prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

Pytania podstawowe .83


Naviganto   2022-02-08 00:24:16   83.14613  
Ciało w astrologii
przyglądając stronę. Teksty i nagrania mam wrażenie ze jest ogólnie mało o ciele i jego miejsca w astro. To taka otwarta refleksja. 
Bardziej ciekawi mnie czy pan z założenia sie mniej na tym skupia czy/lub mi sie tylko wydaje 
  • Wojciech Jóźwiak #7465 :
    Bo temat ciało w astrologii jest zabałaganiony jak rzadko który. Pradawny schemat, że Barana głowa, Byk szyja, ... Lew serce ... Ryby stopy, ma wartość bajki dla dzieci lub dla idiotów. Zapewne istnieje (bardziej wiarygodne) odwzorowanie ciała na elementy horoskopu, ale do tej pory takiego nie znalazłem. Może ktoś to wymyślił gdzieś w świecie i opublikował -- proponuje szukać.
    (Notkę przenoszę do ogólnego forum.)
  • Naviganto #7468 :  W tych bardziej klasycznych za cialo odpowiada 1 dom (troche tez 6ty) księżyc jako ze jest najbliżej ziemi i jakby uziemia wszystkie cechy kosmogramu w materii. 

    Jest jeszcze podział związany z planetami. Na przykład ludzi o silnym i dobrze ustawionym Saturnie będą mieć silny kręgosłup, kości zęby. Czy trudny Uran będzie wskazywał na problemy neurologiczne 
  • Wojciech Jóźwiak #7486 : Nie ma innej rady, jak szukać w literaturze (w tym w internecie) i odcedzać bajki. Bardzo możliwe, że istnieją wiarygodne pomysły na temat astro-znaczeń dla ciała i medycyny, i że ktoś te treści publikuje.
Fetfrumos   2022-02-08 11:41:04   83.14615  
Neptun a psychodeliki.
Zastanawiałem się ostatnio nad pewną kwestią dotyczącą głównie Neptuna ale może i innych planet, a enteogenami.
Jak wiadomo tym, którzy doświadczyli lub czytali o stanach wywołanych psychodelikami, które mają obecnie swój renesans i wracają do łask, substancje powodują "stan psychiczny", który jest zbieżny z Neptunem. 
Poczucie jedności ze światem, rozpuszczenie albo kompletny zanik ego, odbieranie czasu, który zwalnia albo w ogóle przestaje mieć znaczenie i pewnie wiele innych. 
Czy można zatem uznać, że takie doświadczenia są "budzeniem" albo karmieniem swojego Neptuna? 
Mogłoby z tego wszystkiego wynikać, że ludzie z dominującym Neptunem, mają ten filtr otwarty bez użycia enteogenów.
Lub, że taka sytuacja tj. możliwość zażycia danej substancji i doznań tego typu, jest możliwa dzięki silnemu Neptunowi w horoskopie. 
Ciekaw jestem opinii Pana Wojciecha. 

  • Egna #7480 : Objawy, o których piszesz, mogą być wynikiem udaru, nie tylko brania psychodelików. Zachęcam do obejrzenia filmu na YT: https://www.youtube.com/watch?v=UyyjU8fzEYU
    W kontekście tego filmu (i nie tylko) Neptun to prawa półkula. Naturalnie u jednych bardziej, a u innych mniej aktywna. 

