prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

2015-02-08. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astrologia reformowana

Karmienie planet | Czytaj w dziale Pracownia
☚ Oktotopos zamiast domów (część 1) | Cztery źródła znaczeń ☛

Karmienie planet

Astrologia,w sensie "przychodzi klient do astrologa" składa się z trzech faz:

(1) Diagnoza – czyli rozpoznanie osobowości klienta. Rozpoznanie nie tylko psychologiczne, tzn. czy jest bardziej ekstra- czy intro-wertykiem, czy jest ponury jak saturniarze, czy życzliwy światu jak wenusowcy itd. – gdyż należy tu także rozpoznanie symboliczne, czyli przez jakie symboliczne istności ta osoba jest przyciągana, jakie symboliczne sytuacje ją wciągają i przylepiają ją. Przykładem najbardziej znana rzecz pod astro-słońcem: gdy ktoś ma coś w Raku, to go przyciąga go rodzina – rodzina w sensie tematu lub sprawy.

(2) Prognoza, lub raczej z angielska timing (jedno z tych mnóstwa pożytecznych słów ang. których w polskim nie ma i pewnie nie będzie), czyli ustalanie czasu. Tu zauważmy, że astrologowi czytającemu horoskop jest w dużym stopniu wszystko jedno, czy coś jest badaną przeszłością czy prognostyczną przyszłością. (Ale już klientowi nie jest wszystko jedno.)

(3) Porada. Ta faza jest najmniej rozpracowana, a warto byłoby, żeby była. Temat Karmienie Planet należy właśnie do fazy trzeciej, czyli tego, co astrolog ma lub może radzić klientowi. I co jest do tego inne niż porada psychologa, coacha, lekarza, prawnika lub księdza. Rada, jak karmić planety i które karmić, byłaby poradą ściśle astrologiczną.


Oto przypuszczam, że często przyczyną problemów klienta jest to, że któraś jego planeta jest jakby niedożywiona – i należałoby ją dokarmić.

Niedokarmienia planety nie mylmy ze słabością planety. Gdy ktoś ma planetę słabą, to nie potrzebuje rzeczy wynikających z tej planety. Gdy ktoś ma słabego Marsa, nie potrzebuje rywalizacji ani wysiłku fizycznego. Gdy ktoś ma słabego Jowisza, zbędna mu jest działalność publiczna i wychodzenie na forum. Kto ma słabą Wenus, nie potrzebuje spełniać się artystycznie. I tak dalej.

Przesłanką dla idei-pomysłu karmienia planet jest pogląd, że ludzie często żyją niezgodnie ze swoimi horoskopami. Takie postawienie sprawy może być nie do przyjęcia dla kogoś, kto uważa, że „w horoskopie zapisane jest wszystko”, więc nie można żyć niezgodnie z horoskopem, ponieważ horoskop jest właśnie szczegółowym przepisem na to, jaki i kim ktoś jest i jaką idzie drogą, i z tej przepisanej drogi zwyczajnie zejść nie można, tak jak pociąg nie zjedzie z toru, a planeta z orbity. Jednak tak nie uważam. Uważam za to, że (A) można śmiało nie realizować swoich potencjałów zawartych („zapisanych”) w horoskopie; jak również – uwaga! – (B) można mieć nie całkiem swój horoskop. Co należy rozumieć następująco:

Człowiek przychodzi na świat z pewnym potencjałem. Z pewną masą wrodzonych zdolności, możliwości i predyspozycji. Ciekawie pisze o tym James Hillman w książce „Kod duszy” (którą powinien czytać do poduszki każdy astrolog), gdzie ów potencjał nazywa „żołędziem”, co po ang. ładnie brzmi (acorn), a po polsku gorzej. Hillman zwraca uwagę na przypadki, kiedy ludzie, zwykle później w jakiejś dziedzinie wybitni, od zawsze, od małego dziecka i niejako z góry wiedzieli, co należy do ich życiowej drogi. Poruszające są przykłady 4-letniego Jehudiego Menuhina, który upierał się, by od razu grać na „dorosłych” skrzypcach, lub 2 i pół letniej Judy Garland, która „podbiła” widownię szkolnego teatru. To jest żołądź-acorn-potencjał. Musi on jakoś być zapisany w horoskopie. Musi... Ale co ma robić rodzące się dziecko, jeśli w czasie narodzin nie ma odpowiedniego układu planet? Musi zadowolić się taką chwilą czasu, w której planety układają się zaledwie w przybliżeniu względem tego, czego domaga się jego potencjał. Dziecko może w jakimś przedziale czasu manewrować chwilą swoich narodzin. Może kilka dni poczekać lub o kilka dni się pośpieszyć. Ale nie za długo! Ta częściowa tylko zgodność potencjału z horoskopem wyjaśnia, dlaczego ludzie przeważnie tylko z jakimś przybliżeniem, z grubsza lub z dokładnością do typu zgadzają się ze swoimi urodzeniowymi kosmogramami, czyli z tym, co mają w nich zapisane.

Tym bardziej możliwe jest, że człowiek nie realizuje swoich potencjałów, chociaż je ma i są one widoczne w horoskopie. Dowodem na to jest historia. Sto lat temu tysiące młodych mężczyzn szło orać pola lub do fabryk, nie mając pojęcia, że sekstyl Urana do Merkurego lub Merkury w Wodniku, lub Merkury w 22 stopniu Skorpiona daje im potencjał biegłego pisania programów w C++. Żeby człowiek zrealizował pewien planetarny potencjał, cywilizacja lub kultura musi mu dostarczyć sposobów na tę realizację. W cywilizacji islamu, zabraniającej rysowania portretów i nieznającej teatru, artyści mający talent w tamtych kierunkach musieli robić coś innego.

Na powyższym tle posiadanie planet, które się męczą, ponieważ ich potencjał nie jest realizowany, a przez to męczą swoich posiadaczy-nosicieli, wydaje się już mniej dziwne.

Energia (albo: potencjał) Marsa realizuje się poprzez ruch, konfrontację i rywalizację. Tymczasem częsty jest przypadek, kiedy ktoś w toku wychowania nie dostał żadnych marsowych sposobów, albo dostał je w bardzo ograniczonym zakresie. Zawinia tu też stereotyp płci. Dziewczynka ma być grzeczna, posłuszna i umieć się dostosowywać – i stereotyp każe jej być taką, nawet kiedy ma Marsa na ascendencie lub w medium coeli. Wychowanie na grzeczną dziewczynkę okazuje się sposobem prokrustowym, które wtłacza osobowość w ramy – w skorupę – w której żywy psychoorganizm się nie mieści. Energia Marsa jest ekstrawertyczna, musi kierować się na zewnątrz, przy czym oczywiście nie musi być niszcząca. Ale jeśli nie pozwala się jej ujść na zewnątrz, kieruje się do środka, ku samemu sobie, podobnie jak zdarza się, że białe krwinki atakują nie obcego wroga – bakterie lub znowotworzone komórki, tylko własną zdrową tkankę. Można sobie wyobrazić, że osoba z dominującym Marsem, która ani nie ma warunków ani, co ważniejsze, nie zna sposobów pozytywnego uruchomienia energii Marsa, czyli skierowania jej do walki, gry, rywalizacji, konkurencji i ruchu, będzie próbować wylać marsowy potencjał tam, gdzie potrafi, najpewniej w najbliższym otoczeniu. Przemoc ku słabszym w rodzinie byłaby tu przykładem banalnym, bardziej wyrafinowane jest działanie tłumionego Marsa na własną psychikę marsowca. Aby uruchomić energię Marsa, trzeba mieć jednak po temu powody i uzasadnienia. Uzasadnienie można sobie wyhodować, wprawiając się w lęk, który domaga się obrony przed urojonym zagrożeniem. Tu należałoby zrobić wywiad w dwie osoby, psychoterapeuta plus astrolog, i zbadać, jak często stanom lękowym odpowiada silny Mars w horoskopie i brak używanie Marsa w życiu.

Przykład z Marsem pierwszy przyszedł mi na myśl. Podobne rozpoznania, co może zdziałać niezaspokojona, nienasycona lub niedokarmiona planeta, należałoby zrobić w przypadku wszystkich planet.

