciej ćwiartki międzyosiowej, jest ascendentykiem, ponieważ w zasięgu ascendentu ma Księżyc. Księżyc jest w ciekawym punkcie: w Zero Wodnika, więc to nie jest taki Księżyc przylepa, tylko to jest Księżyc wychylony w przyszłość i w abstrakcję. Księzyc jest też negatywnie poparty opozycją od Urana, więc to jest jeszcze bardziej uraniczny Księżyc. Więc to nakierowanie na przyszłość jest tutaj, powiedziałbym, że aż gwiżdże w tym horoskopie, ale jest ascendentykiem i przez tę dominantę ascendentu on nie wpadał (jak śliwka w kompot) w kolektywy, tylko on te kolektywy tymi rękami budował, po czym z nich odchodził, bo jak widzimy nie ma planet w ćwiartce Dzieło. On nie trzymał tego, co zbudował, ani nie trzymał się kurczowo tego, co zbudował. Był budowniczym ludzkich zespołów, skutecznych, sprawnych, biznesowo również sprawnych. On o tym pisze na swojej stronie, warto przeczytać. Więc również tak ta dyspozycja w kierunku tego niby sekciarskiego trzymania się razem może być zrealizowana.

A to jest mój nieżyjący już przyjaciel, ale jednocześnie człowiek, który wywarł znaczny wpływ. Jego osobowość i jego poglądy wywarły znaczny wpływ na mnie w pewnym okresie. W jakimś sensie wywierają nadal.
Henryk Kliszko, twórca schroniska na Otrycie i związanego z nim Klubu Otryckiego. Widzimy, że ma zajęty przez Saturna ascendent, ma potężnie obłożony descendent, gdzie ma Wenus, Słońce i Marsa, to wszystko w znaku Ryb. Ryba był straszna, jeśli chodzi o poruszanie się takim wężykiem w swoich decyzjach i w swoich życiowych wyborach.
Przy tym bardzo odczuwalny u niego był ten Księżyc w sektorze, w trzeciej ćwiartce, w sektorze Trzymanie się razem, ponieważ on ogromnie potrzebował kolektywu, być otoczonym kolektywem; i ten kolektywizm u niego był dominującą ideą i po to, żeby sobie ten kolektyw stworzyć, wykonał zupełnie niezwykłą pracę, mianowicie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku zebrawszy przyjaciół, zbudował schronisko w Bieszczadach po to, żeby tam zapraszać ludzi, ściągać ich i mieć ich w kolektywie wokół siebie. Te nurty kolektywistyczne, plemienno-klanowe, były bardzo silne w tym, co robił. Z wykształcenia był socjologiem, podobnie jak Lindenberg; oni się znali i przyjaźnili, Lindenberga ja także poznałem na Otrycie. Henryk, kilka lat starszy, był Grześka nauczycielem, jako wykładowca na socjologii.

Jako ostatnia została nam ćwiartka najbardziej tajemnicza i dziwna. Bo co może być dalej niż Medium Coeli? Jak człowiek może realizować się w życiu sięgając dalej niż po karierę, idąc w górę dalej niż do stolic świata, osiągając sukcesy większe niż te, które osiąga się w jakichś Harvardach czy Sorbonach? Co może zrobić? Może wyjść w nieznane. Dalszy ciąg kariery w kierunku Medium Coeli, owo bardziej niż kariera, to jest wyjście w nieznane.
I na tym polega i taki jest sens ćwiartki numer jeden, czyli ćwiartki "Wyjście poza". Wyjście poza, poza coś, poza to, co obecne -- inaczej po łacinie, transgresja. Co dokładnie to znaczy? Przekroczenie pewnej linii. Trans, czyli właśnie "poza". Transgresja to jest dosłownie poza-wyjście, poza-pójście. Wyjście w nieznane. Wychodząc w nieznane, wychodzimy w przyszłość, a jednocześnie w świat wyobraźni, w świat fikcji. Od razu przypuszczamy, że tu będą grupować się pisarze z różnych gatunków fikcji. Rzeczywiście wśród nich był Lewis Carroll, autor "Alicji w Krainie Czarów". Ale również mieszczą tutaj się Karl Marx, Charles Darwin oraz Lech Wałęsa.