  • Wojciech Jóźwiak #7485 : https://pl.wikipedia.org/wiki/Făt-Frumos . Czymże byśmy byli bez Googli i Wikipedii?
    Związek (między psychodelikami lub pd-doświadczeniami a Neptunem) jest, ale nie tak jednoznaczny, jakby się wydawało. Kiedyś badaliśmy tranzyty Neptuna u nas (tj. w biografiach, bardzo niektórych, uczestników AA) i faktycznie zdarzały się doświadczenia psy-del. Rzecz warta dalszych badań. Drugie badawcze podejście może być takie, żeby wyłowić z danych w Sieci kosmogramy znanych osób związanych z psy-del. pod kątem Neptuna. Ani Albert Hofmann (odkrywca LSD) ani Stanisław Grof (największy badacz jego efektów) nie mieli/nie mają Neptuna jako dominującego. Najbardziej znany teraz polski znawca tematyki psychodelicznej Maciej Lorenc owszem, na eksponowanego Neptuna: w pobliżu uro. Imum Coeli.
  • Rozmaryna #9064 : Apropos Alberta Hofmanna- dwa lata temu opiekowałam się jego piekielnie zdolnym ale ciężko  chorym fizycznie wnukiem. Nie mogłam uwierzyć, że to rodzina "tego" Hofmanna, ale tak w istocie było. 
  • Wojciech Jóźwiak #9065 : O!
Wojciech Jóźwiak   2022-06-15 21:06:07   83.15116  
Za kołem podbiegunowym: dla pamięci
Zapisuje dla pamięci temat, który zgłosiła Lunaria: Niebo i kosmogramy za kołem podbiegunowym. Napiszę o tym więcej.
Wojciech Jóźwiak   2025-02-21 10:20:49   83.20109  
Wiek (ejdżyzm) w kontekście astrologii
Wczorajsze zaszłości na forum AA zwróciły moją uwagę na problem wieku, a właściwie ejdżyzmu w kontekście astrologii. Ejdżyzm działa w obie strony: jako obniżanie rangi (dezawuowanie, "umyślnie powodować obniżenie wartości albo statusu kogoś lub czegoś") osób starych przez młodszych, lub podobne dezawuowanie młodych przez starszych. Ejdżyzm działa więc w dwóch kierunkach, jako "spieprzaj dziadu" lub "milcz szczeniaku". Oczywiście zazwyczaj jest stosowany delikatniej i aluzyjniej.
W tle ejdżyzmu jest pewien rodzaj walki lub nawet wojny, która z różnym natężeniem jest toczona w społeczeństwie, mianowicie walki o uznanie, o uzyskanie wyższej rangi, czego odmianą jest staranie o obniżenie rangi drugiej osoby.
Wojna o rangę jest przejawem Wstydu (duża litera, bo chodzi o mal-emocję z enneagramu) i jest treścią życia enneagramowych typów 2-Dawca, 3-Performer i 4-Tragik-Romantyk. Ale tego wątku dalej nie ciągnę. Chodzi mi raczej o zakotwiczenie mówionego tematu w tym, co znany wcześniej.
No więc uważam, że astrologia, środowisko astrologów, czyli nasze, i poszczególni fani astrologii powinni być doskonale wolni od ejdżyzmu. Czyli wiek nie ma znaczenia. Powodów jest kilka:
Wiek jak i płeć silnie różnicuje, organizuje i osadza w relacjach ludzi w realu, tam, gdzie idzie kontakt przez materię, ciało i twarz. Ważne są też konteksty seksualne... Temat rzeka, nie wchodzę w to. Ale my w AA istniejemy tylko jako pisane teksty plus kosmogramy, więc nie mamy ciał. Wiec tamte "gry cielesne" nas nie dotyczą.
Astrologia patrzy na świat, ludzi i ich życia, spraw, z wysokiego lotu. Kiedy badamy kogoś (żyjącego lub nie) za pośrednictwem kosmogramu, to patrzymy na jego "timeline" jako na pewna całość, czyli widzimy go/ją w każdym wieku. Ja "widzę" was – przez kosmogramy – jako "byty" będące na raz w każdym wieku. I takie widzenie każdy, kto chce myśleć astrologicznie, powinien sobie wyrobić.
Twierdzenia astrologii nie mają związku z wiekiem. Wiek osoby nie jest wymiarem astrologicznym. Cykle Saturna liczymy względem osi urodzeniowych, więc okresy "saturnowych sukcesów" mogą wypaść w każdym wieku. (Inaczej byłoby, gdybyśmy obserwowali cykle powrotów np. Saturna – powrotów do pozycji urodzeniowej.)
