prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

2011-07-31. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Z dziejów astrologii

Księżycowa maszyna do przerobu dusz | Czytaj w dziale Pracownia
☚ Cardano, rzekomy astro-samobójca

Księżycowa maszyna do przerobu dusz

W pierwszych wiekach naszej ery, razem z młodym chrześcijaństwem, powstała na Bliskim Wschodzie druga religia: gnostycyzm. Gnostycy nie lubili świata i życia - takiego, jakie jest. Uważali się za obywateli jakiegoś innego, idealnego świata, a ten świat, ten konkretny i materialny, uważali nie dość że za padół łez, ale i za dzieło złego boga - bądź złośliwego, bądź nieudolnego i głupiego. Prawdziwy Bóg oczywiście według nich istniał, ale tego świata nie stworzył. Był gdzieś daleko, a to, jak go odnaleźć, wiedzieli tylko nieliczni. I właśnie od słów "wiedzieć, wiedza" - po grecku gnosis, nazwali siebie wiedzącymi czyli gnostykami. Gnostycyzm powstał w Mezopotamii i w krajach sąsiednich - Syria, Egipt, Persja - czyli w tym rejonie świata, gdzie kilkaset lat wcześniej narodziła się astrologia. Myśliciele z tamtych krajów astrologię mieli nieomal we krwi - więc nic dziwnego, że odgrywała ona dużą rolę w ich wierzeniach. Przeważnie planety uważano za złośliwe demony, które niewolą ludzkie dusze, zsyłając na nie swoje wpływy, szaleństwa i opętania. Zadaniem gnostyków było wyzwolić się od tego świata - więc także od wpływów planetarnych.

Religia gnozy nigdy nie stała się jednym kościołem, przeciwnie, była zbiorem różnych sekt. Najbardziej licznym i wpływowym z owych gnostyckich wyznań był manicheizm, założony przez perskiego mistyka imieniem Mani. Mani żył i działał w zajętej wówczas przez Persów Mezopotamii, a swój system zaprojektował jako wielką światową religię, która za swych proroków uznawała Buddę, Jezusa i perskiego Zaratusztrę, a założone przez nich religie uważała za niedoskonałe wersje religii prawdziwej czyli własnej.

W systemie Maniego ciekawą role odgrywały Księżyc, Słońce i zodiak. My wiemy, że Słońce i gwiazdy świecą własnym światłem, a Księżyc i planety wysyłają ku nam słoneczne światło odbite od swojej powierzchni. Mani to widział inaczej: uważał, że Słońce i Księżyc wysysają światło z Ziemi. Tylko że nie to zwykłe, grube światło, ale światło subtelne i duchowe, które jest zarazem tą substancją, z której są zbudowane dusze ludzkie i zwierzęce - bo w manicheizmie nie tylko ludzie mieli dusze. Wysysając światło, oba Światła czynią w istocie dobrą robotę, gdyż... zbawiają świat. Mianowicie pobierają z Ziemi boską, duchową substancję, którą kiedyś niegodziwi archonci (demoniczni stwórcy naszego świata) uwięzili w złej, ciemnej materii - i przerzucają ją z powrotem do jej miejsca pochodzenia, do świata Boga, tego prawdziwego.

A właściwie to głównie Księżyc wyciąga subtelne światło z Ziemi, Słońce zaś przerzuca je dalej i wyżej, już do Boga. Księżyc wysysa duchowe światło kiedy rośnie, do pełni - a kiedy maleje, przeładowuje to światło na Słońce. Tak samo zodiak, który gnostykom kojarzył się z kołem do nawadniania mającym 12 łopatek, wynosi duchowe światło w górę i oddaje je Słońcu. A Słońce wysyła je dalej.

Ta świetlista substancja zawierała w sobie także iskry dusz, które chwilowo pozostawały niewcielone, poza swymi ciałami. Im więcej tej substancji ciała niebieskie przeładowały do Boga, tym mniej istot czekało na swoje kolejne, żałosne wcielenie. W tym właśnie sensie kosmiczna maszyneria pracowała na rzecz wyzwolenia i zbawienia wszystkich istot.

A co się stanie, kiedy cały zapas duchowego światła zostanie już z Ziemi wyssany? Czy wtedy nastąpi koniec tego (złego) świata? Tak, ale nie od razu. Okazuje się bowiem, że ciała niebieskie nie są w stanie wchłonąć całego ładunku duchowego światła. Jakaś jego resztka pozostaje. (Ale ubywa go nieustannie i dlatego właśnie świat staje coraz bardziej upadły, a życie z każdym pokoleniem coraz bardziej ponure i niegodziwe. Tak wierzyli gnostycy.) Żeby uwolnić pozostałą resztkę światła, konieczny będzie kosmiczny pożar, w którym cała materia wreszcie obróci się w popiół i w nicość.

Ta dziwna wizja kosmosu łączyła w sobie idee wzięte z astrologii, ale i z mitologii wielu ludów, które na Księżycu upatrywały miejsce pobytu dusz - zwykle czekających tam na kolejne wcielenie.

Prorok Mani w wieku około sześćdziesięciu lat zginął na krzyżu, z wyroku wrogich mu urzędników cesarza. Jego religia przetrwała kilka stuleci, doświadczając prześladowań i wygnań - wypędzono ich z Cesarstwa Rzymskiego - bowiem władcy uważali manichejczyków za niebezpiecznych wichrzycieli. Od religii Maniego wywodzą się katarzy, religia w średniowieczu popularna na południu Francji, oraz wcześniejsi od nich słowiańscy bogomili, którzy podobno docierali do Polski w czasach pierwszych Piastów. Ale to już inna historia...

22 maja 2006

Wojciech Jóźwiak
2011-07-31

☚ Cardano, rzekomy astro-samobójca

Komentowanie wymaga zalogowania i/lub ważnego abonamentu.
Pisz komentarz  tytuł:
(-?-)
Twój adres email: Twój podpis:
Na podany adres przyślemy kod potwierdzający.