prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

2026-09-12. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Otwarte wykłady
Liczba czytań od 2024 r.: 40

Rozmaitość inteligencji a astrologia

Tagi: • Nauka a astrologiaWielorakie inteligencje

Rozmaitość inteligencji a astrologia

Wielość inteligencji wg Howarda Gardnera: i czy jest dobrą naukową podstawą dla astrologii? Fragment wykładu z 9 września 2026.

Astrologom przydaje się też koncepcja wymyślona i ogłoszona w roku 1983, czyli już czterdzieści kilka lat temu, przez Howarda Gardnera. Howard Gardner żyje, ale jest już człowiekiem bardzo wiekowym. Niestety nie ma nigdzie podanego jego czasu urodzenia, po prostu go nie znamy i pewnie znać nie nie będziemy jego horoskopu. Być może należy on do tych psychologów i w ogóle scholars, „szkolarzy”, którzy mają alergię na astrologię, bardzo możliwe, ale nie mam podstaw tak twierdzić. Napisałem w tytule „wielość inteligencji”, chociaż częściej po polsku mówi się „wielorakie inteligencje”, i one idą tak..., tu na rysunku są ponumerowane w kolejności, w jakiej je przedstawiał Gardner, chociaż w samej mandali są one rozmieszczone inaczej.

Więc to są: (1) inteligencja językowa, czyli biegłość używania języka, aż do pisania wierszy, następnie (2) inteligencja matematyczno-logiczna, czyli sztuka rozwiązywania zagadek logicznych, ale także uczenia się matematyki i innych tego rodzaju rzeczy.

I to były dwie inteligencje, lub dwa rodzaje inteligencji, lub dwa jej wymiary, które jak oryginalnie zauważył Gardner, były dostępne i były zwracane przez powszechnie używane testy na IQ, czyli na wysokość inteligencji. Wobec tego ci, którzy mieli inne rodzaje inteligencji, w tych testach przepadali, nie byli przez nie przepuszczani.

Trzecia jest (3) inteligencja muzyczna, zupełnie odrębna. Ja całe życie przeżyłem w stresie i w żalu, że mi Bozia jej nie dała. Potem jest (4) inteligencja przestrzenna. Ona trochę była i być może jest ujmowana przez testy na IQ, ale chyba nie za dobrze. Jako przykład zawodu, który wymaga wybitnej inteligencji przestrzennej podawany jest architekt, ale inne zawody też. Potem jest (5) inteligencja motoryczna, przed Gardnerem traktowana po macoszemu, bo to jest ten rodzaj inteligencji, która się sprawdza w sporcie, w celności, w trafianiu do tarczy, w dryblowaniu piłki, w przewrotach z podparciem na tyczce, co daje skutek w postaci przelotu nad poprzeczką itd., itd. Mnóstwo czynności, które przez tradycyjną szkołę były traktowane jako dobre dla ludu albo dla mniejszości czarnych lub innych, i właśnie zwolennicy Gardnera podnieśli, że ta inteligencja musi być uwzględniana. Potem idzie (6) interpersonalna, która mniej więcej zgadza się z tym, co w doktrynie pięciu wymiarów nazwano ugodowością, może może raczej ugodowość plus ekstrawersja, czyli w sumie umiejętność dogadywania się z innymi. To był numer sześć.

(7) Inteligencja intrapersonalna siódma, którą Gardner dodał pod koniec listy, nazwana jest ostatnio częściej inteligencją emocjonalną, jako że jest to umiejętność rejestrowania i rozeznawania się we własnych stanach psychicznych i emocjonalnych, jak i w stanach emocjonalnych innych ludzi. Do tej listy Gardner dodał ósmą, zwaną (8) naturalistyczną lub rozróżniającą, czyli umiejętność przekładania bodźców empirycznych, zmysłowych na typologię, na przykład na podstawie ruchów skrzydeł rozpoznanie gatunku ptaka (dlatego naturalistyczna), albo na podstawie wzoru gałęzi zimą na bezlistnych drzewach, określenie gatunku drzewa. Tu mówię o sprawnościach, które ja sam mam, znam, umiem, gdyż w tę sprawność rozróżniającą, już od dziecka wszedłem, ale myślę, że zawodowi botanicy, tak jak profesor Łukasz Łuczaj, mają ją rozwiniętą znacznie lepiej. Albo jak Adam Wajrak. Ta ósma inteligencja długo zamykała listę. Zwolennicy wielości inteligencji zaczęli zastanawiać się nad kolejną dziewiątą (9) inteligencją egzystencjalną, czyli właściwie filozoficzną, gdyż byłaby to umiejętność zadawania sobie wielkich pytań filozoficznych w rodzaju, kim ja jestem, po co ja żyję, po co to wszystko istnieje i tak dalej.

Do tej listy ja prywatnie nieśmiało pozwoliłem sobie dodać dziesiątą inteligencję wizyjno-szamańską, która jest przez mainstream, przez establishment ignorowana. Myślę, że każdy z nas, jak tu jesteśmy, ten rodzaj inteligencji w znacznym stopniu ma.