Tu widzimy kosmogram Wałęsy. Znamy niezwykły wyczyn życiowy Wałęsy: przede wszystkim jego entrée, jego wyjście ze sfery nieznaności, wyjście ze sfery bycia nikim. On był nikim i nagle w ciągu paru godzin stał się kimś, kogo znała cała Polska. On to zawdzięczał nie planetom na Medium Coeli, bo widzimy, że na MC nie ma nic. I zresztą awansowany na prezydenta był dość bezradny w tamtej roli: widać było, że ona go męczy. Wykonywał wtedy takie decyzje, ruchy, że "niech ktoś przyjdzie i niech to robi za mnie". I rzeczywiście pojawiali się jego przyboczni, którzy usiłowali być takimi sub-prezydentami.
Za to widzimy, że miał potężnie obłożony sektor pierwszy, czyli strefę od Imum Coeli do Ascendentu, czyli u niego było zgrupowanie planet, które już wyszły z dołka Imum Coeli i szły w kierunku Ascendentu, zbliżały się do ujawnienia. W tym punkcie ujawniania się była już Wenus. Znaczy, Wenus, znamy dokładność, ten kwarantannik jest trochę niepewny, bo z dokładnością do pół godziny i podanym przez jego siostrę, więc to była jakaś rodzinna tradycja.
One są łatwe tradycje, ustne, rodzinne są łatwo zniekształcane. Niektórzy polscy astrologowie próbowali poprawiać mu ten horoskop, tak żeby wschodził lew, a nie panna, a jeszcze lepiej, żeby wschodził Jowisz w lwie. Ale bez poprawiania trzecia trzydzieści daje całkiem ładny obraz, mianowicie daje spotęgowane przez obecność Księżyca i Słońca, które oba światła są potężne, ponieważ są w koniunkcji z punktem kardynalnym powietrznym wagi.
Księżyc jest dokładnie w zero wagi, jest waga 0,17. Słońce jest waga 5. Pomiędzy nimi jest Neptun, a ta planeta, która wygląda, to jest 26, 33, to jest Merkury. Te cztery planety tworzą koniunkcję i ta koniunkcja jednoznacznie należy do świadki numer jeden, czyli do wyjścia poza to, co znane, wejście w świat wcześniej niewyobrażalny.
No i on to zrobił. Co również jest związane z tym, że jego w zasadzie cała kariera, z wyjątkiem już może tego późnego okresu prezydenckiego, już tego nie pamiętam, ale on zaistniał, znaczy on w ogóle został wybudzony z tej nieobecności, z tego życia prywatnego. Został obudzony, kiedy Saturn wszedł do tej ćwiartki, a zwykle przejście Saturna przez Ascendent daje skutki takie, że ludzie się wycofują, że ludzie niby idą w nieznane, ale to nieznane jest takie bardzo konkretne, ale to zostawię na później.
Raczej ludzie znikają, sławni ludzie raczej znikają z pola widzenia, kiedy Saturn im przechodzi przez ten obszar nieba, natomiast Wałęsa właśnie wypłynął i myślę, że to jest też potwierdzenie wielkiej wagi tej koniunkcji z obu światłami i Neptunem w sektorze międzyosiowym, czyli transgresja. On właśnie zaistniał jako taki transgresyk.

Innym znanym transgresykiem, znaczy już wyraźnie celującym w przyszłość i w fantazje, znaczy umieszczającym swoje fantazje, które uważał za konieczne i realne i umieszczał w przyszłości, był Karl Marx, który jak widzimy miał, podobnie jak Wałęsa, dla koniunkcji Słońca i Księżyca i podobnie jak Wałęsa w tej ćwierce, chociaż nie w środku, tylko bardziej na dole, ale jednak w jego horoskopie widać, że właśnie ten obszar transgresji, czyli wybiegania w wyobrażone fikcje i w przyszłość był ten obszar naładowany najsilniej.
Podobnie jak na poprzednich obrazkach, znaczy przy poprzednich przykładach znalazłem zdjęcie młodego Marksa, pewnie z czasów, kiedy razem z Engelcem pisali, że widma unoszą się nad Europą. Widzimy taki gniewny wzrok tego ówczesnego młodzieńca, chociaż tu czupry nasi wieje. Te godziny takie okrągłe są dla nas zawsze niewiarygodne i ja myślę, że on bardziej miałby te koniunkcyjne ptonozoramy w Mediuceli i w ten sposób Słońce i Księżyc byłyby bardziej w głąb ćwiartki obszaru międzyosiowego transgresją.
Jego przyjaciel Engels go czule nazywał "mój murzynie". Tak adresował listy do niego. No więc tu mamy tego murzyna Marksa...