Oczywiście, każdy/każda z nas, podobnie jak wszyscy ludzie, ma/miewa takie lub inne problemy ze swoim wiekiem. Jeśli astrologia ma lub chcemy, żeby miała, swój wymiar praktyczny czyli pomocowy, to powinna pomagać w pracy nad sobą w każdym wieku i na każdym etapie życia. Wiek tu niczego nie różnicuje w tym sensie, że problemy starych lub takież młodych, lub dzieci, są z powodu wieku ważniejsze lub mniej ważne. Lub ciekawsze czy mniej ciekawe.
To na razie tyle.
  • Dziwna #38834 : Astrologia może i powinna patrzeć na osobę będącą "w każdym wieku na raz" ale my tu na forum przecież istniejemy jako osoby będące w konkretnym wieku. I się zupełnie nie zgadzam, że my w AA istniejemy tylko jako pisane teksty plus kosmogramy, więc nie mamy ciał. Wiec tamte "gry cielesne" nas nie dotyczą.
    To są Twoje Wojtku szczytne i nierealne założenia. Ale to absolutnie nieprawda. 
    Ja mając lat 20 pisałabym tu całkiem co innego niż piszę teraz. Byłabym znacznie głupsza i bardziej arogancka na przykład. Byłabym "kim innym", byłabym inaczej odbierana. Kosmogram mam jeden, ale jego realizacja w różnym wieku jest inna.
    I ja sobie piszące tu osoby jak najbardziej wyobrażam jako konkretne "ciała". W konkretnym wieku, z konkretnym zawodem (jeśli są co do niego sugestie).
    Zresztą sam Wojtku podczas webinariów starasz się wybierać "młodsze", ładne zdjęcia znanych postaci, komentujesz ich wygląd i urodę. Więc nie pisz, że badane astrologicznie osoby są "cielesnymi abstrakcjami". 
  • KrzyżPołudnia #41158 : Ja to komentowanie wygladu odbieram raczej w kontekscie astrologii, ze np. widac po kims Lwa. 
Wojciech Jóźwiak   2025-06-13 14:33:39   83.20680  
Jakość zmienna: co to jest i CZY jest?
Do zajęcia się sprawą "jakości" skłonił mnie wpis Beatilyng, jak następuje:
"Z tego co mi Astroseek wyliczył, to mam w sobie dużo jakości zmiennej, i w zasadzie to nawet jeśli te wyliczenia są niezbyt celne, to ja się z tym mocno zgadzam bo emocjonalne przyjmowanie zmiany przychodzi mi z łatwością."
AstroSeek to jest dobry i wart uwagi serwis astrologiczny; może nim zajmę się więcej w przyszłości.
Problematyczny za to jest tamten termin, "jakość zmienna". Co w tych słowach jest problematycznego? W czasach założycielskich dla astrologii, czyli w hellenistyczno-rzymskiej starożytności, 12 znaków zodiaku podzielono na 4 żywioły i w każdym żywiole na 3 "jakości". Ale samego słowa o znaczeniu "jakość" nie używano w tym kontekście! Pojawiło się w dopiero w łacińskich przekładach autorów arabskich w średniowieczu.
Autorzy piszący po grecku, przede wszystkim Klaudiusz Ptolemeusz, wyróżniali grupy znaków "kardynalne", "stałe" i "zmienne" – po grecku τροπικός (tropikos) – "zwrotny",  στερεός (stereos) – stały, μεταβλητός (metablētos) – zmienny (w tym miejscu podziękowanie dla Chata GPT, który błyskawicznie wyszukał te przekłady).
Gdzie więc problem? Że połączenie, po polsku: "jakość zmienna" narzuca złudzenie, jakoby ta cecha – "zmienność" – dotyczyła ludzi mających np. Słonce w tym znaku, a nie była zaledwie abstrakcyjną etykietą używaną przez twórców astrologii w innym kontekście.
Złudzenie to ma taki dalszy ciąg, że ktoś zaczyna myśleć, że "Strzelec zmiennym jest" – całkiem jak "kobieta zmienną jest". ("La donna è mobile": Verdi, Rigoletto, słuchamy!) No nie. Tak nie jest. Ta etykieta podziału znaków na 3 grupy NIE MA wcale takiego sensu. Jaki ma? O tym mówiłem/pisałem wielokrotnie przedstawiając znaki zodiaku i na ich tle punkty harmoniczne.

