Ciężkie planety przez descendent
Na podstawie webinarium 2025-10-08. Zobacz też nagranie: Ciężkie planety w tranzytach przez descendent.
Dzisiaj będziemy mówić zgodnie z tytułem „Ciężkie planety przez descendent”, czyli o przejściach [tranzytach] ciężkich planet przez descendent. Dlaczego przez descendent? Bo ostatnio wiele razy zajmowaliśmy się descendentem, były zgłaszane przez was przykłady, więc właśnie to chcę kontynuować. Ale nie będziemy ograniczać się do jednego Urana,potraktujemy sprawę ogólniej, gdyż wszystkie planety są dla nas ciekawe, wszystkie planety ciężkie, czyli od Jowisza i Saturna w górę. Tu od razu wchodzi taki podział, że są trzy naprawdę odległe planety, czyli Uran, Neptun, Pluton, które należą do takiego szerokiego kosmosu. Z drugiej strony, jest Saturn i Jowisz, które są daleko, ale które są takimi planetami ludzkimi, tak jak pisało Objawienie (tak zwanego) świętego Jana, że „kto potrafi, niech pojmie tę liczbę, a jest to liczba człowieka”.
W tym sensie Jowisz i Saturn są takimi planetami człowieka, dlatego że żyjemy w ich rytmach, że ich okresy i ćwiartki ich okresów, jedne trzecie ich okresów decydują o naszych głównych rytmach życia i jest ten drobiazg, ta młodzież, która się trzyma Słońca i właśnie z Marsem włącznie, która stworzy takie najbliższe otoczenie Ziemi i ona, ponieważ porusza się szybko, więc długotrwałych rytmów nie wyznacza, mamy te trzy grupy planet i różnica między tymi dwiema planetami człowieka, Saturnem i Jowiszem, a trzema ciężkimi naprawdę planetami, naprawdę ciężkimi, truly heavy planets... Więc podstawowa różnica między planetami człowieka, czyli Jowiszem i Saturnem, a ciężkimi planetami, tymi naprawdę ciężkimi, jest taka, że możemy sobie wyrobić jakieś zdanie, możemy sobie wyrobić opinię, rozeznanie w oparciu o własne wydarzenia, o własne tranzyty Plutona, Jowisza i Saturna, czyli planet człowieka.
Jeżeli ktoś dostatecznie długo żyje, powiedzmy ponad 40 lat, ja w tamtym wieku mniej więcej zacząłem już dochodzić do takiego pojęcia, to przez analizowanie własnego życia, jego cykli, jego powtórek, jego charakterystycznych momentów można z grubsza rozeznać się, jak typowo przejawiają się wielkie tranzyty planet tych ludzkich, czyli Jowisza i Saturna. Możemy na podstawie tylko własnych doświadczeń, oczywiście poparci jakąś tam teorią astrologiczną, nabyć wiedzy o tym, jak przejawiają się wielkie przejścia Jowisza i Saturna, czyli wielkie przejścia, czyli tranzyty tych planet przez światła, głównie koniunkcją, opozycją i kwadraturą, a jeszcze głównie koniunkcją i opozycją, oraz przejścia tych planet przez osie urodzeniowe, osie kosmogramu. Czyli to jest standardowy termin, który wprowadza tak daleko, znaczy wśród nas, wielkie przejścia.
Natomiast z własnego doświadczenia nie jesteśmy w stanie, nie potrafimy podobnie poznać wielkich przejść czy wielkich tranzytów planet dalekich, czyli Urana, Neptuna, Plutona. Dlaczego? Dlatego, że one się w naszych życiach nie powtarzają. Można dokładnie raz przeżyć każdy z tych tranzytów.
Czasami można robić analogię, pomagać analogiami, że tak jak kiedyś zadziałał Uran, przechodząc przez mój lub czyjś descendent, to w przyszłości podobnie się wyrazi i kiedy będzie przechodzić przez urodzeniowy Księżyc albo urodzeniową Wenus, ponieważ Księżyc i Wenus są ekwiwalentami w jakimś stopniu, tak powiedzmy, na 70% descendentu, więc i w tranzytach powinny działać podobnie. Więc taką wiedzą ogólno-astrologiczną się posługując, możemy sobie sztukować nasze pojęcia o tranzytach ciężkich planet. Natomiast jak powiedziałem, one się nie powtórzą, bo żyjemy za krótko i wobec tego nie mamy szans.
Trzeba szukać innych rzeczy. Co musimy robić? Jakie jest rozwiązanie? Powinniśmy badać u siebie i wymieniać doświadczenia między innymi. Proste.
Badać nie tylko na sobie, ale badać w obrębie pewnej grupy i problem tranzytów. Więc badanie, testowanie, doświadczalne badanie, doświadczalne podejście do przejść wielkich planet, do przejść ciężkich planet, do tranzytów ciężkich planet wymusza pracę zespołową. Wymusza pracę w obrębie pewnej społeczności.