Gdy ten etap pracy będzie gotowy, należy zastanowić się, jak karmić planety – gdy jest podejrzenie, że nosiciel danego horoskopu o swojego Marsa, Wenus, Słońce lub tp. – nie dba, nie karmi planety swoimi zajęciami, odpowiednimi dla niej.

W przypadku Marsa rada jest dość łatwa: klient z niedokarmionym Marsem powinien więcej się ruszać, zatrudniać mięśnie, a więc biegać, uprawiać sporty, szczególnie takie, gdzie wynikiem jest nie tylko zmęczenie lub przyrost bicepsa, ale przede wszystkim wygrana, okazanie się lepszym.

Przy Wenus narzuca się uprawianie sztuki, zajęcia artystyczne. Horoskop poparty wywiadem-rozmową i to pewnie niejedną z klientem może tu dostarczyć mocnych wskazówek, jaki rodzaj artis to ma być: że np. ktoś raczej nie ma już szans na biegłość na skrzypcach, ale może śpiewać, a jeśli nie śpiewać, to pracować z głosem, czego przejawy niekoniecznie muszą być dziełem sztuki. Zresztą, w arteterapii najmniej chodzi o to, żeby wynik trafił do galerii lub na krążek.

Merkury zwykle sam daje sobie radę z własnym nakarmieniem. Problemem raczej przy tej planecie jest to, że ma skłonność karmić się byle czym: rozwiązywaniem krzyżówek lub innych sudoku. Niektóre z tych pustych zabaw, w tarocie kojarzących się z kartą 10 Mieczy, „karuzelą szaleńców”, zyskały społeczne uznanie, przykładem szachy – co jest kolejną przesłanką, że rzecz jest warta tym bardziej troskliwego przebadania.

Te trzy planety niech pozostaną jako skromny zaczątek. Pisanie „kucharskiej księgi” z przepisami na dożywianie planet i ich kombinacji, dopiero się zaczyna.

Wojciech Jóźwiak
2015-02-08

☚ Oktotopos zamiast domów (część 1) | Cztery źródła znaczeń ☛

Komentarze, dyskusja

Teta   2023-04-05 09:51:50   198.16349  
Polecane książki
Panie Wojtku czy jest na tej stronie coś takiego jak jeden wątek dotyczący tylko i wyłącznie polecanych książek do poduszki dla początkującego astrologa ? :) Albo i nie tylko początkującego, po prostu ciekawe pozycje, które warto poczytać.
  • Teta #15036 : Na przykład czytam teraz Pana wykład
    Karmienie planet
    i jest podana pozycja "Kod Duszy" ( którą powinien czytać do poduszki każdy astrolog)
    taki właśnie zbiór książek ale  w jednym miejscu
  • Lewre #15037 : @Teta, pliz podaj dokładnie ścieżkę do opisu: Karmienie planet? Tez mam problem z poruszaniem się po stronie:)) 
  • Teta #15038 :
    Przy okazji Panie Wojtku -
    Cytuję:
    "Te trzy planety niech pozostaną jako skromny zaczątek. Pisanie „kucharskiej księgi” z przepisami na dożywianie planet i ich kombinacji, dopiero się zaczyna."

    Brzmi świetnie ;) Czekam na książkę kucharską :)

    Zastanawiam się jak karmić Plutona? 
    Albo Saturna? 

    Przy okazji zgadzam się całkowicie z moją Wenus - zajęcia artystyczne zawsze dawały mi niewysłowioną radość tworzenia. Mam nawet takie swoje hasło "Świat zmienia radość tworzenia"
    Nie chodzi od razu o dzieła sztuki ale o coś co się tworzy rękami.
    Nawet teraz  w wieku prawie 40 lat (za rok kończę) chodzę na zajęcia kreatywne :) Uwielbiam to. Gotowanie to dla mnie też rodzaj artterapii :) Kolorowe zdjęcia dzieci z owocami - uwielbiam !  Moja Wenus jest zadowolona jak robię takie rzeczy :)