  • KrzyżPołudnia #41159 : W Astrologii Samopoznania jest to prosto wyjasnione :) 
  • Wojciech Jóźwiak #41172 : @Krzyż Południa: Dzięki za przypomnienie. Z satysfakcją przeczytałem. Tamte teksty zniosły próbę czasu. :) Prócz podrozdziału o junkturach. Jeśli kiedykolwiek będę wznawiać tę książkę, to junktury pominę lub napiszę inaczej.
Wojciech Jóźwiak   2025-08-22 12:25:34   83.20960  
Retrogradacja planet jako złoczynność, raport CzataGPT
Zapytałem Czata:
Jakie jest źródło przekonania, rozpowszechnionego wśród astrologów, że ruch wsteczny (retrogradacja) pewnej planety jest "złoczynny"? W których książkach, pismach lub przekazach to przekonanie pojawiło się oryginalnie? ("Od kogo je przepisywano"?)Czat GPT odpowiedział(a/o):

Świetne pytanie! To, że retrogradacja = „złośliwość” planety, to nie „prawda objawiona”, tylko pewna tradycja w astrologii, której źródła można prześledzić.

1. Astrologia hellenistyczna (I w. p.n.e. – IV w. n.e.)

  • Najstarsze zachowane traktaty (Dorotheus z Sydonu, Wettius Valens, Klaudiusz Ptolemeusz) nie mówią o retrogradacji jako samej w sobie „złoczynnej”, ale łączą ją z osłabieniem siły planety.

  • W terminologii greckiej pojawia się określenie anomalos albo hysteron (dziwny, cofający się), co było kojarzone z „brakiem naturalnego ruchu”, a więc z pewnym defektem.

  • Ptolemeusz (Tetrabiblos, ok. 150 n.e.) pisał o retrogradacji głównie w kontekście osłabienia efektywności aspektów i promieniowania planetarnego, nie używał wprost kategorii moralnych (dobroczyńca/złoczynca retrogradacyjny).

2. Tradycja arabska i średniowieczna (VIII–XIII w.)

  • U Arabów (np. Albumasar/Abu Ma’shar, Al-Qabisi) retrogradacja była już systematycznie traktowana jako debilitas (osłabienie planety).

  • W komentarzach pojawia się ujęcie, że planeta retrogradująca działa „przeciw naturze”, czyli w sposób destrukcyjny, opóźniający lub odwracający sprawy.

  • Z czasem (przez tłumaczenia łacińskie) przylgnęła do tego łatka „maleficence” — czyli złoczynności.

3. Astrologia łacińska (średniowiecze i renesans)

  • Guido Bonatti (XIII w.) – w Liber Astronomiae – opisuje retrogradację jako jedną z najcięższych debilitat planetarnych. Planeta traci siłę, a jej „znaczenie” ulega zepsuciu.

  • W renesansowych podręcznikach astrologii (XVI–XVII w.), np. u Williama Lilly’ego (Christian Astrology, 1647), retrogradacja pojawia się w tabelach „debilities” na równi z byciem spalonym przez Słońce, w upadku, itp. Tam już wyraźnie widać ocenę: retrogradacja jest zła dla rezultatu horoskopu.

4. Astrologia nowożytna (XIX–XX w.)

  • Tradycja „retrogradacja = zło” została odziedziczona z Bonattiego i Lilly’ego, bo to właśnie ich książki były kopiowane, tłumaczone i reprintowane.

  • U H.P. Blavatsky i teozofów nie ma akcentu na „złoczynność” retrogradacji — bardziej interesowała ich symbolika duchowa.

  • Ale w XX w. astrologowie popularni (Alan Leo, Sepharial, Margaret Hone, a potem w astrologii gazetowej) zaczęli utożsamiać retrogradację z opóźnieniami, pechem, komplikacjami. Zwłaszcza Merkury retrogradacyjny stał się ikoną przeszkód komunikacyjnych — to echo średniowiecznej „debilitas”, ale uproszczone do hasła „zły wpływ”.

5. Podsumowanie źródła

  • Najwcześniej: grecko-rzymska astrologia → retrogradacja = słabość, nienaturalność ruchu.

  • Kluczowe w utrwaleniu: Guido Bonatti (XIII w.) i William Lilly (XVII w.), bo ich podręczniki uczyły pokoleń astrologów i były przepisywane.

  • To od Lilly’ego (i jego tablic debilities) większość nowożytnych astrologów przejęła przekonanie, że retrogradacja to coś złoczynnego.

Czy chcesz, żebym Ci wskazał konkretne cytaty z Ptolemeusza, Bonattiego i Lilly’ego (z oryginałów lub tłumaczeń), żebyś miał do wglądu „u źródła”, czy wystarczy ta mapa drogowa tradycji?

[Moja WJ odpowiedź:]
Wystarczy ta mapa drogowa. Dzięki! Cenne informacje.

Wojciech Jóźwiak   2025-08-23 22:42:12   83.20967  
Jak interpretuję retrogradację?

Limes zapytała mnie o retrogradację: „na retrogradację planet w horoskopie urodzeniowym nie zwraca Pan większej uwagi? Domyślam się, że gdyby tak było, to byłyby oznaczone w horoskopie.”