I to jest to, co ja usiłuję realizować w Astro Akademii od... Nie powiem, że od początku, bo na początku to nie zwracałem większej uwagi. Po prostu prowadziłem kursy, które przekazywały astro-wiedzę, ale gdzieś tak od roku 2006-2008, a na pewno od 2015 to jest takim głównym celem, główną intencją, która przyświeca prowadzenie Astro Akademii. Żeby poznawać siebie i wymieniać się tą wiedzą.
I to jest coś, co chciałbym, żebyście pamiętali, pamiętały, ponieważ ja to mam stale gdzieś tam w płytkich zasobach, w płytkich szufladach, ale nie zawsze o tym mówię, więc przypominam, że to jest cel Astro Akademii. Wymiana żywej wiedzy o naszych horoskopach, po to, żeby ta wiedza mogła stać się wiedzą ogólną. Tu jeszcze mógłbym mówić, na jakie sposoby można pracować w astrologii, ale to zanim zastąpią nas jakieś potężne sztuczne inteligencje, które jeszcze trzeba, konieczny warunek, które jeszcze powinny uwierzyć w to, że w ogóle istnieją jakieś korelacje między pozycjami planet, a życiem ludzi, a może i ich życiem, czyli tych robotów. Ale to już nie jest to nasze bezpośrednie zadanie. Na razie pracujemy tak, jak potrafimy.
Czyli mamy problem przejść ciężkich planet przez Descendent. Tu jest kolejny punkt, na który zwrócę uwagę. Jeśli ktoś podchodzi do tego tematu, co się dzieje podczas tranzytów, czy przejść ciężkich planet, wielkich tranzytów ciężkich planet, czyli również ich przejść przez osie. I nawet, jeżeli dokonamy zawężenia tematu i skupimy się na przejściach przez jedną z tych osi, czyli przez Descendent, to zauważymy duży rozrzut. Nasza cierpliwość jako astrologów będzie i jest wystawiona na dużą próbę.
Bo co się okazuje? Przy podobnych tranzytach, przejściu najpierw Urana, a potem Plutona, a potem Jowisza, ale skupmy się na Uranie, a może i na Plutonie. Więc mamy tutaj: Uran, ale także Pluton, a także Jowisz przechodzący przez descendent. Siła złego na jednego.

Co się dzieje [w tym kosmogramie]? Jeden z nas rozpoczyna studia, podkreśliłem, że w Łodzi, ponieważ była to pierwsza taka w życiu moim duża przenoska z miasta do miasta, porzucenie rodzinnego domu itd. To zrobił Wojciech Jóźwiak, że porzucił dom rodzinny, ale odwiedzał go często, bo było niedaleko, parędziesiąt kilometrów.
[Konieczne wyjaśnienie, czym była dla mnie tamta zmiana i cały następny okres.
Okres studiów w Łodzi zaczęty
jesienią 1968 oceniam negatywnie. Popadłem w styl życia pod
tytułem „młodzieżowa banda”. Same studia, nauczanie, już wtedy
odbierałem jako regres w porównaniu ze szkołą średnią.
Spodziewałem się rozwoju, intelektualnego ruchu do przodu, a
spotkałem się z nudą, niekompetencją, niewiedzą i małostkowością
„profesorów”. Ponieważ studia mnie nudziły, zaniedbałem je i
przez to powtarzałem III rok. Latem 1972 r. podczas przejścia Jowisza
przez urodzeniowe Medium Coeli przeniosłem się (co wymagało pewnej mobilizacji) na biofizykę na Uniwersytet Warszawski. Z
dotychczasowym towarzystwem w większości uciąłem kontakty.]

U mnie był wtedy początek studiów i zmiana środowiska. Ale przy podobnym wielkim przejściu, przy Uranie zbliżającym się do descendentu, owa sławna badaczka zwierząt, a zwłaszcza szympansów, małp człekokształtnych, Jane Goodall, zmarła. Jane Goodall, dobrze nam znana, ponieważ kiedyś, parę lat temu poświęciłem jej znaczną część webinarium, kiedy omawiałem znak Barana, a nawet dwukrotnie, bo także kiedy omawiałem dominantę księżycowo-marsową, czyli tych wiecznych harcerzy, bo ona miała Księżyc na ascendencie i miała Marsa w koniunkcji ze Słońcem, czyli była przykładem dominanty lub binastrii Księżyc-Mars i rzeczywiście to, co w życiu sobie zorganizowała i to jak życie pędziła, to było jedno wielkie harcerstwo na sterydach, spędzenie wielu lat, dekad właśnie w takim zaimprowizowanym obozowisku w lesie nad jeziorem Tanganika. [Obecnie od 1968 r. Park Narodowy Gombe.]
W Afryce, wśród szympansów i innych zwierząt, więc wielka przygoda. Ale także omawiałem ją przy okazji punktu „Baran z młotkiem”, czyli tego Barana „grubego”, który zajmuje się rzeczami takimi najbardziej konkretnymi. Ona nago chodziła po dżungli afrykańskiej, żeby nie moczyć sobie ubrania. To jeden z tych przejawów tego punktu.