    A jak byłam mała to rodzice mnie zaszufladkowali "ścisły umysł" i poszłam bardziej w tym kierunku. Moja siostra to była artystyczna dusza a ja ścisły umysł. Tak się to do mnie przykleiło że nigdy nie próbowałam się realizować artystycznie. Aż tu nagle jak miałam ten kryzys - odrodzenie, przebudzenie (zwał jak zwał) --> zapragnęłam tworzyć :) zaczęłam szyć na maszynie, robić różne rzeczy manualne z dziećmi, bawić się gotowaniem. Moja wygłodniała Wenus musiała się najeść :)
  • Teta #15039 :
    @Lewre podaję:
    https://www.astroakademia.pl/n20/read.php?id=198#note16349
  • Wojciech Jóźwiak #15040 : Teta, Lewre, przecież obie czytacie teraz tę stronę! "Karmienie planet". Wystarczy przewinąć trochę do góry.
  • Teta #15041 : Panie Wojtku wiem :) ale podesłałam bo czasem komentarze nie są z danego wątku :)
  • Wojciech Jóźwiak #15043 : Teto: nie: dotychczas nie ma wątku ani spisu książek do poduszki dla astrologa.
  • Teta #15044 :
    Może stwórzmy taki wątek - książki do poduszki :)
    Będę bardziej niż szczęśliwa ! Mam Pan olbrzymie doświadczenie, pogląd i wiedzę. Czasami fajnie jest szukać po omacku ale czasami warto dostać listę to do :)
    Dodatkowo każdy może coś polecić co uznał za "must - have"
  • Wojciech Jóźwiak #15045 : Sorry, jest wątek *Polecamy...*. Tylko nie skojarzyłem.
    286. Polecamy książki, strony, programy
    Nawet KatarzynaW w nim pisała przedwczoraj.
  • Teta #15046 : No to trzeba tam te pozycje z Pana wykładów wrzucić :) 
  • Teta #15047 : I wyciągnąć jakoś na stronę główną :) 
  • Wrona #15048 : a niby czemu mamy tutaj promować i napędzać kasę innym Astrologom? mnie wystarcza kopalnia wiedzy u Wojtka....
  • Teta #15049 : To też prawda ale takie perełki warto podrzucać :) Pan Wojtek też pisze co warto przeczytać, nie tylko wskazuje na swoje wykłady i webinaria - co dla mnie jest podstawą zdecydowanie.
    Ja karmie swojego Merkurego regularnie :) 
  • Wrona #15050 : a ja karmię nieregularnie bo ciężko pracuję i przeważnie nie mam siły...
  • Teta #15051 : A ja dzięki temu że karmię regularnie to mam siłę i ochotę by żyć :)
    A co trzeba zrobić w pracy też jest zrobione :) 
  • Lunaria #15052 : Teto, też się zastanawiałam jak karmić Plutona i gdzieś o tym pisałam na forum. Wydaje mi się jednak, że Plutona nie da się nasycić, że jemu zawsze jest mało. A może to kwestia tego, że w Skorpionie? 
    Btw ja też lubię gotować, ale u mnie to chyba nie jest kwestia Wenus. Wenus u mnie nie dość, że słaba to jeszcze w Strzelcu i nie lubi takiego rozumianego patriarchalnie udomowienia. No i największą przyjemność sprawia mi kiedy gotuję coś po raz pierwszy, w ogóle kiedy robię coś pierwszy raz w życiu to wydaje mi się to najciekawsze. I to chyba też jakoś tego Plutona dokarmia.
  • Lunaria #15054 : Co do Saturna to myślę, że zainteresowanie astrologią powinno go trochę dokarmić,  na początku to dość uporządkowany system wiedzy:) 
  • Teta #15055 : @Lunaria czyli lubisz zmiany, nowości, ja tak samo, ciekawe czy to Pluton za to odpowiada! 
  • Lunaria #15058 : I jak to wytłumaczyć skoro i Twoje i moje stellum nie jest ani w znakach zmiennych, ani w powietrznych:)?
  • Teta #15060 : Może Pan Wojtek przyjdzie z pomocą :)