Idąc za tym jej pytaniem, ja zapytałem Czata GPT o krótką historię pojęcia i interpretowania retrogradacji planet. Co napisał Czat, wkleiłem powyżej. Można to streścić tak: wsteczny ruch planet najpierw interpretowano jako osłabienie wpływów planety: jako „debilitas” czyli, dosłownie, utracenie-pozbawienie siły. W kolejnych wiekach zaczęto to rozumieć również jako złoczynność planety. Ja, kiedy na początku uczyłem się astrologii, stale potykałem się o ten brak rozróżnienia: czy w pewnej konfiguracji planeta jest „słaba” – czy „złoczynna”? Było tak, jakby autorzy tekstów w astrologii te dwie sprawy mieszali. Bo to jednak jest różnica. Powiedzmy, że mówimy o Jowiszu. „Słaby” Jowisz przejawiałby się np. jako brak potrzeby zabierania głosu, wypowiadania swoich poglądów, skłonność od siedzenia cicho i nie zaznaczania swojej obecności, a także pewien leniwy konserwatyzm. Podczas gdy Jowisz „złoczynny” lub „zezłośliwiony” przejawiałby się jako ryzykanctwo, jako hałaśliwe upieranie się przy swoim, jako agresywne udowadnianie, że ma się rację, jako kłótliwość, pieniactwo i awanturnictwo.

Do tego wrócę dalej.

Retrogradacja – koniecznie to trzeba wiedzieć! – dla różnych planet nie jest jednolitym zjawiskiem. Wynika z tego, że planety (które co jakiś czas retrogradują) poruszają się po orbicie ze środkiem w Słońcu, a są obserwowane z Ziemi, która także krąży wokół Słońca. Przez to mamy trzy rodzaje retrogradacji:

Dla Merkurego i Wenus: planety te mają orbity bliżej Słońca niż Ziemia i dlatego widzimy jest, kiedy idą po odcinku orbity leżącym dalej niż Słońce i wtedy je prześcigają, poruszają się szybciej niż Słońce – albo kiedy idą po odcinku lezącym bliżej niż Słońce i wtedy cofają się. Podczas koniunkcji planety i Słońca, kiedy planeta jest „za” Słońcem mamy maksymalna prędkość (widzianą z Ziemi) tej planety, a podczas koniunkcji „przed” Słońcem planeta cofa się.

Dla planet dalekich: Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna, Plutona mamy tak, że obserwujemy je z orbity (Ziemi), która leży blisko Słońca (w porównaniu z orbitami tamtych planet). Kiedy planeta (np. Jowisz lub Neptun) jest widoczna w tym samym mniej więcej kierunku co Słońce, to oba te ciała widzimy idące w kierunku zodiakalnym. Ale kiedy planeta jest widoczna z przeciwnej strony nieba, co Słońce, to zostaje z tyłu względem szybszej Ziemi. (Podobnie przedmioty za oknem pociągu uciekają do tyłu.) I wtedy jest w ruchu wstecznym. Czyli: dla planet od Jowisza w górę retrogradacja jest wtedy, kiedy dana planeta jest z grubsza w opozycji względem Słońca. Im dalsza planeta, tym jej czas pozostawania w retrogradacji jest dłuższy: jest większym ułamkiem roku.

Czat GPT wyszukał przybliżone części roku kiedy planeta retrograduje (przyjmując rok 365 dni):

  • Jowisz: 121/365 ≈ 33 % roku

  • Saturn: 138/365 ≈ 38 %

  • Neptun: 158/365 ≈ 43 % (i podobnie jest dla Plutona w bieżących dekadach)

Dla dalekich planet fakt retrogradacji nie jest czymś „dziwnym” ani tym bardziej jakoś „niespodziewanym” i trudno sądzić, żeby przez 1/3 roku Jowisz pozostawał z tego powodu „uzłośliwiony” lub „osłabiony” i to przejawiało się u wszystkich ludzi urodzonych w danej części roku. Tym bardziej dotyczy to dalszych planet.

Dla Marsa zachodzi jeszcze inny przypadek. Mars ma orbitę dalej niż Ziemia, ale niewiele. Dlatego jest to planeta, do której Ziemia zbliża się na najmniejszą odległość. Oczywiście, retrogradacja ma miejsce podczas przybliżonej opozycji Marsa do Słońca, ale ma własny dość nieregularny rytm.

Np. przedpoprzednie „retro” Marsa trwało przez listopad i grudzień 2022 do 11 stycznia 2023; w Bliźniętach. Poprzednie: od grudnia 2024 do 23 lutego 2025 w Lwie i Raku. Następne-najbliższe będzie przez styczeń, luty i marzec 2027 z Panny do Lwa.

Średni czas powtarzania się pozycji planety względem Słońca (widzianej z Ziemi) nazywa się okresem synodycznym. Dla Marsa wynosi on 779,94 dni lub 2,135 roku.