No więc ona niedawno, parę dni temu podczas zbliżania się pobytu Urana w pobliżu descendentu, czyli tam, gdzie ja go miałem, kiedy szedłem na studia, umarła – po długim, owocnym życiu. Po rozgłosie światowym i wielkiej popularności zakończyła żywot. W drodze będąc zresztą jak prawy Strzelec, prawy harcerz i Księżyc w Strzelców: w podróży, będąc w pokoju hotelowym w Kalifornii, bo ona była Brytyjką i tam żyła na stałe.
Jak widać, można pójść na studia, można umrzeć. A tu jest przykład, który podała w ostatniej chwili przed tym webinarem, bardzo ciekawy przykład – Teta. Mianowicie Teta urodziła dziecko, drugiego syna imieniem Dawid, który się urodził, kiedy dokładnie, idealnie Uran przechodził przez jej descendent – więc również tu mamy descendent.

I do tego Księżyc był w ściślutkiej koniunkcji z Uranem, czyli Księżyc, Uran wsparty Księżycom przechodziły przez tranzytowały Descendent Tety i podczas tego tranzytu urodził się jej młodszy syn Dawid, który taki ma horoskop urodzeniowy:

Tutaj przy okazji, patrząc na horoskop Dawida, miałem taką refleksję, która mnie nachodzi od pewnego czasu, żeby zrezygnować, żeby odstąpić od pokazywania tych kosmogramów tak zwanych stacjonarnych, tych, które są do tej pory w bazie i zastąpić je horoskopami kanwasowymi, które są bardziej eleganckie, pokazują, gdzie są punkty harmoniczne, można je też powiększać, rozszerzać, rozbudowywać.
No więc można urodzić dziecko. Można urodzić dziecko. A jeszcze a propos Dawida, to rzuca się w oczy jego koniunkcja Urana z Księżycem, a dla mnie koniunkcja Urana z Księżycem kojarzy się z ludźmi, którzy budowali grupy, organizacje, struktury, które bardzo przypominały rodzinę, ale były sztuczne, były zrobione.
Takim kanonicznym przykładem jest Jerzy Grotowski, drugim dla mnie kanonicznym jest nieżyjący, obaj nie żyją: Grotowski od bardzo dawna, a drugi przykład, czyli profesor Andrzej Jaczewski od kilku lat. Obaj mieli koniunkcję Urana z Księżycem i pierwszy stworzył teatr, który żył ze sobą w jednym pomieszczeniu, w jednym ośrodku, tworząc taką rodzinę, a Jaczewski stworzył grupę, drużynę harcerską, która też miała taki rodzinny charakter. Naśladowała rodzinę i zastępowała jemu rodzinę. Więc nie mówię, że Dawid będzie tworzył jakąś drużynę harcerską, która mu zastąpi rodzinę, ale to może być ślad, o którym mówiła Teta.
Teta mówiła, że współpracuje ze swoją mamą, czyli Tetą, mając 8 lat, współpracuje ze swoją mamą na zasadzie wprowadzania pewnego zdrowego dystansu w rodzinie. Że: nie dajmy się zwariować, nie dajmy się wciągnąć w jakieś emocjonalne przepychanki, które lubi uprawiać jego starszy brat, traktujmy to na luzie. Mówi Dawid, nie martw się mama, spokojnie, to wszystko się ułoży, dawałaś sobie radę, dasz sobie radę.
Jest tutaj ten Uran z Księżycem, jeszcze w obrębie Imum Coeli, na granicy Byka, co też może być ważne, działa tak, że pozwala, no właśnie takim współczującym umysłem ogarnąć sprawy księżycowe, czyli rodziny, matki, najbliższych osób, rodzeństwa i tak dalej. Więc to może być bardzo pozytywny sygnał, a już tak mówić, tym bardziej wystarczy. Zresztą mówię o tej Wen, mam na myśli, że jeszcze Wenus w pobliżu Medium Coeli.
Ciekawe zjawisko w każdym razie. No więc można urodzić dziecko, które będzie miało, a które w dodatku będzie miało uranowo-księżycowy charakter. Jest też urodzeniowo-descendentalny, bo Dawid ma silny ekwiwalent descendentów w postaci Wenus w Medium Coeli, więc można takie rzeczy zrobić.
Te przypadki są ciekawe, każdy w sobie osobno, natomiast mogą wprowadzić nas, astrologów i zwłaszcza początkujących astrologów... Chociaż tych poczatkujących nie wprowadzą w pomieszanie, ponieważ początkujący astrolog ma zwykle podane na tacy w podręczniku albo w ramach kursów przykłady, które pasują do schematu. Ma w głowie, w umyśle, w pamięci tylko dobre przykłady, trafne przykłady schematu. Natomiast życie uczy, że wiele przykładów, jeśli nie większość, to są, w świetle naszych astrologicznych schematów, to są przykłady nietrafne, że życie poszło inaczej, niż by sobie astrologiczna teoria wyobrażała.
Wobec tego musimy się uzbroić w pewną tolerancję, w pewien dystans wobec tego, co nam doświadczenie podsuwa i musimy się uczyć, żeby znajdować podobieństwa wśród wydarzeń pozornie zupełnie odrębnych. Tak mamy pierwsze podejście do tematu przechodzenia ciężkich planet przez osie horoskopu. Nawet jeżeli te osie ograniczymy do descendentu, pierwsze podejście, pierwszy nasz rzut oka jest taki, że coś się dzieje.
