Pięć recentnych epok cyklu Saturna i Plutona
Porównuję trzydziesto-kilku-letnie epoki od-do koniunkcji Saturna z Plutonem. Każda z nich ma swoistego ducha, osobny kompleks symboliczny lub energetyczny. Jak na ich tle rysuje się nasza obecna epoka, której początek zbiegł się z pandemią Covid?
Z astrologii interesuje mnie astrohistoria. Czyli obserwowanie, jak wydarzenia historyczne wpisują się w cykle planet. Wśród tych cykli najważniejszy – ten, który wprowadza najwybitniejsze zmiany na Ziemi („tej Ziemi”, ludzkiej) – jest cykl Saturna-Plutona. Przypomnę: trwa on średnio 33,43 lat – co taki średnio okres Saturn i Pluton spotykają się w koniunkcjach. Ten okres wydłuża się, gdy Pluton porusza się szybciej i żwawiej ucieka Saturnowi, więc ich spotkanie (koniunkcja) spóźnia się.
Znaczenie koniunkcji Saturna i Plutona
jako widać, gdy wypiszemy ich daty. W XX i XXI wiekach wypadły w
nast. latach:
1914, 1915 – zbiegło się to z początkiem
(„wybuchem”) Wojny Światowej, która niezadługo okazała się
być Pierwszą;
1946-47-48 – tworzenie nowego porządku po II
Wojnie Św. I początek Zimnej Wojny;
1982-83 – rządy Thatcher
i Reagana, liberalna konsolidacja Zachodu, kryzys – wymieranie
gerontokracji – w ZSRR: przesilenie, które za 5-6 lat miło
doprowadzić do upadku;
2020 – pandemia Covidu i następne wydarzenia. Ta epoka zakończy się w r. 2053 i wtedy zacznie się kolejna. Minęło ponad 6 lat tej nowej epoki i zaczynamy widzieć, jakie dominują w niej tendencje i czym różni się ona od poprzednich „prowincji czasu”.
Tym okresom czy epokom warto nadać własne nazwy, żeby lepiej je pamiętać, lepiej kojarzyć z faktami i sprawniej nimi manipulować w pamięci-wyobraźni.
Obrót Saturna względem Plutona od r. 1914 do 1946 zasługuje na nazwę Epoki Walczących Ojczyzn, ponieważ wypełniły go wojny lub przygotowania do wojen, i działo się w obronie lub dla odbudowy (restauracji) poszczególnych ojczyzn, w których ufortyfikowały się, fizycznie i mentalnie, poszczególne narody. Druga nazwa dla tego czasu, to Epoka Ideologii Wyzwolenia Ludu: tak zbiorczo nazywam te wielkie polityczno-społeczne narracje, za cel stawiające wyzwolenie ogółu, demosu, ludu – ale ludu rozumianego jako naród lub jako klasa. Ów naród w jednych krajach, a klasa w drugich miały poczuć i uświadomić sobie swoją krzywdę i wynikającą z owej krzywdy swoją misję. A dalej swoją wyjątkowość, jedyność, „specjalność” czyniącą z nich byty niemal boskie, za które jednostkom nie żal umierać. Co milionami w tym czasie czyniono.
Obrót od 1946 do 1983 ma swoją znaną nie-astrologiczną nazwę Zimnej Wojny, chociaż był to czas dziwnie mało wojenny, więc raczej Zimny Pokój niż wojna. Nie-astrologiczna historia kończy Zimną Wojnę dopiero w 1989 roku, w roku wyborów w Polsce i obalenia Muru Berlińskiego; podczas koniunkcji Saturna nie z Plutonem, a z Neptunem; inną powolna planetą. Jednak wydarzenia z 1982 i 83-go roku były jak wyciągnięcie szpuntu z beczki ZSRR. Moskiewskie imperium już obumierało.
Zauważmy, że Epoka Walczących Ojczyzn, ta od 1914-go, zaczęła się od koniunkcji Saturna i Plutona w zasięgu kardynalnego punktu Raka, i klimaty Raka (chroń dom, rodzinę, dzieci, chowaj się za murem i w bezpiecznej chłodnej piwnicy...) wyraziście wyświetliły się w ówczesnych kultach ojczyzn, którym człowiek krew i wolność winien. Ile modnych wówczas urządzeń było symbolicznie, po Jungowsku, z ducha znaku Raka!