Jak interpretuję retrogradację? Faktycznie biorę ją pod uwagę tylko przy dwóch planetach: Merkurym i Marsie. Dlaczego tak? – ponieważ dla tych planet mam własne obserwacje, którym w jakimś stopniu ufam. :) Dla Merkurego i dla Marsa retrogradacja przejawia się jak jeden podobny, wspólny dla obu, czynnik. – Jako większa kapryśność. Jako skłonność do rwania wątku, do nagłych akcji i zaniechań. Jako większa „nerwowość”; jako to, że „człowieka nosi”. Można powiedzieć, że retrogradacja przejawia się jak (niezbyt silny) aspekt z Uranem. Oczywiście, może być wzmacniana: np. przez właśnie aspekt do Urana; lub osłabiana, np. przez stabilizującą konfigurację Słońca i Saturna, np. gdy osoba obok Marsa retro na trygon Słońca do Saturna.

Jak przejawia się retrogradacja u Wenus, przyznam, nie wiem! Dotąd. I to jest dobre pole do naszych badań w AstroAkademii. :)

Przyjmuję zarzut Limes, że zaniedbuję retrogradację nie zaznaczając jej w kosmogramach. Chociaż przeważnie zaznaczam w tabelach-efemerydach obok kosmogramu. Obiecuję naprawiać tę wadę.

W menu AA w dziale „Kosmo. Przetwarzanie” jest link: Test Swiss Ephemeris . Tam są bezpośrednie wyniki z algorytmu Swiss Ephemeris i w czwartej kolumnie są prędkości kątowe dla planet (i innych obiektów) na chwilę bieżącą. Z nich widać, że teraz retrogradują Saturn, Neptun i Pluton. Pomyślę o poszerzeniu możliwości tego podglądu.