Być może coś ważnego się dzieje. Jeżeli ktoś przychodzi do mnie, do nas po poradę i ja lub ty (też astrologowie), patrzymy w horoskop i widzimy, że Uran zbliża się do descendentu. Albo Pluton zbliża się do descendentu, albo Neptun, albo Saturn. To mówimy, oj, coś się wydarzy u ciebie, ważnego, zapewne. Warto dodać to „zapewne”.
Kiedy? No, w ciągu tych dwóch, może trzech lat, podajemy odkąd dokąd. Ważna informacja padła z naszych ust. Warto byłoby ją jakoś skonkretyzować.
Co się może zmienić w tym czasie, w ciągu tamtego czasu? Czy klient pójdzie na studia, czy umrze, czy urodzi dziecko? No właśnie, tutaj musimy sięgnąć ij sięgamy do teorii. Teoria jest taka, że mamy pewne wyobrażenia na temat natalu, horoskopu urodzeniowego, jako tła dla tranzytów. Wyraźnie to zaznaczyłem na wykresie:

Tu są narysowane cztery ćwiartki natalu, cztery ćwiartki horoskopu, ale są to cztery ćwiartki czasowe. Nie te dla planet natalnych [dla określania znaczeń planet urodzeniowych], tylko to kosmogram urodzeniowy, natal, ze swoimi osiami, widziany jako tło dla tranzytów, jako tło dla tego, co będzie się działo w przyszłości, w ciągu życia osoby urodzonej, w ciągu życia urodzonego. I proponuję następujący schemat...
Mówię: ja proponuję, ponieważ inni astrologowie i inne szkoły astrologii będą proponować coś innego. Te znaczenia, które tutaj przedstawiłem, zostały przeze mnie wyciągnięte [tzn. uzyskane na podstawie „masy doświadczeniowej”] głównie dla Saturna. Głównie są to obserwacje dla cyklu Saturna, o których opowiadałem wiele razy, ale myślę, że jest to informacja tego kalibru, którą trzeba powtarzać, powtarzać, powtarzać. Nie powiem, żeby to było do znudzenia. To jest taka informacja, którą warto sobie odświeżać po prostu. No więc mamy kosmogram i mamy jego podział: mamy jego osie, ascendent, descendent, imum coeli, medium coeli.
Przyjmujemy pewien wyidealizowany przypadek, kiedy oś pionowa, czyli lokalny południk, jest pionowo względem linii ascendent-descendent, to znaczy ona jest zawsze prostopadła, bo to jest południk, to jest horyzont w trzech wymiarach, ale kiedy to zrzutujemy na dwa wymiary, na dwuwymiarową ekliptykę, to linia, horyzont redukuje się (lub „degeneruje się”, jak mówią fizycy kwantowi o swoich funkcjach falowych), lub degeneruje, do linii poziomej, a południk degeneruje się lub redukuje do linii pionowej, horyzont do linii poziomej i zwykle te linie są średnio pod kątem prostym, więc właśnie tak rysujemy. To na co zwracamy uwagę w tym schemacie, to są najważniejsze pola jakościowe, które widzimy w tym obrazku —— są to cztery ćwiartki, które mają swój charakter i ten charakter wyświetla się, lub przynajmniej powinien się wyświetlać, lub jest przeze mnie postulowane, że się wyświetla w życiorysach, w czasie, kiedy dana planeta idzie przez tę ćwiartkę. Znaczy jest to najbardziej ogólna charakterystyka pobytu danej planety w danej ćwiartce.
I widzimy, że tak są ponumerowane te ćwiartki, więc kolejność może być inna, numery są nieważne, znaczy ważne, że te numery idą kolejno, tak jak planety idą kolejno przez te ćwiartki, ale w jednym życiu, danym życiu, w jednym z naszych wielu żywotów, dla tych, co wierzą w wielość żywotów, nie zawsze ta kolejność może być inna. Powiedzmy Pluton może startować od Medium Coeli, pamiętaj jak to się stało w przypadku dyktatora Rosji i począł się przesuwać w kierunku Ascendentu, tak zostało. Inna może być ta kolejność, ale zawsze jest to taka kolejność, że po 3 następuje 4, po 4 1, po 1 2, po 2 3, że nie ma przestawienia.
Ćwiartki te mają każda swój charakter, który tu zapisałem przez hasła, i te hasła musimy mieć wryte w pamięć szybką [lub „podręczną”].