  • Wrona #15061 : Przecież masz Lunario Księżyc, osobistą planetę w punkcie 3-krotnym powietrznym a do tego Plutona w punkcie7-krotnym powietrznym...lubisz robić coś pierwszy raz i to wydaje Ci się najciekawsze to może jesteś 7 epikurejczykiem w enneagramie?
  • Teta #15064 : @Beata - jak długo Ty już w astrologii siedzisz? Sypiesz punktami i znakami i aspektami jak z rękawa :)
  • Wrona #15066 : @Teto ja mam specjalny zeszyt o punktach harmonicznych, czym się posiłkuję :) 
  • Lunaria #15067 : Beato, z tym Plutonem i Księżycem nie jest tak łatwo bo obie te planety leżą pomiędzy dwoma punktami:) Faktycznie mam merkuryczny Księżyc- bo w Bliźniętach i w kwintylu z Merkurym. To tłumaczy potrzebę zmian, ale nie wiem  dlaczego stabilny Koziorożec nie zdominował tej potrzeby. 
    Czy jestem epikurejczykiem? Bardzo ciekawa uwaga dla mnie bo nie wiem, którym typem eneagramowym jestem. Niestety merkuryczny Księżcy daje słaby kontakt z własnymi emocjami.
  • Teta #15068 : @Beata ja też zapisuję do Excela powoli wszystkie ważniejsze kwestie, ale jest tego sporo :) na pewno przez najbliższy czas mam się czego uczyć :) 
  • Wrona #15069 : Lunario, Twoje Słońce jest w punkcie 7-krotnym wodnym i ma sens wywodzący się z dzieciństwa , potrzeby bycia w centrum troski, miłości i opieki i  masz go w trygonie do Księżyca w Bliźniętach. Słońce jest w decylu do Wenus, która znajduje się w punkcie 7-krotnym podwójnie ognistym- wielki pęd, bystrość, strzelcowa ochota, przyciągają ich obce kraje, urządzają świat po swojemu, mogą mieć skłonność do histerii, gwałtu-rety! entuzjaści, zapaleńcy...namiętność nauczyciela, instruktora, pouczacza , przewodnika...mogę też napisać o marsowej stronie Koziorożca z książki Wojtka Astrlogia samopoznania, ale chyba mamy to tutaj w zasobach...
  • Lunaria #15078 : Dzięki Beato za poświęcenie czasu na mój horoskop. No cóż, ta Wenus właśnie taka jest mniej więcej:)
  • Wrona #15084 : Lunario było mi miło...:)
  • Wrona #15087 : Teto, a jak zapisujesz to do Excela? musisz mieć wypracowany klucz, żeby w razie potrzeby  szybko dany szczegół odnaleźć...
  • Teta #15088 : Beata, zapisuję w zakładkach. 
    Czytam wykład o ekwiwalentach albo aspektach albo punktach harmonicznych i tak zapisuję sobie zakładki oprócz tego analiza mojego kosmogramu zakładka *ja*, moich dzieci, zakładki nazywam imieniem itd
  • Lewre #15092 : Dziewczyny wklejam krótki opis książki Kod duszy: ..”Czy macie odwagę otworzyć i czytać dzieło człowieka, który odrzucił psychoterapię jako „opium dla ludu", duszę zaś traktuje jako fenomen, który raczej trzeba przyjąć i pojąć, aniżeli leczyć czy zbawić? Dziś w bliskiej mi przestrzeni przywództwa, autorytetu, mentoringu pojawia się wyzwanie: „jak być kimś, żeby móc pozwolić sobie być sobą?", bo mamy deficyt autentycznych liderów, a takie właśnie prawdziwe przywództwo d z i a ł a. Jak to zrealizować? Co to znaczy „mieć charakter"? Naprawdę jesteście gotowi zmierzyć się z tymi pytaniami? W takim razie zapraszam do lektury – do spotkania z jej niezwykłym Autorem i... ze Sobą…
Notki forum (1) na tej stronie: [X]
Komentowanie wymaga zalogowania i/lub ważnego abonamentu.
Pisz komentarz  tytuł:
(-?-)
Twój adres email: Twój podpis:
Na podany adres przyślemy kod potwierdzający.