Z kolei założycielska koniunkcja Zimnej Wojny miała miejsce na początku znaku Lwa. Lew (prócz innych blasków...) to teatr, parada, udawanie, popisy. I taki, wielkim popisem siły była Zimna Wojna, niby walka między samcami na tokach, gdy każdy z pojedynkowiczów pilnie zważa, by zębem, dziobem, pazurem (broń Potnia Theron!) nie urazić współzawodnika. Ale rogi i ogony (czyli car-bomby, minutemany, lotniskowce i pociski w silosach) tym okazalsze. Mogę cię zabić 17 razy, ale jakoś tego nie robię... Zimna Wojna dobiegła zwrotu, gdy w 1982-83 Pluton i Saturn weszły do znaku Skorpiona. Znaku prawdy i odsłonięcia skrywaności. Pokaż, co masz pod szatami, przemówił Skorpion przez Ronalda Reagana (zresztą Wodnika). Na jaw wyszła impotencja.
Kolejny obrót cyklu Saturn-Pluton, który zaczął się wraz z koniunkcją lat 1982-83, niech ma dwie nazwy. Pierwsza, to Epoka (imienia) Fukuyamy, od nazwiska amerykańskiego (japońskiego pochodzenia) politologa Francisa Fukuyamy, który pierwszy zręcznie ujął te epokę jako czas pełnego liberalizmu w każdym aspekcie. Działo się tak, lub dziać się miało, pod światowym parasolem USA, jedynego imperium, które pozostało na placu i przez to zostało „jakby” delegowane przez światową społeczność do roli światowego policjanta: bo ktoś musi zapewniać porządek, gdy ten jest psuty przez terrorystów.
Druga nazwa dla czasów 1983-2019, to Druga Globalizacja. Druga, bo Pierwsza była w latach 1884-1913 i ta nazwa należy się obrotowi cyklu Saturn-Pluton, który poprzedzał I Wojnę Światową. Wtedy świat stał podobnie otworem jak ten niedawny z Globalizacji Drugiej, oczywiście dla tych, którzy mieli pieniądze i obrotność.
Wynajdywanie podobieństw i różnic między poszczególnymi Saturno-Plutonicami jest fascynującym zajęciem.
Od ponad sześciu lat staram się wczuć w ducha obecnej epoki, tej „od-covidowej”, tzn. którą zaczęła pandemia Covid. Jakie cechy tego czasu dostrzegają nie-astrologowie? Najogólniejsze jest poczucie tymczasowości i niepewności. Wielkie instytucje poparte wielkimi narracjami, sypią się, tracą spoistość, są podważane i „wyzywane” – are being challenged (jak podpowiada mi zaprzyjaźniony Czat GPT). Tych „sypań, wyzwań i podważań” jest mnóstwo i tym bardziej kusi by zestawiać ich listę – co pewnie zrobię.
Zauważyłem wcześniej, że kolejne koniunkcje Saturna z Plutonem odbywały się w szczególnym miejscach Zodiaku (ekliptyki) i symbolika tych miejsc rzutowała na całą epokę. Nasza epoka zaczęła się od koniunkcji w Koziorożcu. Ale w końcowej fazie tego znaku. Wkrótce potem najpierw Saturn, potem Pluton, weszły do Wodnika. Pluton w Wodniku będzie do lat 2042-43. Gdy był w Wodniku w poprzednich swoich cyklach, przychodziły rewolucje, wspomagane ekstremizmami i epizodami zupełnej negacji stanu rzeczy, „stawianiem rzeczy na głowie” – takiego ducha miała Rewolucja Francuska za jakobinów, a ćwierć tysiąclecia przed nią ekstrema w wykonaniu całkiem odlecianych sekt w Niemczech, Francji i w Niderlandach.
Wykluwające się teraz ekstremizmy czuje się już w kościach. Rano jeden z moich e-kolegów znalazł nagranie, w którym afrykańscy (czarni) migranci relacjonują, jak na morzu płynąc do Europy debordują* osoby (czyżby kobiety?) uznane za czarownice.
*) Pozwalam sobie na neologizm: podobne i pokrewne słowo a-bordaż oznacza wejście (łacińskie a- lub ad-) na pokład przez burtę (francuskie bord – słowo zrazu skandynawskie, stopniowo ogólno-europejskie); przywołajmy też do naszego znaczeniowego gniazda defenestrację.
Wojciech Jóźwiak
2026-08-03
☚ Cykl Urana i historia Stanów Zjednoczonych