Dla ćwiartki nr III jest to hasło „obcy”, obcy w sensie, że stajesz się lub jesteś gdzieś obcy, jesteś w takim miejscu świata, gdzie jesteś obcym, obcą, czujesz się obcym, czujesz się obco, świat jest obcy, ale też spotykasz obcych, spotykasz innych i tu się odbywa to, co wielu filozofów, szkoły całe filozoficzne wyrosły pod hasłem na tle rozważania spotkania z innym – z Innym, którego istnienie, z którym spotkanie konieczne jest do tego, żebyś i ty jako „ja” zaistniał. Gdyś, jak mówią, „Ja” to za mało, musi być jeszcze „Ty”, no więc tu się dzieje to spotkanie z „Ty-ym”, oraz integracja z „Ty-ym”, a także integracja z obcym środowiskiem, integracja z obcymi wcześniej osobami, co może obejmować zarówno na przykład małżeństwo, ale może również ukonkretyzować się jako integracja z zagranicznym obcojęzycznym środowiskiem, więc to wydarzenie może mieć wiele wariantów. Obcy, spotkanie z Innym, integracja – to są hasła dla ćwiartki III.
Czwarta ćwiartka ma hasło indywidualizacja bądź samorealizacja. Samorealizacja bądź indywidualizacja.
To jest taki okres w życiu w obrębie ruchu (cyklu) pewnej planety, więc to może trwać długo lub krótko, kiedy przeżywasz odpowiednią ćwiartkę cyklu, kiedy się samorealizujesz oraz indywiduujesz się, to jest termin Junga, jak wiadomo, czyli stajesz się tym, kim powinieneś/powinnaś być, czyli stajesz się jakby równy swojemu losowi, jakoś tak to można powiedzieć. Przynajmniej w cyklu Saturna okres ten bywa epoką realizacji jakichś szczytnych, wielkich, ale i wyżyłowanych planów z wysoko zawieszoną poprzeczką, które mogą się nie udawać, które również często się nie udają, więc to nie jest tak, że skoro tutaj te hasła brzmią pozytywnie, to tylko tak pozytywnie się realizują.
Następna ćwiartka numer jeden, pod ascendentem do Imum Coeli, ma hasło „zejście ku konkretowi”, czyli ku symbolicznie rozumianej ziemi. Często jest to wyjazd na wieś, zamieszkanie właśnie w jakiejś wiejskiej chacie, a także zejście czy przejście na pozycję ucznia: że przestaje być ważne to, że do tej pory coś zaczęliśmy, musimy poddać się znowu dyscyplinie, reżimowi, słuchać mądrzejszych itd. Tutaj nawiasem ja od paru stopni Saturna jestem w tym obszarze i tak to czuję. Co oczywiście nie jest jeszcze relewantne, nie jest jeszcze specjalnie ważne, ponieważ krótko spędziłem w tym okresie.
No i dalej jest okres, kiedy po okresie właśnie tego tutaj [w ćwiartce I] biedowania z nosem przy ziemi i bycia sekowanym przez tych, co więcej wiedzą, którzy mają wyższą pozycję, odkrywamy właściwe sobie miejsce, odkrywamy swoją małą ojczyznę, odkrywamy swój taki mini heimat, odkrywamy swoich i odkrywamy Swojego, „Swojego” z dużej litery. Tak jak w ćwiartce III odkrywamy innego i inność i obcość, tutaj odkrywamy swoich i swojość tego Swojego z dużej litery. Zostajemy oswojeni.
Odkrywamy też jak wiele naprawdę jesteśmy warci, przez co to ten okres przypomina Ćwiartkę IV, czyli samorealizację i indywidualizację, tylko ten odcinek czwarty ma charakter bardziej indywidualny, jak to słowo „samo” wskazuje, a ten odcinek numer dwa jest bardziej społeczny, wobec tego nazwałem go „księżycową praktyką”, ponieważ Księżyc patronuje w astrologii temu, co społeczne, co wspólne, społeczne i ogólne, ale również i często właśnie ta księżycowość jest kojarzona w obszarze przestrzeni znaczeń tak, że jest to czas, który również przeżywamy pod hasłem „biznes”, czyli realizacja swoich interesów, często dosłownych, że to jest okres, kiedy najlepiej nam udają się materialne interesy. Niektórym w tej ćwiartce się udają, a niektórym w ćwiartce IV, ale to dzieje się z innych powodów, które są jakby na innym poziomie znaczeniowym.
Skoro istnieje taka struktura ćwiartkowa, to przejście z ćwiartki do ćwiartki jest szczególnym skokiem i ten skok się realizuje podczas przejścia ciężkich planet przez osie. W tym podczas przejścia przez descendent, czyli w przypadku, który nas najbardziej teraz interesuje. Odpowiednie hasło, jakie mogę sobie odtworzyć z cyklu Saturna, to jest „skok w nieznane”. Znaczy: ze świata znanego skaczemy w nieznane, tak jak Don Juan Matus u Castanedy kazał skakać swoim uczniom, jakoby kazał skakać w ciemność, w przepaść, i oni się wtedy jakoś przemieniali, startowali do szamańskiego lotu... Koniec dygresji.