...A to jest mój znajomy, przyjaciel z warsztatów, z sesji w Szałasie-Potu, praktyk szamański, który w późniejszych latach poszedł już w szamanizm ostry, to znaczy w studiowanie psychodelików i ich działania.
I widzimy, dlaczego, to znaczy ten obszar międzyosiowy transgresji, wyjście poza, czyli transgresja, no dobrze tłumaczy to, dlaczego zacząwszy od socjologii, jest ciekawe, że ja mam wielu socjologów wśród znajomych i wśród tych prezentowanych osób też oni przeważają, no że zacząwszy od socjologii no obrał karierę no trudną i wyjątkową i w zasadzie niemożliwą badanie psychodelików i ich wpływu na psychikę. I wydał co najmniej dwie książki, tutaj ta nowsza, okładkę nowszej, potem Grzybobranie, kulturowa historia psylocybiny, psylocybina to jest spośród wielu jego ulubionych środków zmieniających świadomość. No i widzimy, że Maciej Lorenc ma nie tylko, tu jeszcze taka uwaga, znaczy tu on ma nie tylko całą galerię planet, większość ich plus Jowisza i Neptuna wewnątrz sektora międzyosiowego transgresja i jakby z pełnią władz umysłowych wyszedł poza to, co zwyczajne, a wszedł w odmienny świat odmiennie pracującego umysłu.
Jak mówię, uczynił to nie tracąc przytomności. Co tu jeszcze widzimy w horoskopie? Widzimy, że Księżyc, oczywiście tu są oba światła, Księżyc jest w punkcie ziemnym w wadze pięciokrotnym, który to jest punkt, mówiąc krótko, punkt trend setterów. Tu mają, muszą mieć coś ważnego ludzie, którzy mają potrzebę nie tylko wiedzenia, ale głoszenia, przekonywania innych, głoszenia swojej wiedzy.
Ja coś wiem, a ty nie wiesz, ja ci to powiem. To jest ta postawa. No i on tak robi.
Druga rzecz to jest Słońce w koniunkcji z Uranem. Też ciekawe, że z Uranem. Słońce w koniunkcji z Uranem w uranicznym punkcie w połowie Strzelca, który to jest punkt, czy obszar podróżników.

No i on rzeczywiście zwiedził świat, ale również jeszcze bardziej dokładnie zwiedził świat zdalnie. Pierwsza jego książka jest, to jest zbiór jego wywiadów z głównymi osobami z ruchu badania psychodelików. Znaczy on z ich wszystkich, z nimi wszystkich ponawiązywał kontakty, do niektórych jeździł, a z niektórymi odbywał wywiady, tak jak ja teraz z wami przez internet, przez komunikatory.
Taką nadludzką pracę dla kogoś, kto ma inny horoskop, niepojętą zupełnie, wykonał. I myślę, że jeszcze niejedno wykonał. I tu jeszcze, czy to już jest koniec? Nie, jeszcze są rzeczy do przypomnienia.
Mamy już dwie minuty przekroczenia czasu, więc spróbuję szybciutko. Cały ten system czterech osi i czterech obszarów międzyosiowych nazywany jest Octotopos, czyli osiem miejsc, bo tych wyróżnionych miejsc w horoskopie jest osiem. I jego ten system bywał próbowany przez starożytnych Greków, a jego takim wielkim odnowicielem w czasach całkiem niedawnych jest francuski autor Patrice Guinard.