  • Wojciech Jóźwiak #42480 : Retrogradacja Marsa z Wikipedii: Animacja. Punkt oznaczający planetę zakreśla pętlę na tle gwiazd.
  • KrzyżPołudnia #42481 : Pańskie obserwacje najbardziej mnie ciekawią :) 
    Interesujące jest rozważenie czy planety pokoleniowe robią coś całemu pokoleniu? Ciężko to badać, choć temat ciekawy. Np. wszyscy z mojego rocznika i okolic mają Plutona w Skorpionie, ale czy ci, którzy go mają w retrogradacji się jakoś wyróżniają od reszty? I co tu zaważa, zwłaszcza, że inne dalekie planety też mogły być w retrogradacji? Dużo czynników do wzięcia pod uwagę, nie wiem, czy to jest badalne.
    W swoim natalu wszystkie
    reteogradalne planety mam w retrogradacji poza Wenus i Jowiszem :)
  • Wojciech Jóźwiak #42482 :
    @Krzyż Południa: Można by to spróbować badać/rozróżnić metodą manifestów. Metody tej użyłem właściwie jeden raz dotąd, w roku 1994. W tym konkretnym przypadku mogłoby to wyglądać tak, że zbieramy dwie grupy plutoników (osób mających wyróżnionego lub dominującego Plutona), po około 10 osób każda grupa, pierwsza grupa z Plutonem wprost, druga grupa z Plutonem retro. Następnie każda z tych grup w ramach psychozabawy dostaje zadanie napisać swój manifest. Mówimy im: wyobraźcie sobie i poczujcie, że jesteście pewną grupą twórczą, grupą artystów, pisarzy, działaczy społecznych, zalążkiem partii politycznej lub jakiegoś wspólnego biznesu i jako taka grupa piszecie swój manifest. Piszą. Mają. Jeśli jest sprzyjający kontekst: wygłaszają swój manifest. Następnie astrolog lub prędzej zespół astrologów (chętnie wsparty profesjonalnym psychologiem) analizuje zarówno ten tekst, jak i zachowania grupy podczas jego tworzenia, i opinie uczestników po stworzeniu manifestu.
    Eksperyment warto byłoby kilka razy powtórzyć w różnych składach, żeby wyeliminować czynniki przypadkowe.
  • Wojciech Jóźwiak #42483 : Metoda manifestów, więcej. Metodę manifestów raz, wtedy we wrześniu 1994 (lub 1996?), zastosowałem w sposób "dobry", kiedy uczestnicy nie mieli właściwie żadnych pre-informacji o tym, do czego ich praca służy. Wiedzieli, że ma związek z astrologią, i to wszystko. Później dwa razy robiłem te metodę na warsztatach astro i wykonanie było mniej czyste, ponieważ uczestnicy – z ówczesnych kursów astrologii – mogli się domyślić, co jest badane lub pod jakim kątem zostali dobrani do grupy.
    Metoda manifestów na podstawie tamtych wyrywkowych doświadczeń wydaje mi się silna jako źródło informacji.
    Ale jest trudna (i to bardzo!) do wykonania. Po pierwsze, uczestnicy nie powinni znać się wcześniej. Po drugie, nie powinni znać astrologii w sensie, że nie powinni nawet częściowo umieć czytać swoje natale. Wręcz powinien być robiony im wstępny egzamin ze znajomości astrologii i ci znający cokolwiek powinni być wykluczani. Po trzecie, eksperyment powinien odbywać się na odosobnieniu, np. w pensjonacie daleko od miasta i bez telefonów. Konieczne byłby pieniądze na hotelowanie uczestników.
  • Wojciech Jóźwiak #42484 : W astrologii jest mnóstwo do zrobienia. Właściwie, to powinna zostać napisana od nowa. Metoda manifestów byłaby do tego przydatna.
  • Elisza #42486 : Świetna sprawa, teoretycznie do zrobienia... Może kiedyś, gdy będą możliwości/ warunki do zorganizowania takich warsztatów oraz chętni ′laicy′. 
    Myślałam o czymś podobnym w warunkach więziennych, ale tam problematyczne jest poznanie godzin urodzenia (układów w USC nie mam) oraz nawiązanie między sobą współpracy osadzonych, dobranych przez kogoś z zewnątrz. Za to mam inny pomysł... bardziej realny; czas pokaże.
  • Wojciech Jóźwiak #42494 : O metodzie manifestów i ujawnianiu (się) ducha grupy zebrałem zapiski w artykuł: Metoda manifestów (Blog poniedziałkowy) VIII-24. 
  • Limes #42514 : Bardzo dziękuję za wyjaśnienie. Uwaga odnośnie braku oznaczenia retrogradacji bezpośrednio na kosmogramie miała  na celu ukazanie przyczyn mojego wniosku, że może Pan nie uznawać retrogradacji za kluczową w analizie horoskopu. Nie chciałam, żeby to zabrzmiało jak zarzut. Nie sądzę, żeby to był błąd, raczej jako skupienie się na innych ważniejszych elementach horoskopu.
Wojciech Jóźwiak   2025-08-24 23:04:37   83.20970  
Moje wątpliwości co do retrogradacji
Retrogradacja ma wadę taką (jako pojęcie i jako czynnik w horoskopie), że nie pasuje do modelu astrologii harmonicznej. Bo wymaga obserwowania "wymiaru" innego niż samo położenie na ekliptyce. Zakłada, że dla planet ważne jest nie tylko położenie na sferze nieba (czyli w praktyce: na ekliptyce), ale ponadto trzeba jeszcze uwzględnić jej dodatkową właściwość: jej prędkość. Jeśli przyjmiemy, że retrogradacja jest ważna, to musimy dalej przyjąć, że "siła oddziaływania" planety na wydarzenia ziemskie i ludzkie zależy od kierunku jej ruchu czyli od wektora jej prędkości. Być może gdyby dawni (starożytni, arabscy i renesansowi) autorzy astrologii mieli pojęcie o odległościach planet, to pewnie uznaliby, że jeśli planeta jest bliżej Ziemi, to jest "silniejsza" i odwrotnie. Albo że jest silniejsza, gdy zbliża się do Ziemi, a słabnie lub złośliwieje, gdy się oddala? Jeśli wszystkie podobne przypadki bierzemy pod rozwagę, to nagle cała astrologia robi się bardzo niepewna. Jak sobie radzić z tym nadmiarem rzeczy w horoskopie, które potencjalnie mogą być znaczące?
W astrologii są dwa podstawowe pytania. Pierwsze: Co działa? – tzn. które czynniki w horoskopie mają swoje odzwierciedlenie w "świecie wydarzeniowym"? (W tym także: w "świecie urodzeniowym"?)
Drugie: Jak to sprawdzić? – Czyli: jak sprawdzić, czy coś (w horoskopie) działa czy nie działa? Sposoby na sprawdzenie tego istnieją, ale ponieważ to jest długi temat, to na razie tu kończę.
  • Wojciech Jóźwiak #42495 : Retrogradacja nie należy i nie pasuje do modelu astrologii harmonicznej, ponieważ ta bazuje na aspektach. Mamy ileś planet na ekliptyce – te planety tworzą aspekty między sobą – i z punktami kardynalnymi (Barana, Raka itd.), wtedy leżą w zasięgu któregoś z punktów harmonicznych. To jest cały model harmoniczny.
    Czy w "ogólnej" astrologii są pojęcia "nie-harmoniczne"? – Tak. Same energie (lub: znaczenia) planet są wzięte spoza tego modelu. Tzn. trzeba je znać osobno. Wyróżnienie lub wzrost znaczenia planety, gdy jest na osi, a właściwie w zasięgu osi (asc., Mc itd.) – to również jest informacja brana spoza modelu harmonicznego.
    Wniosek: teoria nie wyklucza tego, że retrogradacja działa/ma znaczenie. Dlatego należałoby to sprawdzić doświadczalnie. / Trzeba odwołać się do empirii.
Wojciech Jóźwiak   2025-08-25 09:17:57   83.20971  
Jeszcze o retrogradacji i konsekwencjach jej przyjęcia