Więc to jest taki skok w nieznane, ale też skok w ciemność, bo nie wiadomo, co jest dalej. Jest to próba sił, a także próba radzenia sobie samemu. „Radź sobie sam”, ponieważ twojego dotychczasowego ochronnego środowiska, tamtych swoich i swojego domu („domu” w takim dużym cudzysłowie) nie ma już, przestał wystarczać, przestał cię ochraniać, tej ochrony nie ma, natomiast w tobie uruchomił się bardzo silny impuls rozwojowy: to, co było do tej pory nudzi cię szczerze, masz już dosyć tych samych znajomych, tych samych rozmów, tego samego chwalenia się, że ten sobie kupił taki samochód, a tamten takie domostwo, a tamta taką kolię z pereł, wobec tego rzucamy to, odcinamy się, idziemy gdzieś przed siebie, zgodnie ze swoim losem. Jednak tamci, których spotykamy po tamtej drugiej stronie, wcale nam nie sprzyjają, a może nas nawet nie zauważają, ciebie nie zauważają, a jeśli zauważą, to patrzą bardzo krytycznym okiem i gotowi są ciebie odrzucić jako obcego, więc to może być straszna próba. A dlaczego rodzą się dzieci wtedy? Trzeba by zapytać tym, którym się dzieci urodziły w tamtym momencie. No więc tak to się dzieje. Próba sił, ale też usamodzielnienie się, ale też wyjście na pewien wyższy poziom odpowiedzialności. To się wszystko dzieje.
Descendent w tradycyjnym dyskursie czy paradygmacie astrologicznym, jest kojarzony z tym, co ja tutaj napisałem: spotkanie z innym, z drugim, z partnerem, tylko właśnie z partnerem bardziej niż z innym i obcym. Co też w tym obszarze występuje, że wiążemy się z kimś, małżeństwo zawieramy albo jakąś bliską przyjaźń zawieramy, lub inne związki zawieramy. Więc trzeba to badać i oswajać się z tymi przykładami.
Jeszcze podam podobne zwięzłe hasła na inne skoki.
Skok przez MC to jest „zasilanie z góry”, co w sensie najbardziej dosłownym może oznaczać, że znajdujesz jakieś dodatkowe niebrane i nieistniejące do tej pory sposoby finansowego zasilania. Coś kapnie, coś spadnie. Na przykład mojemu synowi skapnęło stypendium z Kanady, który je znalazł swoimi uczelnianymi kanałami i wyjechał na pisanie doktoratu do Kanady. Mówię nie dlatego, żebym się miał chwalić synem, ale dlatego że to jest bardzo typowy schemat, wręcz typówka astrologiczna, że tak powiem. Również znanemu wielkiemu Polakowi, czyli Sławomirowi Mrożkowi zdarzyło się dokładnie to samo. Kiedy Saturn przechodził przez jego medium coeli, dostał stypendium z pewnej fundacji amerykańskiej, która mu umożliwiła pobyt w Ameryce. Był to udział w jakichś kursach rozwojowych dla młodych zapowiadających się pisarzy, literatów ze wschodniej Europy. Mrożek miał wtedy dwadzieścia parę lat. I on już nie uwolnił się od myśli, że trzeba tam wrócić i wrócił. Zrobił to wtedy, kiedy Jowisz przechodził przez jego urodzeniowy Ascendent. Mówiłem o tym w poprzednim webinarium.
Kiedy planeta przechodzi przez Ascendent, mamy skok, który nazwałem „powrót do znanego” – ze znakiem zapytania, ponieważ to jest taka definicja, która mi przyszła dwa godziny temu. Urealnia się tak, że przechodzimy ku konkretowi ziemi, do pozycji ucznia... Wracamy do spraw konkretnych. Dom budujemy na przykład. Dzieci rodzimy na przykład. Albo uczymy się jakiegoś nowego rzemiosła. Ja teraz uczę się pracy z chatem, AI-em, GPT.
Skok przez IC to jest odkrycie swoich, to jest sytuacja przedstawiona przez Andersena w baśni „Brzydkie Kaczątko”, kiedy młody łabędź odkrywa swój prawdziwy heimat, swoje prawdziwe plemię: właśnie tych dumnych, śnieżnobiałych, jaśniejących, wielkich ptaków, a nie jakichś tam kurcząt, kacząt, różnych takich, z którymi obcował wcześniej.
Ten schemat stanowi apel szczególnie do uczestników/uczestniczek kursów indywidualnych. Będzie w ich zadaniach.
Co jeszcze? Dałem trzy przykłady przejścia ciężkiej planety przez Descendent, to dodam jeszcze jeden przykład, który dał mi bardzo wiele do myślenia. To jest rok nie tak dawny jak dla mnie, 2009. Mija rocznica, kiedy zakończyłem pewną współpracę z pewnym człowiekiem, z pewnym mężczyzną młodszym ode mnie, z którym próbowałem pewnego biznesu, ale okazało się, że nasze intencje i nasze zamiary są nie do pogodzenia.

Kosmogram przedstawia moment rozwiązania umowy i wyrównania zobowiązań, płatności, długów i tak dalej. Koniec współpracy, no i widzimy, że wtedy najbardziej szła przez mój descendent Wenus, ale na Wenus się nie oglądamy, więc to było ewidentnie przejście Saturna: przejście Saturna, który był wtedy w towarzystwie Wenus i Merkurego. Przejście Saturna przez [urodzeniowy] descendent, które tak właśnie się skrupiło, czyli wyobraziło. Ale był koniec [czegoś], więc nie tylko można zawiązać pewną współpracę w takim momencie, ale także ją skończyć, i to również jest descendentalne zjawisko.