I tutaj jest podobny schemat jak te, których używałem do tej pory, tylko z terminologią Guinarda. Znaczy on używał dość dziwnych określeń na osie horoskopu. Znaczy on je rozumiał trochę po swojemu, nie ogólnoastrologicznie i ponazywał obszary, czy osie międzyosiowe.
Osie międzyosiowe, dobrze to brzmi. No i on używał właśnie takich, znaczy ja podkreśliłem na żółto te, które są tłumaczeniami terminów guinardowskich. Zamiast ja na ascendencie mówił komunikacja, ale tu chodzi raczej o zakomunikowanie swojej obecności.
Chyba bardziej chodzi po prostu o obecność, ja jako obecność. Tutaj zamiast otwarcie na świat używał terminu przyjaźń, który jest mylący, lepsze jest to otwarcie na świat. Zamiast przyjemnie mówił o pozycji, w sensie pozycji społecznej.
Przy tym klanowo-plemiennym obszarze trzymanie się razem używał terminu harmonia, który też używał, uważam za mylący. Przy ty lub partner dla descendentów, dla tego kompleksu znaczeń descendentowych używał słowa para w angielskim tłumaczeniu couple. Dla dzieła używał terminu wiedza, też według mnie nie zupełnie dobrego.
I być może tutaj chodzi o różnice między językiem francuskim, angielskim i polskim. Znaczy, że takie żywcem tłumaczenia z francuskiego może nie trafiać w odpowiednie skojarzenia polskie. Natomiast jego wielkim wynalazkiem i to jest to, co należy znać i postanawiam lansować to skojarzenie, wielkim jego wynalazkiem było nazwanie Imum Coeli hasłem tajemnica.
Mówiąc jeszcze inaczej, Guinard odkrył, że pochodzenie, to właśnie imoceliczne pochodzenie, te związane z Imum Coeli korzenie, zawsze są obłożone tajemnicą. Zawsze jest to dojście do granicy niewiadomego. Tak jak ty, każdy z nas, przewijając wstecz swoje wspomnienia, nie dojdzie do momentu urodzenia, tylko dojdzie do momentu, kiedy nic nie wie.
Prawda? Kiedy szukamy początków państwa polskiego, to dochodzimy do jakichś starych zapisków, ale one nie rejestrują żadnego powstania Polski, tylko po prostu dzielą obszar, kiedy coś wiadomo i czegoś nie wiadomo. Że jakiś ksiądz imieniem Mieszka, Misyka, się pojawił gdzieś tam na wschodzie. Czy pochodzenie gatunku człowiek. Podobnie, są jakieś kości, jakie DNA. Ale gdzie ten początek? Nie ma go. Czy powstanie życia na Ziemi. Powstanie wszechświata. Wszystko to są tajemnice. To jest odkrycie Guinarda.

I tu jeszcze takie szybkie podglądy tego schematu znalazłem w dawnych papierach. System Octotopos i widzimy, jak to widać na jednym obrazku.
Że sens Ascendentu zostanie przedłużony od coś więcej niż Ascendent, czy coś więcej niż ja, czyli moje dzieło. I dochodzimy do obszaru dzieło. Pod tytułem dzieło.
I do tworzenia dzieł, które przetrwają autora. To jest sens tego obszaru. Coś więcej niż Descendent, czyli ty.
Coś więcej niż ty. To jest otwarta wspólnota. Lub otwarcie na wspólnotę.
Szerokie otwarcie na bycie razem z innymi. Te rysunki są też po to, żeby zapamiętać kierunek tych kresek. One tak leżą na wykresie, że się mijają.

Tutaj podobnie. Od Imum Coeli, czyli rodziny, korzeni i tajemnicy, idziemy do sektora trzymanie się razem.
No i to jest coś więcej niż nasza rodzina i nasza infantylność. Tutaj przy okazji te struktury tworzone w rytm, w ramach tego sektora, dla mnie, który tutaj mam niewiele, bywają infantylne, ale o tym infantylizmie sobie jeszcze porozmawiamy. No i podobnie, dalej niż MC, dalej niż kariera sięga obszar, który Guinard nazwał sława, a my nazywamy wyjście poza, czyli transgresja. Również widzimy, że te ćwiartki się mijają.

Tu jeszcze przypominam schemat, który wyświetlałem dwa tygodnie temu. To jest, jak szerokie są te obszary.
No więc się przy okazji, przy osiach, tu jest narysowany przy Medium Coeli, ale do innych osi to się stosuje tak samo. Zastanawialiśmy się, czy to jest 11, 25, 11, 1, 4 stopnia, jak wyszło z rachunków, czy może 12, czy może 15. Zauważmy, że jeżeli będziemy mieli obszary po 15 stopni wokół każdej osi, to będzie to razem 30 stopni, czyli szerokość znaku, zodiaku.
Więc może warto te cztery obszary, cztery równoważniki znaków zodiaku odliczyć na osie, a to, co jest pomiędzy nimi, to są te sektory międzyosiowe, czyli transgresja, dzieło, trzymanie się razem i otwarcie. One są narysowane tymi samymi kolorami, co descendant. Kolory przypominają trochę kolory żywiołów, z wyjątkiem descendant i otwarcie są jakby powietrzne.
Immunceli i trzymanie się razem są jakby wodne, czyli naładowane emocjami. Mediumceli i transgresja są jakby ogniste, czyli wymagają jakichś takich iskry i zrywu. Ascendant nie pasuje, nie koresponduje z żywiołami.
Został żółty kolor, podobnie działa. Ale ten sektor działa... Zostawmy właśnie zbyt daleko idące przypuszczenia. O tych zasięgach osi jeszcze będę mówił, bo do tego jest algorytm.
Wojciech Jóźwiak
2024-11-27
☚ Planety żywiołów Ziemi i Wody | Znaczenia liczb w kontekście astrologii harmonicznej ☛