prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

2011-07-31. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Z dziejów astrologii

Gwiazdozbiory i znaki | Czytaj w dziale Pracownia
☚ Cardano, rzekomy astro-samobójca

Gwiazdozbiory i znaki

Teraz, w październiku, kiedy przed północą spojrzysz na niebo, to na wschodzie zobaczysz Plejady. Plejady rozpoznaje się na niebie chyba najłatwiej ze wszystkiego (prócz Księżyca), bo z niczym innym nie można ich pomylić: to jest taka kupka średnio jasnych gwiazd, gęsto przytulonych do siebie, wyglądających jakby je ktoś w tym miejscu wysypał - z jakiegoś woreczka. Zwykle widać ich sześć lub siedem, ale jak się lepiej przyjrzeć, to widać, że jest ich mnóstwo. W lornetce zobaczysz, że to w istocie całe rojowisko

Widzisz Plejady? To teraz wyciągnij ku nim wyprostowana rękę i pokaż je wskazującym palcem. Następnie odchyl kciuk tak daleko jak możesz i skieruj go w dół. Czubek kciuka wskazuje na jasną gwiazdę, prawda? Ta gwiazda nazywa się Aldebaran i jest najjaśniejszą czyli alfą w gwiazdozbiorze Byka! Zobacz następnie, że gwiazdy sąsiadujące z Aldebaranem układają się w kształt litery A duże, przewróconej na bok. Aldebaran jest dolną nóżką tego A - w którym to wzorze można też zobaczyć głowę Byka, Aldebaran zaś to oko zwierzęcia.

Aldebaran należał do tych gwiazd, którym za władców przydawano archaniołów. Jego władcą był archanioł Michał, Mikha-El, czyli wykładając to imię po hebrajsku: "Któż jest jak Bóg?"

Same Plejady też są zaliczane do gwiazdozbioru Byka. W połowie drogi między Plejadami a Aldebaranem przebiega ekliptyka, czyli roczna droga Słońca i planet. Co miesiąc przechodzi tedy Księżyc. Teraz tej jesieni i zimy, trochę w lewo i w dół od Aldebarana zobaczysz bardzo jasną gwiazdę, która nie mruga. Nie mrugają planety - bo to faktycznie jest planeta - Mars! Mars oczywiście trzyma się także ekliptyki.

Gwiazdozbiory, które, jak Byk, są przecięte ekliptyką, nazywa się zodiakalnymi. Dlaczego? - to oczywiste: ponieważ kiedyś dały swoje nazwy znakom zodiaku. Ale dzisiaj gwiazdozbiory zodiakalne już nie leżą w swoich znakach zodiaku. Rozjechały się skutkiem precesji. Przez około 2300 lat, które minęły od powstania astrologii i zdefiniowania znaków zodiaku, gwiazdozbiory wywędrowały ze swoich znaków (albo odwrotnie, znaki z gwiazdozbiorów). Skutek jest taki, że gwiazdy Byka leżą w następnym znaku - w Bliźniętach, np. Aldebaran leży około 10 stopnia Bliźniąt.

Gdy poczekamy trochę dłużej w nocy, wzejdzie kolejny zodiakalny gwiazdozbiór: Bliźnięta, równie piękny jak Byk, z dwiema potężnymi gwiazdami, Kastorem i Polluksem. Następny, Rak, to wprawdzie mizerota, z gwiazdkami, które ledwo widać, ale za nim idzie kolejny niebieski kandelabr: Lew, chyba najpiękniejszy i najwyrazistszy z zodiakalnych gwiazdozbiorów. Okazalszy na niebie od niego jest tylko Orion - ale on nas nie interesuje, bo nie leży na ekliptyce.

Rodzi się pytanie: czy w starożytności było tak, że najpierw ludzie sumiennie wyodrębnili i ponazywali wszystkie gwiazdozbiory, wszystkie te Lwy, Byki i Wężowniki, i wiele innych, a potem któregoś dnia jakiś geniusz zauważył, że osoby urodzone w czasie, kiedy Słońce było w Lwie, chodzą dumnie napuszone jak grzywiaste lwy, a urodzone w czasie, kiedy Słońce było w Byku, lubią korzystać z rozkoszy chwili, jak byki podczas sjesty przeżuwające w chłodzie cienia? I nagle temu geniuszowi się zgodziło, że urodzeni w każdym zodiakalnym gwiazdozbiorze mają cos ze zwierzęcia lub innej postaci wyobrażonej w tym gwiezdnym rysunku?

Żeby tak dobrze się zgodziło w 12 przypadkach na 12, to byłoby czymś aż nadto nieprawdopodobnym - prawda? Dlatego krytycy astrologii śmieją się z naiwnych, którzy w to wierzą.

Ale naprawdę było jeszcze inaczej. Zodiakalne typy ludzkiego charakteru i zodiakalne gwiazdozbiory rozpoznawano równocześnie - i oczywiście nie od razu. Nie od razy widziano na niebie w pasie zodiaku 12 znanych obecnie gwiazdozbiorów. Z babilońskich zapisków wynika, że dawniej dzielono gwiazdy na gwiazdozbiory inaczej niż w późniejszych epokach. Np. w miejscu obecnych Ryb wdziano aż trzy grupy gwiazd. Gwiazdozbiory z biegiem czasu dopasowywano do doktryny mówiącej o tym, że niebo ma zostać podzielone na 12 równych odcinków - i dlatego te gwiazdozbiory są aż tak nierówno obsadzone gwiazdami. W miejscu nazwanym Lwem natrafiono na piękny rój gwiazd, w którym faktycznie oko rozpoznaje lwa (ale ja widzę raczej... żelazko z rączką!), ale tam, gdzie miał być Rak, Koziorożec albo Wodnik nie było prawie nic - jakiś drobny maczek gwiezdny. Te same gwiezdne paprochy mogły zostać podzielone i nazwane zupełnie inaczej: widać więc, że obserwatorzy nieba mieli zawczasu w swych umysłach ideę znaków zodiaku, które są takie a nie inne zgodnie z tym, co wynikało im z teorii.

Domyślamy się, że w Mezopotamii wykonano wiele prób dopasowania tego, co widać na niebie, do koncepcji zodiaku. Potem przyszli Grecy, spisali to i upowszechnili w swoich encyklopediach. I w tym momencie klamka zapadła i kto patrzy na niebo, widzi Byka, Bliźnięta, Lwa... No z nielicznymi wyjątkami... Ja widzę żelazko.

24 września 2007

Wojciech Jóźwiak
2011-07-31

☚ Cardano, rzekomy astro-samobójca

Komentowanie wymaga zalogowania i/lub ważnego abonamentu.
Pisz komentarz  tytuł:
(-?-)
Twój adres email: Twój podpis:
Na podany adres przyślemy kod potwierdzający.