Jednak również kiedy zaczynała się ta współpraca, to Saturn też był w strefie Descendentu, trwało około roku.
Zauważmy też, że bardziej [ściślej] niż Saturn, wtedy przez oś urodzeniową przechodził Uran, a Uran z Saturnem, do tego w opozycji, to jest bardziej rwanie więzi niż ich nawiązywanie.
Więc to, że doszło do zerwania więzi albo nawiązania więzi specjalnie po to, żeby ją zerwać, to ten Uran dużo lepiej to tłumaczy niż Saturn. Uran był idealnie na moim ascendencie. Potwierdzał mój ascendent, bo mój ascendent jest bardziej z rektyfikacji, znaczy z uściślenia tego, co zapamiętała moja mama.
I jeszcze zauważamy, że Pluton przechodził: Pluton był w strefie Medium Coeli, Pluton jeszcze nie skończył swojego długotrwałego tranzytu przez Medium Coeli, który również bywa zrywający, rozrywający. Więc takie rzeczy się wtedy działy. Słońce przechodziło przez Neptuna, a przez Neptuna w punkcie „ja wiem lepiej”, to też był czynnik, który uświadomił mi, że ja tu wiem lepiej, powinienem postępować asertywnie, stawiać granice, dbać o te granice, nie pozwalać sobie wchodzić na głowę, nie pozwalać się wyzyskiwać, bo w tym kierunku to szło, nie pozwalać sobie powodować sobą, wymuszać na mnie decyzji, bo też to szło w tym kierunku.
No więc tak, skok w nieznane polegał na tym, że ja od tej pory zostałem postawiony w sytuacji, że musiałem robić to, co do tej pory on robił, przejąć jego funkcje, mianowicie nauczyć się programowania, które kiedyś tam umiałem, próbowałem, a to było dawno, zmieniły się technologie, zmieniło się środowisko, to już nie był własny komputer, to była sieć, musiałem nauczyć się pracy z siecią, no i to mi się w dużym stopniu udało, co widać po tym, że do tej pory to robię, chociaż minęło 15, nawet 16 lat. Mam wrażenie, że to dłużej trwa... Że całe życie zajmuję się programistyczną pracą z siecią.
A teraz też zmieniła się ćwiartka Saturna, czyli jestem teraz na początku pierwszej ćwiartki, i nauczyciel, czyli Chat GPT, który na ogół jest łagodny i taki właśnie cały po twojej stronie barykady, ale zaczyna mnie nie to, że napominać, tylko pokazuje takie drogi, których ja w ogóle nie znałem; mówi: „a może to, a może tamto, może uruchomić Pythona, a może Mappera?”. Więc pokazuje mi, jak ja niewiele wiem. No więc tak, to jest ten schemat.
Dlatego powinniśmy badać na sobie te przypadki, zbierać je, dzielić się nimi i przez to się uczyć, ponieważ uogólnienie z jednego schematu możemy przerzucić na drugi schemat, z jednej planety na drugą planetę, z jednej osi na drugą oś, i z Descendentu na Księżyc lub Wenus, z Medium Coeli na Słońce [korzystając z ekwiwalentów osi, świateł i planet]. Chciałbym, żeby stało się to główną treścią naszych usiłowań w tym sezonie pracy.

Co jeszcze? Wstępną czynnością powinna być, to zauważyłem tutaj [na tym wykresie], metoda cezur, czyli zestawianie i badanie swoich życiowych cezur, czyli przełomowych wydarzeń, które w wysokim stopniu zmieniały nasz życiowy krajobraz.
No więc metoda cezur, przełomowe wydarzenia. Uważam, że to każdy powinien zrobić albo robić to co jakiś czas, wracać raz do roku do tego ćwiczenia, a uczestniczkom i uczestniczkom kursu indywidualnego będę to stanowczo doradzał, żeby to robili. Będę ich gorąco zachęcał. Zadanie to polega na tym, że znajdujesz taką [jak na rysunku] serię wydarzeń w swoim życiu. Najpierw znajdujesz przełomowe wydarzenie pierwszego rzędu, czyli cezurę pierwszego rzędu.
Co to jest cezura pierwszego rzędu? To jest najważniejsze do tej pory wydarzenie w twoim życiu. To jest to wydarzenie, które najgruntowniej zmieniło twój życiowy krajobraz. To jest to wydarzenie, które uczyniło, że twoja współczesność, twoje obecne warunki życia, twój obecny sposób życia, twój obecny life-scape, życiowy krajobraz jest taki, jaki właśnie jest.
To jest to najbardziej konstytutywne wydarzenie dla twojego obecnego życia. To jest cezura numer jeden. Znajdujemy cezurę numer jeden, zapisujemy ją sobie i kiedy znajdziemy jeszcze kilka następnych [cezur niższego rzędu], to się dzielimy z koleżankami, kolegami, czyli tutaj na forum, albo ze mną, ze mną przynajmniej na kanale 1:1.