Jakie są ekwiwalencje tych rodzajów inteligencji w świecie astrologii? W większości za tymi inteligencjami stoi Merkury, ewentualnie jego binastrie.

Inteligencję językową daje Merkury, plus zapewne Wenus. Jednak to planetarne uwarunkowanie jest słabo zbadane, mamy ciągle niedobór zrzutowania, zmapowania pomiędzy inteligencjami Gardnera a astrologią. Ten niedobór jest (zapewne) obiektywny, a nie że ja czegoś nie doczytałem. Inaczej mówiąc, gdyby ktoś zapytał pytaniem, które ja przed chwilą postawiłem: jakie są wskaźniki wysokiej bądź niskiej inteligencji językowej w horoskopie, to... na pewno są merkuryczne, ale co więcej Merkuremu jest potrzebne w sztuce operowania językiem? Może Jowisz? Może Wenus? Czy Neptun? Tu by warto przebadać mistrzów języka, polskich poetów, powieściopisarzy, tekściarzy, prawda? Twórcy tekstów piosenek zapadających masowo w pamięć musieli mieć ją wybitną. Agnieszka Osiecka i Wojciech Młynarski musieli mieć ogromnie rozwinięte inteligencje językowe. Lennon i McCartney też mieli wielką. Na pewno Bob Dylan... , James Joyce, który napisał „Finnegan´s Wake”. Julian Tuwim i Jan Brzechwa...

Interpersonalna inteligencja, jak się wydaje, jest korelatem Wenus i jej ekwiwalencji, i obsady descendentu.

Matematyczno-logiczna to niewątpliwie Merkury plus Uran, ale to się kontaminuje, miesza z otwartością na doświadczenia w systemie pięciu wymiarów, więc coś jest tu nie nie całkiem jasne, prawda? Te dwa systemy zaczynają zachodzić na siebie.

Muzyczna jest zagadką nieustanną. Niektórym się wydaje i mnie się wydawało, że Neptun rządzi muzyką. Być może tak jest, ale nie mam pewności. I raczej nie u wszystkich neptuniarzy (neptunistów?) występuje talent muzyczny. Trzeba przejrzeć naszych znajomych neptuniarzy i znajome Ryby. Znam Ryby i neptuniarzy, którzy nie mieli talentu, a przynajmniej ich muzykalność się nie ujawniła.

Przestrzenna też kieruje w stronę Merkurego, Marsa, Urana, również do żywiołu powietrza. Ale tego dobrze nie wiemy. Naturalistyczna jest podobną zagadką, też nie umiemy „zobaczyć” ją w horoskopie. Egzystencjalna zapewne jest merkurowo-plutoniczna, ale też ma związek z Neptunem. Najprawdopodobniej poszczególne inteligencje są to kompleksy, mają charakter kompleksów. To znaczy, że wiele astrologicznych czynników musi działać, aby u kogoś zaistniała inteligencja pewnego rodzaju. Prostej mapy w tym przypadku nie ma.

Wizyjno-szamańska byłaby ekspresją Neptuna, ale znowu pytanie, czy znamy, czy przebadaliśmy wystarczającą liczbę mistyków i szamanów, żeby tak twierdzić. U wielkich mistyków, przynajmniej niektórych, których horoskopy pamietam, rzeczywiście Neptun działał, był dominujący, więc to może być dobry krok. Inteligencja motoryczna jest marsowa, ale czy tylko? To nie jest całkiem jasne.

Dzisiejszy wykład zrobiłem z intencją szukania w psychologii mocnym podstaw dla dociekań astrologicznych. Ale jak widzimy, inteligencje wielorakie Gardnera nie są dobrą bazą dla astrologów. Jest tak, jakbyśmy nie przebili się jeszcze przez obszar styku między tymi dwiema teoriami: rozmaitością inteligencji wg Gardnera a astrologią.

Poprzednio omówiłem model pięciu wymiarów („Big Five”, „OCEAN”). Dalej w planie mamy enneagram, który jest piękniejszy od dwóch poprzednich modeli. Wyjaśnię dlaczego. Model pięciu wymiarów osobowości jest piękny, to znaczy wnosi pewne szczególne piękno matematyczne, natomiast dziewięć lub dziesięć różnych inteligencji, lub rodzajów czy składowych inteligencji jest niepiękne, gdyż ten system robi wrażenie takiej grubej empirii, że można dodawać lub odejmować jego elementy. Nie jest to system logicznie zamknięty, bo na przykład nie ma swojej liczby. Skoro najpierw było siedem tych cech, potem osiem, potem dziewięć, wreszcie (może) dziesięć. Nie wiadomo nawet, ile ich jest, tych składowych inteligencji? Czy to w ogóle są inteligencje? Czy to są (zaledwie) szczególne sprawności? Czy to są cechy, które da się zrzutować do tamtej przestrzeni pięciu wymiarów osobowości? To są wszystko pytania. Czy da się zrzutować na astrologię? – Kolejne pytanie. Więc system Gardnera był i jest niepiękny, natomiast piękny jest enneagram i dalej szybciutko wyłożę go od początku.

Wojciech Jóźwiak
2026-09-12

Komentowanie wymaga zalogowania i/lub ważnego abonamentu.