Retrogradacja nie mieści się w modelu harmonicznym...

– Ale pojęcia harmoniczne nie wzięły się znikąd, tylko jako pomoc i narzędzie do uporządkowania zjawisk w czasie. Pojęcia harmoniczne/harmoniki obrazują nam cykliczność zjawisk w czasie czyli obecność cykli czasu.

Retrogradacja jest ("jak najbardziej"!) zjawiskiem cyklicznym. Dlaczego więc chcielibyśmy ją pominąć, odrzucić a przynajmniej zlekceważyć? (Odesłać do astrologii dla cynderelli?) Gdzie błąd, niedopatrzenie?

– W tym, że w modelu harmonicznym jako tło (odniesienie) braliśmy dotąd (chyba tylko) punkty kardynalne, czyli przecięcia ekliptyki z równikiem. Retrogradacja stanie się procesem regularnym, nie-kapryśnym i cyklicznym wtedy, gdy za punkt odniesienia weźmiemy (nie punkt Barana itp., tylko...) Słońce! Czyli kiedy w kosmogramach z długości ekliptycznej przejdziemy na elongację. (Kątową odległość planety od Słońca.) Musimy rysować kosmogramy elongacyjne. Co nie jest programistycznie trudne i wymaga tylko dość zwykłego wkładu czasu w zrobienie. :)

  • KrzyżPołudnia #42497 : W niektorych serwisach astrologicznych jest podana informacja o retrogradacji. Czy to znaczy, ze ich systemy korzystaja z elongacji caly czas? Czy info o R jest zaciagane jakos inaczej? 
  • Wojciech Jóźwiak #42498 : @Krzyż Południa: Elongacja pomaga wyobrazić sobie retrogradację planety, ale retrogradację trzeba liczyć osobno, niezależnie. W algorytmie, którego używałem wcześniej (do wiosny b.r.) położenia każdej planety (czyli ich długości ekliptyczne) były liczone dwa razy i z różnicy wynikało, czy przesuwa się naprzód, czy wstecz. Obecny algorytm Swiss Ephemeris dodatkowo oblicza kątową prędkość każdej planety i gdy ta jest ujemna, to (znaczy że) planeta retrograduje.
  • Soyotik #42502 : Czy można by prosić na przyszłość jakiś wykład o elongacji? Tak, żeby to zobaczyć jakoś na rysunku, w porównaniu ? Ja pierwszy raz spotykam to pojęcie :)
  • Neko #42505 : Dla mnie to też "czarna magia", ta elongacja. Może kiedyś to zrozumiem :)
  • Wojciech Jóźwiak #42508 : @Neko: Elongacja, to odległość kątowa od Słońca. Albo położenie planety względem Słońca, na ziemskim niebie. Nic trudnego :)
  • Neko #42509 : O! Teraz rozumiem :)
Wojciech Jóźwiak   2025-08-26 09:22:15   83.20975  
Elongacja urodzeniowa dla Soyotik
Mniej więcej tak wyglądałby elongacyjny kosmogram urodzeniowy dla Soyotik:
(Znaki zodiaku należałoby wyrysować mniej natrętnie :)
  • Soyotik #42519 : Ach, czyli Słońce jest w zerze i reszta planet odpowiednio.... tyle, że teraz to jest do góry nogami, ale tak to jest, jak się rodzi człowiek w nocy. :) Dziękuję. Teraz rozumiem. :)
Notki forum (10) na tej stronie: [X]
Komentowanie wymaga zalogowania i/lub ważnego abonamentu.