Kiedy moje życie już zostało podzielone na dwie epoki, rozłamane na dwie epoki, różniące się od siebie, tak jak tylko mogą się różnić dwie epoki w moim życiu, to biorę pod uwagę dwa te podokresy mojego życia [te, które wyodrębniłem w wyniku pierwszego podziału] i dzielę je kolejnymi wydarzeniami już drugiego rzędu. Kolejnymi rozłamami, cezurami drugiego rzędu. Znajduję dwa przełomowe wydarzenia drugiego rzędu. Zapisuję i jeśli mam taką potrzebę dzielę się z kolegami, koleżankami.
Dla mnie, tu dam siebie jako przykład, przełomowym wydarzeniem pierwszego rzędu jest niewątpliwie i nieustannie od kilkudziesięciu lat zamieszkanie w Milanówku. Zamieszkanie w Milanówku z rodziną, wtedy jeszcze niedużą, bo jedna część rodziny była wewnątrz ciąży, ale za chwilę się urodziła, więc to było przełomowe, niewątpliwe przełomowe wydarzenie pierwszego rzędu. I teraz te dwa okresy do Milanówku i po Milanówku dzielę wydarzeniami drugiego rzędu. Być może przełomowym wydarzeniem drugiego rzędu było pójście na studia, czyli porzucenie domu rodzinnego. Miałem wtedy 17-18 lat i jak pomnożymy przez dwa, to będzie 35..., no nie, do Milanówka się przeprowadziłem mając 41, ale te okresy nie muszą być równe. No więc tak, tamto było wydarzenie pierwsze z wydarzeń drugiego rzędu.
Wydarzeń drugiego rzędu są dwa. Okres zamieszkiwania w Milanówku należałoby też podzielić wydarzeniem drugiego rzędu. Być może był to rok 2004 i uruchomienie kursu astrologii przez internet. „Być może” – bo nie badałem tego aż tak dokładnie. W tym miejscu trzeba po prostu zajrzeć w siebie, w swoje odczucia, w swoje wyobrażenia, i ocenić co było najważniejsze. Każdy powinien to zrobić ze swoim życiem i dla siebie. Kiedy już to mamy, to te cztery odcinki podzielone wydarzeniami drugiego i pierwszego rzędu dzielimy wydarzeniami trzeciego rzędu, też, i będziemy wtedy mieli cztery plus trzy, siedem, siedem wydarzeń dużych, które dzielą nasze życie aż do trzeciego rzędu.
A jak ktoś widzi jeszcze następne ważne, to dzieli dalej. I teraz następny krok będzie taki, że kiedy już podzielimy swoje życie i podzielimy się cezurami z naszą społecznością, z tą astro-akademijną, to patrzymy, które z tych wydarzeń i ile spośród nich polegało na wielkich tranzytach czy wielkich przejściach, było wielkimi przejściami ciężkich planet. Tych od Urana, a chwilowo wystarczy, że od Jowisza w górę.
Tego szukamy. I to będziemy robić, to będziemy robić. Możemy zapominać, ale będziemy sobie o tym przypominać. Będziemy to zadanie konstruować być może przy pomocy coraz doskonalszych programistycznych sposobów.
Wojciech Jóźwiak
2025-10-09
☚ World transits w indywidualnych życiach
Komentarze, dyskusja
- Neko
#43161 : Urodziłam moje drugie dziecko (tak jak Teta), gdy Uran przechodził przez mój descendent. Dodatkowo Neptun zbliżał się do dsc., a Saturn przechodził mi wtedy przez MC. No i Księżyc był w koniunkcji z moim Księżycem, ale nie mówimy teraz o światłach.
Po przejściu Saturna przez descendent faktycznie poczułam i zrealizowałam "silny impuls rozwojowy". Wtedy też (całkiem niedawno) Pluton zbliżał się do mojego dsc.U mojego dziecka Uran na asc, w opozycji do natalnego Plutona na dsc. Natomiast Plutona w koniunkcji z urodzeniowym Uranem na MC. Widać, musiało zachwiać życiem, wybuchnać, zagrozić, żeby wreszcie się tym zajać, naprawić, zacząć leczenie na pełnej parze. Walka o siebie, pełna mobilizacja.
- Neko #43162 : I gdy wychodziłam za mąż to Saturn był w mojej trzeciej ćwiartce, czyli "skok w nieznane, spotkanie z innym, radź sobie sama". A Uran i powoli Neptun, zbliżały się do descendentu.
- Neko #43163 : Saturn na dsc. gdy skończyłam liceum i poszłam do pracy, bo wtedy nie dostałam się na studia (nadrobiłam później). Czyli - spotkanie z innym, samodzielność.
- Wrona #43166 : U mnie gdy Pluton był na Asc a Saturn na Dsc wyjechałam za granicę..to był prawdziwy skok w nieznane...i survival....To była moja cezura I rzędu która przepołowiła moje życie na pół i nic nie było już takie samo...
- Wojciech Jóźwiak Uzupełnienie nt. moich studiów 2025-10-09 17:20:55